Dołącz do nas

Piłka nożna

Tylko trzy czyste konta bramkarzy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W rundzie jesiennej sezonu 2017/18 broniło dwóch bramkarzy – Mateusz Abramowicz i Sebastian Nowak. Mimo, że dysproporcja występów była stosunkowo niewielka (12-8 na korzyść Nowaka), to przez większą część rundy jasno dało się wyczuć, że to Sebastian jest postrzegany przez szkoleniowców jako numer jeden.

Na niekorzyść obu golkiperów świadczy to, w sumie zachowali zaledwie trzy czyste konta na dwadzieścia meczów. Raz udało się to Abramowiczowi, dwa razy Nowakowi. We wszystkich pozostałych siedemnastu golkiperzy puszczali bramki. Abramowicz czterokrotnie jedną, raz – dwie i dwa razy – trzy gole. Nowak natomiast oprócz dwóch czystych kont wyciągał piłkę z siatki siedmiokrotnie raz i trzykrotnie – dwa razy.

Było jasne, że Nowak będzie jedynką w lidze na początek, dlatego w Pucharze Polski w Tarnobrzegu wystąpił Abramowicz. Większych zastrzeżeń nie mieliśmy, ale tego jednego gola puścił. Potem na trzy kolejki do bramki wskoczył Nowak, a Abram pojawił się dopiero w czwartej – w Częstochowie. To było bardzo dobre spotkanie golkipera, który znacząco przyczynił się do zwycięstwa. Poprawił równie dobrym meczem przeciw Chojniczance, kiedy zachował czyste konto. Wydawało się, że może być solidnym punktem drużyny w dalszych spotkaniach. Niestety w meczu z Odrą Opole w końcówce pogubił się kompletnie i na spółkę z Midzierskim zawalił gola, a potem w wyniku kolejnego nieporozumienia – mógł być drugi dla gości. W kolejnym meczu z Wigrami zaskoczył go własny obrońca – Damian Garbacik. Być może Abram za wolno wracał do bramki, ale nie mógł przewidzieć, że stoper zachowa się tak nieodpowiedzialnie.

To co najgorsze było jednak przed Mateuszem. W ciągu kilku dni puścił sześć goli w dwóch wyjazdach. W Sosnowcu jednak w zasadzie był bez szans, natomiast w Mielcu jego niepewne wyjścia nie dawały spokoju kibicom oglądającym spotkanie w telewizji. Trener Piotr Mandrysz jeszcze wystawił Mateusza w meczu z Chrobrym Głogów. Zawodnik – wydawało się – puścił babola, jednak patrząc na powtórki, piłka podskoczyła tuż przed nim na nierówności boiska. Mimo to nie utrzymał pozycji. W późniejszej fazie rundy były nawet takie mecze, w których nie pojawiał się na ławce rezerwowych. Uraz nie uraz, ale trudno nieraz było nie odnieść wrażenia, że golkiper nie jest zbyt chętnie widziany w składzie.

Sebastian Nowak zaczął od pierwszej kolejki. Puścił dwie bramki z dystansu, ale strzały były bardzo precyzyjne. W Legnicy – karny wiadomo. Z Puszczą znów dał się dwa razy pokonać i znów ciężko było go obwiniać. Mimo to nie mieliśmy wrażenia, że w jakikolwiek sposób pomaga drużynie. Co miał puścić to puścił, nic nie wybronił groźnego. Zawodnik usiadł na ławce i do składu wrócił dopiero w Bytowie, pozostając już w nim aż do końca.

To był poprawny powrót, z puszczoną bramką. Dużo lepiej było w Bielsku, gdzie zawodnik w końcu dał więcej od siebie i kilkoma interwencjami – wyciągając strzały spod poprzeczki – uchronił nasz zespół przed stratą gola. Ze Stomilem bezrobotny, znów gol z karnego. Niestety w meczu z Ruchem puścił dziwnego gola, po uderzeniu rywala dziwnym wysokim łukiem. Zdania obserwatorów były podzielone, na ile w tej sytuacji dało się zareagować. Faktem jest, że dwa gole w pierwszej połowie puścił, natomiast w ostatnich minutach przed przerwą wybronił podwójną sytuację, która praktycznie była pewnym gole. W Tychach – znów stracony gol z jedenastki. Tym razem jednak mimo, że rzucił się w dobrą stronę zrobił to ślamazarnie i mimo kiepskiego strzału Ćwielonga – piłka wtoczyła się do bramki. Z Olimpią w końcu na zero z tyłu i kluczowa interwencja pod koniec pierwszej połowy. W końcu w Łęcznej zagrał kapitalne zawody. Wybronił kilka groźnych sytuacji, a także uruchomił kontrę, po której padł gol wyrównujący. To był najlepszy mecz zawodnika w GKS. W Siedlcach już tak dobrze nie było, znów stracił gola z karnego (w Łęcznej też), ale też nic nie zawalił. W końcu z Miedzią na koniec nie puścił gola i zaliczył kolejne udane zawody.

Niestety podsumowanie bramkarzy wypada bardzo blado. Mimo niezłych meczów Nowaka na koniec, trudno powiedzieć, że jakoś specjalnie wybronił, któreś ze spotkań. Najlepsze były pojedynki w Bielsku i Łęcznej, jednak to pierwsze spotkanie też nie było wybitne, choć dobre. W Łęcznej fakt – był głównym autorem wygranej. Ponadto jednak sporo puszczonych bramek, często nie dawał spokoju, ale też właśnie nie notował kluczowych interwencji. Do tego te karne…Zawodnik ani razu nie był nawet o krok od obrony. To jest mankament, nad którym trzeba pracować, bo może i karne to loteria, ale skoro jest ich aż tyle, to wypadałoby coś obronić.

Abramowicz mimo tych ośmiu meczów nie zaistniał w tej rundzie specjalnie. Jedynym jasnym punktem były wspomniane mecze z Rakowem i Chojniczanką. Ponadto puszczał sporo goli, zdarzały się błędy, a ostatecznie poszedł w odstawkę…

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Jurgen

    6 grudnia 2017 at 14:28

    Chciałbym mieć Abramowicza w formie z zeszłego sezonu sami pamiętamy ile razy uratował nam dupę. Jerzy Brzęczek w zeszłym sezonie pozwolił na zdrową rywalizację w bramce GieKSy. Początkowo bronił Nowak wydaje się on lepszym zawodnikiem ze względu na doświadczenie oraz warunki fizyczne, lecz po kontuzji Sebastiana do bramki wskoczył Abramowicz, którego sam przez pewną chwilę nazywałem Abra-kadabra, ponieważ potrafił zaczarować bramkę, a jego interwencje były wręcz magiczne. Mateusz mimo, że nie ma super warunków jak dla bramkarza to jego refleks i ambicja jest niebywała. Daleko szukać… można porównać to do Budziłka i Dobrolińskiego ale to już było 😀 Nie będę się rozpisywał, ale uważam , że trener nie powinien zamykać się tylko i wyłącznie na Sebastiana bo Mateusz to ukryty smok… POZDrO

  2. Avatar photo

    Mecza

    7 grudnia 2017 at 08:14

    Też przyrównuję Abramowicza do Budziłka z czasów jak grał u nas. Łączy ich jeszcze jedno – dzięki ich fenomenalnej grze uwierzyliśmy że mamy zespół zdolny awansować a za każdym razem gdy przestali łapać setki wszystko wróciło do normy. O Dobrolińskim nawet nie wspominaj, gościu za słaby na poziom 1 ligi.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga