Siatkówka
Zagrać dla kibiców!
GKS KATOWICE – INDYKPOL AZS OLSZTYN 7 kwietnia (sobota) godz. 17.30
{RZECZYWISTOŚĆ}
Ostatni mecz fazy zasadniczej na własnym parkiecie przyjdzie rozegrać naszej drużynie z AZS-em Olsztyn.
To już powoli staje się irytujące w tej kampanii, bo znów jesteśmy świadkami kolejnego pasma porażek naszych siatkarzy. Przegrana z Resovią była już czwartą z rzędu, a co gorsza po meczu z Jastrzębskim wydawało się, że przełamanie już jest blisko, a tu przyszło kolejne rozczarowanie tego sezonu po słabym meczu w Rzeszowie. W Spodku byliśmy świadkami bardzo słabego tie-breaka w wykonaniu naszych zawodników (porażka w nim aż 7:15), a tu z Resovią znów zostaliśmy negatywnie zaskoczeni, gdy siatkarze GieKSy przegrali trzeciego seta, mimo prowadzenia w nim 20:15! To był prawdziwy majstersztyk siatkarski. Już nawet pomijam pierwszy słaby set, a drugi bardzo słaby set w wykonaniu GKS-u, bo ta końcówka trzeciej partii przebiła wszystko. Oczywiście, że czas podsumowań przyjdzie po sezonie, ale już dziś widać nie za ciekawy obraz tej kampanii. Teraz liczymy już tylko na godne zakończenie ligi, a w jakim składzie? To bez znaczenia biorąc pod uwagę słabą dyspozycję siatkarzy w tej części sezonu.
Nasz rywal z Olsztyna wciąż walczy o miejsce w pierwszej szóstce ligi, więc na taryfę ulgową z ich strony nie ma co liczyć, a to nie wróży nam niczego dobrego. Patrząc na wyniki AZS spisuje się słabiej niż w poprzednim sezonie, ale z drugiej strony popatrzmy jaką siłą dysponuje ten zespół. Prawdziwy kiler na ataku to Jan Hadrava, któremu reprezentacyjny rozgrywający Paweł Woicki wystawiał piłkę w ataku aż 1001 razy (to niewiarygodna liczba), łącznie czeski siatkarz zdobył aż 555 punktów. Jakub Kochanowski jest obecnie najlepiej blokującym siatkarzem całej ligi (aż 72 bloki!), a nie gorzej w tym elemencie grają pozostali środkowi Daniel Pliński oraz Miłosz Zniszczoł. Za przyjęcie odpowiadają dwaj obcokrajowcy, czyli Holender Robbert Andringa oraz Belg Tomas Rousseaux. Ogólnie cały zespół z Olsztyna stanowi prawdziwą ścianę na siatce, bardzo trudną do sforsowania, ponieważ AZS jest najlepiej blokującą drużyną z całej ligi – w tym momencie mają już 295 bloków punktowych. Olsztynianie wygrali w lidze cztery ostatnie spotkania, przegrywając ostatni raz w 24 kolejce z Treflem 2:3.
To tylko pokazuje jak trudny to rywal, a dodatkowo smuci fakt, że jest to dla nas niewygodny przeciwnik, z którym nie wygraliśmy jeszcze ani razu, choć udało się w Olsztynie zdobyć jeden punkcik po przegranym tie-breaku.
Przewidywane wyjściowe szóstki:
GKS: Fijałek, Butryn, Pietraszko, Kohut, Kapelus, Quiroga, Mariański (libero).
Olsztyn: Woicki, Hadrava, Pliński, Kochanowski, Andringa, Rousseaux, Żurek (libero).
{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}
indykpolazs.pl – Gramy06 w Katowicach!
(…) Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn na dwie kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej mają punkt przewagi nad zajmującą siódmą lokatę – Asseco Resovią Rzeszów. W najbliższy weekend ekipę ze stolicy Warmii i Mazur czeka kolejne wyzwanie. Olsztyńscy akademicy zmierzą się w sobotę, na wyjeździe z GKS Katowice (godz. 17:30, transmisja w Ipla.tv oraz Radio UWM FM). Zawodnicy prowadzeni przez Piotra Gruszkę, zajmują obecnie 10. miejsce, z dorobkiem 35 punktów. Złożyło się na to 12 zwycięstw i 10 porażek. W ostatnim ligowym spotkaniu, katowiczanie musieli uznać wyższość Asseco Resovii Rzeszów, przegrywając 0:3. Trzon ekipy „GieKSy” stanowią tacy siatkarze jak: Gonzalo Quiroga, Serhiy Kapelus, Emmanuel Kohut oraz Paweł Pietraszko. Nie można również zapominać o libero Bartoszu Mariańskim, który swoją karierę rozpoczynał w olsztyńskim AZS. W pierwszym meczu między tymi zespołami, lepsi okazali się olsztynianie, wygrywając 3:2. – GKS stanowi bardzo dobrą drużynę – ocenia rywala Woicki. – Mają dobrych rezerwowych oraz wyrównany zespół, przez co nie wiadomo, jaki będzie ich wyjściowy skład. Bardzo dobrze zagrywają i myślę, że to jest ich bardzo duży atut. Będziemy walczyć w Katowicach o zwycięstwo, lecz to nie jest łatwy przeciwnik. Są oni bardzo groźni, gdy grają we własnej hali. Mam nadzieję, że to będzie ciekawe widowisko i to my będziemy wracać do domu w lepszych nastrojach. (…)
{HALA SPORTOWA}
GKS w zeszłym sezonie nie miał zbyt dobrego bilansu – 6 zwycięstw i 10 porażek w meczach „u siebie”, a w meczach rozegranych w Spodku, to 3 wygrane i 2 porażki – z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. W tym sezonie katowiczanie zagrali pięć razy w tej hali przegrywając niespodziewanie 1:3 z Łuczniczką Bydgoszcz oraz 0:3 z mistrzem Polski, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i 0:3 z Resovią Rzeszów, a w 2018 roku niestety przyszła kolejna porażka ze Skrą 0:3 oraz z Jastrzębskim 2:3.
W hali w Szopienicach w poprzedniej kampanii mieliśmy bilans – 3 wygranych przy 8 przegranych – a więc bardzo słabo. W tym sezonie odnieśliśmy 5 zwycięstw przy 4 porażkach, kolejno z MKS-em Będzin 3:0, z Dafi Społem 3:0, z Wartą Zawiercie 0:3 oraz z Cuprum 1:3. W nowym roku GieKSa wygrała z Czarnymi 3:1 oraz przegrała z ONICO 1:3 i z Treflem 0:3 oraz pokonała Espadon 3:1 i BBTS 3:2.
AZS Olsztyn w zeszłym sezonie w meczach wyjazdowych miał bardzo dobry bilans 11 zwycięstw przy tylko 5 porażkach. W obecnej kampanii AZS osiągnął następujące wyniki: z Dafi Społem 3:0, z ZAKSĄ 2:3, z Wartą 2:3, z Resovią 0:3, z Czarnymi 0:3, z ONICO 1:3, z MKS-em Będzin 1:3 i w nowym roku z Espadonem 3:0, z BBTS-em 3:1, ze Skrą 2:3, z Jastrzębskim 0:3, z Treflem 2:3, z Cuprum 3:1 i z Łuczniczką 3:0.
{HISTORIA}
Pierwsze spotkanie z AZS-em w PlusLidze odbyło się w hali w Olsztynie w dniu 8 października 2016 roku i zakończyło się wygraną gospodarzy 3:0 (25:18, 25:21, 25:12). Punkty zdobywali dla AZS-u: Zniszczoł 11, Hadrava 10, Włodarczyk 10, Pliński 9, Buchowski 7, Boswinkel 2. A dla GKS-u: Kapelus 14, Sobański 6, Butryn 5, Kalembka 4, Van Walle 4, Błoński 3, Pietraszko 3, Falaschi 2.
Rewanżowe spotkanie odbyło się w Szopienicach w dniu 8 stycznia 2017 roku i ponownie wygrali akademicy 0:3 (14:25, 20:25, 15:25). Punktowali wtedy dla GKS-u: Butryn 9, Kapelus 7, Van Walle 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Błoński 3, Krulicki 2, Sobański 2, Stelmach 1. A dla Olsztyna: Hadrava 10, Śliwka 10, Włodarczyk 10, Pliński 7, Zniszczoł 5, Woicki 2.
Trzeci mecz w tej rywalizacji w PlusLidze bieżącego sezonu odbył się dnia 22 grudnia 2017 roku w hali Urania, gdzie ponownie lepszy okazał się zespół z Olsztyna, wygrywając 3:2 (25:20, 19:25, 25:20, 23:25, 17:15). Punktowali dla AZS-u: Hadrava 26, Kochanowski 19, Scheerhoorn 10, Pliński 8, Rousseaux 5, Andringa 4, Buchowski 2, Woicki 1. A dla GKS-u: Witczak 24, Kohut 17, Quiroga 16, Pietraszko 9, Kapelus 8, Komenda 3, Kalembka 2, Butryn 1.
{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – OLSZTYN}
[Bilans meczów] – 0:3
[Bilans punktów] – 1:8
[Bilans setów] – 2:9
[Bilans małych punktów] – 205:259
[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Krulicki, Stańczak, Butryn, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Mariański, Sobański, 2- Falaschi, Błoński, Fijałek, Van Walle, 1- Stelmach, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Olsztyn: 3- Hadrava, Żurek, Pliński, Zniszczoł, Woicki, 2- Włodarczyk, Makowski, Buchowski, 1- Boswinkel, Śliwka, Kańczok, Andringa, Kochanowski, Scheerhoorn, Rousseaux,
[Rozegrane sety – 11] – GKS: 11- Kapelus, 9- Mariański, 8- Stańczak, Kalembka, Sobański, 7- Pietraszko, 6- Krulicki, Butryn, 5- Falaschi, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga, 4- Błoński, Fijałek, Van Walle, 1- Stelmach,
Olsztyn: 11- Hadrava, Żurek, Pliński, Woicki, 7- Zniszczoł, 6- Włodarczyk, Buchowski, 5- Andringa, Kochanowski, 4- Kańczok, Scheerhoorn, 3- Śliwka, Makowski, 2- Boswinkel, Rousseaux,
[Czas trwania spotkań] – 65:192 = łącznie 257 minut
[Widzów] – 600:3300
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 47 – Olsztyn 91
[Ilość zdobytych punktów] – GKS 158 – Olsztyn 168
GKS – Kapelus 29, Witczak 24, Kohut 17, Quiroga 16, Pietraszko 16, Butryn 15, Kalembka 10, Van Walle 9, Sobański 8, Błoński 6, Komenda 3, Falaschi 2, Krulicki 2, Stelmach 1,
Olsztyn – Hadrava 46, Pliński 24, Włodarczyk 20, Kochanowski 19, Zniszczoł 16, Śliwka 10, Scheerhoorn 10, Buchowski 9, Rousseaux 5, Andringa 4, Woicki 3, Boswinkel 2,
[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 41 – Olsztyn 72
GKS – Witczak 7, Kohut 6, Quiroga 6, Kapelus 5, Pietraszko 5, Butryn 4, Van Walle 2, Komenda 2, Falaschi 1, Sobański 1, Błoński 1, Kalembka 1,
Olsztyn – Hadrava 13, Pliński 12, Zniszczoł 10, Włodarczyk 9, Kochanowski 9, Buchowski 6, Śliwka 4, Scheerhoorn 3, Rousseaux 3, Andringa 2, Woicki 1,
[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 117 – Olsztyn 96
GKS – Kapelus 24, Witczak 17, Butryn 11, Pietraszko 11, Kohut 11, Quiroga 10, Kalembka 9, Sobański 7, Van Walle 7, Błoński 5, Krulicki 2, Falaschi 1, Stelmach 1, Komenda 1,
Olsztyn – Hadrava 33, Pliński 12, Włodarczyk 11, Kochanowski 10, Scheerhoorn 7, Zniszczoł 6, Śliwka 6, Buchowski 3, Boswinkel 2, Andringa 2, Woicki 2, Rousseaux 2,
[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 45 – Olsztyn 102
GKS – Kapelus 16, Witczak 14, Kohut 13, Pietraszko 8, Butryn 4, Van Walle 3, Quiroga 2, Falaschi 1, Stelmach 1, Błoński 0, Stańczak -1, Komenda -1, Kalembka -1, Mariański -3, Fijałek -3, Krulicki -3, Sobański -5,
Olsztyn – Hadrava 29, Pliński 20, Zniszczoł 15, Włodarczyk 12, Kochanowski 11, Śliwka 9, Rousseaux 4, Scheerhoorn 3, Boswinkel 2, Buchowski 2, Woicki -1, Żurek -2, Andringa -2,
[Ilość zagrywek] – GKS 210 – Olsztyn 254
GKS – Kalembka 28, Komenda 24, Kapelus 23, Pietraszko 20, Quiroga 18, Witczak 17, Krulicki 13, Butryn 12, Sobański 12, Falaschi 10, Kohut 10, Błoński 8, Van Walle 7, Fijałek 7, Stelmach 1,
Olsztyn – Hadrava 49, Pliński 36, Woicki 32, Andringa 27, Włodarczyk 26, Zniszczoł 23, Kochanowski 20, Buchowski 14, Śliwka 11, Scheerhoorn 11, Rousseaux 3, Boswinkel 2,
[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 54 – Olsztyn 28
GKS – Kalembka 9, Sobański 6, Quiroga 6, Pietraszko 6, Butryn 5, Kapelus 4, Krulicki 3, Komenda 3, Kohut 3, Fijałek 2, Van Walle 2, Błoński 2, Witczak 2, Falaschi 1,
Olsztyn – Kochanowski 5, Włodarczyk 4, Hadrava 4, Scheerhoorn 3, Buchowski 3, Pliński 3, Woicki 3, Andringa 2, Śliwka 1,
[Ilość asów serwisowych] – GKS 7 – Olsztyn 9
GKS – Quiroga 2, Falaschi 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Van Walle 1, Pietraszko 1,
Olsztyn – Zniszczoł 3, Kochanowski 2, Pliński 1, Włodarczyk 1, Hadrava 1, Andringa 1,
[Ilość przyjęć] – GKS 226 – Olsztyn 156
GKS – Kapelus 71, Mariański 42, Quiroga 39, Błoński 27, Sobański 24, Stańczak 10, Stelmach 5, Pietraszko 3, Kalembka 2, Falaschi 1, Komenda 1, Kohut 1,
Olsztyn – Żurek 62, Włodarczyk 27, Andringa 20, Śliwka 15, Scheerhoorn 13, Buchowski 10, Rousseaux 6, Pliński 2, Woicki 1,
[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 9 – Olsztyn 7
GKS – Mariański 3, Sobański 2, Kapelus 2, Stańczak 1, Komenda 1,
Olsztyn – Żurek 2, Scheerhoorn 2, Włodarczyk 1, Buchowski 1, Woicki 1,
[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 50% – Olsztyn 50,75%
GKS – Kohut 100%, Pietraszko 75%, Sobański 73,5%, Quiroga 59%, Błoński 51,5%, Kapelus 48%, Mariański 40,75%, Stelmach 20%, Stańczak 20%, Kalembka 0%, Falaschi 0%, Komenda 0%,
Olsztyn – Żurek 59,25%, Buchowski 50%, Pliński 50%, Andringa 50%, Włodarczyk 46,5%, Śliwka 40%, Rousseaux 33%, Scheerhoorn 31%, Woicki 0%,
[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 21,5% – Olsztyn 23%
GKS – Pietraszko 50%, Quiroga 28%, Kapelus 24,25%, Stańczak 20%, Sobański 15,5%, Błoński 12%, Mariański 11,25%, Falaschi 0%, Kalembka 0%, Stelmach 0%, Komenda 0%, Kohut 0%,
Olsztyn – Scheerhoorn 31%, Żurek 28,5%, Śliwka 27%, Andringa 15%, Włodarczyk 14,5%, Buchowski 12,5%, Woicki 0%, Pliński 0%, Rousseaux 0%,
[Ilość ataków] – GKS 306 – Olsztyn 265
GKS – Kapelus 61, Witczak 50, Butryn 30, Quiroga 30, Van Walle 24, Błoński 22, Sobański 21, Pietraszko 19, Kalembka 17, Kohut 17, Krulicki 9, Komenda 2, Falaschi 2, Fijałek 1, Stelmach 1,
Olsztyn – Hadrava 85, Włodarczyk 35, Pliński 26, Buchowski 24, Scheerhoorn 21, Śliwka 20, Kochanowski 18, Andringa 13, Zniszczoł 10, Rousseaux 8, Woicki 3, Boswinkel 2,
[Ilość błędów w ataku] – GKS 23 – Olsztyn 15
GKS – Butryn 3, Błoński 3, Kapelus 3, Quiroga 3, Pietraszko 2, Sobański 2, Witczak 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Van Walle 1, Kohut 1,
Olsztyn – Hadrava 6, Kochanowski 3, Buchowski 2, Andringa 2, Pliński 1, Włodarczyk 1,
[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 27 – Olsztyn 16
GKS – Witczak 6, Quiroga 5, Kapelus 4, Sobański 3, Butryn 3, Van Walle 3, Błoński 1, Krulicki 1, Fijałek 1,
Olsztyn – Hadrava 7, Włodarczyk 2, Andringa 2, Scheerhoorn 2, Zniszczoł 1, Buchowski 1, Rousseaux 1,
[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 135 – Olsztyn 132
GKS – Kapelus 25, Witczak 24, Quiroga 14, Pietraszko 13, Kohut 13, Butryn 12, Kalembka 9, Sobański 7, Van Walle 7, Błoński 6, Krulicki 2, Falaschi 1, Stelmach 1, Komenda 1,
Olsztyn – Hadrava 44, Włodarczyk 17, Pliński 14, Kochanowski 11, Śliwka 10, Scheerhoorn 9, Buchowski 9, Zniszczoł 8, Rousseaux 3, Woicki 3, Boswinkel 2, Andringa 2,
[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 45% – Olsztyn 49,5%
GKS – Stelmach 100%, Kohut 76%, Pietraszko 69%, Falaschi 50%, Komenda 50%, Kalembka 49,25%, Witczak 48%, Quiroga 47%, Butryn 39%, Kapelus 38,25%, Krulicki 33,5%, Sobański 32,5%, Van Walle 29%, Błoński 28%, Fijałek 0%,
Olsztyn – Boswinkel 100%, Woicki 100%, Zniszczoł 79%, Kochanowski 61%, Pliński 56,25%, Hadrava 52,25%, Śliwka 50%, Włodarczyk 48,5%, Scheerhoorn 43%, Buchowski 42,5%, Rousseaux 38%, Andringa 15%,
[Ilość bloków punktowych] – GKS 16 – Olsztyn 27
GKS – Kohut 4, Butryn 3, Kapelus 3, Komenda 2, Pietraszko 2, Sobański 1, Van Walle 1,
Olsztyn – Pliński 9, Kochanowski 6, Zniszczoł 5, Włodarczyk 2, Rousseaux 2, Hadrava 1, Andringa 1, Scheerhoorn 1,
[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 14 – Olsztyn 4
[MVP] – Olsztyn 3: Hadrava 2, Woicki 1.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.


Najnowsze komentarze