Dołącz do nas

Hokej Kibice Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Siatkówka Szachy

Złote Buki w nowej odsłonie: rozdano wyróżnienia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zanim na dobre rozpoczną się piłkarskie rozgrywki w rundzie wiosennej, a walka o tytuł hokejowego Mistrza Polski wkroczy w decydującą fazę, nadszedł czas na ostatni akcent podsumowań poprzedniego, niezwykle udanego dla GieKSy jubileuszowego roku 2024. Na uroczystej gali zorganizowanej w auli katowickiej Akademii Muzycznej rozstrzygnięto plebiscyt „Złote Buki” 2024 i wręczono statuetki dla najlepszych sportowców wielosekcyjnej GieKSy.

To już 17. edycja plebiscytu, którego inicjatorem jest redakcja magazynu „Bukowa”, przez lata wydawanego w formie drukowanego programu meczowego. Kontynuatorem „Bukowej” jest internetowy serwis GieKSa.pl. Od wielu lat plebiscyt organizowany jest we współpracy z klubem GKS Katowice, który nadał temu wydarzeniu jeszcze większą rangę. Jest już tradycją styczniowe spotkanie przedstawicieli wszystkich sportowych sekcji, władz Miasta, działaczy, sponsorów i partnerów biznesowych oraz kibiców GieKSy, podczas którego ogłaszani są laureaci „Złotych Buków” oraz nagradzane są osobowości wyjątkowe dla historii naszego klubu.

O rozwoju zarówno plebiscytu, jak i samego klubu najlepiej świadczy fakt, w jak wielu kategoriach przyznawane są wyróżnienia. To nie tylko piłkarze, ale także piłkarki, siatkarze, hokeiści, a nawet szachiści. Mimo to w tym roku oczy wszystkich są szczególnie skupione na piłkarzach i ich niemalże historycznym osiągnięciu, jakim był w spektakularnym stylu wywalczony awans do Ekstraklasy, po niemal dwóch dekadach nieobecności na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.

Galę rozpoczął Wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Biskupski, który podkreślił szczególną rolę, jaką dla katowickiej społeczności odgrywają sportowcy GieKSy, zarówno pod względem sportowych sukcesów, jak i promowania sportowych wzorców wśród mieszkańców. Wyraził jednocześnie nadzieję, że największe sukcesy dopiero przed nami.

Jako drugi głos zabrał Krzysztof Nowak, prezes wielosekcyjnego GKS-u, który podsumował wydarzenia roku 60. urodzin GieKSy. Pod względem organizacyjnym klub podpisał najbardziej wartościową umowę sponsorską w historii klubu z firmą Superbet oraz przyciągnął nowych partnerów do współpracy z klubem. Jesteśmy w przededniu przenosin na nowy stadion, który będzie nosił imię Jana Furtoka. Nowy obiekt z pewnością będzie silnym impulsem do dalszego rozwoju klubu. Jak podkreślił prezes, za sukcesami w postaci pucharów i awansu poszedł zauważalny wzrost frekwencji zarówno przy Bukowej, jak i w Satelicie. W swoim przemówieniu Krzysztof Nowak upamiętnił także śp. Jana Furtoka i przypomniał, jak podniosły był moment pożegnania Jasia w czasie meczu z Lechią Gdańsk.

Następnie zaprezentowano nową odsłonę statuetki, jaką otrzymają wyróżnieni sportowcy. Jako pierwszy odebrał ją hokeista – Bartosz Fraszko, a wyróżnienie wręczyła legenda katowickiego hokeja, Andrzej Tkacz. – Dziękuję za głosy oddane na mnie w tym plebiscycie. To dla mnie duże wyróżnienie, bo rywalizacja jest zacięta, gdyż mamy w drużynie wielu znakomitych graczy – podkreślił laureat.

Drugiego Buka odebrała Sylwia Ociepka, prezes Klubu Kibiców Niepełnosprawnych GKS Katowice, w dziesiątą rocznicę działalności. – Nie robimy nic nadzwyczajnego, po prostu kochamy klub GKS Katowice – przyznała skromnie prezes KKN GKS.

Nagrodę w kategorii Piłkarka Roku z rąk wiceprezesa PZPN Henryka Kuli otrzymała Klaudia Słowińska. – Nie przygotowałam żadnej mowy, ale chciałam podziękować koleżankom z drużyny i sztabowi, bo dzięki nim mogę stać teraz na tej scenie – powiedziała, odbierając statuetkę.

Szachistą Roku 2024 został zdobywca Superpucharu Polski, zdobywca trzeciego miejsca w drużynowych Mistrzostwach Polski, 17-letni arcymistrz, Janek Klimkowski. Statuetkę Złotego Buka odebrał z rąk prezesa klubu Wasko Hetman GKS Katowice Łukasza Turleja. Dodatkowe wyróżnienie otrzymał 14-letni Patryk Cieślak, szachowy mistrz świata w swojej kategorii wiekowej.

Następnie przyszedł czas na wyróżnienie Siatkarza Roku. Wręczył je Bartosz Malaka, przedstawiciel głównego sponsora GieKSy – firmy Superbet. Złotego Buka odebrał Bartosz Mariański, od lat związany z GieKSą libero katowickiej ekipy. – Fajnie jest wreszcie coś wygrać w tym sezonie – z przekąsem stwierdził Mariański, nawiązując do nienajlepszych wyników siatkarzy. – Jednak dopóki piłka w grze, będziemy walczyć o utrzymanie – zaznaczył.

W dalszej części przyszedł czas na piłkarzy. Jako pierwszy „Złotego Buka” odebrał Lukas Klemenz. Co ciekawe, nie był on nawet nominowany w tym roku. Wszystko z powodu nadrabiania zaległości z 2018 roku – wówczas Klemenz plebiscyt wygrał, ale w związku z transferem do Jagiellonii nagrody osobiście nie odebrał. Właściwa statuetka trafiła do rąk Adriana Błąda, jednego z głównych architektów awansu i strzelca decydującej o awansie bramki w Gdyni. Wręczyli ją legendarny trener GieKSy Piotr Piekarczyk i były prezes GieKSy, a obecnie wiceprezes PZPN Wojciech Cygan. – Zawsze towarzyszyła nam wiara w to, co robimy na co dzień. Gdynia była wisienką na torcie i nagrodą za ciężką pracę wykonaną w całym poprzednim sezonie – zaznaczył laureat.

Nie mogło być inaczej – wydarzeniem roku wybrano awans piłkarzy do Ekstraklasy. Nagrodę w tej kategorii wręczył wiceprezydent Maciej Biskupski, a statuetkę odebrali dyrektor sekcji piłkarskiej Dawid Dubas, trener Rafal Górak i kapitan drużyny Arkadiusz Jędrych. Wiele było gratulacji i podziękowań, nawet odrobina wzruszenia, bo każdy czuł, jak ważne dla rozwoju klubu było to osiągnięcie. – 5 lat temu odbierałem Złotego Buka, nie wiedząc, co powiedzieć, bo piłka nożna była na trzecim szczeblu, „w rynsztoku”. Byli jednak tacy, którzy nie bali się patrzeć w gwiazdy i dlatego dziś jesteśmy w Ekstraklasie. To ogromny sukces, bo wreszcie jesteśmy tam, gdzie wszystkie pozostałe sekcje. Będziemy marzyć i pracować dalej – podkreślił Rafał Górak.

Zwieńczeniem gali było wręczenie SuperBuka. Uhonorowano nim pośmiertnie Adama Ledwonia, jednego z najlepszych piłkarzy GKS-u lat 90. Nagrodę odebrali rodzice Adama Ledwonia. – Cieszymy się, że po raz kolejny zostaliśmy zaproszeni na wydarzenie organizowane przez klub, podczas którego honoruje się pamięć Adama. Podobnie jak Adam, tak i my mamy GKS w sercu – powiedzieli.

Nie zabrakło również charytatywnych licytacji na rzecz katowickiego Domu Aniołów Stróżów, które są już tradycją „Złotych Buków”. Goście gali aktywnie włączyli się w licytację, o co zadbał prowadzący wydarzenie Maurycy Sklorz.

Tym samym zamknięto pełen sukcesów rok 2024. Pozostaje mieć nadzieję, że w równie dobrych nastrojach spotkamy się w przyszłym roku, mając nie mniej powodów do świętowania.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga