Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci? – po porażce w Warszawie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Spotkanie z ONICO miało troszkę dziwny przebieg, a jak oceniły go portale internetowe?

katowickisport.pl – GKS Katowice szybko zgasł i przegrał

Drugi mecz wyjazdowy okazał się dla GKS-u Katowice nieudany. Zaczęli imponująco i wygrali inauguracyjnego seta, jednak nie potrafili utrzymać poziomu gry i w rezultacie ponieśli drugą porażkę z rzędu. Katowiczanie nie mieli nic do stracenia i do I seta przystąpili niezwykle skupieni, ale również rozluźnieni. Od pierwszej piłki zaczęli silnie serwować i wszystko im doskonale wychodziło. Gospodarze nawet nieźle przyjmowali, ale byli zupełnie bezradni w ataku. A tymczasem podopieczni Piotra Gruszka nie tylko dobrze serwowali, ale nieźle działał blok-obrona, a przede wszystkim świetnie funkcjonowała kontra. Sierhiej Kapelus wręcz szalał i kończył niemal wszystkie ataki z 2. linii. Od stanu 4:2 katowiczanie systematycznie powiększali przewagę i gdy osiągnęli 12 pkt (19:7) już nikt nie miał wątpliwości, kto zostanie zwycięzcą tej partii. Jedyną niewiadomą było ile punktów zdobędą gospodarze. Ostatecznie „uciułali” zaledwie 10 pkt, w 3 z ataku oraz 7 po błędach rywali – to zestawienie jest wielce wymowne. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że tak wysokiego poziomu katowiczanie nie utrzymają. Stephane Antiga pod koniec I seta dokonywał różnych zmian w ustawieniu, ale w kolejnym powrócił do wyjściowego składu i to przyniosło efekt. Stołeczni siatkarze przełamali niemoc i zaczęli grać agresywniej. Przede wszystkim zaczęli odważnie oraz mocno serwować i to sprawiło, że zdecydowanie lepiej się prezentowali w ataku. Antoine Brizard, francuski rozgrywający ONICO, dokonywał właściwych wyborów i zaczął grać śmielej środkiem. W poprzedniej partii Andrzej Wrona i jego koledzy prezentowali jak słupy telegraficzne. Ani nie blokowali, ani nie atakowali, bo nie mieli ku temu okazji. Po zmianie stron byli już aktywniejsi, ale to zasługa rozgrywającego. Gospodarze nie mieli żadnych problemów z wyrównaniem stanu meczu i udali się na 10-minutową przerwę.
Ona dość często zmienia oblicze zespołu. Ale nie tym razem. Ekipa Antigi utrzymała poziom zarówno w przyjęciu, jak i w ataku. Przy stanie 19:15 trener Gruszka wziął czas i zaapelował do zawodników, by podjęli walkę, bo jeszcze nic straconego. Nic z tego! W ostatniej odsłonie było trochę walki, ale to stołeczny zespół dyktował warunki. Gdy pojawił się na parkiecie Rafał Sobański, katowiczanie się ożywili i zaczęli odrabiać straty. Jednak ich nie zdołali zniwelować i w rezultacie zaliczyli kolejną porażkę. Tym razem z zespołem, który jest stawiany w gronie faworytów do podium. Teraz przed GKS-em kolejne trudne zadanie, bo siatkarzy czeka wyjazd do innego silnego rywala – Trefla Gdańsk.  (…)

 

siatka.org/pl – PlusLiga: Trzy punkty ONICO w meczu z GKS-em Katowice

Siatkarze Onico Warszawa wygrali z GKS-em Katowice 3:1 i dopisali do swojego dorobku punktowego trzy punkty. Tylko w pierwszej partii podopieczni Stephane’a Antigi musieli uznać wyższość katowiczan, w pozostałych trzech byli górą i dzięki tej wygranej znaleźli się na trzecim miejscu w tabeli z siedmioma punktami. Zespół z Katowic doznał drugiej porażki z rzędu i zajmuje dziewiątą lokatę z dorobkiem trzech punktów. (…)

polsatsport.pl – Pierwsze zwycięstwo trenera Antigi w PlusLidze

(…)  Przed meczem obie ekipy miały na koncie po jednej wygranej i jednej porażce. Drużyna ze stolicy, jeszcze bez Antigi na ławce trenerskiej, na inaugurację pewnie ograła w Bydgoszczy Łuczniczkę 3:0. Francuski trener pojawił się w Polsce dopiero dzień przed drugim meczem, w którym siatkarze Onico ulegli w Ergo Arenie Treflowi Gdańsk 2:3. W poniedziałek po raz pierwszy w tym sezonie zaprezentowali się na parkiecie Torwaru, a ich rywalem była ekipa GKS Katowice.  (…) W premierowej odsłonie starcia Onico z katowiczanami doszło do rzadko spotykanego na tym poziomie pogromu gospodarzy. Przyjezdni przeważali od początku (2:6, 3:8) i powiększali dystans w dalszej części seta. Siatkarze GKS grali skutecznie w ataku, dołożyli dwa oczka zagrywką. Siatkarze ze stolicy w całej odsłonie zdobyli zaledwie trzy punkty! Pozostałe siedem podarowali im rywale… W efekcie set zakończył się wynikiem 10:25.  (…)

sportowefakty.wp.pl – ONICO Warszawa – GKS Katowice: Torwar nadal niezdobyty przez GKS. Pewna wygrana ONICO

Na zakończenie 3 kolejki PlusLigi naprzeciwko siebie stanęły drużyny ONICO Warszawa i GKS Katowice. W spotkaniu stojącym na dość nierównym poziomie, lepsi okazali się warszawianie, którzy wygrali 3:1.  (…) Początek drugiego seta wyglądał już zupełnie inaczej. Sygnał do ataku dał Bartosz Kwolek, który był głównym zdobywcą punktów w tej części spotkania, zarówno atakiem, jak i zagrywką. Potem do akcji włączali się kolejni zawodnicy ONICO. A katowiczanie stracili sporo ze swojej skuteczności i to Piotr Gruszka musiał dokonywać zmian w składzie. Jedna z nich przyniosła nawet częściowo rezultat. Gdy przy stanie 23:17 w polu zagrywki stanął Dominik Witczak, to zdobył trzy kolejne punkty. Ale chwilę później sam się pomylił i stołeczni mieli set na wyciągnięcie ręki. Szansę na doprowadzenie do remisu wykorzystał Nikola Gjorgiew, który skończył atak.  (…)

 

czassiatkowki.pl – PlusLiga: Mimo słabego początku warszawianie wygrywają za trzy punkty

(…) Trzecią partię lepiej rozpoczęli goście, popisując się punktowym atakiem oraz asem serwisowym (2:0). Po kilku sekundach, gospodarze doprowadzili do wyrównania dokładnie w ten sam sposób (2:2). Od stanu 5:5 obie drużyny wyrównały poziom swojej gry. Po bloku Antoine Brizarda, Piotr Gruszka poprosił o czas (9:11). As serwisowy Bartosza Kwolka, pozwolił warszawianom odskoczyć na pięć punktów (17:12). Prowadzenie gospodarzy było już na tyle wysokie, że bez przeszkód mogli kontrolować grę (22:15). Szkoleniowiec GKS-u Katowice wziął drugi czas w nadziei, że uda się jeszcze uratować tego seta. Błąd w zagrywce Barłomieja Krulickiego zakończył trzecią odsłonę na korzyść gospodarzy (17:25).  (…)

onicowarszawa.pl – Udana inauguracja przed warszawską publicznością. ONICO 3:1 GKS

(…)  Dalszy scenariusz nie mógł być inny – ONICO poszło za ciosem i rozpoczęło seta od prowadzenia 9:3. Najskuteczniejszym zawodnikiem naszej drużyny był Bartek Kwolek, który nie tylko skutecznie serwował i atakował, ale i łapał rywali na pojedynczy blok. Warszawianie niesieni dopingiem swoich kibiców nie mogli wypuścić z rąk takiej przewagi – choć siatkarze Piotra Gruszki mieli jeszcze swoje pięć minut – i zwyciężyli seta do 21, a cały mecz 3:1.  (…)

 

volleyworld.pl – Marcin Komenda: Myślę, że mamy potencjał, który możemy wykorzystać

(…) Jesteś nowym zawodnikiem w drużynie. Jak przyjął Cię zespół i jak układa się Wam współpraca na boisku?

Ze współpracą pod względem charakterologicznym nie mam żadnych problemów, z chłopakami rozumiemy się dobrze. Wiadomo, że na boisku jeszcze trzeba pewne rzeczy zgrać, bo to nie przychodzi od razu. Dlatego musimy cały czas na treningach ciężko pracować, żeby to wszystko szło we właściwym kierunku. Myślę, że z dnia na dzień jest coraz lepiej, ale musimy być cierpliwi, bo siatkówka to tak naprawdę sport błędów i sport, w którym trzeba być cierpliwym.

Jak po okresie przygotowawczym i pierwszych trzech meczach ligowych oceniłbyś GKS Katowice? Gdybyś miał wskazać słabe i mocne strony zespołu, byłyby to…?

Myślę, że w każdym elemencie musimy pracować, bo tylko to nam może pomóc w rozwijaniu się i stawaniu się coraz lepszym zespołem. Chcemy w każdym meczu grać jak najlepiej i myślę, że jeżeli to się uda, to będziemy mogli walczyć o wysokie pozycje. Ale najpierw musimy grać dobrze. Póki co w Radomiu wygraliśmy, później z Bydgoszczą i teraz z Warszawą wyszło jak wyszło, dlatego musimy skupić się na tym, by cały czas iść do przodu, cały czas się rozwijać jeżeli tak będzie, to wszystko przed nami. Myślę, że mamy potencjał, który możemy wykorzystać, tylko musimy znaleźć niedoskonałości i to, co jest niewłaściwe i właśnie nad tym popracować. Według mnie ten mecz pokazał, że zdarzają nam się przestoje, które wybijają nas z rytmu i nie pomagają nam w grze. W tym spotkaniu myślę, że te właśnie przestoje, które mieliśmy od drugiego seta, trochę nas wypchnęły z właściwych torów. Szkoda, że tak się stało. Jest to kolejna cenna i bolesna lekcja, ale myślę, że możemy naprawdę dużo z niej wynieść, jeśli dobrze do tego podejdziemy.

Obserwując Waszą grę w pierwszym secie wydawało się, że porażka z Bydgoszczą z poprzedniej kolejki zupełnie uciekła Wam z głowy. Graliście rewelacyjnie, co odzwierciedlał również wynik tej partii.  Później jednak mecz potoczył się zupełnie inaczej. Skąd to się wzięło?

Wydaje mi się, że w pierwszym secie Warszawa nie zagrała swojej siatkówki, którą potrafi, a my faktycznie zagraliśmy naprawdę rewelacyjnie. Potem, tak jak mówisz, wszystko się trochę zmieniło. Myślę, że Warszawa zaczęła grać lepiej, a my z kolei zaczęliśmy grać słabiej i wszystko poszło w kierunku tego, że Warszawa wygrała 3:1. Szkoda, że tak się stało, bo ten pierwszy set napawał optymizmem i dawał duże nadzieje na ten mecz. Niestety wyszło jak wyszło, teraz nic już z tym nie zrobimy, trzeba po prostu wyciągnąć wnioski na przyszłość.

A propos wyciągania wniosków – kolejny mecz gracie na wyjeździe z Treflem Gdańsk, który w ostatniej kolejce po tie-break’u pokonał ONICO Warszawę. Czego oczekujesz po kolejnym spotkaniu, jak Twoim zdaniem może ułożyć się ten pojedynek?

Jestem pewien, że to będzie trudny mecz, bo Trefl Gdańsk jest bardzo mocnym zespołem. Myślę, że w tym roku będzie walczył o najwyższe cele w PlusLidze. Dlatego musimy naprawdę zagrać na równym, stabilnym poziomie, żebyśmy mogli pokusić się o fajny wynik. Myślę, że gdybyśmy zagrali tak, jak w niektórych setach w tym sezonie, w których pokonywaliśmy rywali, chociażby jak w tym pierwszym secie tu na Torwarze, to wtedy można liczyć na fajny wynik. Tak naprawdę wszystko zależy od nas, bo jeżeli my będziemy grali średnio, bądź słabo, to pewnie będzie ciężko coś ugrać, dlatego musimy się skupić na swojej grze, docenić klasę rywala, ale wiemy też, po co tam jedziemy i co jest naszym priorytetem.

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga