Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Zagłębiu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Piłkarze GKS Katowice skompromitowali się w meczu z Zagłębiem Lubin. Nawet w słabszej formie i gorszym okresie nie przystoi przegrywać na własnym boisku 0:5. Zawiodło wszystko – zarówno defensywa, jak i ofensywa. Z niekłamanym niesmakiem przystępujemy do ocen zawodników za ten mecz.

Antonin Bucek – 5
Paradoksalnie mimo puszczonych pięciu bramek do golkipera można mieć najmniejsze pretensje, mimo że w oczywisty sposób świadczą na jego nie korzyść. Jednak to nie jego wina, że ma takich jełopów w obronie. Czy mógł coś zrobić więcej przy traconych bramkach? Pierwsza – idealny strzał i niekorzystna parabola lotu, druga to sam na sam, trzecia – dośrodkowanie na długi słupek (poza zasięgiem), czwarta – sam na sam, piąta – strzał z bardzo bliska. Żal Bucka…

Adrian Frańczak – 2
Słaby mecz, jest głównym odpowiedzialnym za utratę drugiego gola, kiedy to uciekł mu Adrian Błąd. Nie dał od siebie nic w ofensywie. Kiepsko.

Mateusz Kamiński – 3,5 
Mimo, że nie jest głównym winowajcą utraty ani jednej bramki, to jednak nie dał piłkarsko od siebie nic w tym meczu. Duże zastrzeżenia można mieć do niego o złe ustawianie się – być może to kwestia taktyki, ale dwa gole padły po bardzo wysokim i mega ryzykownym ustawieniu obrony jakieś 40 metrów od własnej bramki. Zagłębie skrzętnie to wykorzystało grając prostopadłymi podaniami.

Povilas Leimonas – niesklas.
Z boiska zszedł szybko, bo jeszcze w pierwszej połowie. Do tego czasu grał poprawnie, a nawet miał sytuację na zdobycie gola (to właśnie w efekcie starcia z Forencem odniósł kontuzję).

Piotr Petasz – 0
Tragedia i sabotaż. Zawodnik jest do wywalenia z klubu od zaraz. Nawet w zeszłym sezonie za czasu „hamulcowych” nie widzieliśmy tak jawnego oszukiwania kibiców, ale też kolegów z zespołu na boisku. Petasz jest głównym winnym utraty czterech bramek. Jednak w żadnym wypadku nie chodzi o to, że rywal był lepszy czy szybszy. Petasz po prostu w każdej z tych sytuacji oficjalnie uznał, że sobie stanie i odpuścił. Nigdy nie będzie zgody na takich oszustów w naszym klubie. Kibice Zawiszy ostrzegali, my liczyliśmy na dobrego zawodnika. Niestety to oni mieli rację. Zmanierowana gwiazdeczka myśląca, że nikt nie zauważy takiego odpuszczania.

Krzysztof Wołkowicz – 1
W zasadzie nie wiadomo, dlaczego ten zawodnik notorycznie zbiegał do środka zamiast grać na prawej stronie. Być może miał robić miejsce Frańczakowi na rozpędzenie się. Tylko, że to nie kulało, bo Frańczak się nie rozpędzał i często po prostu mieliśmy wrażenie, że nie ma prawego pomocnika tam, gdzie powinien być. Jeśli jednak już Wołek był przy piłce, to z reguły ją tracił. Kopał bezładnie, bezsensownie, nie patrzył gdzie. Jego nieporozumienia z Pitrym były „wizytówką” tego meczu. Generalnie koszmarny występ tego grajka, jest zblazowany jak jego starsi koledzy.

Sławomir Duda – 2
Słaby mecz, znów bez walki, bez agresji. Do tego przydarzyły się głupie straty w środku boiska, w sam raz na kontrę dla rywali. Jedyne, co go ratuje to to, że nie zawalił żadnej bramki. Tym się musimy pocieszać. Ogólnie bardzo kiepsko.

Łukasz Pielorz – 3
Na początku jako defensywny pomocnik, potem jako obrońca. Podobnie jak Kamiński bramek nie zawalał, no może poza jedną, kiedy dał się wymanewrować jak dziecko (czwarty gol dla Zagłębia). Poza tym również jak Kamyk ustawiał się bardzo wysoko, a przeciwnicy hasali po prostopadłych podaniach aż miło. Słabo, ale w tym meczu byli gorsi.

Przemysław Pitry – 2
Tradycyjnie, żenująco. Jedna sytuacja bramkowa, którą zmarnował. Czas na emeryturę. Beznadziejne straty, a utrzymywanie się przy piłce – gdy się udawało – przychodziło z wielkim trudem. Ten człowiek nie nadaje się już do gry w piłkę. Powiedzielibyśmy, że może trenerka by była dla niego dobra. Ale jeśli ma prezentować innym takie wartości, jakie prezentuje od półtora roku na boisko – czyli brak ambicji i olewactwo – to może lepiej niech zajmie się czymś mniej ambitnym. Może klejenie samolotów?

Rafał Pietrzak – 5
Jedyny, który coś próbował. Ten zawodnik w ostatnim czasie pokazuje, że mu się chce. Zdarzają się udane akcje, jak dośrodkowanie w pole karne w pierwszej połowie, po którym Pitry mógł strzelić bramkę. Na tle drużyny – najlepszy zawodnik.

Paweł Szołtys – 2
Po raz pierwszy od pierwszej minuty w poważnym meczu (bo wcześniej tylko w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu z Wisłą Płock). Nie pokazał kompletnie nic, ale nie miał żadnego wsparcia od kolegów. Bardzo żal tego zawodnika, że w wieku 18 lat musi grać w takiej pseudodrużynie. Dla niego najlepiej by było, jakby przeniósł się gdzieś, gdzie będzie miał poważnych partnerów.

Kamil Cholerzyński (grał od 36. minuty) – 2
Nawet nie najgorzej wszedł w mecz. Ale generalnie był słaby i niewidoczny. Kolejne spotkanie bez ambicji. Ten „talent” już większy nie będzie.

Aleksander Januszkiewicz (grał od 59. minuty) – 2
Zero pożytku, czyli tradycyjnie. Wydawało się, że w jednej akcji może coś zrobić, kiedy minął rywala i wbiegł w pole karne, ale zamiast dośrodkowania chciał jeszcze się kiwać i oczywiście stracił. Niereformowalny.

Rafał Kujawa (grał od 68. minuty) – niesklas.
Poza jedną przypadkową akcję, kiedy minął kilku rywali i strzelił z 16 metrów nic nie pokazał. Nie dziwne, że trener kompletnie nie miał do niego zaufania i zamiast niego wprowadza na boisko od pierwszej minuty Szołtysa.

10 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

10 komentarzy

  1. Avatar photo

    kibics

    26 kwietnia 2015 at 15:01

    Zgoda z ocenami w 100%.
    Żal Pietrzaka i Bucka.
    Jak się mecz ogląda to reszta po prostu nie nadąża za Pietrzakiem.

  2. Avatar photo

    widz

    26 kwietnia 2015 at 19:15

    co do Bucka mozna miec watpliwosci. na 4:0 slabo paruje pilke, wprost pod nogi rywala, a po rzucie roznym zawodnik nie ma prawa zdobyc gola z 3 metra, powinien byl wyjsc do pilki.

  3. Avatar photo

    BOLO

    26 kwietnia 2015 at 19:40

    Co do oceny BUCKA to 1 bramka jego 30 metrow i puszcza po krotkim rogu ,ja wiem ze Bozia malo centymetrow dala ale Jojko niepamietam zeby takie dostawal a nie jest wielkoludem

  4. Avatar photo

    dar26ber

    26 kwietnia 2015 at 20:50

    Oceny mocno zawyżone suma powinna być 3.1 punkt dla Bucka i 2 dla Pietrzaka.

  5. Avatar photo

    griszag

    26 kwietnia 2015 at 22:46

    wypraszam sobie, że sklejanie samolotów jest mało ambitnym zajęciem

  6. Avatar photo

    hoł.

    27 kwietnia 2015 at 00:39

    wstyd dla nas dla kibiców a my takim chodzimy kibicujemy i wstyd do domu nosimy he smieja sie z nas wszedzie wielki GKS który z 4 ligi pił…kę umia tylko kopać.Wstyd ja sam ponosze że dziecko moje z z moich wspomnień sie zaciekawiło tym klubem,klubem który miał piłkarzy,piłkarzy co chcieli grac nie liczac kwoty ale zostawiali ducha na boisku,mozmna wspomniec i ligowe i puchary,teraz wstyd dosłownie wstyd sie przyznawac nie do klubu ale do tych co ten klub reprezentuja!!!!!!!!!!!!!!smiech mozna usłyszec wszedzie,nie jest nam łatwo jako starzy kibice patrzec na te badziewie,sory ale ja jako kibic od 1995 roku dziekuje za te wspaniałe wystepy,klubu sie nie wypre bo moje serce ale na kopaczy nie bede patrzył i kasy marnował 🙁

  7. Avatar photo

    Sebastian

    27 kwietnia 2015 at 09:43

    Ja się pytam KTO JEST TAK NAPRAWDĘ ODPOWIEDZIALNY ZA TRANSFERY !?!?! od kilku sezonów nie potrafimy sprowadzić zawodnika na jako takim poziomie… już nie mówię KLASOWEGO tylko na jako takim poziomie…i ta prawa obrona!!!!!! A SZYMON KAPIAS od 3 sezonów kopię piłkę za miedzą w rozwoju gdzie poszedł za darmo.

  8. Avatar photo

    Shellu

    27 kwietnia 2015 at 18:24

    Griszag, wybacz 😉

  9. Avatar photo

    Leon

    27 kwietnia 2015 at 20:20

    Mój pierwszy mecz na Gieksie to rok ok 1983/84 . Najlepsze czasy z nimi przeżyłem ,we młynie gardło zdzierałem i dalej to robie ,choć sam nie wiem czemu. Aż żal że dożyłem czasów kiedy na murawie przy Bukowej stają „GALERIANKI”.Żaden (prawie) z tych patałachów nie jest godzien występować w tych barwach i nosić te stroje,nawet jakby mieli grać za free ,bo o kasie dla nich nie powinno być mowy.

  10. Avatar photo

    Igor

    28 kwietnia 2015 at 20:49

    Całkowicie zgadzam się z Leonem. Chodzę na Bukową od 1984 i przykro patrzeć na to co się dzieje. Zabieram często synów na rodzinny i… boję się, że się zniechęcą. Całe szczęście, że dziewczyny organizują doping i dzieciaki nie patrzą za dużo na boisko. Przegrać zawsze można, to sport, ale od jakichś dwóch lat na boisku nie ma walki i ambicji. Tu trzeba drużynę budować od zera.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga