Dołącz do nas

Siatkówka

Podsumowanie I rundy sezonu 2016/17 – część 1

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Podsumowanie pierwszej rundy sezonu 2016/17 zacznijmy oczywiście od oceny występów GKS-u.

Przed jego rozpoczęciem wielu sympatyków GieKSy liczyło na dobrą grę naszego zespołu oraz miejsce w środku ligowej stawki. I po części to się sprawdziło, po części… Bilans sześciu zwycięstw do dziewięciu porażek byłby do przyjęcia gdyby zwycięstwa odniesione zostałyby tylko z ekipami o podobnym potencjale do naszego. Niestety, a właściwie to stety, udało się GKS-owi wygrać i to na wyjazdach z wicemistrzem Polski – Resovią 3:2 oraz z czołowym klubem poprzedniego sezonu – LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:0. Obie te wygrane zgodnie uznano w środowisku siatkarskim jako duże niespodzianki. Gdyby odliczyć te dwie wygrane to dorobek zwycięstw GKS-u byłby nad wyraz skromny.

I rundę fazy zasadniczej można podzielić na takie trzy części. W pierwszej GKS mierzył się z przeciwnikami o zbliżonym potencjale i w tych sześciu kolejkach odniósł trzy zwycięstwa. Pewne wygrane u siebie z Łuczniczką i Częstochową oraz na wyjeździe z BBTS-em. Z przegranych ogromny żal był po spotkaniu z Effectorem, który jako jedyny mecz odbył się w Spodku i szkoda niewykorzystania tej całej otoczki i zainteresowania jakie towarzyszyło temu wydarzeniu. Przegrana tym bardziej boli, bo jak pokazał koniec tej rundy, to kielczanie grają po prostu przeciętnie i był to rywal absolutnie w naszym zasięgu. Podobnie w przypadku porażki z MKS-em Będzin 1:3, nawet w spotkaniu wyjazdowym GKS powinien pokusić się o jakąś zdobycz punktową. I tylko przegrana w Olsztynie 0:3 nie podlegała żadnej dyskusji, był to pierwszy mecz na obcym parkiecie w PlusLidze GKS-u, więc można zrzucić to na karb braku doświadczenia. Za tę część ligową GieKSie należy się ocena „trójki z plusem”.

Druga część terminarza składała się z meczów z absolutną czołówką polskich drużyn plus starcie z drugim z beniaminków. Do tych spotkań przystępowaliśmy z pewnymi obawami licząc tak realnie na wygraną tylko z Espadonem. Ten mecz udało się, nie bez kłopotów wygrać za trzy punkty. Za to w starciu z najlepszą czwórką drużyn w Polsce, GKS odniósł dwie sensacyjne wygrane z Resovią oraz LOTOS-em, będąc na ustach całej siatkarskiej Polski. Przegrane z ZAKSĄ oraz ze Skrą (oba mecze jako jedyne pokazywane w telewizji „na żywo”) nie podlegały żadnej dyskusji, w nich można było zobaczyć jak spora różnica dzieli nasz zespół o czołowych ekip w kraju. Po wygranej w Gdańsku – GKS z bilansem 6 zwycięstw i 5 porażek – był na 7 miejscu w tabeli, co świetnie rokowało na kolejne spotkania. Za tę część ligową można dać GieKSie ocenę „czwórkę” za oczywiście dwie niespodziewane wygrane i sam styl gry zaprezentowany w tych meczach.

 

Trzecia część rundy to cztery spotkania z ekipami z potencjałem oraz w naszym zasięgu. O ile jeszcze w Lubinie GieKSa przegrała 2:3 po walce – tu też była realna szansa na doniesienie zwycięstwa, to już ostatnie trzy mecze to równia pochyła, gdzie było widać już troszkę zmęczenia trudami rozgrywek, porażki z Czarnymi oraz Jastrzębskim były poniesione naprawdę w kiepskim stylu. Przegrane spotkanie z Politechniką to już zostało stracone na własne życzenie, mając ten mecz przy prowadzeniu 2:1 pod kontrolą, a również i klasa sportowa tego przeciwnika dawała realną szansę na ich pokonanie. I tak w sumie korzystne wrażenie jakie pozostawił po sobie nasz zespół (po 11 kolejkach) zostało tymi czterema porażkami zatarte, szkoda… Za ten okres ligowy należy się GieKSie ocena „dwójka” zamiast mimo wszystko „jedynki” ponieważ GKS zdobył w tych meczach choć dwa punkty.

Ogólnie można całą te rundę ocenić na „trójkę z plusem”. Gdybyśmy mieli bilans 8 zwycięstw do 7 porażek to moglibyśmy być zadowoleni z postawy naszych siatkarzy, a na pewno były szanse na wygranie i nawet jeszcze trzech meczów z tych dziewięciu przegranych. Jeśli chodzi o sam poziom gry, to zabrakło GKS-owi stabilizacji formy i to nawet nie w przekroju następujących po sobie meczów, ale nawet w czasie jednego rozgrywanego spotkania. Część siatkarzy oczywiście dopiero zaczynała stawiać swoje pierwsze kroki na parkietach PlusLigowych, ale z drugiej strony więcej można było się spodziewać po grze tych bardziej doświadczonych. W porównaniu do występów na parkietach pierwszoligowych, nie funkcjonowała już tak dobrze zagrywka, choć z drugiej strony na parkietach PlusLigi są zapewne lepsi przyjmujący i tyle. Poprawiła się za to gra blokiem, coś co szwankowało w 1 lidze, to tutaj osiągnięto progres, aczkolwiek wciąż są spore rezerwy w tym elemencie gry. Skuteczność w ataku też mogłaby być na wyższym poziomie, to głównie z tego powodu mieliśmy problemy z wygrywaniem poszczególnych setów. Do rozegrania też można by mieć pewne zastrzeżenia, choć tu należy się rozgrzeszenie, ponieważ rozgrywający nie miał często łatwego zadania z uwagi na słabe, by nie powiedzieć wprost, na żenująco słabe przyjęcie. Do różnego rodzaju statystyk należy mieć troszkę dystansu, ale trudno przejść do porządku dziennego nad faktem, że GKS ma najgorsze przyjęcie z całej ligi! Przyjęcie perfekcyjne na poziomie 17% oraz skuteczność przyjęcia na poziomie 10%, to kompromitująco słaby wynik. Tylko dwie drużyny ligowe miały bardzo zbliżony poziom tego elementu siatkarskiego, mianowicie AZS Olsztyn oraz Cuprum Lubin, co nie przeszkodziło im to w odniesieniu po 10 zwycięstw, ponieważ ten niedostatek nadrabiały mocno skutecznym atakiem. Bez wątpienia słabe przyjęcie GieKSy to pięta achillesowa tego zespołu.

 

Oceny poszczególnych pozycji:

rozgrywający – na barkach naszego kapitana Marco Falaschiego spoczywało odpowiednie rozgrywanie, co różnie to w poszczególnych spotkaniach wyglądało, ale tak jak napisałem wyżej, troszkę usprawiedliwia to słabe przyjęcie swoich kolegów, co nie ułatwiało mu zadania. Włoch dobrze prezentował się również w bloku zatrzymując od czasu do czasu akcje przeciwnika. Maciej Fijałek wchodził raczej tylko na podwójną zmianę, którą stosował często trener Piotr Gruszka i starał się wtedy maksymalnie pomóc drużynie, bez żadnych fajerwerków.

atakujący – z uwagi na przyjazd do Katowic z niezaleczoną kontuzją Belga, Gerta Van Walle, od początku sezonu szansę gry dostał Karol Butryn. I o dziwo, młody, niedoświadczony zawodnik wykorzystał swoją szansę stanowiąc o sile ataku GieKSy. Oczywiście nie był wstanie utrzymać równej i wysokiej formy przez całą rundę, ale i tak należą się mu słowa pochwały za swą postawę. Natomiast Belg ściągany z myślą o grze w pierwszej szóstce, z czasem grywał coraz więcej i zastępował w słabszych okresach Karola, aż w samej końcówce rundy grał już na tyle solidnie, że można było być zadowolonym z jego gry, szczególnie w spotkaniu z Politechniką. Oczywiście w takim siatkarzu, z jego doświadczeniem międzynarodowym oraz umiejętnościami należy pokładać większe oczekiwania i tu jest na pewno jeszcze sporo rezerw, jeśli chodzi o to co może dać naszej drużynie.

środkowi – zarówno Tomasz Kalembka jak i Bartłomiej Krulicki słabsze spotkania przeplatali dobrymi i niestety najczęściej w meczu tylko jeden z nich prezentował odpowiedni poziom. Obaj zaliczyli podobną ilość punktowych bloków, ponadto Kalembka dokładał dobrą zagrywkę. Zabrakło więcej gry wyblokiem na siatce, co ułatwiłoby partnerom z drużyny w lepszej grze obronnej. Zmiennik Paweł Pietraszko grywał mało, z rzadka opuszczając kwadrat dla rezerwowych, potem dostawał więcej szans od trenera zaczynając nawet w pierwszej szóstce, ale na pewno nie może być zadowolony ze swojej postawy na parkiecie. Pod koniec rundy zmagał się z urazem, wchodząc tylko zadaniowo na boisko, jako joker na zagrywkę, więc graliśmy wtedy tylko dwójką graczy na tej pozycji. Niestety zabrakło jeszcze jednego siatkarza na tej pozycji (każdy klub w PlusLidze ma czterech środkowych w swojej kadrze), aby zwiększyć możliwość rotacji.

przyjmujący – najlepiej należy ocenić grę Serhija Kapelusa, naszego najwięcej punktującego siatkarza. Ukrainiec od początku do końca rundy był szóstkowym graczem GieKSy i w przekroju tych piętnastu spotkań, był najrówniej grającym zawodnikiem GKS-u. Kapelus zdobył najwięcej punktów, ale i tak jego skuteczność w ataku mogłaby być na wyższym poziomie – na 389 ataków skończył zaledwie 163 co daje 42% skuteczności. Widać jak na dłoni, że tkwią tu spore rezerwy w grze Ukraińca. Michał Błoński oraz Rafał Sobański na zmianę partnerowali na boisku Kapelusowi. Na początku sezonu oraz na końcu grywał Michał, a w środkowej części grał Rafał. Obaj siatkarze dobre spotkania przeplatali słabszymi i również u nich skuteczność w ataku mogłaby i powinna być większa. Osobna kwestia to zadanie za którą są ci siatkarze rozliczani w pierwszej kolejności czyli przyjęcie i gra w obronie. Tak jak wspomniałem wyżej, najsłabsze przyjęcie pod względem statystycznym z całej ligi, chluby naszym zawodnikom nie przynosi i tu jest największy problem w naszym zespole. Jak temu zaradzić? Nie jestem przekonany czy nawet nasz sztab szkoleniowy zna odpowiedź na to pytanie.

libero – trener Piotr Gruszka dawał szansę gry obu graczom na tej pozycji. Sezon zaczął Bartosz Mariański grając na przyjęciu i w obronie. Potem wszedł do gry, ale tylko w obronie Adrian Stańczak. Następnie całe mecze rozgrywał Stańczak, by ponownie wrócić do gry opcją na obu libero. Ogólnie obaj gracze zaprezentowali się solidnie, ale bez fajerwerków, nie było jakiegoś spotkania, gdzie kluczową rolę odegrał któryś z nich. Zresztą przeciwnicy GKS-u również potrafią czytać statystyki i w czasie meczów starali się w zagrywce omijać naszych libero, serwując głównie na przyjmujących, wiedząc gdzie jest problem GKS-u w tym elemencie gry.

 

Krótkie podsumowanie całej ligi

Faworyci rozgrywek mają się dobrze i nic nie wskazuje na to aby miało się to zmienić. Medaliści z zeszłego sezonu przewyższają pozostałą stawkę drużyn o klasę, ale trudno się dziwić biorąc pod uwagę ich budżety oraz siatkarzy jakich posiadają w swoich kadrach. Zamiast czwartego w poprzednim roku gdańskiego LOTOS-u, do ścisłej czołówki dołączył troszkę niespodziewanie Jastrzębski Węgiel. Gra jastrzębian oparta jest w głównej mierze na skuteczności Salvadora Olivy, który zdobył najwięcej punktów z całej ligi – aż 330 oczek! – oraz Macieja Muzaja, ostatnio nie występującego z uwagi na kontuzję. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że właśnie klub z Jastrzębia wraz z ZAKSĄ, Skrą oraz Resovią zagra w play-offie o medale mistrzostw Polski.

Z czołówką próbują utrzymać kontakt drużyny AZS-u Olsztyn, Cuprum Lubin oraz LOTOS-u Trefla Gdańsk. Tylko wygrane mecze z pierwszą czwórką ekip może dać szansę na realne powalczenie o strefę medalową. Czy jest to możliwe? Śmiem wątpić. Kolejna czwórka drużyn wydaje się tworzyć taki solidny środek tabeli. Czarni Radom, GKS Katowice, MKS Będzin oraz Politechnika Warszawska będą walczyć „tylko” albo „aż” o jak najwyższe miejsce w tabeli.

Reszta stawki czyli Effector Kielce, BBTS Bielsko-Biała, Espadon Szczecin, Łuczniczka Bydgoszcz oraz AZS Częstochowa musi się skupić nad tym, jak nie zając ostatniego miejsca w tabeli, zmuszające do gry w barażach o utrzymanie w PlusLidze z przeciwnikiem pierwszoligowym. W takim starciu zapewne dużą rolę będą odgrywały nerwowość i lepsze radzenie sobie ze stresem, a że umiejętności tych ekip nie są najwyższe i forma przeciętna, to różnie taka konfrontacja może się zakończyć. Kogo może spotkać ten los? Na dziś ciężko wytypować tego nieszczęśnika, kluczowe dla tej rywalizacji będą zapewne mecze bezpośrednie, zaryzykuję twierdzenie, że w barażach zagra Espadon.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964

Mural śp. Adama Ledwonia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.

Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.

Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.

Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.

Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).

Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga