Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: wielka piłka pośród pól

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Takie pojedynki zwykło się określać mianem pułapek. GieKSa, zaraz po Górniku najlepiej w Ekstraklasie wykorzystująca atut własnego boiska, w niedzielę stanie naprzeciw ligowego outsidera, który jednak nigdy w Katowicach nie przegrał, ponadto tydzień temu wywiózł komplet punktów z Lubina. Czy trójkolorowi udźwigną rolę faworyta? I czy popularne Słonie znajdą w sobie jeszcze wolę walki, by do końca bić się o utrzymanie? Zapytaliśmy Kubę – kibica Bruk-bet Termaliki.

Rozmawiając dziś o Bruk-Becie w Ekstraklasie, powinniśmy już używać czasu przeszłego czy w sercu kibica Słoni z Niecieczy wciąż tli się nadzieja na pozytywny finał tego sezonu?
Jeszcze możemy mówić o Termalice matematycznie walczącej o utrzymanie, lecz sytuacja jest bardzo ciężka. Nawet komplet punktów w następnych czterech kolejkach może nie wystarczyć do utrzymania. Widziałem szacunki 99,7% prawdopodobieństwa naszego spadku, ale dopóki te 0,3% jest w grze, to musimy walczyć. Jeśli chodzi o nastroje wśród kibiców, to cieszy nas każdy punkt. Na konferencji prasowej przed niedzielnym meczem trener Marcin Brosz powiedział, że gra w Ekstraklasie to wielkie wyróżnienie i tym powinniśmy się kierować. Wielka piłka pośród pól – każdy kibic Słoni powinien doceniać to, co państwo Witkowscy zrobili dla Niecieczy i to, gdzie jesteśmy. Oczywiście, pojawiło się wiele błędów w przeszłości, ale nadal utrzymujemy się w kręgu drużyn, które są w PKO BP Ekstraklasie lub o nią walczą. Klub niesamowicie poszedł do przodu pod względem aktywności w social mediach, dnia meczowego i tego, co się dzieje wokół stadionu. Od przyjścia Rafała Wisłockiego wszystko zaczęło rosnąć i najprawdopodobniej pobijemy historyczną średnią frekwencji z sezonu 2016/17, mimo jednego z najgorszych sezonów.

Z jednej strony strata do bezpiecznych miejsc nigdy nie była przepaścią, ale z drugiej zespół praktycznie nie był w stanie zbliżyć się do 15. miejsca na odległość jednego meczu. Jak więc ocenić potencjał Bruk-betu na tle ligowych rywali?
To bardzo dobre pytanie, ale trudno na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Uważam, że w rundzie wiosennej brakowało nam piłkarskiego szczęścia i pokrywało się to z bardzo dobrą dyspozycją obrony przeciwników, a także z naszą nieskutecznością. W tym roku mieliśmy kilka meczów, po których powinniśmy byli spokojnie dopisać sobie trzy punkty (Pogoń, Raków czy Motor), a traciliśmy je na potęgę. Nawet, gdy spojrzymy na wskaźnik xG w ostatnim meczu domowym z Wisłą Płock, to nasz wynosił 1.61, a Nafciarzy 1.46. Spotkanie zakończyło się jednak wygraną gości 3:1. Choć wyniki na to nie wskazują, to uważam, że w tej rundzie na pewno poprawiła się nasza organizacja gry z tyłu, ale za to ofensywa zawodziła i nie wykorzystywaliśmy stuprocentowych sytuacji, mimo że na początku kampanii potrafiliśmy strzelić coś z niczego. Nie uważam, żebyśmy byli tak słabi, jak wskazuje na to tabela.

Czy da się wskazać moment pewnego impulsu, który dała drużyna sygnalizując, że wiosną nie złożyła broni w walce o Ekstraklasę dla Niecieczy? Patrząc z boku szczerze mówiąc go nie dostrzegam, bo na pierwsze zwycięstwo musieliście przecież czekać aż do kwietnia.
Taką wiarą, że jeszcze możemy o coś powalczyć, był dla mnie koniec roku, w którym odnieśliśmy trzy zwycięstwa w ostatnich czterech spotkaniach (Legia 2:1, Arka 2:0 i Jagiellonia 2:1). Potem bardzo dobry okres przygotowawczy w Turcji, który zakończyliśmy z bilansem pięciu zwycięstw w meczach kontrolnych. Z drugiej strony zimowe okno transferowe moim zdaniem przespaliśmy – wzmocnienie jedynie Ivanem Durdovem oraz Miłoszem Matysikiem nie dawało gwarancji skutecznej walki o utrzymanie. Według mnie przez całą pierwszą rundę brakowało dynamicznego pomocnika, który wziąłby ciężar gry na siebie i byłby architektem akcji ofensywnych. Niby robili to Maciej Ambrosiewicz i Krzysztof Kubica, którzy zawsze dają z siebie wszystko i ciągną drużynę do pressingu, lecz są to typowe „szóstki” mające zupełnie inne zadania – przy zaangażowaniu w ofensywę czasem może ich brakować przy kontrataku przeciwnika. Drugą kwestią był brak zaplecza na wahadłach, bo po kontuzji Macieja Wolskiego dysponowaliśmy zaledwie dwoma wahadłowymi, a więc Radu Bobocem oraz Damianem Hilbrychtem. Wiosną takim światełkiem w tunelu były kolejne spotkania, które wyglądały dobrze, a czasem bardzo dobrze, lecz brakowało skuteczności. W końcu przyszło przełamanie z Piastem, a ostatnio kolejne zwycięstwo z Zagłębiem, co na pewno podbuduje mentalnie chłopaków, którzy mają indywidualne umiejętności mogące mogą dać pożytek drużynie.

Redaktor Michał Trela z redakcji Canal+ wskazał jesienią trenera Brosza jako największy atut Termaliki w walce o utrzymanie. Jak dziś oceniasz jego pracę w kontekście celu, który wciąż jest daleko? Zrobił co się dało czy można było wycisnąć więcej?
Marcin Brosz w naszym środowisku jest bardzo ceniony. Z drużyny, która w sezonie 2023/24 walczyła o utrzymanie zrobił ekipę, która zdominowała pierwszą rundę kolejnej kampanii i byliśmy pewniakiem do awansu. Co prawda pod koniec było już gorzej, ale każdy spodziewał się, że to Słoniki wrócą do elity. O ile mnie pamięć nie myli, Brosz jest pierwszym trenerem w ostatnich latach, który zamieszkał w Niecieczy i regularnie odwiedza treningi naszej akademii, nawet tych najmłodszych. To wspaniały trener – cenię jego warsztat i osobowość, lecz nie przekonuje mnie proponowane przez niego 3-4-3 biorąc pod uwagę graczy, jakimi dysponuje. Brakuje nam dynamicznych piłkarzy o odpowiedniej szybkości na skrzydle. Najczęściej zdobywamy punkty dzięki kolektywnemu wysiłkowi całej drużyny, a nie przez indywidualny zryw któregoś z graczy. Trudno jednak oczekiwać całkowitej zmiany systemu w trakcie sezonu, bo nie mamy typowych bocznych obrońców, a kadra była budowana właśnie pod ustawienie 3-4-3 lub 3-5-2. Transfery na papierze były bardzo dobre: powrót do Ekstraklasy Jesiego (znany z występów w Górniku Zabrze Jesús Jiménez – przyp. red.), Rafał Kurzawa, Boboc i Maseoro wyceniani przez Transfermarkt na ponad milion euro, a także Sergio Guerrero, który był kapitanem rezerw Atletico i pojawiał się w kadrze pierwszego zespołu. Niestety, nie udało się z tego stworzyć zespołu. Mimo to mam nadzieję, że trener Brosz zostanie na kolejny sezon, na co się zresztą zapowiada.

Zimowe okienko transferowe nie było imponujące. Nie masz wrażenia, że było to pewnego rodzaju wywieszenie białej flagi czy raczej wyraz zaufania do obecnej kadry, że jest w stanie podjąć walkę o Ekstraklasę?
Wzmocnień na pewno było za mało – dwóch nowych piłkarzy w drużynie, która walczy o utrzymanie to niewiele. Warto jednak pamiętać, że w większości przypadków nie jesteśmy pierwszym wyborem i wielu zawodników nam odmówiło, zarówno w zimowym, jak i letnim okienku. Praktycznie wszyscy mieszkają w Tarnowie, co wiąże się z codziennym dojazdem do Niecieczy, zajmującym około pół godziny w jedną stronę. Nie każdemu to odpowiada. Z drugiej strony lokalizacja w południowej części Polski może być atutem, bo nie trzeba jechać daleko, aby znaleźć się w górach, Krakowie czy innych ciekawych miastach. Wracając do pytania, białej flagi na pewno nie było, bo ciężko dokonać mocnych transferów w zimie do jednej z najsłabszych drużyn w lidze. Mimo wszystko uważam Matysika oraz Durdova za dobre wzmocnienia, choć ostatnio Miłosz nie zachwyca.

W razie spełnienia się najgorszego scenariusza, których piłkarzy wskazałbyś jako tych, którzy mimo wszystko powinni zostać w Ekstraklasie, już w barwach innych klubów?
Takim pewniakiem jest dla mnie Adrian Chovan, który wielokrotnie ratował nas przed utratą większej liczby bramek – świetny refleks, dobra gra zarówno na przedpolu, jak i na linii, jedynie z rozgrywaniem ma pewne problemy. Spokojnie załapałby się do czołówki ligi – kto oglądał spotkania Bruk-Betu, ten wie, że jest bardzo dobrym bramkarzem. Damian Hilbrycht, ale w roli skrzydłowego, jest świetny w ofensywie, lecz ma duże braki w obronie i często traciliśmy bramki po centrach z jego strony. Kolejni to Gabriel Isik, Radu Boboc, Krzysztof Kubica, Maciej Ambrosiewicz oraz Jesús Jiménez.

Michał Trela wskazał nasz jesienny mecz w Niecieczy jako ostatnią szansę dla Bruk-betu na wyjście z kryzysu. Szansy tej nie wykorzystaliście. Jak wspominasz tamten mecz i nastroje po nim?
Nie uważam, że można wskazać jeden mecz jako „ostatnią szansę” – każda kolejka, każdy kolejna rywalizacja to nowa historia i w każdej chwili można rozpocząć serię zwycięstw, która wywinduje w górę tabeli, a szczególnie w tym sezonie. Mimo, że nasze szanse są oceniane jako zerowe, to piłka wciąż jest w grze i jakimś cudem wciąż możemy zapewnić sobie utrzymanie. Dotychczas gdy spadaliśmy, to do utrzymania zawsze brakowało jednego zwycięstwa. Mam nadzieję, że w tym sezonie do końca będziemy w grze. Wracając do październikowego meczu między Termaliką a GKS-em, to po raz kolejny był on pokazem naszej nieskuteczności. Posiadaliśmy piłkę przez większość czasu, stwarzaliśmy sobie okazje, ale podopieczni Rafała Góraka byli skuteczniejsi i wpakowali trzy bramki. Nastroje? Nienajlepsze, bo sytuacja zaczęła się robić tragiczna.

W Niecieczy po raz pierwszy w naszych barwach błysnął Eman Marković, który w ostatnich tygodniach znów pokazuje dobrą formę. Na kogo w GieKSie twoim zdaniem powinniście uważać najbardziej?
Słysząc „GKS Katowice” znaczna część neutralnych kibiców myśli o Bartoszu Nowaku. Oczywiście, Bartek to jeden z najlepszych piłkarzy w tym sezonie Ekstraklasy, o ile nie najlepszy, ale GKS to przede wszystkim kolektyw, który od października działa jak maszyna. Znakomite są zwłaszcza wahadła, które kreują wiele sytuacji dla Markovicia, Szkurina czy właśnie Nowaka. Według mnie w dużej mierze sukces GKS-u to właśnie wahadła w postaci Wasielewskiego oraz Jirki i Galana. Pod okiem Góraka Wasyl bardzo się rozwinął, bo kiedy grał u nas, to nie powiedziałbym, że może być tak mocnym ogniwem ekipy, która gra o europejskie puchary.

W październiku dzieliły nas w tabeli zaledwie trzy miejsca. Jak oceniasz dalszy przebieg sezonu w kontekście lokat zajmowanych obecnie przez nasze zespoły?
Październik to tak naprawdę był początek szalonej ligi. Do teraz obowiązuje zasada, że praktycznie każdy, kto znajdzie się na fali zwycięstw, ostatecznie może się zahaczyć nawet o europejskie puchary. Mogło się wtedy wydawać, że poprzedni sezon w wykonaniu Rafała Góraka i jego piłkarzy był wyjątkowy i już się nie powtórzy, tymczasem 53-latek pokazał swój warsztat trenerski i odpowiednie podejście do pracy, a jego zespół nadal jest określany jako rewelacja ligi, zresztą słusznie. No, a Słoniki miewały przebłyski, miewały kryzysy (znacznie częściej) i nie potrafiliśmy takiej serii zwycięstw złapać. Graliśmy naprawdę nieźle, a oglądając wszystkie mecze nie mogę powiedzieć, że zasługujemy na spadek. Zarząd wciąż ma zaufanie do trenera Brosza i to dla mnie najważniejsze, że w klubie nie ma „kwasów” i wszycy pracujemy na wspólny sukces w przyszłości.

Ciekawostką jest fakt, że Bruk-bet nie zwykł przegrywać w Katowicach. Ostatnie mecze 1-ligowe to remisy przy Bukowej i pucharowe zwycięstwo w 2021 roku. Jaki scenariusz przewidujesz na niedzielę?
To będzie pierwsze starcie tych drużyn przy Nowej Bukowej. Dotychczas ostatnie 19 meczów (wg. Transfermarkt) to 8 zwycięstw Słoni, 8 remisów oraz 3 zwycięstwa GKS-u. Nie ma co jednak patrzeć na historię, bo to dwa kompletnie inne zespoły niż kiedyś. Wiemy, jaką drogę przeszedł GKS w ostatnich latach i jest ona imponująca – patrząc na infrastrukturę oraz na wyniki sportowe. Warto podkreślić, że ostatni mecz GKS-u z Termaliką w Katowicach w październiku 2023 r. obejrzało 2.142 widzów, tymczasem w niedzielę będzie ich ponad pięć razy tyle.

Jaki wynik typujesz?
Wymęczone 2:1 dla Słoników – wiara w ekipę Brosza zawsze będzie. Jednak będzie to jeden z najtrudniejszych meczów w tym roku, bo Katowiczanie mają idealne atuty w rywalizacji z Bruk-betem. Dlaczego idealne? My masę bramek tracimy po dośrodkowaniach z bocznej strefy i po stałych fragmentach gry, a to jest jedna z najmocniejszych stron zespołu Rafała Góraka. Do tego zabójcze wahadła, o których już wspominałem.

A jakie są twoje przewidywania na ostateczny kształt ligowej tabeli? Kto mistrzem, kto w pucharach, a kto w 1. lidze?
Raczej nic już się nie powinno zmienić na górze – uważam, że Kolejorz utrzyma prowadzenie do samego końca sezonu. Mam nadzieję, że puchary podzielą między siebie Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok, Raków Częstochowa oraz GKS Katowice, bo GieKSa gra dziś najładniejszą piłkę spośród drużyn znajdujących się w strefie 4-8. Jeśli natomiast chodzi o spadek, to z bólem serca muszę przyznać, że obok Widzewa i Arki w 1. lidze ostatecznie wyląduje także Termalica.

Dziękuje za zaproszenie. Wszystkiego dobrego dla sympatyków GieKSy i oby do zobaczenia w niedalekiej przyszłości!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga