Dołącz do nas

Wywiady

Wywiad z Radosławem Bryłką

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z Sandecją Nowy Sącz przeprowadziliśmy wywiad z wiceprezesem GKS Katowice – Radosławem Bryłką. Rozmawialiśmy o kwestiach sportowych, organizacyjnych, finansowych, kibicowskich, a także poruszyliśmy temat samej osoby człowieka wzbudzającego tyle kontrowersji wśród kibiców. Nie zabrakło trudnych pytań i prób dociekania do sedna niektórych niewygodnych spraw. Zapraszamy do lektury.

Jak oceniasz ostatni mecz GieKSy w tym sezonie?

Mecz bardzo przyzwoity. Jak zawsze kiedy mecz jest bezbramkowy, pozostaje mały niedosyt. Aczkolwiek były momenty dobrej gry. Na głębszą ocenę przyjdzie jeszcze czas. Był to mecz bez większej stawki i miał on troszeczkę inne założenia i cele – było przyzwoicie.

Konkretniej – jakie to inne założenia i cele?

Był to mecz, który nie decydował o tym, czy spadamy czy nie. Nie byliśmy zależni od żadnej innej drużyny. To spotkanie można było potraktować jako pierwszy test-mecz, pokazujący inne warianty lub inne możliwości, które mogą być brane pod uwagę przy ustawianiu drużyny bądź pod kontekstem personalnym na następny sezon.

Czy zarządu nie niepokoi niemoc strzelecka, bo przypominamy, że nie zdobyliśmy bramki od ponad czterech meczów?

Zdecydowanie tak. Jest to jeden z punktów, które mogą martwić, a nawet powinny.

Czy jesteś zadowolony z tego, co GieKSa zrobiła w tym sezonie?

Na pewno rozczarowała, bo każdy miał inne wyobrażenia i nadzieje. Całe szczęście utrzymaliśmy się, sytuacja nie była łatwa – był to bardzo trudny czas, ale mocno wartościowy, bo można z niego wyciągać wnioski.

Wiemy już coś na temat decyzji personalnych na następny sezon?

Punktem wyjścia jest rozmowa z trenerem Rafałem Górakiem, która odbędzie się w najbliższy wtorek. Spotkamy się, przeanalizujemy wszystkie plusy i minusy, wizje trenera w kontekście nowego sezonu – co było dobre w zakończonym, co powinno zostać zmienione i wtedy będziemy decydowali, co dalej ze sztabem szkoleniowym. A w związku z decyzjami, które ostatecznie zapadną – trener, który będzie prowadził drużynę w nowym sezonie musi przekazać swoją wizję, dać wskazówki jak powinna ta drużyna wyglądać, co należy zmienić i w miarę naszych możliwości finansowych, o jakich zawodników walczyć. Jakiekolwiek spekulacje i scenariusze są niewartościowe i niepełne, dopóki nie usłyszymy i nie uzyskamy pełnego obrazu minionego sezonu.

Kilka dni temu w wywiadzie dla jednej z gazet zapowiedziałeś, że GieKSa broni jeszcze nie złożyła jeśli chodzi o wypożyczonych zawodników, których jednak bardzo pokaźna ilość w pierwszym składzie z Sandecją wystąpiła. Czy są jakieś konkrety, o kogo można zawalczyć bardziej, a kogo raczej nie uda się zatrzymać?

Nie chcemy wychodzić przed szereg albo zapeszać. Wszyscy mamy świadomość o jakich zawodników będzie nam bardzo ciężko podjąć broń, przede wszystkim tutaj w grę wchodzą finanse…

W takim razie na dobrą sprawę żadnego nie da się nam zatrzymać…

To jest wersja hiper-pesymistyczna, a są szanse na to, żeby tak nie było. To jest temat nad którym trzeba się pochylić dłużej, przede wszystkim w odniesieniu do koncepcji gry widzianej przez szkoleniowca, który będzie prowadził drużynę w nowym sezonie.

Czy już były prowadzone rozmowy z zawodnikami, którym kończą się kontrakty i czy nie jest za późno, żeby je dopiero teraz zaczynać?

Myślę, że nie, bo każdy zawodnik walczył o swój odbiór w oczach tych, którzy mogą sobie uzurpować prawo do oceniania tych zawodników. Właśnie skończył się sezon i mamy pełen obraz, aby rozliczać zawodników faktycznie za całe rozgrywki, a niektórych za rundę.

A czy mamy pełen obraz jeśli chodzi o stronę organizacyjną, bo nie da się uciec od tego, że ten klub systematycznie popada w marazm organizacyjny. Co dalej będzie z GieKSą? Jeśli dostaniemy licencję, czy będziemy w stanie walczyć o awans czy to będzie znowu takie dogorywanie jak teraz?

Klub sportowy to przede wszystkim możliwość występowania na danym szczeblu, czyli punktem wyjścia jest uzyskanie licencji na grę w pierwszej lidze. Powiem tak: walczymy o licencję – to priorytet – a równolegle ważne są rozmowy z trenerami i zawodnikami. Ważne są kwestie finansowe, jeśli nie ma pieniędzy, to problemy muszą być, one same się nie będą niwelowały, a wręcz przeciwnie. Wszyscy w Katowicach musimy pomóc temu naszemu GKS-owi, spojrzeć w jednym kierunku, bo rozliczanie i powierzchowna interpretacja czyni temu klubowi bardzo dużo zła.

Czy znany jest już wstępny plan przygotowań do nowego sezonu?

Jest on mocno ramowy, bo też jest to uzależnione od tego, kto będzie prowadził tę drużynę, ale myślę, że trener Górak swoją wizję ma i też ją nam przedłoży.

Szukacie przyczyn słabego sezonu i rozczarowania, ale sprawa przecież wydaje się prosta – skoro piłkarze sami narzekają, że nie dostają wypłat od grudnia, czyli od pół roku nie dostają wynagrodzenia za swoją pracę. Gdzie tu dociekać innych przyczyn?

Na pewno to rzutuje i nikt się od tego nie odcina. Natomiast jaki to ma wpływ obrazowo czy procentowo na postawę na boisku, to już chyba każdy jest w stanie sobie odpowiedzieć – jak powinno się podchodzić do meczu bez względu na różne okoliczności. Natomiast później, jaki jest efekt boiskowy – na ten temat też będziemy rozmawiać z piłkarzami.

Czy uważasz, że piłkarze zagrali na 110% swoich możliwości w meczach z bezpośrednimi rywalami o utrzymanie, a pozostałe mecze – gdzie grali piach – były czasem próbą zrobienia na złość zarządowi?

Myślę, że nie, bo byłoby to krzywdzące dla piłkarzy, ponieważ przed takim meczem z Polonią, jak również przed spotkaniami, gdzie zagrali słabiej, mieli taką samą sytuację na kontach. Z drugiej strony były też mecze arcyważne, które totalnie nie wyszły. Na przykład mecz z Wartą Poznań, który mógł dać nam oddech.

Nie macie właśnie poczucia, że na przykład w tym meczu piłkarze mogli sobie powiedzieć: „Dobra chłopaki, nie płacą nam, oszukują nas, to mamy to w dupie”?

To jest zawodowy sport, nie jest tak jak na podwórku, że ktoś się na kogoś za coś obraża.

Ale w zawodowym sporcie płaci się piłkarzom.

W Polsce? Wymieńcie mi takie kluby, choćby na Śląsku.

Nie zasłaniajmy się innymi klubami. U nas powinno być dobrze, a nie jest, dlatego chcemy poznać przyczyny i spróbowaliśmy z tobą rozmawiać. Nie uważasz więc, że z Wartą mogło tak być, jak pytamy?

Zdecydowanie nie. Oni traktują swoje obowiązki poważnie i nie mamy cienia wątpliwości, że tak nie było. Z drugiej strony każdy mecz – nawet najważniejszy – może po prostu nie wyjść.

Czy gdybyś miał niepłacone od pół roku, pracowałbyś na pełnych obrotach?

Wydaje mi się, że dzisiaj też pracuję na pełnych obrotach.

A również nie masz płacone?

Tak.

Od jakiego czasu?

Myślę, że to nie jest istotą tej rozmowy, ale zdecydowanie też są wobec mnie zaległości. Wiedziałem jednak, że takie ryzyko też istnieje.

Czyli można powiedzieć, że jesteś z zawodnikami w jednym worku.

My jedziemy na jednym wózku, czy to jest prezes, wiceprezes czy ktokolwiek inny.

Jak to jest w takim razie, że takie kluby jak Dolcan czy Kolejarz radzą sobie bez problemu i nie zagrażają, że w którejś tam kolejce nie pojadą na mecz wyjazdowy?

My też nie groziliśmy, że wycofamy się z rozgrywek.

Rzecznik prasowy Centrozapu Jarosław Latacz poinformował w czasie gdy GKS był na wyjeździe w Świnoujściu, że środki finansowe pozostają tylko na jeszcze dwa mecze ligowe. Wyglądało to wówczas na rodzaj szantażu.

Wola interpretacji jest mocno dowolna, więc nie będę nikogo rozliczał za to, jak interpretuje, czy doszukuje się jakichś sensacji.

Ale to był wówczas jasny komunikat.

Na ten temat można by dyskutować i rozmawiać w bardzo szerokim zakresie czasu, więc może nawet nie jest zasadne, żeby to wszystko teraz tłumaczyć. Wszyscy żyjemy w Katowicach, mamy otwarte głowy na to, co się dzieje w Polsce, więc skupmy się na tym, żeby dbać o to, aby było dobrze dla tego klubu.

Po meczu podeszliśmy do naszych piłkarzy po koszulki, ale wyszło na to, że oni się autentycznie boją, bo podobno prezes zagroził, że jeśli to zrobią, to im obetnie to z wypłat – usłyszeliśmy to od trzech zawodników. A nie ma nawet z czego potrącić, bo przecież chyba nie z grudniowej wypłaty.

Panowie, ale skupmy się na poważnych rzeczach.

Ale przecież to są poważne rzeczy!

Jeżeli wiecie w jakiej sytuacji jest klub, to tutaj każda złotówka ma znaczenie. Jeżeli idziemy tym tropem, to bądźmy konsekwentni i dbajmy o to, żeby nie trzeba było wydawać pieniędzy na coś, na co nie trzeba wydawać, a można je spożytkować na coś pożyteczniejszego.

Czyli w tym klubie jest po prostu tragicznie?

Panowie, jeżeli faktycznie ta sytuacja się odmieni, ten klub będzie miał troszeczkę lepiej, to zaufajcie, że te koszulki dostaniecie, zarówno z pierwszego, jak i drugiego kompletu.

Tu jednak chodzi o to, że jeśli w klubie jest tylko źle – to piłkarz odda taką koszulkę, zapłaci 200 zł i nie będzie to wielki problem. Jeśli jednak nawet w takiej sytuacji – ostatni mecz sezonu, piłkarze wypożyczeni najpewniej wrócą do swoich klubów – to jak to nazwać inaczej niż tak, że w klubie jest tragicznie?

Jak to nazwiecie, to już wasza sprawa. Natomiast nie jest dobrze. Jest tragicznie, bo jeśli piłkarze nie mają płacone, jeśli nikt nie ma płacone, to jest dobrze? No nie jest dobrze. Natomiast skupiacie się od kilkunastu minut na tym, żebym potwierdził, jak to jest dramatycznie, a skupmy się na tym, co zrobić, aby pomagać, patrzeć w drugą stronę, żeby nie rozgrzebywać takich rzeczy. OK, każdy wie, że jest ciężko, że jest trudno, nie jest tak, jak być powinno. Znajdźmy te przyczyny i jakie są składowe tej sytuacji. Spróbujmy pomóc tak, żeby ci piłkarze mieli lepiej.

Przyszedłeś do klubu jako rzecznik prasowy, miałeś także funkcję dyrektora ds. marketingu i PR, byłeś prokurentem, teraz zostałeś wiceprezesem. Czy nie masz poczucia, że bierzesz na siebie zbyt dużo funkcji i nie warto byłoby skupić się na mniejszym zakresie obowiązków?

Jest to po części efekt trudnej sytuacji w klubie. Zdajemy sobie sprawę, że klub sportowy powinien mieć większy potencjał ludzki, jeśli chodzi o wszelkie sfery funkcjonowania. Ja się cieszę, że ktoś obdarzył mnie zaufaniem i mogę pomagać służyć swoją wiedzą, którą dodatkowo nabywam. Staram się uczyć, ale przy okazji jest ogrom pracy. Nie ma co rozwodzić się nad ilością funkcji, tylko skupić się na wszystkich wątkach, które jakoś trzeba ze sobą wiązać, aby klub funkcjonował.

Przeglądasz Forum GieKSy?

Sporadycznie.

Przekazujemy ci w takim razie, że twoja praca nie jest oceniana dobrze. Czy z perspektywy czasu żałujesz, że przyszedłeś do GKS, a twoje nazwisko jest przez kibiców mieszane z błotem czy cieszysz się, że jednak możesz tu pracować i się realizować?

Nie jest istotą, kto, co i gdzie pisze – nie dajmy się zwariować. Trzeba się skupić na tym, aby pomóc tego klubowi. Czy żałuję? Znalazłem się tutaj i nie zmieniłbym tego na żaden inny klub, nawet z najwyższego szczebla naszego regionu. Wiedziałem, że naprawdę jest ciężko i wiedziałem, z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Dlatego nie jestem zaskoczony kwestiami stricte związanymi z klubem, natomiast są pewne takie zachowania i reakcje kibiców, których się nie spodziewałem.

Mógłbyś odnieść się do sytuacji z nieprzekazaniem kibicom GKS biletów na mecz z Sandecją?

Myślę, że sytuacja jest przejrzysta i klarowna. Otrzymaliśmy fakturę z Piasta Gliwice opiewającą na ponad 7 tysięcy złotych za bilety, które kibice otrzymali na mecz Piasta z GKS. W tej sferze wcześniej była mocno partnerska współpraca pomiędzy klubem i kibicami, kibice otrzymywali bilety i płacili za nie. Nie było wcześniej ani jednego przypadku, żeby coś było nie tak. W tej sytuacji nie wnikaliśmy, co się działo – kibice dostali bilety, a nie zostały one opłacone. Na dobrą sprawę trzeba takie należności uregulować, a dopiero następnie zajmować się całą sprawą, wnikać w szczegóły itd. Nie było żadnej bariery, aby kibice przyjechali na mecz z Sandecją, ale – co jest normalne – najpierw należało zapłacić za bilety na Piasta. Na mecz w Nowym Sączu wszelkie formalności były dopełnione – policja, lista wyjazdowa opiewająca na 222 nazwiska była podpisana, ale nie mogliśmy ryzykować.

Czyli prawdą jest to, że prezes Jacek Krysiak otrzymał bilety, ale nie chciał ich wydać kibicom?

Zgodnie z prośbą prezesa SK 1964 do klubu wpłynęła taka liczba biletów, o które on wnioskował. Przedstawiciele kibiców zajmujący się tym tematem wiedzieli, jakich formalności trzeba dopełnić. Klub nie mógł ryzykować, że po raz kolejny bilety zostaną odebrane przez kibiców, ale nie zostaną opłacone.

Czy jeżeli bilety dotarły do klubu, to i tak klub będzie musiał za nie zapłacić?

To jest sprawa klubu. Byliśmy przygotowani na różne warianty, więc jak najbardziej kibice mogli przyjechać już w piątek dopełnić wszelkich formalności. Mieliśmy jednak też przygotowany wariant alternatywny, na wypadek, gdyby te formalności nie zostały dopełnione.

Rozmawiali:
Tomek, Shellu, Monk

12 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

12 komentarzy

  1. Avatar photo

    MikePodlesie

    28 maja 2012 at 13:44

    Ale w zawodowym sporcie płaci się piłkarzom.
    W Polsce? Wymieńcie mi takie kluby, choćby na Śląsku.

    Bryłka i to jest odpowiedź.

    Wypad z GieKSy kłamco i lizusie CZ. Teraz jak widzisz, że Krysiak wyleci nagle zmieniasz fronty. Nienawidzę takich przeciepów jak Ty. Nawet się nie pokazuj na trybunach hieno.

  2. Avatar photo

    M

    28 maja 2012 at 14:40

    CENTROZAP GRABARZE GIEKSY!!

    WOLNOSC DLA ULTRASOW!!

  3. Avatar photo

    jo

    28 maja 2012 at 16:07

    1. Czyli SK nie zapłaciło GieKSie za bilety – dobrze rozumuje?
    2. Brakowało mi pytania co takiego robią, aby ą sytuację poprawić.

  4. Avatar photo

    mózG

    28 maja 2012 at 16:15

    „Jeżeli wiecie w jakiej sytuacji jest klub, to tutaj każda złotówka ma znaczenie. Jeżeli idziemy tym tropem, to bądźmy konsekwentni i dbajmy o to, żeby nie trzeba było wydawać pieniędzy na coś, na co nie trzeba wydawać, a można je spożytkować na coś pożyteczniejszego.”

    sprawa prosta 🙂 trzeba Cię wywalić na zbity pysk!

  5. Avatar photo

    dd

    28 maja 2012 at 16:41

    „mecz bardzo przyzwoity” -trzymajcie mnie…

  6. Avatar photo

    j

    28 maja 2012 at 18:05

    zamiast wywiadu Panowie wpierdol im spuscic .. tak jak dawnych starych lat..

  7. Avatar photo

    irek

    28 maja 2012 at 18:29

    brylka gadzie wypierdalaj dosyc juz zjebales masz zakaz stadionowy ,zaglebie o ciebie sie bije idz tam

  8. Avatar photo

    Ino GieKSa

    28 maja 2012 at 22:12

    a czemu SK płacić za bilety które nie zostały wykorzystane?? nawet kosa na forum napisał całą tą historię nie będę tu kopiował bo nie wiem czy mogę. mam nadzieje że Uszok zrobi wkońcu porządek w tym klubie bo wezme granat i sam zrobię:PP INO GIEKSA!!!

  9. Avatar photo

    misiu

    29 maja 2012 at 20:46

    ale dlaczego nikt nie ciagnie tematu nie zapłaconych biletów czy sk rzeczywiście na nas zarabia ?

    • Avatar photo

      pomp

      30 maja 2012 at 07:21

      Kolego poczytaj forum, to się dowiesz dlaczego.

  10. Avatar photo

    irek

    31 maja 2012 at 19:43

    zadamy druzyny z prawdziwego zdarzenia ktora bedzie walczyc do ostatniej kropli krwi ,dosc mamy przecietnosci P BRYLKA CZY NIE UWAZA PAN ZE ROBI PAN KRZYWDE TEMU KLUBOWI ODEJC SAM TAK NORMALNIE IDZ SOBIE ZABIERZ Z SOBA SZKOLENIOWCOW BO SA TYLE WARCI CO TY .JEST NOWY SEZON I ZNIM NOWE NADZIEJE MY NIE PROSIMY MY ZADAMY GRY O AWANS A JAK NIE TO ZAMKNIJCIE TO W PIZDU I BYDZIE SPOKOJ TYLE LAT NA ZAPLECZU I NIC….PILKA NOZNA DLA KIBICOW

  11. Avatar photo

    Starzik

    1 czerwca 2012 at 23:11

    Bryłka, Krysiak, Król pitac od Gieksy jak najdalej. To wasza jest wina wszystkiego. Gówno robicie, kaj sponsorzy??? Czymu Masto wam nie ufa???, siejecie zamet z kibicami po co??? Wydupiac!!!, ode mnie klepy ostrzegawcze tyla w temacie. Pyrsk

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga