Felietony Kibice
O zabójstwie w Knurowie słów kilka
Mecz IV ligi grupy śląskiej I pomiędzy Concordią Knurów a Ruchem Radzionków. Niszowy szczebel rozgrywkowy i spotkanie, o którym z pewnością 99,99 % społeczeństwa nie miałaby pojęcia gdyby nie wczorajsze tragiczne wydarzenie.
Podstawowym pytaniem jest to czy można mówić o zabójstwie? Odpowiedź dla każdego trzeźwo myślącego człowieka powinna być oczywista lecz niestety tak nie jest. Czytając komentarze dotyczące śmierci ś.p. Dawida można przeczytać, że policja zrobiła dobrze… Niestety to tylko świadczy o tym, że kibic w dalszym ciągu w oczach „przeciętnego Kowalskiego” to bandyta, bydło, jednostka zdeprawowana i fakt, że kibice naruszyli porządek jeszcze podjudza takie opinie. Z całą pewnością to BYŁO ZABÓJSTWO. Ktoś może spytać „Dlaczego skoro policja chroniła naruszonego porządku?”. Racja, regulacje prawne zabraniają wtargnięcia na murawę podczas spotkania lecz za ten czyn grozi według przepisów polskiego prawa zakaz stadionowy, grzywna lub ewentualnie ograniczenie wolności ale nie śmierć! Abstrahując od tego czy eskalacja zajść wymagała użycia broni gładkolufowej jedno jest pewne – kiedy zostaje ona użyta to OBOWIĄZKIEM „stróżów prawa” jest celowanie w nogi. Nie w głowę, nie brzuch, nie w ręce tylko w nogi. Trzeba być albo skończonym nieludzkim sadystą albo osobą niedorozwiniętą żeby zamiast w nogi wycelować w okolice głowy (co tak jak w tym przypadku może skutkować trafieniem w tętnice szyjną a to jest praktycznie jednoznaczne ze zgonem jeśli nie zostanie od razu udzielona pomoc medyczna). Ludzie, którzy mają egzekwować porządek prawny sami są przestępcami.
Filmiki dokumentujące zajście i to jak wyglądała reanimacja są zatrważające. Pierwszej pomocy najprawdopodobniej udziela kibic, nie policjant. Karetka przyjeżdża dopiero po kilku minutach kiedy Dawid jest już najprawdopodobniej w stanie krytycznym. Media zaczynają kreować wydarzenia tak żeby pokazać policję jako stronę poszkodowaną. Zginął policjant czy kibic żeby jeszcze poddawać wątpliwościom kto jest poszkodowany? Wieczorem po spotkaniu kiedy dotarła informacja potwierdzająca zgon 27-mio letniego Dawida dowiadujemy się, że w Knurowie mają miejsce zamieszki z udziałem kibiców różnych śląskich klubów. Mówi się znowu o rannych policjantach i ŻADNA stacja telewizyjna nie informuje o tym ile jest rannych po stronie kibiców. Wiadomo, zajścia pod komendą w Knurowie to znowu naruszenie porządku publicznego i bardzo łatwo jednoznacznie ocenić, że „bydło znów atakuje” ale dlaczego odbiorcy przekazu nie potrafią zrozumieć, że tłum reaguje impulsywnie, że reakcja na tragiczną śmierć jest wręcz oczywista. Nie życzę nikomu żeby znalazł się w takiej sytuacji. Stacje telewizyjne, radiowe itd. ostatnio na bieżąco relacjonowały zajścia w amerykańskim Baltimore gdzie z rąk policjantów zginął młody człowiek. Wydarzenia były relacjonowane w taki sposób, że krytyce poddane zostały obie strony więc dlaczego kiedy sytuacja analogiczna ma miejsce na krajowym podwórku mówi się, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie kibiców?
Kibice prowokujący zajścia na stadionie Concordii z pewnością zdawali sobie sprawę z tego, że mogą ponieść konsekwencje lecz żaden z nich nie przypuszczałby, że ktoś może zginąć. Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że nie można mówić o państwie prawa. Nie chodzi o złamanie przepisów przez kibiców tylko przez policjantów, którzy w teorii powinni być wzorem, mają przestrzegać prawa bez żadnych wyjątków i do ich obowiązków należy ochrona obywateli. Ślubowali służbę Narodowi a w praktyce jest to formacja patologiczna.
Dzisiaj zastrzelono kibica z broni gładkolufowej ale kto wie czy niedługo do ludzi złapanych na gorącym uczynku nie będzie się strzelać z ostrej amunicji. W Knurowie nie dokonano ciężkiego przestępstwa więc strzelanie do ludzi jest nie uzasadnione. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pewnie wobec policjanta, który zastrzelił nie zostaną wyciągnięte żadne konsekwencje. Sprawa zostanie zamieciona pod dywan.
Dawid spoczywaj w pokoju.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


marian64
3 maja 2015 at 15:10
krotko i na temat – RACJA!
mihash
3 maja 2015 at 19:45
Pytanie zasadnicze: dlaczego interweniowała policja? Ponieważ denerwowało ich sielankowe i spokojne zachowanie porządnych obywateli, czy doszło do brutalnego naruszenia porządku? No i druga sprawa. Niech ktoś pojedzie na strzelnicę. Weźmie sobie jakąkolwiek broń i strzela do celu a ja z kilkoma innymi osobami będę rzucał w niego kamieniami. Ciekawe czy trafi.
On
3 maja 2015 at 19:45
Przerażające!W obliczu takiej tragedii tyle agresji wulgaryzmów, co wy sobą reprezentujecie,za nie długo mecze będziemy oglądać w tv bo strach będzie pójść na rozgrywki okręgówki- pseudokibice!!!
pyjter83
3 maja 2015 at 20:11
jakby nie bylo burd bie bylo by policji… policja musi w nogi ale kibol ciepie wszystkim na oslep… teraz policja to moedercy, ale jakby inny kibic zabil to co by bylo… ?!? wina policji??? ze dpuscila by do tego???
nie zaluje typa, trza bylo siedziec na dupie w sektorze ot co..
fanclub dortmund
3 maja 2015 at 20:48
chca sie napierda…c niech sie ustawiaja w lesie na lace na sali gimnastycznej i niech sie bija ,nie ma sprawy ale jak ludzie ida na mecz z dziecmi z zonami zeby w nich zaszczepic milosc do klubu i pilki a paru swirow pojedynczo cykorow zaczyna takie gowno wyprawawiac trzeba do nich walic i slusznie psiarnia zrobila…sa ekipy trezba walic chorzowskich ale nie na stadionionie rzucac kamieniami itd…smierc nikomu niepotrzebna i nikomu chwaly nie przynosi i z kolesia tez nie mozna robic bohatera…
ACAB
3 maja 2015 at 20:52
JESTEŚCIE DENNI RÓWNIE DOBRZE MOGLIŚCIE WY WYJŚĆ NA ULICE I JAKI KOLWIEK PSIARZ BY WAS ZABIŁ KRÓTKO W TEMACIE POLICJA CZUJE SIĘ BEZKARNIE
[*]ŚMIERĆ KIBICA JAK ŚMIERĆ BRATA
ACAB!
xyz
3 maja 2015 at 21:10
Czytając wasze komentarze przecieram oczy ze zdumienia…
Chłopak nie żyje a Wy piszecie, że sam sobie winien…
Wstyd mi za Was, czuję się jakbym czytał komentarze na tvn24…
Oby za niedługo któryś z Was, nie przekroczył prędkości o 10km/h i nie dostał za to kulki w łeb…
Spoczywaj w pokoju…
to jo
3 maja 2015 at 23:44
do mihash – to że interweniowała ok – taki mają obowiązek, ale nie zmienia faktu to że mają to robić zwłaszcza oni ZGODNIE z prawem !!!!!
Popatrz na filmiki – nie widzę by ktoś w nich ciepał kostkami krzesełkami etc w czasie gdy oddawali strzały !!!!
Są inne środki aby zapobiec ewentualnej konfrontacji i z nich mogli skorzystać, a wręcz musieli. A tak są zwykłymi mordercami.
I nie pierdziel o strzelnicy, bo do celu trafianie mają szkolone w różnych ewentualnościach. A tych o których piszesz nie widzę w czasie zajścia.
Czy były przed lub po to inna sprawa. Trzymajmy się faktów….
Oby pies w pierdlu zdechł
tyta
4 maja 2015 at 08:59
… @jajo 1964 – co ty wypisujesz ? Przez takie twoje artykuły jak i przez ten po meczu z Tychami na Bukowej podsycasz nie potrzebną nienawiść do kogokolwiek a potem zamyka się stadiony przed prawdziwymi kibicami.
Irishman
4 maja 2015 at 09:52
1. Kibice nie powinni wchodzić na boisko, bo jest oczywiste, że sprowokuje to zajścia i np. może narazić to na jakieś niebezpieczeństwo osoby zupełnie niezaangażowane – kobiety, dzieci, osoby starsze albo niepełnosprawne.
2. Oczywiście, że policja miała obowiązek zainterweniować ale powinna to zrobić w SPOSÓB PROFESJONALNY, nie narażając na utratę zdrowia, A TYM BARDZIEJ ŻYCIA osoby, które pacyfikuje.
3. Akcja ratunkowa, powinna zostać podjęta wobec tego kibica N A T Y C H M I A S T !!!!! To prawdopodobnie uratowałoby mu życie! Po kilku minutach nastąpiło niedotlenienie mózgu (tym bardziej jeśli prawdą jest, że osoby próbujące go ratować potraktowano gazem, który działał przecież także na niego)
4. Kto jest winny? WSZYSCY! Wszyscy, powinni uderzyć się w pierś! Bo wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu byli winni tej tragedii – I TAK TO POWINNY POKAZYWAĆ MEDIA!
Na, a jak czytam niektóre komentarze to…..
5. Wieczny odpoczynek, racz mu dać Panie…
Anty GRZYB
4 maja 2015 at 10:18
ZA MORDERSTWO NIECH ZGNIJE W PIERDLU KAZDY
jojo
4 maja 2015 at 10:53
Myśle, że to tak jakby nazwać mordercą kierowce, który zabił pieszego biegającego po autostradzie. Pamiętam mecz chyba ze Śląskiem na B1 w starej II lidze. Gdzie strzelali w powietrze przy głównej. Gdyby przypadkiem kulka kogoś rykoszetem trafiła miłbym pretensje, ale tutaj… szkoda chłopa, ale nie mówcie, że został zamordowany.
pozdrawiam
Stefan1964
4 maja 2015 at 11:23
Do ACAB-a i wszystkich innych myślących podobnie.
Po pierwsze to nie był kibic, kibic siedzi na trybunach i dopinguję swoją drużynę. Był to chuligan/pseudokibic przez takich zamykają stadion i przez takich strach z bliskimi iść na mecz bo tworzą zagrożenie dla otoczenia.
Po drugie tłumaczenie jeszcze w artykule na stronie, że przecież mógł bo nie spodziewał się że zginie i policja nie ma prawa jest śmieszne i utrwala ludzi w poczuciu bezkarności. To popełniający wykroczenie/przestępstwo powinien się liczyć ze wszelkimi konsekwencjami oraz możliwymi następstwami swoich czynów a nie kalkulować a rzucę czymkolwiek zaatakuje narażę na utratę zdrowia lub życia to i tak nie mogą mi nic zrobić a co najwyzej wodą oblać bo im przepisy nie pozwalają.
Policjant nie może bać się podejmować interwencji- leży to w interesie społeczeństwa
Na koniec zacytuje komentarz z jednego z forów.
„[…]Miało nie być o ferowaniu wyroków – skąd więc ten zarzut o nieudolności policji?
Skąd te domysły o popchnięciu? A może przeciwnie – to cegła rzucona przez „kibica” trafiła w karabin lub rękę policjanta powodując wystrzał? Może zabity widząc wycelowaną w swój korpus lufę dał nura w chwili strzału, wystawiając szyję?
Pyta Pan skąd tyle nienawiści. To pytanie powinno być zadane nie tylko autorom komentarzy, ale przede wszystkim tym, którzy do zadym na stadionach doprowadzają.Tym którzy ryczą wulgarne hasła. i tym którzy bazgrzą na murach szubienice z godłem przeciwnika. Także tym którzy przyszli pod komisariat palić radiowozy i podpalać budynki. I proszę nie pisać, że mieli powód. Nie – mieli pretekst![…]”
PS. Zastanówcie się jak wiele rzeczy mogło mieć wpływ na rozwój wydarzeń. Pewne jest tylko to że ich przyczyną było zachowanie zadymiarzy.
Stefan1964
tyta
4 maja 2015 at 12:59
… zgadam się z „Stefan 1964”. Sam kiedyś byłem na GieKSie (nie pamiętam z kim graliśmy) ale pamiętam, że graliśmy słabo i paru chłystkom GieKSy zachciało się starcia z policją więc ci wyciągnęli lufy a ci niby odważni kibole pokryli się pod ławami na blaszoku (wtedy jeszcze krzesełek nie było). Z kumplem poszliśmy na inny sektor by nie oberwać. Tamten w Knurowie widocznie nie miał zamiaru się cofnąć więc trudno mieć pretensje do policji. „Jajo 1964” jeśli chcesz wywoływać gorące tematy do dyskusji to bardziej się wykaż i znajdź inne obszary niż zadymy, starcia z policją bo te twoje artykuły nadają się na resocjalizację-może Shellu podpowie ci jak to się robi.
witosa zgred
4 maja 2015 at 16:36
Stefan1964,tyta,fanclub dortmund,pyjter83,mihash wy kurwa jebane frajery śmierdzący huj wam w ryj
Pazurrr
4 maja 2015 at 17:55
Wyrwali chwasta, i tyle. Miał żonę, dziecko, a głupi c.j jako pierwszy leciał zadymę robić.
john
4 maja 2015 at 20:04
art. 148 kk
zabójstwo—->>> strona podmiotowa -> umyślna w zamiarze bezpośrednim
i ewentualnym
osoby które mówią o zabójstwie niech poczytają co to jest zamiar bezpośredni
a później używaja stwierdzenia zabójstwa
MICHAŁ
4 maja 2015 at 20:06
art. 148 kk
zabójstwo strona podmiotowa umyślna w zamiarze bezpośrednim
i ewentualnym
osoby które mówią o zabójstwie niech poczytają co to jest zamiar bezpośredni
a później używaja stwierdzenia zabójstwa
Darko 71
4 maja 2015 at 20:17
nie wierzę w to co czytam tym którzy twierdzą że dobrze mu tak, po co wybiegł na murawę itp powiem tylko tyle Chuj wam w dupe masy pierdolone
wstyd mi ze takie Kurwy chodzą na moją GieKSe
GRZ
4 maja 2015 at 20:30
Qrwa oby mniej takich na pierdolonych lemingów na meczach, jak Ci co piszą, ze psiarnia zrobiła dobrze… Oby was to qrwa spotkało za niedługo społeczniaki.
WSZYSCY DO KNUROWA!!!
marcin LGT
4 maja 2015 at 20:34
Stefana zeby ci baba jeza urodzila palo
MarPat
4 maja 2015 at 22:23
Proszę jaki wysyp chuliganów,rozumiem że to dzięki wam był zawarty stadion na wiosnę? Dzięki bezsensownej napince z tyskaczami..Jak tak spieszno to proponuję wyskoczyć na ulicę bo odnoszę wrażenie że ktoś zaczyna się panoszyć w Katowicach a wy zbyt często bywacie w Zabrzu ale ja nie o tym..
@Darko71 to jest tak samo twoja GieKSa jak i moja więc skończ uzurpować sobie prawo do własności,a kurwy poszukaj w domu.
Wcale się nie dziwie że ludzie stają po stronie interwencji policji,ludzie dodam KIBICE mają już dość terroru zamykanych stadionów i ponoszenia konsekwencji za działania grupki chojraków! Irishman doskonale podsumował całe tragiczne wydarzenie. Bez względu na to czy policja użyłaby broni zgodnie z prawem czy tak jak to zrobiła,czy użyła by tylko gazu doprowadzając do problemów ze wzrokiem to i tak byłaby winna policja.Bandytom nie dogodzisz. Wychodzi na to że w słusznej sprawie bohaterzy z murawy zostali skrzywdzeni przez okrutną policję. Ciśnie się na usta stwierdzenie że kibol brutalny być może i jest ok,policja już nie bo ma przestrzegać prawa. Czy są równi i równiejsi..No tak,na tym wózku daleko nie zajedziemy..Murawa czy to w ekstraklasie czy klasie B jest dla piłkarzy a nie bandytów w kominach i żadne bluzgi i wbity mojej osobie tego nie zmienią wiec frustratom proponuje chill bo mnie to ryta co na mnie tu wylejecie!
błąd
5 maja 2015 at 00:33
Zdanie poprawne powinno brzmieć:
„Pierwszej pomocy udziela najprawdopodobniej kibic, nie policjant”.
Do Kibiców, nie Kiboli:
Już niedługo wstęp na stadion będzie opłacony w ramach premii w zakładzie pracy, do Obowiązków Kibica będzie należało entuzjastyczne machanie plastikowymi łapkami i posiadanie wąsa. W przypadku niespełnienia Obowiązków, kulka w łeb. Zgodnie z prawem.
GRZ
5 maja 2015 at 09:06
mar pat- Weź na następnym meczu wygłoś swoje racje, bo przed kompem widzę gieroj z ciebie jak sqrwysyn.
Bo wiadomo volksdeutsch z Dortmundu i reszta pizdeuszy na meczu bywają od święta.
Kristofer
5 maja 2015 at 09:35
Kibic siedzi na trybunach i kibicuje.Ten raczej nie byl kibicem tylko pseudo-kibicem wiec jest sobie winny.Przez takich tylko kluby traca bo zamykaja stadiony a co za tym idzie nie maja wplywow z biletow.Wiec jak mozna mowic o dzialaniu dla dobra klubu?
gieksiarz
5 maja 2015 at 10:03
@GRZ
na mecze chodzimy od święta bo przez takich jak ty nie mogliśmy być na meczu z Flotą i Wisłą a o wyjazdach nawet nie wspomnę.
Darko 71
5 maja 2015 at 13:47
za moich czasów jak nie było internetu to był jeden plus ze takie kurewskie wywody musielibyscie powiedzieć komuś wprost w twarz i to byłby ostatni wasz dzień na GieKSie
rAFI
5 maja 2015 at 17:21
Naprawde,choc w tej naszej pilce,przydala by sie Thatcher zeby uspokoic te talatajstwo niby kibicow.Jest mecz,powinien byc doping a nie włazic na murawe i robic problemy pilkarzom i tracic kase zamykajac stadion.Chcecie sie bic-proponuje bojke w lesie,tam sie wyladujecie.
Luja
9 maja 2015 at 13:23
I tak wszyscy dobrze wiemy ze jesli my nie pomscimy smierci Dawida ta policyjna kurwa bd dalej strzwlac do kibicow! Jak zawsze policja jest bez karna Dawid byl mlodym kibicem mial syna, ktory od dziecka bd przeciwko kurestwie. Dawid wtargajac na murawe wiedzial czym to grozi jak kazdy kibic! Za swoj klub oddal zycie szacunek dla tego ktory udzielal pierwszej pomocy do konca zycia bd mial krew Dawida na sb! A ten skurwysyn mysli ze jest bez winy… brat bratu bratem! Policja powinna oddac strzal w gore a w razie niebezpieczenstwa strzelac ponizej pasa a nie kurwa w tetnice!! Kom dotyczace ze sam jest winny ze po co wkraczal na murawe to jest chore nikt nie zasluzyl na taka smierc!