Dołącz do nas

Hokej

[RELACJA] Połowa GieKSy przegrywa sparing

Avatar photo

Opublikowany

dnia

20 sierpnia na lodowisku Jantor hokeiści GKS-u Katowice rozegrali sparingowe spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec. W związku ze zgrupowaniem kadry w składzie GieKSy znalazło się 18 hokeistów, z czego tylko połowa jest oficjalnie zawodnikami GKS-u, a aż 6 – Naprzodu Janów. Mecz rozpoczął się o godzinie 18:40.

Mimo gry w mocno okrojonym składzie GieKSa miała delikatną przewagę, która została udokumentowana w 7. minucie. Na ławce kar przebywał Vasiliev, a sędzia sygnalizował kolejne wykluczenie dla drużyny Zagłębia. Sytuację tą wykorzystał Mularczyk, który otrzymał podanie od Skrodziuka zza bramki. Podwyższenie prowadzenia również miało miejsce podczas gry w przewadze. W 18. minucie Hudson posłał krążek po lodzie w stronę bramki, a Bepierszcz dokładając łopatkę, przekierował go tak, że wylądował tuż przy słupku. Sosnowiczanie potrzebowali 21 sekund, by zdobyć kontaktowego gola. Strzałem z pierwszego krążka Vasiliev pokonał przemieszczającego się Miarkę. Druga tercja rozpoczęła się od niewykorzystanej sytuacji Bepierszcza po ładnej akcji Lehtonena, a po chwili Fin wylądował na ławce kar. Ledwo Lehtonen opuścił boks, a zameldował się w nim ponownie, ale tym razem równolegle z Szymonem Luszniakiem. W 32. minucie Sikora nie wykorzystał rzutu karnego, który został podyktowany po faulu Smala. Już w trzeciej tercji, a dokładniej w 47. minucie Zagłębie doprowadziło do wyrównania. Swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył Vasiliev, tym razem strzelając z nadgarstka w okienko. Na nieco ponad 2 minuty przed końcem meczu zawodnik Zagłębia otrzymał karę i wydawało się, że GieKSa spróbuje pokusić się o zdobycie zwycięskiej bramki w przewadze, ale to sosnowiczanie wyprowadzili kontrę w osłabieniu, którą na gola zamienił Jarosław Rzeszutko. Na 37 sekund przed syreną kończącą trzecią tercję trener Jacek Płachta poprosił o czas. Wynik meczu został ustalony na 2:4 strzałem do pustej bramki, a Vasilyev skompletował w ten sposób hat-tricka.

GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec 2:4 (2:1, 0:0, 0:3)
1:0 Szymon Mularczyk (Szymon Skrodziuk, Igor Smal) 6:47 6/4
2:0 Mateusz Bepierszcz (Carl Hudson, Matias Lehtonen) 17:05 5/4
2:1 Alexander Vasilyev (Dominik Nahunko, Mikhail Syroezkhin) 19:13 5/4
2:2 Alexander Vasilyev 46:20
2:3 Jarosław Rzeszutko (Damian Piotrowicz, Nikita Mitskevich) 58:05 4/5
2:4 Alexander Vasilyev 59:57

GKS Katowice: Miarka (Świerczyna) – Rompkowski, Yakimenko, Bepierszcz, Smal, Mularczyk – Hudson, Schmidt, Skrodziuk, Lehtonen, Lebek – Musioł, Krawczyk, Miłek, Prokurat, Thamert – Huchel.

Zagłębie Sosnowiec: Czernik (Kotuła) – Naróg, Syroezkhin, Nahunko, Vasilyev, Dubinin – Khoperia, Mitskevich, Piotrowicz, Rzeszutko, Rybchik – Luszniak, Wysocki, SIkora, Kozłowski, Blanik – Domogała, Opiłka, Kasprzyk, Gniewek, Piotrowski.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga