Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [29] – Od 2:0 do 2:3
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Olsztynem trwał 123 minuty, z czego I set 29 min. – II set 27 min. – III set 24 min. – IV set 25 min. – V set 18 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 35: zagrywka 20, atak 12, siatka 2, inne 1.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 32: zagrywka 19, atak 10, siatka 1, inne 2.
Ilość zdobytych punktów – GKS 67: Sobański 16, Kapelus 13, Witczak 12, Pietraszko 9, Butryn 8, Kohut 6, Komenda 2, Kalembka 1,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 18: Sobański 6, Kapelus 4, Pietraszko 4, Komenda 2, Witczak 1, Kohut 1,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 49: Witczak 11, Sobański 10, Kapelus 9, Butryn 8, Pietraszko 5, Kohut 5, Kalembka 1,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 21: Kapelus 7, Sobański 6, Butryn 4, Witczak 2, Komenda 2, Pietraszko 1, Kohut 1, Fijałek -1, Quiroga -1,
Ilość zagrywek – GKS 102: Sobański 22, Kapelus 20, Pietraszko 15, Komenda 14, Kohut 13, Witczak 11, Butryn 4, Krulicki 1, Kalembka 1, Fijałek 1,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 19: Pietraszko 5, Kohut 4, Sobański 3, Witczak 2, Kapelus 2, Butryn 1, Kalembka 1, Fijałek 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 4: Pietraszko 2, Kapelus 1, Sobański 1,
Ilość przyjęć – GKS 87: Kapelus 38, Sobański 27, Mariański 13, Quiroga 6, Pietraszko 2, Fijałek 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 3: Sobański 2, Quiroga 1,
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 45%: Pietraszko 100%, Kapelus 61%, Mariański 38%, Sobański 30%, Quiroga 17%, Fijałek 0%,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 28%: Pietraszko 50%, Mariański 31%, Kapelus 29%, Sobański 26%, Quiroga 17%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 124: Witczak 35, Sobański 27, Kapelus 21, Butryn 19, Pietraszko 11, Kohut 9, Kalembka 1, Fijałek 1,
Ilość błędów w ataku – GKS 10: Witczak 3, Kapelus 2, Pietraszko 2, Sobański 2, Butryn 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 14: Witczak 5, Sobański 3, Butryn 2, Kapelus 2, Pietraszko 1, Kohut 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 54: Sobański 14, Witczak 12, Kapelus 10, Butryn 7, Pietraszko 5, Kohut 5, Kalembka 1,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 44%: Kalembka 100%, Kohut 56%, Sobański 52%, Kapelus 48%, Pietraszko 45%, Butryn 37%, Witczak 34%, Fijałek 0%,
Ilość bloków punktowych – GKS 9: Komenda 2, Kapelus 2, Pietraszko 2, Butryn 1, Kohut 1, Sobański 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 1: Witczak 1,
Pierwszy set GKS zaczął od dobrej gry i prowadzenia 6:2. Ta przewaga została dość szybko powiększona (13:7) i już utrzymana do samego końca. Solidna siatkówka wystarczyła do pewnego zwycięstwa. Skuteczność w ataku – GKS miał 54% przy 46% AZS-u – w punktach podliczono 13:13. W asach i blokach 5:3. Błędy własne – GieKSa miała 4 przy 7 olsztynian. Przyjęcie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 50% do 41%, a perfekcyjne na poziomie 22% do 23%. Najlepiej punktował Sobański 5 oczek (przy 57% skuteczności).
W drugiej partii po początkowym prowadzeniu rywali 3:4, tym razem to nasi siatkarze zanotowali serię punktową (sześć oczek z rzędu), która ustawiła dalszy jej przebieg. Bez najmniejszych problemów udawało się utrzymywać tę przewagę, by potem nawet ją powiększyć (22:15). Niestety od wyniku 23:16, nasza gra siadła pozwoliliśmy przeciwnikom wrócić do gry (sześć punktów zdobył AZS przy naszych tylko dwóch), ale udało się jakoś zamknąć jeszcze tego seta na naszą korzyść. Skuteczność w ataku – GKS miał 48% przy 40% AZS-u – w punktach wyszło 14:10. W asach i blokach przegraliśmy 4:5. Błędy własne obie ekipy miały po 7. Przyjęcie o wiele lepsze po stronie przeciwników – dokładne na poziomie 37% do 75%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 55%. Najwięcej oczek zdobył Witczak 6 (przy 46% skuteczności).
Trzeci set był dość długo wyrównany, gdy żadna ze stron nie mogła uzyskać większej przewagi (13;13). Potem akademicy z Olsztyna uzyskali trzy oczka przewagi i utrzymali ją do samego końca. Nasza gra się troszkę pogorszyła, rywale troszkę polepszyła i stąd efekt taki a nie inny. Skuteczność w ataku – GKS miał 45% przy 67% AZS-u – w punktach tej przewagi nie było widać 13:14. W asach i blokach 1:3. Błędy własne – GieKSa miała 8 przy 7 olsztynian. Przyjęcie lepsze u gości – dokładne na poziomie 47% do 57%, a perfekcyjne na poziomie 47% do 57%. Najlepiej punktowali Sobański 5 oczek (przy 71% skuteczności) i Butryn 4 punkty (przy 43% skuteczności).
Czwarta partia od początku źle się układała dla naszego zespołu (2:5 i 3:7). Potem kilka razy, to niwelowaliśmy straty, to znów za chwilę olsztynianie ją odbudowywali. Mieliśmy spore problemy ze skończeniem własnych akcji, a bez tego elementu nie da się skutecznie nawiązać walki z przeciwnikiem. I tak kontrolując jej przebieg, AZS doprowadził do remisu w setach. Skuteczność w ataku – GKS miał 27% przy 50% AZS-u – w punktach wyszło 6:14! W asach i blokach też słabo 2:4. Błędy własne – GieKSa miała 7 przy 12 olsztynian. Przyjęcie ponownie lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 41% do 63%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 47%. Trudno przy tak fatalnej skuteczności kogokolwiek pochwalić.
W tie-breaku wszystko szło po naszej myśli do stanu 7:4 i nic nie zapowiadało (kolejnej) „pięknej” katastrofy. Wpierw 4 punkty z rzędu dla rywali (7:8) wprowadziły sporą nerwowość w nasze poczynania, a po chwili od wyniku 10:10 nasza gra stanęła kompletnie i nikt nie był wstanie wziąć odpowiedzialności za wynik, stąd też porażka w piątym secie. Skuteczność w ataku – GKS miał 40% przy 54% AZS-u – w punktach i tak wyszliśmy na mały plus 8:7. W asach i blokach 1:2. Resztę zrobiły błędy własne – GieKSa miała 6 przy tylko 2 olsztynian. Przyjęcie na równi tym razem – dokładne na poziomie 50% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 29% do 38%. Najwięcej oczek zdobył Butryn 4 (ale tylko przy 36% skuteczności).
Po dwóch pierwszych wygranych setach nic nie wskazywało na ewentualną porażkę GKS-u. Niestety znów brak stabilności formy i fatalna druga część piątej partii, przyczyniły się do takiego a nie innego rozstrzygnięcia. Szkoda znów straconej szansy na odniesienie zwycięstwa… niestety to swego rodzaju „standard” w wykonaniu naszych siatkarzy w tym sezonie. Skuteczność w ataku – GKS miał 44% przy 50% AZS-u – w punktach podliczono 54:58. W asach serwisowych wygraliśmy 4:3, a w blokach punktowych przegraliśmy 9:14. Łącznie po skończeniu własnych akcji wynik był następujący – 67:75. Błędy własne – GieKSa miała 32 przy 35 olsztynian – to bardzo duża ilość po obu stronach siatki. Przyjęcie było lepsze po stronie przeciwników – dokładne na poziomie 45% do 58%, a perfekcyjne na poziomie 28% do 43%. Starali się ciągnąć naszą grę Sobański 16 punktów (przy 52% skuteczności) i Kapelus 13 oczek (przy 48% skuteczności). Niestety zabrakło odpowiedniego wsparcia na pozycji atakującego, a i środkowi nie byli tak skuteczni jak ostatnio. Przed nami ostatnia kolejka fazy zasadniczej i mecz w Lubinie, gdzie będziemy musieli się bronić przed atakiem Warty Zawiercie, aby nie spaść poniżej 10 miejsca. A to byłaby już prawdziwa katastrofa tego sezonu…
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 29 meczach (110 setów)
Bilans meczów łącznie – 12:17 – Bilans punktów – 36:51 – Bilans setów – 48:62 – Bilans małych punktów – 2398:2486
Bilans meczów „u siebie” – 5:10 – Bilans punktów – 16:29 – Bilans setów – 22:34 – Bilans małych punktów – 1207:1273
Bilans meczów „na wyjeździe” – 7:7 – Bilans punktów – 20:22 – Bilans setów 26:28 – Bilans małych punktów – 1191:1213
Rozegrane mecze – 29: Komenda, Butryn, Kapelus, Quiroga, 28: Witczak, Pietraszko, Kohut, Mariański, 23: Fijałek, 22: Sobański, 18: Stelmach, 17: Stańczak, Krulicki, 16: Kalembka,
Rozegrane sety – 105: Quiroga, 102: Butryn, Komenda, 98: Kohut, 95: Pietraszko, 94: Mariański, 89: Kapelus, 65: Witczak, 60: Fijałek, 59: Sobański, 56: Stańczak, 31: Kalembka, 30: Stelmach, Krulicki,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 20.960:22.110
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 2749 minut, z czego I set 712 min. – II set 729 min. – III set 740 min. – IV set 458 min. – V set 110 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 716: zagrywka 427, atak 215, siatka 36, inne 38.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 746: zagrywka 485, atak 192, siatka 27, inne 42.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1682: Butryn 383, Quiroga 333, Pietraszko 210, Kapelus 209, Kohut 205, Witczak 108, Sobański 99, Komenda 56, Krulicki 32, Kalembka 31, Fijałek 10, Stelmach 6.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 566: Butryn 124, Quiroga 98, Pietraszko 81, Kohut 72, Kapelus 65, Komenda 42, Sobański 30, Witczak 26, Krulicki 11, Kalembka 6, Fijałek 6, Stelmach 5,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1116: Butryn 259, Quiroga 235, Kapelus 144, Kohut 133, Pietraszko 129, Witczak 82, Sobański 69, Kalembka 25, Krulicki 21, Komenda 14, Fijałek 4, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 624: Butryn 183, Quiroga 143, Kohut 116, Pietraszko 97, Kapelus 62, Witczak 42, Krulicki 18, Sobański 6, Kalembka 5, Stelmach 1, Komenda -1, Stańczak -7, Fijałek -9, Mariański -32.
Ilość zagrywek – GKS 2401: Quiroga 394, Pietraszko 344, Butryn 321, Kohut 302, Kapelus 286, Komenda 273, Sobański 133, Witczak 124, Fijałek 80, Kalembka 74, Krulicki 63, Stelmach 7.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 485: Pietraszko 84, Butryn 75, Kohut 73, Quiroga 58, Kapelus 50, Komenda 49, Sobański 24, Witczak 22, Kalembka 20, Fijałek 18, Krulicki 10, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 155: Quiroga 33, Pietraszko 31, Butryn 27, Kohut 18, Komenda 12, Kapelus 11, Witczak 9, Fijałek 5, Sobański 4, Krulicki 3, Stelmach 1, Kalembka 1,
Ilość przyjęć – GKS 2056: Quiroga 681, Kapelus 509, Mariański 444, Sobański 243, Stańczak 99, Pietraszko 19, Kohut 18, Stelmach 14, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 6, Witczak 5, Butryn 3, Fijałek 3,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 162: Quiroga 44, Kapelus 37, Mariański 32, Sobański 27, Stańczak 7, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 3, Stelmach 3, Fijałek 1, Kalembka 1, Witczak 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 423: Quiroga 140, Kapelus 108, Mariański 81, Sobański 59, Stańczak 21, Stelmach 4, Pietraszko 3, Kohut 3, Komenda 1, Kalembka 1, Krulicki 1. Witczak 1,
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 518: Quiroga 178, Mariański 135, Kapelus 116, Sobański 54, Stańczak 21, Kohut 3, Pietraszko 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Witczak 2, Krulicki 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 40%, Butryn 33%, Kalembka 33%, Mariański 30%, Quiroga 26%, Kapelus 23%, Sobański 22%, Stańczak 21%, Krulicki 17%, Kohut 17%, Pietraszko 16%, Stelmach 14%, Komenda 0%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 2822: Butryn 729, Quiroga 654, Kapelus 427, Kohut 252, Witczak 223, Pietraszko 220, Sobański 197, Kalembka 41, Krulicki 36, Komenda 31, Stelmach 6, Fijałek 6,
Ilość błędów w ataku – GKS 192: Butryn 67, Quiroga 49, Sobański 21, Kapelus 19, Witczak 16, Pietraszko 9, Kohut 5, Komenda 3, Kalembka 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 219: Butryn 58, Kapelus 41, Quiroga 39, Witczak 27, Sobański 21, Pietraszko 17, Kohut 11, Kalembka 3, Komenda 2,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1324: Butryn 333, Quiroga 283, Kapelus 180, Kohut 148, Pietraszko 135, Witczak 95, Sobański 85, Kalembka 25, Krulicki 19, Komenda 13, Fijałek 4, Stelmach 4,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 67%, Stelmach 67%, Pietraszko 61%, Kalembka 61%, Kohut 59%, Krulicki 53%, Butryn 46%, Witczak 43%, Quiroga 43%, Sobański 43%, Komenda 42%, Kapelus 42%,
Ilość bloków punktowych – GKS 203: Pietraszko 44, Kohut 39, Komenda 31, Butryn 23, Kapelus 18, Quiroga 17, Krulicki 10, Sobański 10, Kalembka 5, Witczak 4, Stelmach 1, Fijałek 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 27: Kohut 6, Butryn 5, Komenda 5, Quiroga 4, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1, Witczak 1,
MVP – GKS 12: Komenda 5, Butryn 3, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, Sobański 1,
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 16: Butryn 7, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 2, Witczak 1, Pietraszko 1, Stańczak 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.


Najnowsze komentarze