Piłka nożna
Po zgrupowaniu w Dzierżoniowie – refleksje
GieKSa jest już trzy tygodnie w treningu, a także świeżo po obozie w Dzierżoniowie. W tym czasie katowiczanie rozegrali siedem gier kontrolnych, z których wygrali pięć oraz po jednej zremisowali i przegrali. W trakcie samego zgrupowania odbyły się cztery sparingi, z czego trzy były wygrane, a w jednym padł remis (bramki: 11-2).
Jak na początkowy okres przygotowań, gdzie głównym celem nie jest taktyka, a kwestie budowania siły i kondycji na cały rok, trzeba przyznać, że katowiczanie grali wyjątkowo ciekawie i skutecznie. Zarówno z zespołami z ekstraklasy, jak i z tymi z niższych lig więcej było momentów lepszych niż gorszych.
Mnogość testowanych zawodników, do tego czasem anonimowych, może powodować pewien chaos w głowach kibiców, zwłaszcza w momencie, kiedy nie mają okazji oglądać gier kontrolnych. Napiszmy więc kilka słów o testowanych.
Jak wiemy do domu zostali odesłani Damian i Bartosz Nowakowie. Obaj ofensywni, grali na pozycji ofensywnego pomocnika lub napastnika (Damian Nowak). Dołączając do tej dwójki napastnika Jewhena Radionowa, mamy trzech zawodników ofensywnych. I chyba m.in. w wyniku pewnej selekcji właśnie z dwóch Nowaków zrezygnowano. Trudno bowiem się spodziewać, aby sztab szkoleniowy i działacze zdecydowali się zakontraktować wszystkich testowanych – kogoś więc trzeba było wybrać. Z tej trójki najlepiej wypadł Radionow i dlatego dostał zaproszenie na dalsze treningi. Szkoleniowiec GieKSy Rafał Górak mówi, że napastników rozlicza się ze strzelanych bramek, a Radionow w Dzierżoniowie strzelił trzy, wszystkie jak rasowy snajper, m.in. wykorzystując bezlitośnie błędy bramkarzy. Ukrainiec dość szczęśliwie dla siebie pojechał na zgrupowanie, gdyż jeszcze przed nim w sparingu z Puszczą Niepołomice spisał się słabo, ale już na obozie swoją szansę – przynajmniej na tę chwilę – wykorzystał. Wracając jeszcze do Nowaków – na pozycji ofensywnego pomocnika bryluje Przemysław Pitry, jednak przydałby mu się pewien wartościowy zmiennik. Damian Nowak spisywał się mimo wszystko nieźle, ale jak widać zabrakło tego błysku, nie okazała się nim nawet strzelona z Polonią Świdnica bramka.
Trudno ocenić środkowych, testowanych obrońców, którzy sprawdzani byli albo razem, albo w duetach z Adrianem Napierałą i Mateuszem Kamiński. Zarówno Dawid Szwarga jak i Artur Jurkowski nie mieli specjalnie okazji się wykazać, gdyż rywale po prostu przez większą część sparingów byli kompletnie w odwrocie. Jedynie Chrobry postawił nieco większe warunki, ale też bez jakiegoś oblężenia naszej bramki. Dlatego też z rzeczywistą przydatnością tych piłkarzy trzeba będzie poczekać. Prawdopodobnie jednak jak już – to tylko jeden z nich trafi na Bukową, aby nie mnożyć bytów ponad potrzebę.
Łatwiej ocenić bocznych obrońców, którzy przy mocno ofensywnej grze GieKSy musieli również udzielać się w ataku. Widać, że zarówno Dominik Sadzawicki, jak i Jarosław Ratajczak nie są przyspawani do swojej połowy. Zwłaszcza Ratajczak błysnął w meczu z Lechią Dzierżoniów i po jego dwóch centrach padły bramki. Patrząc na to, że największym mankamentem naszego zespołu była lewa obrona, to taki zawodnik byłby jak znalazł na tę pozycję. Z ciekawością będziemy obserwowali jego postępy dalej. Choć trzeba przyznać, że Bartosz Sobotka również nie zaprezentował się źle, notując m.in. jedną asystę przy golu Radionowa. Miejmy więc nadzieję, że rywalizacja na tej pozycji wzrośnie.
Należy wspomnieć o Sławomirze Dudzie, który w środku boiska – jako defensywny pomocnik – radził sobie nieźle, ale bez większych fajerwerków oraz o bramkarzu Łukaszu Budziłku, do którego w tym meczach absolutnie nie można było mieć zastrzeżeń, ale – podobnie jak w przypadku obrońców – nie był wystawiany na ciężką próbę. Oczywiście na plus obroniony rzut karny w meczu z Polkowicami. No i Janusz Gancarczyk, który grał na razie bardzo krótko, ale zdążył zaliczyć asystę w meczu z Polkowicami.
A jak spisali się dotychczasowi zawodnicy GieKSy? Praktycznie w komplecie dobrze, ale ograniczmy się do tych, którzy się wyróżnili. Przede wszystkim z każdym tygodniem piłkarsko dojrzewa Arkadiusz Kowalczyk, który strzela bramki, ale potrafi też dograć piłkę. Zwraca uwagę to, że na boisku zachowuje się z dużą pewnością i wiarą w swoje umiejętności. To piłkarz, który chyba może być jeszcze lepszy i za chwilę może stać się naprawdę liderem GieKSy. Rafał Sadowski co prawda dostaje szansę w sparingach w niewielkim wymiarze, ale trzeba przyznać, że jego ruchliwość i żwawość to powiew świeżości na skrzydle, a z taką Puszczą nawet i w środku pomocy. Do tego strzelił już dwie bramki (jedną w Dzierżoniowie – głową!). Jeśli ten zawodnik solidnie przepracuje okres przygotowawczy, nabierze siły, to na skrzydłach możemy mieć kłopoty bogactwa. Pochwalmy także Denissa Rakelsa, który strzela gole i notuje asysty. Skutecznością błysnął też Grzegorz Fonfara.
Mankamentem GieKSy była skuteczność w praktycznie wszystkich meczach. Sytuacje, które marnowali Radionow, Fonfara czy Kowalczyk w lidze śniłyby się im po nocach. Na dobrą sprawę katowiczanie mogli na całym zgrupowaniu zdobyć drugie tyle bramek, bo sytuacji było prawdziwe multum. W grze o punkty sytuacji bramkowych już tyle nie będzie, dlatego nie będzie można sobie pozwolić na takie pudła.
Mimo wszystko podczas przenikliwych mrozów i zmęczenia treningami, nasi zawodnicy wykazali się sporą żwawością, nie wyglądali ospale (może poza ostatnim meczem z Chrobrym). Im bliżej do ligi, tym jednak większy nacisk będzie położony na kwestie bardziej taktyczne i na tym tle będziemy mogli więcej powiedzieć o postawie naszych zawodników w meczach kontrolnych.
I na koniec pamiętajmy – w GieKSie wyniki sparingów nigdy nijak nie przekładały się na ligę. Więc pod tym kątem nie ma sensu wyciągać jakichkolwiek wniosków. Co nie oznacza, że tym razem w końcu i gra o punkty będzie efektowna i skuteczna, ale na to musimy poczekać do marca.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Zapraszamy do galerii z Krynicy, gdzie GieKSa mierzyła się z Zagłębiem Sosnowiec w ramach Pucharu Polski. Niestety, kolejny raz odpadaliśmy w półfinale.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.


Najnowsze komentarze