Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Odry
Odra Opole była dla nas (chociaż chyba tylko dla mnie) mocno stresującym wyjazdem. Organizacja była mocno dziwna, a już przed meczem mieliśmy przygody. Poniżej opis wyjazdu z mojej strony.
- Z reguły PS zaczynam od dnia wyjazdu, tym razem zacznę od dnia poprzedzającego, ponieważ klub nie przyznał akredytacji naszemu fotografowi.
- Zdziwiło mnie to, ponieważ dostaliśmy 2 akredytacje na trybunę, dla mnie i dla żony, którą namówiłem na wyjazd w celu pomocy nam w pracy i nagrywaniu kulis redakcyjnych.
- Misiek nie miał nerwów na rozmowę z Odrą, więc ja zadzwoniłem dowiedzieć się, dlaczego nie mamy możliwości robić zdjęć z takiego meczu, który jest dla nas ważny z uwagi na obecność kibiców.
- Otóż okazało się, że… nie ma miejsca na murawie, ponieważ Odra ma mały stadion.
- Na szczęście udało mi się przekonać pracowników Odry, z którymi dało się normalnie pogadać i „nagięli” swoje regulaminy wpuszczając nadmiernego fotografa na murawę.
- Natomiast z tego co się dowiedzieliśmy przed meczem Jurgen z SO oraz Łukasz z GieKSiarze.pl nie mieli tego szczęścia i nie otrzymali akredytacji.
- Pomyślałby człowiek, że w Opolu małe boisko musi być, że ludzie nie mieszczą się za bandami.
- Zostawmy już to, bo mimo wszystko jest to dla mnie tak absurdalne, że nie chcę mi się o tym gadać.
- Od razu podczas rozmowy dostałem informacje, że na parking pod stadionem nie dostaniemy wjazdu, ponieważ jest mały parking i mamy sobie zaparkować pod halą 300 metrów obok.
- Powiedziałem sobie ok, spróbujemy podjechać w dniu meczu i tak, bo z reguły są miejsca i większość klubów normalnie nas wpuszcza.
- Pod stadion finalnie dojechaliśmy 50 minut przed rozpoczęciem spotkania, gdzie spisała nas oczami ekipa miejscowych, a miły pan ochroniarz przy praktycznie całym pustym parkingu stwierdził, że nie ma opcji nas wpuścić i mamy se jechać i szukać parkingu na miasto.
- No to pojechaliśmy finalnie przez korek pod tą arenę z dużym parkingiem i zaparkowaliśmy wśród miejscowych.
- Przy całej okołomeczowej napince nie było to najspokojniejsze i najbezpieczniejsze, ale udało nam się przemknąć.
- Dodatkowo po tego typu spotkaniu przy bramie, człowiek ma później wrażenie, że wszyscy go obserwują.
- Kosa się teraz uśmieje, ale można powiedzieć, że poczułem się jak Mayek 😀
- Od razu powiem, że ludziom z Opola życzę i trzymam kciuki, żeby zaparkowali samochód w rundzie wiosennej pod Blaszokiem, ponieważ na stadionie nie ma miejsca.
- Może wtedy zrozumieją, że gościnność dla mediów, to ważna kwestia i powinno się o to dbać.
- Dotarliśmy o 12:20 pod kasę nr 3, gdzie odebraliśmy akredytacje.
- Szybko ruszyliśmy na swoje stanowiska i zaczęliśmy przygotowywać się do obrobienia spotkania.
- Mało czasu zostało, ale udało się wyrobić.
- Sam stadion ma całkiem dobrą widoczność, a miejsca prasowe są zaraz nad krzesełkami, gdzie przebywali bardzo fajni, starsi kibice.
- Powiem szczerze, że bardzo fajni ludzie, emocjonowali się meczem. Tym bardziej w porównaniu do festiwalu wyzwisk, dobiegającego z naszej prawicy.
- Na boisku klasyczny czteropak, więc dużo do dodania nie ma. Próbowaliśmy tym razem nagrać kulisy w stylu relacji wideo z meczu, która pewnie ukazała się już przed tym postem.
- Po meczu chcieliśmy umknąć w tłumie, ponieważ organizator przekazał nam, że konferencja będzie w internecie i wstępu nie ma.
- Nie udało się, ponieważ Misiek nagrywał doping do samego końca, aż piłkarze schodzili do szatni.
- Na szczęście przemknęliśmy spokojnie po meczu do samochodu i ruszyliśmy w podróż powrotną.
- Wracaliśmy inną trasą z uwagi na fobię kierowcy.
- Nie wiem, co mu odbiło.
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Zagłębiu
Po meczu w Lubinie można było odnieść wrażenie, że GieKSa wreszcie weszła w tryb „kontrola, spokój, trzy punkty”. Z planem, konsekwencją i bardzo dojrzałym podejściem do spotkania. Wyjazd na stadion Zagłębia od lat był dla Katowiczan terenem wyjątkowo niewygodnym.
Zapraszam na plusy i minusy po meczu w Lubinie.
Plusy:
+ Wejście w mecz i pressing od pierwszej minuty
Pierwsza akcja ustawiła całe spotkanie. Kapitalny odbiór Milewskiego, szybkie rozegranie, spryt Nowaka i prowadzenie. To był modelowy przykład tego, jak GKS chciał grać w Lubinie. Wysoki pressing, agresja, odbiór na połowie rywala. Zagłębie zostało tym kompletnie zaskoczone.
+ Organizacja i spokój w defensywie
Jeśli ktoś przed meczem martwił się o napór gospodarzy, to po pierwszej połowie mógł spać spokojnie. Stałe fragmenty, wrzutki, zamieszanie – wszystko było kasowane. Klemenz, Jędrych, Milewski każdy wiedział, gdzie ma być. Strączek praktycznie nie musiał wyciągać „setek”. To był bardzo dojrzały występ całej formacji defensywnej.
+ Bartosz Nowak – lider na boisku
Gol, asysta, kreatywność, ciągłe szukanie gry. Nowak znów pokazał, dlaczego jest kluczową postacią tego zespołu. Brał odpowiedzialność, próbował nieszablonowych rozwiązań, potrafił przyspieszyć akcję jednym kontaktem. Bez niego ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
+ Stałe fragmenty – wreszcie broń
Rzut rożny i główka Jędrycha na 2:0 to moment, który mentalnie „zamknął” mecz. Wcześniej GKS często marnował takie sytuacje. Tym razem było konkretnie, precyzyjnie i skutecznie. A przy wyniku 2:0 Zagłębiu zaczęło wyraźnie brakować wiary.
+ Dojrzałość zespołu
To nie był mecz efektowny. To był mecz mądry. GKS wiedział, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić, kiedy wybić piłkę, a kiedy ją przytrzymać. Nie było głupich strat, niepotrzebnych szarż, nerwowości.
Minusy:
– Niewykorzystane momenty na podwyższenie wyniku
Galán, Kowalczyk, Nowak – było kilka sytuacji, w których można było „zabić” mecz wcześniej. Zbyt lekki strzał, złe podanie, minimalnie niecelne uderzenie. Przy bardziej wymagającym rywalu takie okazje mogą się zemścić.
– Krótkie fragmenty nerwowości po przerwie
W okolicach 55–65. minuty pojawiło się trochę chaosu w rozegraniu. Niedokładności, straty, problemy z wyjściem spod pressingu. Zagłębie nie potrafiło tego wykorzystać, ale to sygnał ostrzegawczy na przyszłość.
Podsumowanie:
To był jeden z najbardziej „dorosłych” meczów GieKSy w ostatnich miesiącach. Bez romantyzmu, bez chaosu, za to z chłodną głową i realizacją planu od A do Z. Szybki gol, kontrola gry, cios po przerwie i spokojne dowiezienie wyniku do końca.
Wygrana na wyjeździe z niepokonanym dotąd u siebie Zagłębiem ma ogromną wagę – sportową, mentalną i symboliczną. Przełamana została wieloletnia niemoc w Lubinie.
To spotkanie nie było piękne. Było skuteczne. A w obecnej sytuacji tabeli właśnie takich meczów GKS potrzebuje najbardziej. Jeśli ta drużyna będzie grała z podobną dyscypliną, koncentracją i odpowiedzialnością wiosna może być naprawdę spokojna. A może nawet… lepsza, niż wielu się dziś spodziewa.
GieKSiarz


Najnowsze komentarze