Dołącz do nas

Piłka nożna

Plusy i minusy po Tychach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Tak jak już pisaliśmy i to co każdy widział, spotkanie w Jaworznie, to były dwa różne mecze. Jeden z GieKSą dominującą i doświadczoną, drugi – z bezradną i popełniającą mnóstwo błędów. Jak na tym tle prezentują się pozytywne i negatywne strony meczu, przeczytacie poniżej.

Plusy:
+ Pierwsza połowa (poza skutecznością) – widzieliśmy spokój i dojrzałość po szybkim objęciu prowadzenia. Można było odnieść wrażenie, że tym spokojem można w tej lidze wygrywać mecze.

+ Kamil Cholerzyński – to jego druga bramka w ciągu trzech kolejek i co najważniejsze – absolutnie wypracowana przez jego samego, bo zabranie się z piłką i strzał były klasowe. No i ekspozycja bycia GieKSiarzem!

+ Paradoksalnie – ten mecz uwidocznił błędy, pokazał braki, co może wpłynąć tylko na udoskonalenie wielu elementów na ostatnie dwa spotkania.

Minusy:
– Niezrozumiała odmiana po przerwie – nie wiadomo, z czego to wyniknęło, czy było kwestią zaskoczenia, że rywala atakuje, czy założenia, że mecz wygrał się sam. Było tak dobrze i zrobiło się tak źle.

– Fatalnie w obronie – tracone gole nie mają prawa przydarzyć się w taki sposób, na takim poziomie. Błędy w kryciu, kiksy, pośliźnięcia we własnym polu karnym. Wszystko to skumulowało się w tej połowie (może i dobrze, że na przestrzeni jednego meczu, a nie kilku).

– Utrata gola po czerwonej kartce – dwie minuty po wyrzuceniu z boiska Mąki, katowiczanie stracili drugiego gola. Dodatkowo grając w przewadze stracili też trzecią bramkę.

– Bicie głową w mur – przy niekorzystnym wyniku (nawet remisie) katowiczanie nie potrafili stwarzać sytuacji pod bramką rywala. Jedynie w końcówce strzał Zielińskiego, ale to zdecydowanie za mało.

– Nieskuteczność w pierwszej połowie – tak naprawdę nie rozmawialibyśmy o rugiej połowie, gdyby w pierwszej było więcej wykorzystanych szans. Goncerz, Fonfara, Pitry – czasem był to pech i minimalnie niecelny strzał, czasem zabrakło czegoś więcej.

4 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

4 komentarze

  1. Avatar photo

    erwin

    12 listopada 2013 at 17:06

    Panie trenerze gdyby Zielinski grał stale na pewno by się przełamał a korzyść byłaby większa niż stawianie Goncerza.

  2. Avatar photo

    mloda

    12 listopada 2013 at 18:36

    oj nie zgadzam sie:)

  3. Avatar photo

    Leo

    12 listopada 2013 at 21:52

    Powiem tak: W tej slabej lidze z taka gra to w ekstraklasie nie ma czego szukac. T
    Trzymam kciuki i licze ze sie poprawi + dojdzie ktos kto bedzie umial wziac gre na siebie, zagrac szybciej pilka, pograc prostopadle – bo jak widze te podania pomocnikow i obroncow do siebie.. ktore nic nie wnosza to slabo sie robi…
    PS
    Jak GKS szuka pilkarzy co potrafia zagrac tylko do partnera ktory stoi obok sam i nie jest naciskany przez nikogo .. to ja sie zglaszam 😉 bede podawal do bramkarza i obroncow a jak nie to kopne na afere 🙂

  4. Avatar photo

    Igor

    13 listopada 2013 at 21:44

    Ogólnie się zgadzam oprócz tego plusa:
    + Paradoksalnie – ten mecz uwidocznił błędy, pokazał braki, co może wpłynąć tylko na udoskonalenie wielu elementów na ostatnie dwa spotkania.

    Oglądam prawie każdy mecz Gieksy i te same błędy widzę od początku sezonu, także w tych wygranych meczach. Wniosek jest taki, że albo na błędach się nie uczą, albo taki, że osiągnęli swe piłkarskie wyżyny i inaczej nie zagrają, bo nie potrafią. Żadnego nowego błędu czy braku tu nie widziałem.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga