Wywiady
Wierzbicki: Bazowaliśmy na… chaosie
Po meczu z Okocimskim rozmawialiśmy chyba z największym pechowcem tego spotkania – bramkarzem Maciejem Wierzbickim.
Jak się gra bramkarzowi, kiedy po poważnym błędzie traci się bramkę już w drugiej minucie meczu?
Początek meczu nam się nie ułożył, tracimy bramkę, będziemy to analizować z trenerami. Na pewno jakieś błędy zostały popełnione i będziemy musieli zobaczyć jakie. Trzeba wyciągnąć wnioski, żeby takiego błędu nie popełniać w przyszłości. A jak się gra? Ciężko, rywale postawili na defensywę, cofnęli się, później gdy wydawało się, że kontrolujemy przebieg meczu, oni strzelili drugą bramkę. Powietrze z nas trochę uszło, ale strzeliliśmy kontaktowego gola. Myśleliśmy, że w drugiej połowie damy radę, ale nie udało się wyrównać.
Wracając do pierwszej bramki, powiedz co tam się stało? Dlaczego w taki sposób wybiłeś piłkę?
Pierwsza myśl to było wypiąstkować piłkę, trafiłem jednak w zawodnika i piłka tak niefortunnie się odbiła, że wpadła do bramki.
Druga bramka padła po dośrodkowaniu praktycznie z tego samego miejsca, też z rzutu wolnego. Czy to nie jest niewyciągnięcie konsekwencji, żeby dobrze pokryć zawodników rywala?
Na pewno jeśli tracimy dwie bramki ze stałych fragmentów, to jest to wina krycia i ustawienia. Musimy – my zawodnicy i trenerzy – wyciągnąć wnioski, bo przeciwnik poza dwoma stałymi fragmentami gry nie stworzył chyba większego zagrożenia.
A jak z twojej perspektywy wyglądała ta gra, układały się nasz ataki czy nie za bardzo?
Trudno powiedzieć, żeby się układała. Raczej bazowaliśmy na długich piłkach, na chaosie i ciężko było stworzyć jakąś sytuacje.
Myśleliśmy, że po informacjach z ostatniego Walnego wyjdziecie tacy naładowani, a tej energii nie było właśnie widać.
Wątpię, żeby to miało jakiś większy wpływ na naszą grę, ciężko mi to skomentować.
Dwie porażki u siebie, teraz ciężki mecz na Arce. Jest szansa tam powalczyć?
Zawsze jest szansa. Mieliśmy dzisiaj przykład, przyjechała drużyna teoretycznie słabsza, skazana na pożarcie, a wygrała.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
Piłka nożna
Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!
Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku.
Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).
Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.
Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.
Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!


f
20 października 2012 at 21:35
jaka słabsza kto wam te bzdury nagadał .was mozna teraz ograc jak małe dzieci . juz drugi mecz z rzedu u siebie w plecy z teoretycznymi cieniasami . tak to jest jak sie odpuszcza treningi-szkolne błędy sa wtedy normalne .teraz to my jestesmy teoretycznie najsłabsza druzyną
Ubot
21 października 2012 at 00:49
F burak z ciebie
f
21 października 2012 at 16:34
prawda boli .wiem
GieKSiorz
21 października 2012 at 19:47
ZA KIM JESTEŚ DO CHO*ERY?? ZA G*WNOKOCIMSKIM?! BO NIE PODOBA MI SIE TO CO PISALES, CHCE NORMALNIE PRZYWALNĄC W TWOJ GŁUPI BRZESKI ŁEB !!!! PO ZA TYM I TAK SPADNIECIE Z POWROTEM DO UKOCHANEJ WASZEJ 2 LIGII !!!! MIELIŚCIE FARTA ZE Z NAMI WYGRALISCIE BO TYLKO STALE FRAGMENTY MIELIŚCIE I WSZYSTKIE BRAMKI WPADAŁY!!
f
21 października 2012 at 20:09
tak ostatnie dwa mecze u siebie fart jak ciul … jak bramkarz gra w siatke zamiast w piłke nożną to tak jest . jak się idzie na piwo lub do domu zamiast na trening to nie da się szybko odbudować formy – ale cóż nie było kasy trudno się dziwic ale efekty są
GieKSiorz
21 października 2012 at 21:15
No w sumie masz racje. Sory za ten icydent komentarski :). Bramkarz jest w wysmienitej formie to nie powinien popelniac takiego banalnego błędu a tu jednak szmaty puscił :/. Bo zamiast lapac pilke to na oslep wybil bo wiadome ze to jest ryzyko jak bramkarz sie wybija bo tylu zawodnikow jest zamieszancyh w polu bramkarskim :/. Najgorsze jest to ze Wierzbicki nie przyzna sie do błędu:/. Oczywiscie wiemy ze popelnil i to z jego winy przegralismy. A teraz pytanie przy stanie 2:1 rakels strzelil po podaniu z rzutu roznego to mi sie wydaje ze bramka powinna zostac uznana bo ani faulu ani spalonebo bo obronca przy slupku stanall a ten lotysz przed