Piłka nożna
Rycerze Wiosny czy chłopcy do bicia?
Ostatnie dni przed inauguracją rozgrywek nasi niedzielni rywale spędzili bardzo pracowicie. W środę ełkaesiacy odbyli spotkanie z sędzią piłkarskim przy okazji wypełniając wymóg licencyjny. Jeden z tych wymogów nakłada obowiązek w postaci takich spotkań, na którym zaproszony arbiter przedstawia sporne sytuacje i omawia je szczegółowo piłkarzom. W tym tygodniu piłkarze, sztab szkoleniowy oraz działacze klubowi wzmocnili się również duchowo biorąc udział w specjalnej mszy świętej, którą odprawił w intencji startu ŁKS-u w pierwszej lidze kapelan łódzkiego sportu ksiądz Paweł Miziołek.
Jeśli chodzi o czysto sportowe aspekty przygotowań do startu rozgrywek, to decyzją trenera łódzkiej ekipy, wszystkie treningi do niedzielnego spotkania z „GieKSą” przy al. Unii odbywają się w samo południe co ma związek z porą niedzielnego spotkania.
Przed niedzielnym spotkaniem nie mogło również zabraknąć wypowiedzi przedmeczowych, w których bije olbrzymi optymizm i entuzjazm związany ze wznowieniem rundy rewanżowej. „Mamy zespół, który może szybko odrobić stratę do bezpiecznego miejsca” stwierdził trener Zajączkowski zagadnięty przez dziennikarzy o szansę jego drużyny w tej rundzie. Szkoleniowcowi ŁKS-u jednak jakby było mało tak odważnych wyznań, to udzielił jeszcze kolejnej odważniejszej wypowiedzi: „Murawa jest w doskonałym stanie, a my nie będziemy chłopcami do bicia. Uważam, że wiosną wstrząśniemy pierwszą ligą”. Z kolei Zbigniew Domżał, dyrektor klubu, uważa, że choć ŁKS został mocno odmłodzony, to wcale nie oznacza, że będzie słabszy: „Piłkarze, których mamy, chcą grać i wygrywać. I co ważne – powoli, ale systematycznie wychodzimy z kryzysu”. Miejmy nadzieję że ten optymizm wśród łódzkich trenerów i działaczy po niedzielnym spotkaniu zostanie mocno ostudzony przez naszych piłkarzy a piłkarzom i kibicom ŁKS-u Łódź życzymy aby ten oczekiwany marsz w górę tabeli rozpoczął się dopiero od następnego spotkania, które łodzianie rozegrają w Olsztynie.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Waleczne_Serce
9 marca 2013 at 14:21
Tylko zwycięstwo GKS tylko zwycięstwo !!!