Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
„Satelita” przejdzie modernizację. Będzie więcej miejsc
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Piłkarki wróciły w ubiegły poniedziałek do treningów. W ostatnim dokonano zmiany w sztabie trenerskim drużyny żeńskiej oraz została wypożyczona Małgorzata Lichwa. PZPN ogłosił szczegółowy terminarz rundy jesiennej Orlen Ekstraligi. Runda rozpocznie się w weekend 19-20 sierpnia, nasze piłkarki rozpoczną sezon od domowego spotkania z Czarnymi Sosnowiec. Z dokładnym terminarzem można się zapoznać m. in na stronie 90minut.pl. W ostatnim sparingu przed startem Fortuna I Ligi piłkarze rozegrali sparing z Puszczą Niepołomice w którym wygrali 3:1 (1:0). W środę zmarł były kierownik I drużyny Paweł Maźniewski.
Dwóch siatkarzy GieKSy, Sebastian Adamczyk i Łukasz Kozub, otrzymało powołanie do reprezentacji Polski, która wystąpi na 31. Letniej Uniwersjadzie. Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie do treningów wrócą 31 lipca. Urząd Miejski w Katowicach ogłosił przetarg na modernizację Satelity, z kolei PZHL przedstawił zmiany w przepisach gry, które będą obowiązywać w nadchodzącym sezonie. Nowy kontrakt z klubem podpisał Aleksi Varttinen.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Kto, z kim i kiedy? Wszystko jest już jasne!
Długo wyczekiwany zarówno przez kluby i zawodniczki, jak i wszystkich kibiców kobiecego futbolu terminarz rozgrywek Orlen Ekstraligi w rundzie jesiennej sezonu 2023/2024 jest już opublikowany.
Za nieco ponad miesiąc, w weekend 19-20 sierpnia, zainaugurowana zostanie runda jesienna rozgrywek Orlen Ekstraligi w sezonie 2023/2024. Do zbliżającej się edycji rozgrywek piłkarki GKS-u Katowice przystąpią jako obrończynie tytułu Mistrzyń Polski 2022/2023. W ekstraligowym gronie przywitamy dwóch beniaminków: BTS Rekord Bielsko-Biała oraz KKP Stomilanki Olsztyn. Runda jesienna zakończy się w weekend 18-19 listopada.
Pełny terminarz rundy jesiennej Orlen Ekstraligi 2023/2024 dostępny w serwisie Łączy nas piłka: Terminarz rundy jesiennej Orlen Ekstraligi 23/24
Dwa rozstania z GieKSą. Ciąża i powrót na emeryturę
W dniu dzisiejszym zespół GKS-u Katowice rozpoczął przygotowania do nowego sezonu 2023/2024. Rozgrywki, które niebawem zostaną zainaugurowane, będą dla Katowiczanek absolutnie wyjątkowe co najmniej z dwóch powodów – będą w nich bronić tytułu Mistrzyń Polski i wezmą udział w rozgrywkach Ligi Mistrzyń.
Na pierwszych zajęciach przy ul. Bukowej pojawiły się nowe zawodniczki, które dołączyły do zespołu w letnim okienku transferowym.
Jednocześnie, w dniu dzisiejszym klub z Katowic podał informację na temat pożegnania się z dwoma zawodniczkami. Wygasające kontrakty nie zostaną przedłużone z Darią Marszałkowską oraz Kasandrą Rybaczuk.
Daria Marszałkowska, bardzo doświadczona, świetna bramkarka trafiła do GieKSy na cztery ostatnie mecze sezonu 2022/2023. W obliczu poważnej kontuzji ręki, jakiej doznała Kinga Seweryn, trenerka Katowiczanek – Karolina Koch, zdecydowała się zaproponować krótkoterminowy angaż Marszałkowskiej. Dla 39-letniej bramkarki był to powrót do profesjonalnego futbolu po 6 latach przerwy, propozycja dołączenia do zespołu walczącego o tytuł Mistrzyń Polski była nie do odrzucenia. GKS obdarzył w tej sytuacji Darię Marszałkowską dużym zaufaniem, zaufaniem, na które piłkarka zapracowała na przestrzeni wielu lat znakomitej kariery. W przeszłości reprezentowała bowiem takie kluby jak Unia Racibórz, Ajax Amsterdam, czy AZS PWSZ Wałbrzych. Ponadto Marszałkowska jest pięciokrotną mistrzynią Polski, czterokrotną halową mistrzynią Polski oraz trzykrotną triumfatorką Pucharu Polski. Jeśli dodam do tego występy w reprezentacji Polski, to obraz kariery tej piłkarki można podsumować jednym słowem – wspaniała. Zdobycie tytułu mistrzowskiego z GieKSą jest rewelacyjnym zwieńczeniem jej piłkarskiego dorobku.
Drugą zawodniczką, której wygasająca umowa nie została przedłużona jest Kasandra Rybaczuk. 24-letnia pomocniczka trafiła do zespołu z Katowic przed rozpoczęciem sezonu 2019/2020 opuszczając TME SMS Łódź. Rybaczuk była bez wątpienia ważną postacią zespołu ze stolicy Górnego Śląska, notowała w zespole dobre liczby, a prezentują się one na przestrzeni trzech ostatnich sezonów następująco:
sezon 2020/2021 – 11 rozegranych spotkań,
sezon 2021/2022 – 18 rozegranych spotkań, 1 bramka,
sezon 2022/2023 – 11 rozegranych spotkań, 1 bramka.
Z pewnością Karolina Koch z chęcią zatrzymałaby w zespole Kasandrą Rybaczuk, jednak życie pisze swoje scenariusze, którym musimy się podporządkować. W przypadku zawodniczki grającej z numerem 25 na plecach życie napisało piękny scenariusz – Kasandra Rybaczuk spodziewa się dziecka! Pozostaje zatem trzymać kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i niezapomniane pierwsze miesiące ze swoją pociechą. Miejmy nadzieję, że piłkarka niebawem znowu będzie nas cieszyć swoją grą, niezależnie od tego jaki klub będzie w przyszłości reprezentować. Kasandra – wszystkiego dobrego!
Sezon 2023/2024 Orlen Ekstraligi obrończynie tytułu mistrzyń Polski, GKS Katowice rozpoczną w weekend 19-20 sierpnia od spotkania z Czarnymi Antrans Sosnowiec.
Zmiany w sztabie szkoleniowym GKS-u Katowice
Grzegorz Nowak został włączony do sztabu szkoleniowego GKS-u Katowice, w którym będzie pełnił funkcję asystenta Karoliny Koch.
24-letni szkoleniowiec w przeszłości związany był z TOP 54 Biała Podlaska oraz trzecioligowym MKS-em Podlasie Biała Podlaska.
Nowak na stanowisku zastąpił Macieja Wierzbickiego.
Małgorzata Lichwa wypożyczona do beniaminka Orlen Ekstraligi
Małgorzata Lichwa została wypożyczona z zespołu aktualnych mistrzyń Polski – GKS-u Katowice do beniaminka Orlen Ekstraligi Rekordu Bielsko-Biała.
19- letnia pomocniczka była związana z GKS-em Katowice od września 2022 roku. Na Górny Śląsk trafiła z TME SMS Łódź, z którym to w sezonie 2021/2022 świętowała zdobycie tytułu mistrzyń Polski. O ile w sezonie 2020/2021 w barwach łódzkiego klubu Małgorzata Lichwa wystąpiła zaledwie w jednym spotkaniu, to w mistrzowskim sezonie rozegrała już 10 gier, zdobywając w nich 1 bramkę. Powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski i dobra gra w Orlen Ekstralidze zaowocowały zainteresowaniem ze strony GKS-u Katowice.
Jednak zarówno w interesie GieKSy, jak i samej Małgorzaty Lichwy jest stałe podnoszenie umiejętności zawodniczki, zbieranie przez nią doświadczenia na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Gwarancją większej ilości minut spędzonych na placu gry jest właśnie wypożyczenie do zespołu bieniaminka Orlen Ekstraligi – Rekordu Bielsko-Biała. Umowa wypożyczenia pomiędzy klubami została zawarta na sezon 2023/2024, który bielszczanki zainaugurują 19 lub 20 sierpnia domowym spotkaniem z Medykiem Konin.
katowickisport.pl – Nie żyje Paweł Maźniewski
Dzisiaj zmarł Paweł Maźniewski – kibic GieKSy z Piotrowic oraz wieloletni kierownik pierwszej drużyny GKS Katowice. Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.
gol24.pl – GKS Katowice – Puszcza. To nie była prawdziwa twarz „Żubrów”. Przed debiutem w ekstraklasie ekipa Tomasza Tułacza nie odkrywała kart
GKS Katowice – Puszcza Niepołomice 3:1 w sparingu, rozegranym w sobotę 15 lipca na stadionie przy ul. Bukowej w Katowicach. Dla obu ekip był to ostatni mecz kontrolny przed inauguracją sezonu. W przypadku Puszczy będzie to debiutancki sezon w ekstraklasie.
[…] W cisnącym upale zobaczyliśmy raczej mało Puszczy w Puszczy. Ewidentnie, goście grali ekonomicznie, z dużo mniejszą niż standardowo intensywnością, byli mniej aktywni w pressingu, który „Żubry” mają przecież w swoim DNA. To przekładało się na liczbę uzyskanych przez niepołomiczan stałych fragmentów. Było ich mniej niż zwykle, co za tym idzie – mniej okazji do zdobycia bramek metodami, w które Puszcza umie bardzo dobrze. Wyglądało to tak, jakby transmitowany przez klubową telewizję GKS mecz niekoniecznie był tym momentem, w którym trener Tomasz Tułacz i jego zespół chcieli odkrywać karty.
Kewin Komar w 8 min uratował „Żubry” od straty, wygrywając pojedynek z Mateuszem Marcem. Ten zawodnik dał jednak gospodarzom prowadzenie, gdy kapitalnym strzałem od poprzeczki skończył w 41 min swoją przebojową akcję.
Po przerwie w jedenastce Puszczy ostał się tylko ten, który dołączył do zespołu najpóźniej – Craciun. A GKS szybko podwyższył wynik (Antoni Kozubal). Później Krzysztof Wróblewski wykonał kilka fajnych interwencji, a w 86 min Hubert Tomalski wykorzystał błąd jednego z rywali, przejął piłkę i w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił na 2:1. Na co GKS odpowiedział jeszcze pięknym trafieniem Adriana Danka.
SIATKÓWKA
katowickisport.pl – Śląscy siatkarze na Uniwersjadzie
Zawodnicy czterech klubów z województwa śląskiego pojadą wraz z reprezentacją Polski na letnią Uniwersjadę.
Największe wydarzenie sportu studenckiego odbędzie się w dniach 27 lipca – 8 sierpnia 2023 roku. Ostatni raz zmagania w letniej uniwersjadzie odbyły się cztery lata temu, gdy sportowcy rywalizowali we włoskim Neapolu. Później, z powodu pandemii COVID-19 zaplanowana na 2021 rok w Uniwersjada w chińskim Chengdu była dwukrotnie przekładana – najpierw na 2022, a następnie na obecny rok.
Wśród 12 zawodników powołanych na Uniwersjadę przez trenera Dariusza Luksa znaleźli się dwaj siatkarze GKS-u Katowice, środkowy Sebastian Adamczyk i rozgrywający Łukasz Kozub. Pojedzie także Dawid Dulski, atakujący Aluron CMC Warty Zawiercie. Damian Kogut z Norwida Częstochowa i Dawid Woch z BBTS-u Bielsko-Biała. W ramach siatkarskich zmagań o medale tegorocznej Uniwersjady, które rozpoczną się 28 lipca br., akademicka reprezentacja Polski zagra w grupie A z Portugalią, Koreą Południową i Hongkongiem. Biało-Czerwoni powalczą o poprawienie wyniku z ostatniej Uniwersjady, na której polska kadra sięgnęła po srebrne medale.
HOKEJ
hokej.net – Mistrz Polski z nową umową. Varttinen zostaje!
Aleksi Varttinen to kolejny już hokeista, który nie zmienił barw i w przyszłym sezonie ponownie będzie reprezentował barwy obecnych Mistrzów Polski – GKS-u Katowice, z którym związał się rocznym kontraktem.
26-letni obrońca większość swojej kariery spędził w rodzimym kraju. Chociaż jest wychowankiem drużyny PaRa, więcej grywał jednak dla ekipy Assat, głównie w juniorskich ligach. W tym samym klubie występował jednak też w najwyższej lidze Fińskiej – Liiga.
Tam rozegrał łącznie 117 spotkań, co przełożyło się na 6 bramek, 5 asyst oraz -14 w klasyfikacji plus/minus. Na sezon 2021/22 przeniósł się jednak na Słowację do ekipy Liptowskiego Mikulaszu, ale po roku wrócił do fińskiej Liigi.
Po rozegraniu jednak zaledwie 8 meczów dołączył do drużyny GKS-u Katowice. W Polsce spisywał się ponadprzeciętnie, co przełożyło się na 22 rozegrane konfrontacje z jedną zdobytą bramką i 11 asystami. Ponadto spędził 18 minut na ławce kar i +10 w klasyfikacji plus/minus.
Początkowo miał być tylko uzupełnieniem składu Mistrzów Polski, jednak szybko stał się wzmocnieniem defensywy, czym zasłużył sobie na nowy kontrakt.
–Ściągnięcie Varttinena do GKS-u okazało się strzałem w dziesiątkę. Aleksi okazał się nie tylko uzupełnieniem składu, ale jego wzmocnieniem. Wiedzieliśmy, że Varttinen to odpowiedzialny obrońca, pokazał jednak także spore umiejętności w ofensywie. Zwracam uwagę, że w finałach PHL zanotował trzy asysty. Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia w sprawie nowego kontraktu i Aleksi zostaje z nami na kolejny sezon – mówi Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja GKS-u.
„Satelita” przejdzie modernizację. Będzie więcej miejsc
GKS Katowice nominalnie swoje domowe spotkania rozgrywa w małej hali Spodku, gdzie może się pomieścić 1420 kibiców. Wiemy jednak, że jest planowa tam nieco rozbudowa trybun.
Obecna pojemność wynosząca 1420 miejsc, często nie wystarczała by pomieścić wszystkich kibiców GieKSy i często dochodziło do sytuacji, że szybko brakowało biletów na mecze GKS-u Katowice. Tak było też choćby w ostatnich play-offach, gdzie niemalże na każdym spotkaniu „Satelita” zapełniała się do ostatnich miejsc.
– Katowickie Inwestycje ogłosiły przetarg na zaprojektowanie i przebudowę trybun. Jak czytamy w dokumentach przetargowych, koncepcja zakłada przebudowę podestów trybun w taki sposób, żeby rzędy miejsc siedzących znajdowały się na trzech poziomach. Nadal za położonym najwyżej rzędem siedzisk zlokalizowane będą miejsca stojące– czytamy na portalu katowice24.info.
Z kolei na północnej trybunie, gdzie do tej pory nie było miejsc dla kibiców drużyny przyjezdnej, zaplanowano dwa rzędy siedzisk na 80 osób.
– Ogłoszony w zeszłym tygodniu przetarg zakłada przeprowadzenie wizji lokalnej z zainteresowanymi firmami. Zaplanowano ją na czwartek, 13 lipca. Wykonawcy mogą składać oferty do 26 lipca. Termin wykonania zamówienia to 3 miesiące od dnia zawarcia umowy – informuje serwis katowice24.info.
Zmiany w przepisach na sezon 2023/2024
Zbliżający się sezon 2023/2024 Polskiej Hokej Ligi zapowiada się niezwykle ciekawie. Jednym z powodów tego stanu rzeczy są istotne zmiany w przepisach zainicjowane przez IIHF.
Jedną z istotnych zmian jest fakt, iż nie będzie teraz automatycznych zawieszeń zawodników po karze meczu za niesportowe zachowanie.
W przypadku analizy wideo dotyczącej złamania przepisów do tej pory, gdy sędzia stwierdził, że nie powinno być jednak większej kary, ani jakiejkolwiek, musiał przyznać przynajmniej karę mniejszą. To też się zmienia od przyszłego sezonu. Teraz, gdy sędzia po wideo analizie stwierdzi, że nie doszło do złamania przepisów, może karę anulować.
Zmiany nastąpiły również podczas sytuacji sam na sam. Do tej pory, gdy w sytuacji sam na sam, bramkarz celowo ściągał sobie kask, przyznawany był rzut karny. Teraz jednak zamiast rzutu karnego będzie przyznawany z automatu gol dla drużyny niezawiniającej.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Najnowsze komentarze