Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu w Bielsku
Za nami prawdziwa inwazja na Bielsko, więc czas na tradycyjne „Post scriptum”.
- Na wyjazd do Bielska ruszyliśmy w cztery osoby: Toczmek (relacja i konferencja), Madziara (foto), ja (live, galeria) i gościnnie Hania.
- Jeszcze przed meczem udałem się na zbiórkę Trójkolorowych Mysłowic, aby zrobić kilka zdjęć.
- W stronę Bielska-Białej ruszyliśmy około 13:00 z małym poślizgiem, ale Panowie i Panie – za kółko wrócił Toczmek – więc jest to… normalne. Szczerzę to niech ma małe poślizgi, ale niech częściej z nami jeździ 😊
- Madziara w samochodzie odpoczywała, bo dzień wcześniej miała osiemnastkę syna. Wszystkiego najlepszego dla solenizanta.
- Do Bielska-Bielska dotarliśmy godzinę przed meczem, ponieważ Hani włączyła się choroba lokomocyjna, ale o tym nie będę się rozpisywał.
- Szybko odebraliśmy akredytację i udaliśmy się na sektor prasowy, a Madziara z aparatem i kamerą na murawę.
- Atmosfera na stadionie była fantastyczna, a nasi kibice już przed pierwszym gwizdkiem prowadzili fanatyczny doping.
- W drugiej połowie z sektora gości poleciały konfetti i serpentyny w asyście machajek, co dało bardzo ciekawy efekt. Sędzia musiał na chwilę przerwać spotkanie, żeby służby porządkowe to posprzątały.
- Mecz zakończył się jednobramkowym remisem, jednak pozostał lekki niedosyt, gdyż Shibata dwukrotnie mógł zostać bohaterem.
- Po spotkaniu dostałem od Madziary głosówkę, że ktoś nam przestawił kamerę i nie wie co z dopingiem, a jakiś kibic powiedział jej, że „nie ma nagrywania”. Po sprawdzeniu okazało się, że prawdopodobnie to ochroniarz przewrócił kamerę i jak ją podniósł, to ustawił ją pod innym kątem, ale na szczęście było to w doliczonym czasie gry.
- Jakbyście widzieli Madziare jak blada przyszła w obawie, że z takiego spotkania mogłoby nie być dopingu.
- Na powrocie zajechaliśmy jeszcze do McDonald, gdzie napotkaliśmy długą żółtą kolejkę, więc postanowiliśmy skorzystać z McDrive, który wydawał jedzenie dużo szybciej.
- W domu zameldowaliśmy się około 19:00.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze