Piłka nożna
Post scriptum do meczu w Sosnowcu
Większość z Was żyje już nadchodzącym meczem z Wisłą Kraków. My natomiast chcielibyśmy zamknąć temat meczu z Zagłębiem tradycyjnym „Post scriptum”.
- Na mecz do Sosnowca wybraliśmy się w składzie Grzesiu i Misiek – Prasa, Kazik – Foto.
- Nowy stadion naprawdę może się podobać. Nie spodziewaliśmy się, że za niespełna 150 milionów złotych może powstać coś tak ciekawego. U nas często słychać głosy i są obawy, że stadion będzie za niski, a ja po wizycie w Sosnowcu trochę się uspokoiłem. Nasz projekt jest bardzo podobny, trybuny będą miały parę rzędów więcej, a całkowita pojemność będzie większa o kilka tysięcy, więc powinno to wyglądać jeszcze lepiej. Chociaż dopatrzyliśmy się paru mankamentów 😉
- Loża prasowa to po prostu balkon, na którym ustawionych jest kilkanaście stolików. Na meczu pojawiła się duża liczba dziennikarzy. Ci, którzy nie musieli na bieżąco korzystać z komputera, woleli mecz oglądać na stojąco, gdyż widok na murawę zasłonięty był przez dwie grube barierki. (coś jak w Satelicie w pierwszych rzędach u góry).
- Na duży plus na pewno skybox dla dziennikarzy, gdzie przed meczem i w przerwie wszyscy zostali ugoszczeni naprawdę dobrze. Była kawa, herbata, kanapki, żurek i zimne napoje. Mają rozmach… 😉 Ciekawe, czy to z okazji otwarcia stadionu, czy planują już tak zawsze.
- Trochę zastanawiały mnie surowe ściany w niektórych miejscach i brak tynków, co w połączeniu z leżącymi luźno kablami kamerzystów Polsatu mogło skojarzyć się z trwającym remontem. Ale później zobaczyłem zdjęcia z szatni zawodników i doszedłem do wniosku, że chyba taki design mieli w planach.
- Przed meczem była część artystyczna. O oprawę muzyczną zadbał DJ Carlos. Główną gwiazdą był chyba jeden z kibiców, który na skrzypcach odgrywał różne utwory. Od techno, przez Queen po Jana Kiepurę. Publiczność reagowała żywiołowo, więc raczej im się podobało.
- Klub zaprosił też po dwóch przedstawicieli innych klubów z całego regionu Zagłębia, z którymi współpracują. Przez to na murawie zaroiło się od gości. Nie sposób spamiętać wszystkie te kluby, a wierzcie mi, było ich kilkadziesiąt (na przykład: Czarni Sosnowiec, AKS Niwka, Zew Kazimierz, Górnik Sosnowiec, Niwy Brudzowice czy UKS Jedynka Łazy). Od razu na myśl przyszło mi, kogo mógłby za te półtora roku zaprosić nasz klub na otwarcie stadionu… No właśnie… Na szczęście wśród oficjeli był nasz prezydent i kilku radnych, mam więc nadzieję, że mają takie same spostrzeżenia jak ja!
- Było też sporo wywiadów z ojcami sukcesu i polityczne klepanie się po plecach.
- Gościem specjalnym był prezes PZPN-Cezary Kulesza.
- Przed meczem znalazłem dowód osobisty pana Przemka Michalaka z Weszło.com, szybko skontaktowałem się z nim przez Facebooka i odzyskał stracony dokument. Wspomniał nawet o tej sytuacji w swoim reportażu z meczu, który serdecznie polecam. Znajdziecie go na stronie Weszło.
- Na konferencji prasowej również dopisała frekwencja. Dudek chyba jest lubiany w Sosnowcu. Rzucił paroma żarcikami, jak to on. Cała sala się rozpływała, niestety nas nie bawiły.
- Po meczu udaliśmy się do samochodu, a jako że w Sosnowcu zapomnieli o parkingach, szliśmy do niego dłużej niż trwała potem podróż do domu.
- Gdyby nie wynik, to wrażenia z wypadu do Sosnowca mielibyśmy całkiem dobre.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze