Dołącz do nas

Kibice

[RELACJA KIBICOWSKA] Najazd na Olsztyn

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Piłkarze GKS Katowice walczą o awans do Ekstraklasy uczestniczą w wyścigu pierwszoligowych żółwi. Inaczej ma się sprawa z kibicami – ci od dawna są w najwyższej lidze. Udowodnili to także w Olsztynie, gdzie stawiali się w sporym nadkomplecie.

Po półrocznym zakazie wyjazdowym, który został nałożony na nas przez Polski Związek Piłki Nożnej po derbowym meczu z Ruchem, wiedzieliśmy, że na kibicowski szlak wrócimy w Olsztynie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że po tak długim czasie zainteresowanie wyjazdem będzie większe niż oficjalna pojemność sektora gości (400), dlatego kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy starania o zwiększenie puli. W pewnym monecie wydawało się, że spotkanie odbędzie się w malowniczej Ostródzie, co byłoby nam na rękę – wszak sektor gości pomieści tam 844 osoby, a i do tego miasta jest trochę mniej kilometrów z Katowic. Przez kilka tygodni nastawialiśmy się właśnie na Ostródę, ale ostatecznie Stomilowi udało się przekonać PZPN, aby ten pozwolił rozgrywać im spotkania w Olsztynie. Od tego momentu konkretnie rozmawialiśmy ze Stomilem odnośnie wejścia większej liczby osób niż oficjalne 400. Pozytywnie zaskoczyła nas przychylność klubu, który nie pytał „po co”, ale zastanawiał się „jak to zrobić”. Dużo pomogli nam w tym miejscowi kibice za co dziękujemy!

Równolegle do rozmów ze Stomilem prowadziliśmy dialog z PKP InterCity na temat wynajęcia pociągu specjalnego. Było z tym trochę problemów, nerwów, załatwiania, ale opisu tych przeżyć Wam oszczędzimy. Najważniejsze, że mimo majówki i finału Pucharu Polski, który był rozgrywany kilka dni wcześniej, udało się zorganizować wagony.

Zbiórkę mieliśmy wyznaczoną na godzinę 9:00, a do Olsztyna wyjechaliśmy kilkanaście minut później. Podróż przebiegała spokojnie i do celu dojechaliśmy planowo na 16:25. Początkowo mieliśmy mieć podstawione autobusy, ale ostatecznie stanęło na przemarszu. Już przy wychodzeniu z dworca każdy dostał wyjazdowy gadżet, czyli okazjonalny szalik. Spacer po Olsztynie zajął nam około pół godziny i na niecałe dwie godziny przed meczem znaleźliśmy się pod sektorem gości. Tam okazało się, że miejscowa policja bardzo się nudziła i zakazała ochronie na wpuszczenie sektorówki. Tak samo zostali potraktowani miejscowi kibice. Na nic zdały się nasze pertraktacje, że to są tylko i wyłącznie pasy materiału. Miejscowy szeryf doczepił się nawet do kartonu z szalikami, bo stwierdził, że mogą one zostać… zszyte na sektorze. Ostatecznie pasy materiału trafiły do depozytu, a my – po ponad półgodzinnym zamieszaniu – zaczęliśmy wchodzić na obiekt. Wejście szło dość sprawnie, a z czasem zwiększona została liczba wydrukowanych list wyjazdowych i ostatecznie na stadion wszedł każdy przed pierwszym gwizdkiem. 

W sektorze pojawiło się nas dokładnie 700 w tym 43 fanów Górnika Zabrze i 34 ROW Rybnik. Pod stadionem zostało także 6 zakazowiczów, a więc nasza ostateczna liczba tego dnia to 706 osób. Sektor gości został szczelnie oflagowany. Doping stał na dobrym poziomie, choć stracona bramka i obraz boiskowej nędzy i rozpaczy nie mobilizował do wznoszenia się na wokalne wyżyny. W drugiej połowie pojawił się transparent „Szalikowcy”, który świetnie komponował się z wyjazdowym gadżetem. Ścisk na trybunie był ogromny, a i tak około 150 osób się na nim nie zmieściło. Tworzyło to naprawdę dobry klimat, w którym do pełni szczęścia brakowało wyniku. Jak już jesteśmy przy tym temacie, to warto zaznaczyć, że do ostatniego gwizdka dopingowaliśmy naszych graczy, ale po spotkaniu, gdy podeszli pod sektor gości dostali pociski z dwoma przewodnimi okrzykami: „kurwa mać GieKSa grać” i „gdzie jest ta GieKSa, piłkarze gdzie jest ta GieKSa?”. Odnieśliśmy wrażenie, że niektórzy z nich byli… zaskoczeni taką reakcją, bo chyba spodziewali się braw za walkę (?). Większość z nich też dość szybko ulotniła się spod sektora, gdy wyczuła, że klimat nie jest zbyt miły. Miejscowy dopingowali całe spotkanie, a kilka razy wspólnie pozdrowiliśmy stróżów prawa. 

Wyjście z sektora gości odbyło się błyskawicznie i po szybkim spacerze udaliśmy się w drogę do Katowic. W domu zameldowaliśmy się około 4:20 i przed rozjechaniem się do siebie podeszliśmy wspólnie pod areszt, gdzie pozdrowiliśmy osadzonych. 

Na sam koniec jeszcze raz dziękujemy kibicom Stomilu oraz klubowi z Olsztyna za ogromną pomoc i prokibicowską postawę. W klubie jest biednie, stadion nie należy do pięknych, ale to chlubny wyjątek w pierwszej lidze (i polskiej piłce), jeśli chodzi o podejście do fanów gości. Brawo i życzymy utrzymania!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.

Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.

Co do poprawy? 

OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.

GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.

STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).

Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.

Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.

Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.

MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.

TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Pucharowa klątwa trwa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Krynicy, gdzie GieKSa mierzyła się z Zagłębiem Sosnowiec w ramach Pucharu Polski. Niestety, kolejny raz odpadaliśmy w półfinale.  

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Spodek Super Cup 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga