Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Wyjątkowy mecz w Opolu, bo… jedyny. Media o meczu Odra-GKS

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat meczu , Odra Opole – GKS Katowice. Z niewielkiej ilości materiałów mass mediów wybraliśmy dla Was najciekawsze:

 

 

sportslaski.pl – Wyjątkowy mecz w Opolu, bo… jedyny

 

Oczy całej ligi będą dzisiaj zwrócone na mecz Odry Opole z GKS-em Katowice, bo… to jedyne spotkanie 23. kolejki Nice I ligi, które zostanie planowo rozegrane!

[…] Jedynym spotkaniem, które ma się odbyć, jest niezwykle ciekawie zapowiadający się pojedynek Odry Opole z GKS-em Katowice. Opolanie byli rewelacją jesieni, ale piłkarską wiosnę zaczęli nie najlepiej – w dwóch spotkaniach zdobyli tylko jeden punkt. Najpierw podopieczni trenera Mirosława Smyły przegrali w Legnicy z Miedzią, a następnie przed własną publicznością bezbramkowo zremisowali z Puszczą Niepołomice.

O ile o porażkę z Miedzią większych pretensji mieć nie można, bo legniczanie zmierzają w kierunku Lotto Ekstraklasy, tak remis z Puszczą przed własną publicznością to spory zawód – bo w Opolu o punkty niezwykle trudno. Beniaminek jest najlepiej grającym zespołem na własnym boisku. W 11 meczach Odra przegrała tylko raz – w sierpniu ze wspomnianą Miedzią. Nie ma drugiej ekipy, która zdobyłaby na własnym obiekcie 24 punkty. GieKSa z kolei zagrała przed własną publicznością z Rakowem Częstochowa i do momentu, gdy grali z beniaminkiem po 11, to o grę większych pretensji mieć nie można.

Jeśli GKS chce zaatakować czołówkę, to ten mecz musi wygrać. Katowiczanie zajmują dziewiąte miejsce, mają cztery punkty straty do czwartej Odry i sześć do drugiej Stali Mielec. Trudno jednak wyciągać jakiekolwiek wnioski z tabeli, skoro niektórzy mają trzy rozegrane spotkania wiosną, a inni jedno…

 

 

nto.pl – Odra Opole podejmie GKS Katowice przy jupiterach

 

Po blisko dwóch latach przerwy w sobotę na opolski stadion przy ul. Oleskiej wracają mecze przy jupiterach. Do tego przed Odrą bardzo prestiżowy bój, bo podejmie GKS Katowice.
[…] Teraz 25 marca przyjedzie do nas rywal z 1 ligi i światła będą musiały zostać uruchomione, gdyż pierwszy gwizdek zabrzmi o godz. 17.45. Do tego będzie to starcie z nie byle kim, a z GKS-em Katowice. A zatem spotkanie nie tylko o wymiarze prestiżowym, gdyż przyjezdni do też jeden z rywali opolan w walce o elitę.

[…] Co ciekawe organizacji tego spotkania towarzyszyło niemałe zamieszanie, gdyż i tak osiem z dziewięciu meczów 23. kolejki zostało przeniesiono na 11 kwietnia, albowiem pojawiła się przy nich adnotacja „odwołany z powodu powołania zawodnika/zawodników do reprezentacji”. Taki warunek spełniało także starcie Odry z GKS-em, gdyż z naszego zespołu Mateusz Kuchta otrzymał „wezwanie” do kadry U-21, która 27 marca zmierzy się z Włochami w eliminacjach mistrzostw Europy, a Oktawian Skrzecz do U-20 na spotkania z z Anglią oraz Niemcami. Obaj zawodnicy należą do czołowych graczy w swoich zespołach i do tego są młodzieżowcami. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać w momencie, gdy skumulowały się zaległości spowodowane warunkami pogodowymi. Dlatego też opolanie jako pierwsi wyszli z inicjatywą, by do spotkania doszło, a przedstawiciele GKS-u zgodzili się na to, tym bardziej, że groziłoby im to, że w finałowej fazie sezonu, mogliby grać sporo meczów co trzy dni. Wtedy pojawił się też nowy problem. Mecz chciał pokazać Polsat Sport, jednak dopiero w niedzielę, a taki termin już nie do końca odpowiadał klubom. Do tego ostateczna decyzja potwierdzająca ten termin zapadła dopiero we wtorek.
 

odraopole.pl – Lukas Klemenz: Chciałbym, żebyśmy awansowali we dwójkę. Odra i „Gieksa”! [WYWIAD]

 

W wieku niewiele ponad 16 lat w barwach Odry zanotował swój debiut w seniorskiej piłce. To do naszego klubu wrócił po 1,5-rocznej przerwie od futbolu spowodowanej problemami kardiologicznymi. Choć pochodzi z Głogówka, gdzie – jak sam mówi – kibicuje się Widzewowi, życzy opolanom nowego stadionu. I sukcesów, ale niekoniecznie… najbliższej niedzieli, gdy zawita na Oleską z GKS-em Katowice.

 

[…] Ucieszył cię angaż w GKS-ie trenera Jacka Paszulewicza, z którym współpracowałeś w Grudziądzu?
– Mieliśmy tam bardzo dobry okres. Walczyliśmy o awans. Szczerze mówiąc, to po poprzednim sezonie sądziłem, że trener odejdzie, mając propozycję z ekstraklasy. Z tego, co czytałem, miał jakąś propozycję, ale nie skorzystał, chcąc budować coś na dłuższą metę w Olimpii. Nie udało się, ale teraz trener znalazł się w bardziej perspektywicznym klubie. Plan gry, pomysł taktyczny, może wypalić tu jeszcze lepiej niż w Grudziądzu. W Katowicach jest bardziej doświadczony zespół, zawodnicy mają na koncie więcej meczów w ekstraklasie. W Olimpii było 14 czy 15 młodzieżowców, dlatego taki wynik, jaki osiągnęliśmy, poszedł w świat. Okazało się, że można ugrać coś młodzieżą, prezentując przy tym dobry futbol. W Katowicach może być podobnie.

 

Wierzysz w awans mocniej niż jeszcze w grudniu czy listopadzie?
– Mamy teraz naprawdę bardzo dobrą serię, do tego czujemy się bardzo dobrze przygotowani motorycznie. Nie chcę zapeszać. Będziemy walczyć do końca. Mamy swój cichy cel. Określiliśmy go sobie w szatni. Na ile się powiedzie – zobaczymy w czerwcu. Teraz czeka nas kilka trudnych meczów i to będzie weryfikacja naszej zimowej pracy. One odpowiedzą na pytanie, czy jesteśmy gotowi na kolejne wyzwania.

 

Czego spodziewasz się w niedzielę przy Oleskiej?
– W czwartek analizowaliśmy Odrę. To naprawdę bardzo skuteczna pod bramką rywala drużyna. Musimy się wystrzegać prostych błędów. Nie wiadomo też, jaka będzie murawa, choć mamy już kalendarzową wiosnę, to kilku stopni na termometrze jeszcze brakuje. Oby było dobre widowisko, zwłaszcza że nie zabraknie też naszych kibiców, dla których to niedaleki wyjazd. Odra nie zaczęła najlepiej, przegrywając w Legnicy i remisując z Puszczą. Zobaczymy, jak to będzie. Spodziewam się ciężkiego meczu, ale myślę, że to GKS wyjdzie z niego zwycięsko.

 

 

Duma, bieda, pewność, ekstraklasa. Katowicki rozdział Gabriela Nowaka

 

Środkowy pomocnik naszej drużyny barwnie wspomina okres gry w GKS-ie Katowice, ale mówi też o swojej roli w Odrze i marzeniu, którego spełnienie byłoby nagrodą.

Rozegrał tam ponad pół setki pierwszoligowych meczów. Poczuł dumę, mogąc występować w drużynie, której kibicował od małego, ale i biedę, wynikającą z trudnej sytuacji klubu

[…] – „Gieksa” jest dla mnie ważna. Grałem tam, kibicuję jej. Jako młody chłopak wszedłem do „większej” piłki grając dla klubu, któremu życzyłem dobrze od małego. Fajny okres, poznanych wielu pozytywnych ludzi. Do dziś zostało mi sporo przyjaźni z tamtego okresu – mówi Gabriel Nowak, czym zaskakuje o tyle, że pochodzi nie z Katowic, a Rybnika, gdzie trzyma się kciuki przede wszystkim za Górnika, a nie GKS.

– Nie wiem nawet, skąd to się u mnie wzięło. Jako młody chłopak śledziłem ligę i trudno stwierdzić, co tak na mnie zadziałało. Czy sama nazwa, czy barwy, kolory… Nie chodziło nawet o jakiegoś boiskowego idola, choć wiadomo, że takie nazwiska jak Wojciechowski czy Ledwoń zostają w głowie. Po prostu, kibicowałem GKS-owi i tak zostało. To był okres, w którym Rybnik był podzielony na Górnika, GKS i Odrę Wodzisław. Teraz został praktycznie sam Górnik – opowiada Nowak, który w GKS-ie występował w latach 2008-2010.

Trafił tam z czwartoligowego Energetyka ROW-u Rybnik. – Trener Piotr Piekarczyk odszedł z ROW-u do GKS-u i bardzo był za tym, żeby ściągnąć mnie do Katowic. Wyszło tak, że… w międzyczasie podał się do dymisji, został dyrektorem sportowym. Przyjechałem wtedy na testy i tak już zostałem – wspomina pomocnik Odry, który mimo niedługiego okresu „przeżył” w „Gieksie” wielu trenerów.

– Kiedyś to liczyłem. Siedmiu czy ośmiu… Nie chcę bawić się w tworzenie rankingów, bo od każdego coś dobrego się wyciągnęło. Wiadomo, że wszyscy pytają po latach o trenera Nawałkę. Był wymagający, treningi były ciężkie, bardzo długie. To wszyscy wiedzą. Ale rozwijające. Każdy z tych zawodników, który wtedy był w GKS-ie, to docenia. Kiedyś powiedziałem, że gra najbardziej cieszyła mnie u trenera Wojciecha Stawowego. Myślę, że to prawda. Nabrałem wtedy bardzo dużej pewności siebie. Trener Stawowy preferował grę piłką, po ziemi. To wiązało się z tym, że zwycięstwa 5:3 czy 4:2 przeplataliśmy skromnymi porażkami w meczach, w których prowadziliśmy grę.

[…] Na razie jednak… musi wyleczyć kolejny uraz. – Mam naciągnięty mięsień dwugłowy, trenuję indywidualnie pod nadzorem fizjoterapeutów i lekarza. Żałuję, ale z „Gieksą” nie zagram. To stało się na rozruchu przed meczem z Puszczą. Myślałem, że to nic poważnego i tylko „spięło” mi mięsień, ale w następnym tygodniu znowu zabolało. na USG wyszedł krwiak, dlatego trzeba odpuścić. Szkoda, ale w niedzielę siądę na trybunach. Patrząc na warunki, jakie mogą wystąpić, nie spodziewam się wielkiej piłki. Na boisku będzie dominować walka, dłuższe podanie, murawa na więcej nie pozwoli. Mówi się, że jesienią zrobiliśmy wynik ponad stan. W żadnym meczu z zespołami z górnej półki nie będziemy faworytem, teraz też jest nim GKS. Wiadomo, jakie w Katowicach jest ciśnienie na awans. My po prostu powalczymy o zwycięstwo. Jak w każdym kolejnym spotkaniu jesienią – przyznaje „Gabi”.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga