Dołącz do nas

Piłka nożna

[WIDEO] Czeka nas gorący poniedziałek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa znowu straciła dwa punkty w ostatniej minucie meczu. Zapraszamy do obejrzenia wideo z wypowiedziami trenerów obu drużyn: Artura Węski i Rafała Góraka oraz zawodników: Macieja Machalskiego i Filipa Kozłowskiego. Materiał przygotowany przez oficjalną telewizję klubową.

13 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

13 komentarzy

  1. Avatar photo

    Roh

    3 października 2020 at 22:29

    Chopie skończ pierdolić

  2. Avatar photo

    Maks

    3 października 2020 at 22:35

    Skończ pierdolić bajeczki i wypier….

  3. Avatar photo

    Roh

    3 października 2020 at 22:54

    Pojadom na Wigry czy Chojnicznaka i dostamom 3, bo tam wiedzom jak budować drużyne

  4. Avatar photo

    Damiano

    3 października 2020 at 23:34

    Panie Górak pora odejść

  5. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    4 października 2020 at 00:00

    Czasami zastanawiam się czy nad tym stadionem nie ciąży jakieś fatum..dziwne mecze i przegrane lub zremisowane mecze wygrane.. a tak poważnie to zacznę brać to wszystko na poważnie gdzieś od 30 kolejki, teraz na tym etapie to są przedbiegi dlatego proponuje wyluzować..

  6. Avatar photo

    Rafał

    4 października 2020 at 01:43

    Drużyna jaka jest każdy widzi, ale jakimi trzeba być FRAJERAMI by tak grać.
    Trener nie umie wpoić zawodnikom serca do walki do końcowego gwizdka, gry w presingu przez cały mecz a nie odpuszczanie i tak się kończy jak dzisiaj. Szczerze to nie widzę żadnej pracy którą by wykonał trener od początku sezonu jedyne na co go stać to rotowanie zawodnikami i nic więcej, to po co taki trener tej drużynie. Wszytkiemu winny trener i dyrektor sportowy że zatrudnili takie łamagi a potem nie umieją sobie z nimi poradzić i tak to wygląda. Zmiana obu panów wskazana.

  7. Avatar photo

    Rafał

    4 października 2020 at 01:57

    Drużyna kobiet Gks ma większe JAJA niż wy FUJARY bo grając w 10 i przegrywając 2-1 potrafiły zremisować 2-2 a panowie by dostali ze 3 jeszcze. Panie są bardziej Charakterne i bojowe niż te niedojdy. Panowie nie chcą zrozumieć by wygrywać to trzeba strzelać bramek tyle ile wlezie i być spokojnym o końcowy wynik a tu prowadzą 1-0 i myślą że są tacy zajebiści o tuż kurde nie są, za to są FRAJERAMI i BANDĄ DARMOZJADÓW NA KTÓRYCH PŁACI MIASTO ZA NASZE PODADKI, ZA TEN MIESIĄC i ZA TAKĄ GRE KASY NIE POWINNIŚCIE DOSTAĆ, SĄ WYNIKI JEST KASA, NIE MA WYNIKÓW NIEMA KASY!!!!!!

  8. Avatar photo

    KaTe

    4 października 2020 at 09:38

    Trener G. ma pretensje do zespołu, a może by tak spojrzał w lustro?
    W prawie każdym meczu, przed końcem, zmienia defensywnego pomocnika. To dezorganizuje drużynę. Jeśli spojrzy się w dość zamierzchłą przeszłość, to Widuch, Grzesik lub Nawrocki grywali raczej całe szpile…

  9. Avatar photo

    Kato

    4 października 2020 at 10:27

    To nie jest dobra taktyka, gdy sie nie ma umiejętności i wytrenowania gry w obronie pod presją. A to widać.
    To że gramy na utrzymanie wyniku, nie znaczy że oddajemy rożnego za free!!!
    Bo każda taka sytuacja może dać dodatkową bramke, cenną bramkę dla nas!!!
    A tak zdajemy się na naszą obrone, która jest jak sito, a dopuszczenie do pola karnego i magla kończy sie tak jak sie skończyło, remisem, czyli naszą przegraną.
    Należy do czasu opracowania gry w obronie, której widać nie mamy, strzelać ile się da bramek. I grać do końca.
    Dopiero pewna przewaga bramkowa, daje nam spokój w końcówce meczu.
    Inaczej to będzie źle, bo nikt nie odpuszcza i gra jak widać do końca. Tylko nie my.
    Niestety praca, praca, praca i jeszcze raz praca …

  10. Avatar photo

    Daro

    4 października 2020 at 12:42

    Pamiętam jak niektórzy mnie atakowali jak mówiłem że oni nie chcą awansować a teraz wszystko pięknie wychodzi że miałem rację. Tylko myślałem że zaczną w drugiej połowie sezonu to robić jak zawsze było do tej pory a oni już teraz to pokazują.

  11. Avatar photo

    Kato

    5 października 2020 at 09:14

    Będziemy gonić i przed końcem zabraknie dosłownie ułamka do awansu.
    Na razie środek, a potem piekne wygrane mecze, które nic nie dadzą w efekcie końcowym.
    Obym się mylił i…
    Chyba że się ogarną i opamiętają, zaczną grać całą drużyną. Bo teraz to jakieś jedynie pojedyncze przebłyski chwili.

  12. Avatar photo

    jeżyk

    5 października 2020 at 13:55

    Panie Górak dla dobra tego klubu odejdź Pan. Niestety ale nie ma żadnych pozytywów pańskiej pracy a wręcz przeciwnie jest teraz totalny regres. Jak chce pan awansować w sytuacji gdy gubi pan pkt z takimi rywalami. Co będzie jak przyjdzie grać z czołówką ligi. przypominam Panu ze ma pan optymalną kadrę a przynajmniej pan tak twierdził. Niestety ale pan utrwala swoją osobą błędy i fatalne nawyki. W jaki sposób zmienił pan mental zespołu skoro on jest cały czas taki sam. Mental frajera i minimalisty. Dlaczego jak tylko uda wam się strzelić bramkę to przestajecie grać w piłkę. Potem się to mści bo wystarczy jeden błąd lub strzał życia i posprzątane. Niestety ale w tej dziedzinie jest jeszcze gorzej niż było. Dlaczego cały czas stawia pan na Mrozka jak to wyjątkowo slaby bramkarz który nic nie daje temu zespołowi. Wszystko co leci w bramkę wpada do sieci. Tak słabego bramkarza gks jeszcze nie miał. Skoro mrozek nic nie daje to trzeba postawić na kogoś innego. Czego się pan boi. Frankowski jest zdecydowanie lepszy niż mrozek i na dodatek to nasz zawodnik a nie Lecha.

  13. Avatar photo

    Robson

    5 października 2020 at 14:32

    Niestety zgadzam się z poprzednikami coraz większe frajerstwo i zero pomysłu na grę

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga