Dołącz do nas

Piłka nożna

pod\G/lądani: Za opanowanie w obronie należy się Kufel piwa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

dsc_8121Mecz wyjazdowy z Chojniczanką Chojnice był problematyczny dla sztabu szkoleniowego co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze – rywal po raz pierwszy w historii gra w pierwszoligowych rozgrywkach. W związku z tym rozpracowanie chojniczan jest utrudnione. Po drugie – po meczu z Puszczą Niepołomice rozsypała się obrona katowiczan. Za czwarte żółte kartki w sezonie musieli pauzować Mateusz Kamiński i Alan Czerwiński. W ich miejsce trener Kazimierz Moskal desygnował na prawą obronę Dominika Sadzawickiego oraz Kamila Cholerzyńskiego na środek obrony. I to właśnie Cholerzyński był obserwowany w Chojnicach.

Niespełna 25-letni wychowanek GKS Katowice powrócił na pozycję, na której grywał przez kilka sezonów w ligach juniorskich. Obawy przed meczem czy poradzi sobie w roli stopera okazały się na wyrost. „Kufel” był pewnym punktem w linii obronnej katowiczan. Dobrze współpracował z Adrianem Jurkowskim, a także z Dominikiem Sadzawickim i Bartłomiejem Chwalibogowskim na boku obrony. Na palcach jednej ręki można było policzyć błędy Kamila. Ofensywnie przysposobieni zawodnicy Chojniczanki nie dawali sobie rady z blondwłosym obrońcą, kilkukrotnie skutecznie uprzykrzając im życie. Ponadto w 3 sytuacjach zapobiegł uderzeniom chojniczanom z dogodnych pozycji.

Zawodnik często był pod grą, jednak gra zarówno jego jak i całego zespołu przypominała grę w Stróżach z Kolejarzem. Trudno było rozegrać akcje w szybkim tempie, a podania ograniczały się do najbliższego przeciwnika. Niestety, ale przeciwnicy byli dobrze zorganizowani w grze defensywnej i niewiele pożytku było pod bramką Konrada Jałochy.

Zdobycz punktowa oraz pomysł na grę GieKSy w Chojnicach pozostawia pewien niesmak, jednak do postawy Kamila Cholerzyńskiego nie można było mieć zastrzeżeń. Ze swojej roli wywiązał się solidnie. Wprowadzał dużo spokoju w poczynaniach gry obronnej GKS i kto wie, czy już w środowej potyczce nie zagra kolejny raz w parze z Adrianem Jurkowskim na środku obrony, finalnie przyczyniając się do awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski.

Statystyki Kamila Cholerzyńskiego:

Gole: 0

Asysty: 0

* Asysty „drugiego stopnia”: 0

Strzały (celne/niecelne): 0/0

Strzały zablokowane: 0

Podania krótkie (celne/niecelne): 76/3

Podania długie (celne/niecelne): 3/4

Pojedynki powietrzne (wygrane/przegrane): 6/3

Dryblingi (udane/nieudane): 0/0

Odbiory: 3

Przechwyty: 8

Straty: 1

Pojedynki w obronie 1 na 1 (wygrane/przegrane): 0/1

Zablokowane strzały przeciwnika: 3

Zablokowane dośrodkowania przeciwnika: 0

Wybicia na uwolnienie: 2

Wślizgi (udane/nieudane): 0/0

Faulował: 1

Faulowany: 1

Spalone: 0

* – kluczowe podanie poprzedzające asystę

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    GieKSiarz

    14 października 2013 at 15:06

    JAk wam sie podoba nowa strona hokejowej gieksy ? dla mnie na wielki plus :)cieszy teraz poukladac finanse i wierzyc ze w katowiach bedzie dobrze. MOIM KLUBEM GKS

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga