Hokej
[RELACJA] Porażka w Oświęcimiu. Wyrównany stan rywalizacji
18 lutego o godzinie 18:00 rozpoczął się mecz numer 2 w ćwierćfinałowej rywalizacji TAURON KH GKS-u Katowice z Unią Oświęcim. W składzie GieKSy zabrakło kontuzjowanego Dusana Devecki i zawieszonego Jakuba Wanackiego, powrócił natomiast Martin Cakajik.
Od pierwszych sekund Unici ruszyli do ataku z zamiarem zmazania plany z pierwszego meczu. Po pierwszym odbiorze krążka kontrę wyprowadził Mikołaj Łopuski, który oddał niezły strzał, ale za słaby na Michala Fikrta. W trzeciej minucie karę za atak kijem trzymanym oburącz otrzymał Vehmanen. Hokeiści GieKSy niemal 2 minuty spędzili w tercji Unii, oddali kilka strzałów, ale żaden z nich nie zakończył się w bramce. Zaledwie kilka sekund po zakończonej karze Vehmanena Oświęcimianie otrzymali karę za nadmierną ilość zawodników na lodzie. Druga przewaga została rozegrana jednak znacznie gorzej. W 10 minucie Oleg Yashin z ostrego kąta trafił w słupek. W kolejnej minucie krążek stracił Laakkonen, Oświęcimianie wyprowadzili atak tranzycyjny 3 na 2, Lindskoug odbił pierwszy strzał Gruszki, ale przy dobitce Malickiego był już bezradny. W 13 minucie Unia otrzymała kolejną karę – tym razem za spowodowanie upadku Patryka Wronki. Również i tym razem nie zdołaliśmy zdobyć bramki z przewagą jednego zawodnika na lodzie. W 16 minucie potężne uderzenie zawodnika Unii z pierwszego krążka wybronił Lindskoug. Na niecałe 2 minuty przed końcem tercji udało się doprowadzić nam do wyrównania. Długo z krążkiem jeździł Patryk Wronka, aż wreszcie podał do Damiana Tomasika, ten uderzył spod niebieskiej, a ,,guma” po odbiciu od parkanu Fikrta trafiła prosto na kij Grzegorza Pasiuta, który dopełnił formalności. Ostatnie kilkanaście sekund tercji należało do tercji, a najbliżej zdobycia bramki był Tomasz Malasiński, ale krążek po jego uderzeniu zatrzymał się na słupku. Po 20 minutach na tablicy wyników widniało 1:1.
Już w 14 sekundzie drugiej tercji na ławkę kar odesłany został Petr Tabacek. Ponownie w naszej grze w przewadze nie było widać żadnego pomysłu. W 23 minucie ponownie pozwoliliśmy Unii wyprowadzić kontrę z przewagą liczebną – tym razem 2 na 1, a po oszukaniu naszego bramkarza swoją drugą bramkę zdobył Malicki. Po chwili Bartosz Fraszko trafił w słupek. W 27 minucie karę otrzymał Paszek. Do wyrównania ponownie doprowadził Grzegorz Pasiut, który podobnie jak w pierwszej sytuacji, dobił bezpański krążek. Szybko jednak Unici odzyskali prowadzenie. Po wygranym wznowieniu Saur oszukał naszych zawodników i oddał mocny strzał, a w zamieszaniu pod bramką najlepiej odnalazł się Sebastian Kowalówka. Chwilę później Fraszko nie wykorzystał sytacji sam na sam, a po kilku sekundach na ławkę kar trafił Rohtla. Kontrę w osłabieniu przeprowadzili Yashin ze Starzyńskim, która zakończyła się strzałem w słupek. W 34 minucie niewiele brakowało, żeby samobójczego gola zdobył Cakajik, ale czujny był Lindskoug. 2 minuty później nasz bramkarz dwukrotnie w krótkim odstępie czasu uratował nas od straty gola po strzałach z bliska. W 38 minucie było już 4:2. Wrzutka spod niebieskiej zaskoczyła Lindskouga. Po 40 minutach przegrywaliśmy 4:2.
Od początku trzeciej tercji GieKSa atakowała, ale nie umiała znaleźć sposobu, by przedrzeć się przez szczelną defensywę Oświęcimian. W 43 minucie karę otrzymał Starzyński. Podczas gry w przewadze krążek wpadł do bramki, jednak został on skierowany nogą, przez co bramka nie została uznana. W 49 minucie ukarany został Laakkonen za uderzanie kijem pod bramką Unii. Po 85 sekundach na ławce kar dołączył do niego Martin Cakajik. Udało nam się przetrwać ten ciężki okres w dużej mierze dzięki Lindskougowi. W 54 minucie Konig otrzymał karę za atak kijem trzymanym oburącz. Mecz zbliżał się do końca, a my ponownie nie umieliśmy stworzyć sobie dogodnej okazji do strzału. Na 140 sekund przed syreną kończącą trzecią tercję do boksu zjechał Lindskoug. Na niecałe 2 minuty przed końcem meczu Tuhkanen oddał krążek na niebieskiej, a Themar umieścił go w pustej bramce. Przed końcem spotkania jeszcze obustronne wykluczenia zaliczyli Strzyżowski i Vehmanen, a 9 sekund później do Strzyżowskiego dołączył Jyrkkio. Mecz zakończył się zwycięstwem Unii 5:2, czym doprowadziła do wyrównania stanu rywalizacji w ćwierćfinale.
KS Unia Oświęcim – TAURON KH GKS Katowice 5:2 (1:1, 3:1, 1:0)
1:0 Patryk Malicki (Dariusz Grusza, Dariusz Wanat) 10:43
1:1 Grzegorz Pasiut (Damian Tomasik, Patryk Wronka) 18:07
2:1 Patryk Malicki (Damian Piotrowicz, Kamil Paszek) 22:54
2:2 Grzegorz Pasiut (Tomasz Malasiński, Damian Tomasik) 27:33 5/4
3:2 Sebastian Kowalówka (Jakub Saur, Iiro Vehmanen) 28:29
4:2 Dariusz Wanat (Peter Bezuska, Dariusz Gruszka) 38:49
5:2 Andrej Themar (Dariusz Wanat) 58:18
KS Unia Oświęcim: Fikrt (Lipiński) – Vehmanen, Saur, Tabacek, Kiiholma, Themar – Bezuska, Konig, Adamus, Trandin, Przygodzki – A. Kowalówka, Maciejewski, Piotrowicz, Danecek, S. Kowalówka – Noworyta, Paszek, Malicki, Wanat, Gruszka.
TAURON KH GKS Katowice: Lindskoug (Kieler) – Jyrkkio, Tuhkanen, Łopuski, Rohtla, Laakkonen – Jass, Cakajik, Malasiński, Pasiut, Wronka – Tomasik, Krawczyk, Urbanowicz, Sawicki, Strzyżowski – Skokan, Krężołek, Fraszko, Starzyński, Yashin.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze