Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – Cenny punkt GKS-u zdobyty na trudnym terenie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Cuprum trwał 131 minut, z czego I set 39 min. – II set 25 min. – III set 24 min. – IV set 25 min. – V set 18 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 36

Ilość zdobytych punktów – GKS 72: Butryn 22, Sobański 13, Krulicki 11, Kapelus 8, Kalembka 8, Błoński 6, Falaschi 2, Pietraszko 1, Van Walle 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 22: Krulicki 6, Butryn 6, Sobański 4, Błoński 3, Kalembka 2, Pietraszko 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 25: Butryn 10, Krulicki 7, Sobański 7, Błoński 3, Falaschi 2, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek -1, Van Walle -1, Stelmach -1, Stańczak -3.

Ilość zagrywek – GKS 109: Krulicki 22, Sobański 19, Butryn 14, Kalembka 13, Kapelus 11, Falaschi 10, Błoński 9, Pietraszko 4, Van Walle 4, Fijałek 2, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 26: Butryn 6, Kalembka 5, Krulicki 3, Błoński 3, Sobański 3, Kapelus 2, Pietraszko 1, Fijałek 1, Van Walle 1, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 3: Krulicki 1, Błoński 1, Pietraszko 1.

Ilość przyjęć – GKS 89: Sobański 37, Stańczak 24, Kapelus 15, Błoński 12, Falaschi 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 6: Kapelus 3, Stańczak 3.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 51%: Sobański 57%, Stańczak 54%, Błoński 42%, Kapelus 40%, Falaschi 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 24%: Stańczak 33%, Sobański 27%, Kapelus 13%, Błoński 8%, Falaschi 0%..

Ilość ataków – GKS 126: Butryn 35, Kapelus 26, Sobański 25, Krulicki 14, Błoński 12, Kalembka 9, Van Walle 4, Falaschi 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 11: Butryn 4, Kapelus 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Van Walle 1, Sobański 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 4: Butryn 2, Sobański 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 56: Butryn 20, Sobański 10, Krulicki 7, Kapelus 7, Kalembka 6, Błoński 5, Van Walle 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 44%: Kalembka 67%, Butryn 57%, Krulicki 50%, Błoński 42%, Sobański 40%, Kapelus 27%, Van Walle 25%, Falaschi 0%.

Ilość bloków punktowych – GKS 13: Sobański 3, Krulicki 3, Butryn 2, Falaschi 2, Kalembka 2, Kapelus 1.

 

Kolejna część pierwszej rundy fazy zasadniczej za nami. Ten trudny okres grania z czołówką polskich klubów oraz starcie z drugim z beniaminków, trzeba zapisać na spory plus. Kto by mógł przypuszczać, że w meczach z ZAKSĄ, Resovią, Espadonem, Skrą, LOTOS-em oraz Cuprum, nasza GieKSa odniesie aż trzy zwycięstwa i zainkasuje dziewięć punktów! Teraz przed nami końcówka rundy i trzy spotkania z Czarnymi, Jastrzębskim oraz Politechniką. Apetyty rosną w miarę jedzenia, czy odniesiemy kolejne dwie wygrane?

W Lubinie GieKSa rozpoczęła spotkanie z wysokiego „C”. Od początku narzuciła swój styl gry i systematycznie powiększała swoją przewagę. W pewnym momencie wydawało się już, że wygranie tej partii to tylko formalność, biorąc pod uwagę solidną zaliczkę (9:16 i 11:17) jaka pojawiła się w środku seta. Siatkówka pokazała już niejednokrotnie jak potrafi być nieobliczalna, co potwierdził dalszy przebieg tej partii. Lubinianie zebrali się mocno w sobie i zaczęli systematycznie odrabiać straty, ale i tak GKS powinien rozstrzygnąć końcówkę seta w „normalnym czasie”. Przy stanie 22:24 nie wykorzystaliśmy dwóch piłek setowych i gospodarze wyrównali wynik po raz pierwszy z całym secie! Potem nie wykorzystujemy następnych pięciu piłek setowych i wtedy lubinianie przełamują GKS mając cztery szanse na zamknięcie tej partii. Na szczęście udaje się przetrwać ten trudny okres i w końcu trzy ostatnie punkty zdobywa niezawodny Karol Butryn kończąc po 39 minutach grę! Ogólnie statystyki były bardzo wyrównane. Błędy własne po 11 z obu stron, skuteczność ataku była 53% do 47%, a łącznie Cuprum zdobyło dwa punkty więcej w tym elemencie. Nie do zatrzymania był nasz atakujący, Butryn, który na 12 ataków skończył aż 10 (83%), to rewelacyjny wynik. Do tego dołożył jeszcze dwa punktowe bloki i w sumie zdobył 12 oczek. Przyjęcie też na bardzo dobrym procencie – dokładne na poziomie 50% do 63%, a perfekcyjne na poziomie 27% do 22%. Rzadko kiedy GieKSa ma takie liczby w tym elemencie. Skoro wszystko tak było wyrównane to w czym zdecydował się ten set? Na siatce, GKS miał aż 6 skutecznych bloków, a gospodarze zero.

Druga partia od początku z dwu lub trzypunktową przewagą Cuprum aż do stanu 19:17. Końcówka fatalnie rozegrana przez GKS z jednym tylko zdobytym punktem. Skuteczność w ataku na wciąż wysokim procencie – 65% do 50%. Jeden tylko blok Falaschiego oraz as serwisowy Taehta, to mizerny dorobek obu ekip. Przyjęcie GieKSy spadło drastycznie w dół – dokładne na poziomie 75% do 37%, a perfekcyjne na poziomie 42% do 26%. Karol Butryn już mniej skuteczny, na 9 ataków skończył 5 (56%). Za dużo również było błędów własnych – 5 do 9 – na korzyść lubinian.

Trzeci set pod większą kontrolą gospodarzy. Cuprum prowadziło od samego początku (5:1) i nie oddało już tego prowadzenia. Skuteczność wciąż na dobrym poziomie – 61% do 46%, ale brakowało jednego siatkarza, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na siebie, tak jak zrobił to zawodnik gospodarzy Kaczmarek, który na 6 ataków skończył… 6. Przyjęcie troszkę lepsze – dokładne na poziomie 64% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 0% do 26%, ale wiadomo, że nie zawsze jest ono decydujące. Asów i bloków znów śladowe ilości, a błędy własne – 7 do 9.

Czwarta partia podobna do wcześniejszej, ale ze zmianą ról. Tym razem to GKS osiągnął szybko przewagę i starał się ją utrzymać do samego końca. Skuteczność w ataku troszkę lepsza w GKS-ie – 46% do 48%, tym razem wyróżnili się obaj środkowi zespołu, którzy zdobyli łącznie 8 punktów. Przyjęcie się wyrównało – dokładne na poziomie 52% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 29% do 21%, Błędy własne – 8 do 6.

Tie-break słaby pod względem skuteczności akcji własnych, zaledwie 5 punktów tak zdobytych to mówi wszystko – skuteczność na poziomie 44% do 15%. Przyjęcie na dobrym procencie – dokładne na poziomie 70% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 40% do 20%, ale to jednak kłopoty przy kończeniu własnych ataków okazało się decydujące plus błędy własne – 5 do 6.

Ogólnie z całego meczu skuteczność w ataku lepsza była u gospodarzy, na procencie 54% do 44%, a w punktach 68 do 56. Przyjęcie tradycyjnie na korzyść naszego przeciwnika – dokładne na poziomie 59% do 51%, a perfekcyjne na poziomie 27% do 24%. Obie ekipy psuły zagrywkę na potęgę – 29 do 26 czyli każdy po secie dostał w prezencie. Różnica na korzyść GKS była w blokach punktowych – 4 do 13. Indywidualnie Karol Butryn trzymał poziom na 35 ataków skończył 20 (57%). Wspierali go Sobański 13 oczek oraz obaj środkowi, którzy zdobyli razem 19 punktów. Na przyjęciu najlepiej prezentował się Sobański 57% oraz Stańczak 54%.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 12 meczach  (43 sety)

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 1128 minut, z czego I set 318 min. – II set 325 min. – III set 326 min. – IV set 123 min. – V set 36 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 292: zagrywka 182, atak 65, siatka + inne 45.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 298: zagrywka 185, atak 88, siatka 10, inne 15.

Ilość zdobytych punktów – GKS 668: Kapelus 145, Butryn 143, Kalembka 82, Sobański 80, Van Walle 73, Krulicki 64, Błoński 42, Falaschi 24, Pietraszko 14, Stelmach 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 224: Butryn 51, Kapelus 38, Kalembka 31, Sobański 26, Krulicki 24, Van Walle 22, Błoński 19, Falaschi 8, Pietraszko 4, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 444: Kapelus 107, Butryn 92, Sobański 54, Van Walle 51, Kalembka 51, Krulicki 40, Błoński 23, Falaschi 16, Pietraszko 10.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 232: Butryn 71, Kapelus 68, Van Walle 39, Kalembka 31, Krulicki 25, Falaschi 13, Błoński 8, Pietraszko 4, Stelmach 0, Sobański -2, Fijałek -4, Stańczak -9, Mariański -12.

Ilość zagrywek – GKS 961: Kapelus 153, Kalembka 145, Krulicki 134, Sobański 119, Falaschi 111, Butryn 107, Van Walle 89,  Błoński 63, Pietraszko 28, Fijałek 9, Stelmach 3.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 185: Sobański 33, Kalembka 32, Butryn 30, Krulicki 25, Kapelus 15, Błoński 15, Van Walle 11, Falaschi 10, Pietraszko 9, Fijałek 4, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 59: Butryn 13, Sobański 10, Kalembka 9, Kapelus 7, Błoński 7, Krulicki 5, Van Walle 4, Falaschi 2, Pietraszko 2.

Ilość przyjęć – GKS 806: Kapelus 249, Sobański 247, Mariański 135, Błoński 89, Stańczak 75, Kalembka 3, Krulicki 3, Falaschi 3, Pietraszko 1, Butryn 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 62: Sobański 18, Kapelus 17, Mariański 12, Stańczak 9, Błoński 4, Krulicki 1, Falaschi 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 204: Sobański 73, Kapelus 56, Mariański 30, Błoński 23, Stańczak 18, Falaschi 2, Krulicki 1, Kalembka 1,
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 138: Sobański 45, Kapelus 33, Mariański 32, Stańczak 19, Błoński 9.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 17%: Stańczak 25%, Mariański 24%, Sobański 18%, Kapelus 13%, Błoński 10%.

Ilość ataków – GKS 1142: Kapelus 300, Butryn 230, Sobański 165, Van Walle 145, Kalembka 95, Błoński 81, Krulicki 80, Falaschi 27, Pietraszko 17, Stelmach 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 88: Butryn 22, Kapelus 18, Kalembka 13, Van Walle 10, Błoński 8, Krulicki 8, Sobański 8, Pietraszko 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 101: Kapelus 27, Sobański 23, Butryn 20, Van Walle 13, Błoński 7, Kalembka 6, Krulicki 5.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 507: Kapelus 125, Butryn 116, Van Walle 63, Sobański 58, Kalembka 51, Krulicki 39, Błoński 32, Falaschi 13, Pietraszko 9, Stelmach 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 44%: Kalembka 54%, Pietraszko 53%, Stelmach 50%, Butryn 50%, Krulicki 49%, Falaschi 48%, Van Walle 43%, Kapelus 42%, Błoński 40%, Sobański 35%.

Ilość bloków punktowych – GKS 102: Kalembka 22, Krulicki 20, Butryn 14, Kapelus 13, Sobański 12, Falaschi 9, Van Walle 6,  Pietraszko 3, Błoński 3.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 10: Sobański 4, Błoński 3, Falaschi 1, Krulicki 1, Kalembka 1.
MVP – GKS 6: Butryn 2, Kapelus 2, Błoński 1, Sobański 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964

Mural śp. Adama Ledwonia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.

Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.

Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.

Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.

Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).

Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga