Dołącz do nas

Siatkówka

Wygrać (wreszcie) na zakończenie fazy zasadniczej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

CUPRUM LUBIN – GKS KATOWICE 15 kwietnia (niedziela) godz. 14.45

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Ostatni mecz fazy zasadniczej na wyjeździe przyjdzie rozegrać naszej drużynie z Cuprum Lubin.

Nie widać końca kolejnej negatywnej passy naszych siatkarzy. Porażka z AZS-em Olsztyn była już piątą z rzędu, ostatnia nasza wygrana miała miejsce na początku marca w Kędzierzynie! Co gorsza to prawie w każdym ze spotkań, jesteśmy zaskakiwani negatywnymi wydarzeniami podczas ich rozgrywania. Nie inaczej było w starciu z akademikami, kiedy to mimo prowadzenia w setach 2:0, przegraliśmy ostatecznie 2:3, mimo że w tie-breaku prowadziliśmy już 7:4! Nie takich „emocji” oczekiwaliśmy w trakcie tego sezonu, a może być jeszcze… gorzej. Gramy w Lubinie po to aby obronić swoją… dziesiątą lokatę w tabeli. Jeśli to nie nastąpi, to osiągniemy gorszy wynik na koniec sezonu, niż to miało miejsce w zeszłej kampanii! Jaka jest forma naszych siatkarzy każdy widzi, a na domiar złego z drobną kontuzją zmaga się Gonzalo Quiroga, więc pole manewru ograniczyło się jeszcze bardziej. Panowie siatkarze, nie kończcie tego sezonu w takim stylu i z taką fatalną passą!

Cuprum ma praktycznie sezon z głowy, oczywiście teoretycznie ma szansę jeszcze na przeskoczenie Czarnych Radom i zagranie o miejsca 7-8, ale nie takich wyników oczekiwano przed tą kampanią. Na dodatek mówi się coraz głośniej o obcięciu budżetu klubowego na nowy sezon i co za tym idzie sporych zmianach kadrowych. Widać, że z motywacją tego zespołu też nie jest najlepiej, o czym świadczy pięć porażek z rzędu (w tym 2:3 z Łuczniczką u siebie), co prawda zakończonych ostatnim zwycięstwem nad ONICO, ale warszawianie oddychają już rękawami w końcówce fazy zasadniczej. Mimo wszystko lubinianie posiadają kilka indywidualności w swoim zespole, jak bardzo dobry atakujący Łukasz Kaczmarek czy dwaj przyjmujący z Estonii Robert Taeht i Keith Pupart. Lubinianie ponadto świetnie grają na siatce za sprawą Piotra Haina i Dawida Guni, a za rozegranie odpowiada wielce doświadczony Słowak Michal Masny.

Tak więc nie będzie to łatwy przeciwnik, a dodatkowo nie sprzyja nam fakt trzech (wszystkich) przegranych meczów w lidze z tym zespołem. Czy w tej sytuacji jest szansa na odrobinę uśmiechu na twarzach sympatyków naszego zespołu po tym meczu?…

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Witczak, Pietraszko, Kohut, Kapelus, Sobański, Mariański (libero).
Cuprum: Masny, Kaczmarek, Hain, Gunia, Taeht, Pupart, Kryś (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

Czekamy…

ks.cuprum.pl

 

{HALA SPORTOWA}

Cuprum rozgrywa swoje domowe mecze w hali RCS w Lubinie o pojemności ok. 3,7 tys miejsc. Lubinianie w zeszłym sezonie w meczach „u siebie” mieli dobry bilans 10 zwycięstw przy 6 porażkach. W obecnej kampanii Cuprum osiągnął następujące wyniki: z MKS-em Będzin 3:0, z Dafi Społem 3:0, z ZAKSĄ 1:3, z Wartą 3:2, z Resovią 2:3, z Treflem 2:3, z Czarnymi 2:3, z ONICO 0:3 i w nowym roku z Espadonem 3:1, z BBTS-em 3:0, ze Skrą 0:3, z Jastrzębskim 3:0, z AZS-em Olsztyn 1:3 i z Łuczniczką 2:3.

GKS jak wiadomo w zeszłym sezonie grał dobrze „na wyjazdach”, bilans był remisowy, po 8 zwycięstw i porażek. A w obecnym sezonie GieKSa na inaugurację pokonała Czarnych 3:1, potem przegrała z ONICO 1:3, następnie zwyciężyła Trefla Gdańsk 3:0, potem pokonała Espadon Szczecin 3:2 i BBTS Bielsko-Biała 3:1, by wreszcie przegrać ze Skrą 0:3 i z Jastrzębskim 1:3 oraz z AZS-em Olsztyn 2:3. W nowym roku GieKSa przegrała z Łuczniczką 1:3 oraz pokonała MKS Będzin 3:2 i Dafi Społem 3:0 oraz sensacyjnie ZAKSĘ 3;1, a ostatnio przegrała z Wartą 0:3 i z Resovią 0:3.

 

{HISTORIA}

Pierwsze spotkanie z Cuprum w PlusLidze odbyło się w hali RCS w Lubinie w dniu 6 grudnia 2016 roku i zakończyło się wygraną gospodarzy 3:2 (33:35, 25:18, 25:20, 21:25, 15:10). Punkty zdobywali dla Cuprum: Kaczmarek 28, Taeht 17, Boehme 10, Koumentakis 10, Hain 9, Łomacz 3, Malinowski 1. Dla GKS-u: Butryn 22, Sobański 13, Krulicki 11, Kapelus 8, Kalembka 8, Błoński 6, Falaschi 2, Pietraszko 1, Van Walle 1.
Rewanżowe spotkanie odbyło się w Szopienicach w dniu 11 marca 2017 roku i ponownie wygrali miedziowi po tie-breaku 2:3 (25:23, 13:25, 18:25, 29:27, 12:15). Punktowali wtedy dla GKS-u: Butryn 16, Kapelus 8, Van Walle 8, Błoński 7, Sobański 7, Krulicki 5, Kalembka 5, Pietraszko 4, Fijałek 2. A dla Cuprum: Taeht 24, Kaczmarek 19, Boehme 11, Grobelny 11, Gunia 10, Pupart 3, Łomacz 3.

Trzeci mecz w tej rywalizacji w PlusLidze bieżącego sezonu odbył się dnia 17 grudnia 2017 roku w hali Szopienice i zakończył się kolejną porażką, tym razem 1:3 (25:18, 17:25, 21:25, 21:25). Punktowali wtedy dla GieKSy: Butryn 25, Quiroga 13, Kalembka 10, Kohut 10, Sobański 6, Komenda 2, Witczak 1. A dla Cuprum: Kaczmarek 20, Pupart 18, Terzić 10, Hain 6, Michalski 5, Masny 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – CUPRUM}

[Bilans meczów] – 0:3
[Bilans punktów] – 2:7
[Bilans setów] – 5:9
[Bilans małych punktów] – 289:327

[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Butryn, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Stelmach, Sobański, 2- Krulicki, Falaschi, Błoński, Fijałek, Van Walle, Stańczak, Mariański, 1- Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Cuprum: 3- Kaczmarek, Pupart, Gorzkiewicz, 2- Rusek, Boehme, Taeht, Łomacz, Michalski, Hain, 1- Malinowski, Gunia, Koumentakis, Grobelny, Terzić, Masny, Kryś, Makoś,

[Rozegrane sety – 14] – GKS: 14- Butryn, Kalembka, 13- Sobański, 10- Falaschi, Stańczak, Kapelus, 9- Krulicki, 8- Pietraszko, 7- Błoński, Fijałek, 6- Van Walle, Mariański, 5- Stelmach, 4- Komenda, Kohut, Quiroga, 2- Witczak,
Cuprum: 14- Kaczmarek, 10- Rusek, Boehme, Taeht, Łomacz, 9- Hain, 7- Michalski, Gorzkiewicz, 6- Pupart, 5- Koumentakis, Gunia, 4- Grobelny, Terzić, Masny, Kryś, Makoś, 3- Malinowski,

[Czas trwania spotkań] – 219:131 = łącznie 350 minut
[Widzów] – 1180:1560
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 88 – Cuprum 108

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 201 – Cuprum 219
GKS – Butryn 63, Sobański 26, Kalembka 23, Krulicki 16, Kapelus 16, Błoński 13, Quiroga 13, Kohut 10, Van Walle 9, Pietraszko 5, Falaschi 2, Fijałek 2, Komenda 2, Witczak 1,
Cuprum – Kaczmarek 67, Taeht 41, Boehme 21, Pupart 21, Hain 15, Grobelny 11, Gunia 10, Koumentakis 10, Terzić 10, Łomacz 6, Michalski 5, Malinowski 1, Masny 1,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 60 – Cuprum 77
GKS – Butryn 24, Sobański 8, Kalembka 8, Krulicki 7, Błoński 3, Pietraszko 3, Kohut 3, Quiroga 2, Van Walle 1, Witczak 1,
Cuprum – Kaczmarek 23, Taeht 13, Pupart 9, Boehme 8, Terzić 6, Gunia 4, Grobelny 3, Koumentakis 3, Łomacz 3, Hain 2, Malinowski 1, Michalski 1, Masny 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 141 – Cuprum 142
GKS – Butryn 39, Sobański 18, Kapelus 16, Kalembka 15, Quiroga 11, Błoński 10, Krulicki 9, Van Walle 8, Kohut 7, Falaschi 2, Pietraszko 2, Fijałek 2, Komenda 2,
Cuprum – Kaczmarek 44, Taeht 28, Boehme 13, Hain 13, Pupart 12, Grobelny 8, Koumentakis 7, Gunia 6, Michalski 4, Terzić 4, Łomacz 3,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 75 – Cuprum 96
GKS – Butryn 30, Krulicki 10, Sobański 10, Quiroga 8, Kalembka 8, Kohut 6, Kapelus 4, Błoński 4, Van Walle 3, Komenda 2, Pietraszko 0, Falaschi 0, Witczak 0, Fijałek -1, Stelmach -1, Stańczak -4, Mariański -4,
Cuprum – Kaczmarek 35, Taeht 22, Pupart 9, Boehme 8, Gunia 5, Grobelny 5, Terzić 5, Hain 5, Michalski 4, Łomacz 2, Malinowski 1, Masny 0, Makoś 0, Kryś -1, Rusek -4,

[Ilość zagrywek] – GKS 291 – Cuprum 325
GKS – Butryn 40, Kalembka 40, Sobański 38, Krulicki 33, Falaschi 22, Kapelus 22, Pietraszko 18, Błoński 17, Quiroga 16, Komenda 14, Fijałek 11, Van Walle 10, Kohut 6, Witczak 3, Stelmach 1,
Cuprum – Kaczmarek 67, Łomacz 42, Taeht 40, Boehme 28, Hain 27, Pupart 27, Michalski 17, Koumentakis 16, Masny 16, Terzić 15, Gunia 14, Grobelny 12, Malinowski 4,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 63 – Cuprum 57
GKS – Butryn 12, Kalembka 11, Błoński 7, Krulicki 5, Sobański 5, Pietraszko 5, Kapelus 3, Kohut 3, Fijałek 3, Van Walle 3, Falaschi 2, Quiroga 2, Stelmach 1, Witczak 1,
Cuprum – Kaczmarek 12, Boehme 11, Koumentakis 7, Taeht 7, Hain 6, Gunia 4, Grobelny 4, Łomacz 4, Pupart 1, Masny 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 13 – Cuprum 15
GKS – Butryn 5, Kalembka 2, Krulicki 2, Błoński 1, Pietraszko 1, Witczak 1, Quiroga 1,
Cuprum – Kaczmarek 5, Pupart 3, Boehme 2, Taeht 2, Łomacz 2, Malinowski 1,

[Ilość przyjęć] – GKS 268 – Cuprum 228
GKS – Sobański 70, Mariański 46, Stańczak 45, Błoński 43, Quiroga 34, Kapelus 28, Falaschi 1, Butryn 1,
Cuprum – Taeht 59, Rusek 59, Kryś 26, Terzić 25, Grobelny 19, Koumentakis 15, Pupart 15, Boehme 6, Kaczmarek 2, Gunia 1, Hain 1,

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 15 – Cuprum 13
GKS – Kapelus 4, Stańczak 4, Mariański 4, Sobański 3,
Cuprum – Rusek 4, Taeht 3, Terzić 3, Grobelny 1, Pupart 1, Kryś 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 51,25% – Cuprum 47,5%
GKS – Quiroga 62%, Mariański 59%, Stańczak 48,5%, Błoński 45%, Kapelus 43%, Sobański 21,25%, Falaschi 0%, Butryn 0%,
Cuprum – Gunia 100%, Boehme 87,5%, Koumentakis 73%, Terzić 56%, Taeht 53,5%, Kaczmarek 50%, Rusek 46%, Grobelny 42%, Kryś 27%, Pupart 21,5%, Hain 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 33,5% – Cuprum 26,75%
GKS – Quiroga 47%, Mariański 41%, Stańczak 28,5%, Kapelus 22%, Błoński 20%, Sobański 12%, Falaschi 0%, Butryn 0%,
Cuprum – Gunia 100%, Kaczmarek 50%, Boehme 37,5%, Taeht 33%, Terzić 28%, Koumentakis 27%, Grobelny 26%, Rusek 23%, Kryś 19%, Pupart 14,5%, Hain 0%,

[Ilość ataków] – GKS 361 – Cuprum 364
GKS – Butryn 110, Sobański 57, Kapelus 47, Kalembka 31, Błoński 27, Quiroga 26, Krulicki 21, Van Walle 20, Kohut 12, Pietraszko 4, Falaschi 3, Komenda 2, Fijałek 1,
Cuprum – Kaczmarek 131, Taeht 67, Pupart 44, Hain 22, Boehme 21, Koumentakis 19, Grobelny 19, Terzić 17, Gunia 12, Michalski 8, Łomacz 3, Masny 1,

[Ilość błędów w ataku] – GKS 30 – Cuprum 22
GKS – Butryn 10, Sobański 5, Kapelus 4, Kalembka 4, Van Walle 3, Quiroga 3, Krulicki 1,
Cuprum – Kaczmarek 9, Taeht 4, Pupart 4, Hain 3, Koumentakis 1, Terzić 1,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 18 – Cuprum 31
GKS – Butryn 11, Sobański 3, Błoński 2, Kapelus 1, Kohut 1,
Cuprum – Kaczmarek 11, Pupart 6, Taeht 5, Boehme 2, Koumentakis 2, Gunia 1, Grobelny 1, Michalski 1, Terzić 1, Hain 1,

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 157 – Cuprum 186
GKS – Butryn 52, Sobański 20, Kalembka 15, Kapelus 14, Błoński 12, Quiroga 12, Krulicki 10, Van Walle 9, Kohut 7, Pietraszko 3, Komenda 2, Fijałek 1,
Cuprum – Kaczmarek 60, Taeht 39, Pupart 18, Boehme 15, Hain 14, Grobelny 11, Koumentakis 9, Gunia 7, Terzić 7, Michalski 3, Łomacz 2, Masny 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 45,5% – Cuprum 48,75%
GKS – Fijałek 100%, Komenda 100%, Pietraszko 75%, Kohut 58%, Kalembka 50,75%, Butryn 48%, Krulicki 46,5%, Quiroga 46%, Błoński 44,5%, Van Walle 37,5%, Sobański 34%, Kapelus 16%, Falaschi 0%,
Cuprum – Masny 100%, Boehme 75%, Łomacz 75%, Hain 62,5%, Taeht 58%, Gunia 58%, Grobelny 58%, Koumentakis 47%, Kaczmarek 44,25%, Terzić 41%, Michalski 38%, Pupart 33%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 31 – Cuprum 18
GKS – Sobański 6, Butryn 6, Kalembka 6, Krulicki 4, Kohut 3, Falaschi 2, Kapelus 2, Pietraszko 1, Fijałek 1,
Cuprum – Boehme 4, Gunia 3, Terzić 3, Kaczmarek 2, Łomacz 2, Michalski 2, Koumentakis 1, Hain 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 15 – Cuprum 9
[MVP] – Cuprum 3: Kaczmarek 1, Taeht 1, Pupart 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga