Dołącz do nas

Siatkówka

Zwycięstwo GieKSy po kolejnym horrorze!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W porównaniu do ostatniego meczu, Czarni przystąpili do gry bez zmian w wyjściowej szóstce, natomiast Piotr Gruszka zgodnie z naszymi przypuszczeniami dał szansę na pokazanie się dwóm siatkarzom, którzy nie dostawali okazji do gry w większym wymiarze czasowym. Na rozegraniu Marco Falaschiego zastąpił Maciej Fijałek, natomiast na środku siatki w miejsce Tomasza Kalembki, mógł się wykazać Paweł Pietraszko.

 

Pierwszy punkt w meczu zdobył po kontrze Żaliński, a wyrównanie dał Kędzierski posyłając zagrywkę w siatkę. Kolejne akcje pokazały jak źle weszli w to spotkanie nasi siatkarze. Ziobrowski mocnym atakiem po skosie zdobył drugie oczko dla Czarnych, potem był show Żalińskiego na zagrywce posyłającego dwa asy, wpierw nie obronił piłki Stańczak, a potem przyjmujący gospodarzy trafił w sam róg boiska (4:1). Pierwszy punkt po własnej akcji dla GKS-u zdobył Butryn atakiem po rękach w aut, potem był dobry atak Ziobrowskiego ze skrzydła, a następnie Butryn posłał piłkę w aut (6:2), reklamujemy tę akcję challengem, ale bez zmian i trener naszego zespołu już musiał reagować wzięciem czasu. Po przerwie Ziobrowski skończył kolejną kontrę Czarnych uderzając po bloku w aut, a dodatkowo sędziowie odgwizdali dotknięcie siatki któremuś z naszych zawodników. Pietraszko zaatakował w aut, a chwilę potem Kędzierski zablokował atak Sobańskiego (10:3) i nasza gra wyglądała bardzo źle. Sygnał do odrabiania strat dał Krulicki, który zatrzymał na siatce atak Fornala, potem asa posłał Pietraszko, a Kędzierski przebił piłkę nad siatką w aut, po czym Pietraszko zaserwował w aut (11:7). Wynik wyglądał już troszkę lepiej, ale wciąż mieliśmy problem ze skończeniem pierwszej akcji. Po udanym ataku Sobańskiego (12:8), mieliśmy niesamowitą serię czterech bloków punktowych z rzędu! Zaczął Krulicki blokując akcję Ziobrowskiego, potem Fijałek zatrzymał Żalińskiego, następnie Kapelus dwa razy zablokował ataki Ziobrowskiego i szybko doprowadziliśmy do remisu po 13! Szkoda, że potem Sobański przekroczył linię dziewiątego metra przy serwisie, a wyrównał wynik atak Butryna po rękach Żalińsakiego (14:14). Dłuższy fragment seta to była gra punkt za punkt aż do stanu po 19. Wtedy to po błędzie na zagrywce Sobańskiego, w kolejnej akcji Rafał nie broni serwisu Kędzierskiego (21:19) i Piotr Gruszka prosi o time out. Po przerwie Kapelus posłał piłkę pod końcową linię boiska, następnie Żaliński zaatakował po prostej (22:20). Tym samy atakiem, tylko że z drugiej linii popisał się Butryn, a Ziobrowski obił nasz blok i piłka wylądowała na aucie (23:21). Smith zaserwował w aut, po czym wchodzi na parkiet Kalembka, oczywiście na zagrywkę i posłał piłkę na tyle mocno, że Pietraszko nie miał problemów ze skończeniem przechodzącej piłki i był remis po 23! Niestety kolejną zagrywkę Tomasz posłał w siatkę i gospodarze mieli pierwszą piłkę setową, którą wybronił nam… Ziobrowski również serwując w aut (24:24). W następnej akcji Krulicki zablokował Ziobrowskiego i wyszliśmy na pierwsze prowadzenie w meczu, ale za to w najważniejszym momencie (24:25). Pierwszą piłkę setową dla GieKSy mógł skończyć Kapelus na kontrze, na całe szczęście piłkę podbitą przez gospodarzy, Ziobrowski posłał atakiem po skosie daleko w aut (24:26) i troszkę szczęśliwie wygraliśmy pierwszego seta!

 

Drugą partię zaczął udanym atakiem ze środka Smith, a wyrównał Butryn atakując po skosie, po czym Karol nie skończył piłki na kontrze (2:1). Następnie Kapelus uderzył po bloku w aut, a zagrywkę posłał również w aut (3:2). Potem był bardzo dobry okres gry naszego zespołu. Wpierw Pietraszko ze środka trafił w środek boiska, potem Bołądź wyrzucony poza słupek nie zdołał przebić piłki na drugą stronę siatki, Serwuje Pietraszko i Krulicki kończy z przechodzącej piłki, a kontrę GKS-u wykorzystał Kapelus (challenge nie zmienił decyzji sędziów), po czym był autowy atak Fornala na kontrze (3:7) i czas dla Roberta Prygla. Po przerwie Pietraszko serwuje w aut, następnie Krulicki z krótkiej zaatakował idealnie w środek parkietu gospodarzy, a Fijałek zablokował atak Fornala (4:9) i nasza przewaga stawał się coraz wyraźniejsza. Niemoc Czarnych przełamał w końcu Kohut atakiem ze środka (5:9), ale po bloku Kapelusa na Smith’cie, ataku Pietraszki ze środka, następnie Sobański skończył kontrę pipem (7:14) i przewaga GieKSy rosła bardzo szybko. Po time oucie Smith trafił atakiem na środku siatki, a gra GKS-u była coraz skuteczniejsza, Kapelus zaatakował efektownie z drugiej linii, a Krulicki popisał się kolejnym blokiem zatrzymując atak Bołądzia (9:17). Następny atak skuteczny Sobańskiego po prostej i Kapelus mocnym zbiciem posłał piłkę po bloku w aut, po czym świetny serwis Sobańskiego i Krulicki skończył z przechodzącej piłki (11:21), nasza przewaga stała się już bardzo wyraźna i niezagrożona. Jeszcze Czarni próbują „wrócić” do meczu, Bołądź mocno uderzył po skosie, Butryn odpowiedział atakiem ze skrzydła w środek boiska, następnie był błąd dotknięcia siatki przez Smitha (12:23). Jeszcze Żaliński uderzył po bloku w aut, a Gonciarz posłał asa serwisowego (14:23) i raczej profilaktycznie Piotr Gruszka wziął czas. Po przerwie Pietraszko skutecznie zaatakował ze środka, a pierwszą piłkę setową wykorzystał Fijałek serwując asa (14:25). W tym secie kibice w hali oglądali koncert gry w wykonaniu naszych siatkarzy!

Po dziesięciominutowej przerwie GKS wciąż utrzymywał dobrą grę, szkoda tylko, że tak krótko. Zaczął Butryn atakiem po prostej na kontrze, kolejną bardzo długą wymianę skończył też Karol, w końcu dla gospodarzy Bołądź zdobył pierwsze oczko atakiem ze skrzydła (1:2). Potem Żaliński zaserwował w aut (challenge bez zmian), a następną długą akcję zakończył atakiem Urbanowicz (2:3). Kolejny atak Butryna po prostej i blok Karola na Urbanowiczu (2:5) dały już lekką przewagę. Festiwal bloków dopiero się zaczynał w tym spotkaniu. Wpierw blok Urbanowicza i Sobański nie zdołał podbić piłki, która spadła tuż przy siatce, potem były dwie zepsute zagrywki, najpierw Bołądź serwuje w aut, a potem Pietraszko trafił piłką po taśmie również w aut (4:6). Kędzierski zablokował atak Sobańskiego, następnie Żaliński zatrzymał Butryna po złym dograniu Rafała, potem Kohut blokuje atak Kapelusa z drugiej linii i jeszcze Żaliński powstrzymał na siatce akcję Butryna (8:6). Tak szybko straciliśmy tę przewagę punktową i nasza gra zaczęła wyglądać coraz gorzej. Znów problem ze skończeniem własnych akcji i po błędzie Kapelusa w ataku przegrywamy już 10:7. Blok Krulickiego oraz skuteczny atak Butryna wstrzymują na chwilę ten trend i nawet po asie serwisowym Kapelusa (13:12) niwelujemy straty. Butryn przerzucił piłkę przez siatkę w aut, następną bardzo długą akcję kończy atakiem z drugiej linii Żaliński, a Kohut dokłada dobry atak ze środka na kontrze (16:12) i zdenerwowany Piotr Gruszka musiał wziąć czas. Dwie skuteczne akcje Sobańskiego, wpierw po bloku w aut, a potem na kontrze atak po skosie (16:14) dawały jeszcze nadzieję na równą walkę w tej partii. Niestety obraz gry znów przybrał niewłaściwy obrót. Urbanowicz po ręce Butryna, Sobański trafił w antenkę, Żaliński blokuje Rafała, Butryn atakuje daleko w aut, a Stelmach nie przyjął serwisu Urbanowicza (21:14) i w ten sposób Czarni wracają do meczu. W końcu Urbanowicz zagrywkę posłał w aut, potem Kohut trafił ze środka (22:15). Małą nadzieję dały skuteczne akcje, Krulickiego z krótkiej, Kapelusa na kontrze po skosie oraz as serwisowy Stelmacha (22:18). Po time oucie dla Czarnych, mocny atak Bołądzia, blok Ostrowskiego na Butrynie i pomyłka Karola w ataku po skosie w aut (25:18) dały wygraną gospodarzom.

 

Czwarty set dobrze zaczął Kapelus przebijając piłkę lekkim plasem na stronę gospodarzy, potem Krulicki zaserwował w siatkę, po czym znów Ukrainiec kiwnął w środek boiska. Ostrowski wyrównał atakiem ze środka, a Pietraszko z krótkiej przesuniętej dal prowadzenie GKS-owi 2:3. Następnie Bołądź zaatakował mocno po prostej, Kohut skończył z przechodzącej piłki, Butryn po taśmie w aut oraz błąd podwójnego odbicia Kapelusa (6:3) i Czarni osiągają przewagę. Po przerwie na żądanie, Pietraszko skutecznie na środku z krótkiej, a  Butryn zablokował atak Urbanowicza (6:5). Następnie Bołądź przedarł się przez potrójny blok GieKSy i Sobański uderzył w aut (challenge bez zmian), potem znów Butryn wydawało się, że zaatakował w aut, na nasze szczęście kolejny challenge pokazał, że piłka przeszła po rękach siatkarzy Czarnych i było tylko 8:6. Krótki fragment gry punkt za punkt, z następnym blokiem GKS-u, tym razem w wykonaniu Butryna (11:10). Potem mieliśmy blok Ostrowskiego na Kapelusie, bardzo dobry atak Butryna po bloku w aut i as serwisowy Ukraińca (13:12). Bołądź zablokował Butryna, ale Karol atakował z bardzo trudnej piłki, po czym Sobański mocno po rękach siatkarzy z Radomia (14:13). Po asie Urbanowicza, Piotr Gruszka zarządził podwójną zmianę w GKS-ie, po czym przyjmujący Czarnych zagrywkę posyła w aut (17:15). Przy asie serwisowym Krulickiego na 18:17, pogubili się sędziowie, którzy po wziętym challengu dla gospodarzy, stwierdzili, że nie da się ocenić tej sytuacji na wideoweryfikacji i potem nie wiedzieć czemu arbiter główny zmienił swoją wcześniejszą decyzję i przyznał punkt Czarnym. Po ostrych protestach całej drużyny GKS-u wraz ze sztabem szkoleniowym, sędziowie po kolejnej naradzie podtrzymali (zgodnie z regulaminem o systemie challenge) wcześniejszą decyzję o przyznaniu punktu dla naszej drużyny. Dłuższa przerwa w grze niekorzystnie wpłynęła na radomian i w następnej bardzo długiej akcji Van Walle skutecznie zakończył kontrę (18:18), a zdenerwowany trener gospodarzy wziął przerwę na żądanie. Po niej Bołądź zaatakował mocno po rękach naszych siatkarzy, a Pietraszko atakiem ze środka trafił piłką w aut (20:18). Następnie Kędzierski zaserwował w aut, Sobański wykorzystał kontrę atakiem z drugiej linii i Bołądź zaatakował daleko w aut (20:21), wreszcie wychodzimy na prowadzenie stając przed szansą na zgarnięcie trzech punktów. Żaliński mocno po skosie wyrównał rezultat, by chwilę potem zaserwować w aut (21:22). Bołądź skutecznie za skrzydła, następnie Kapelus wydawało się, że zaatakował z drugiej linii po bloku w aut, niestety challenge dla Czarnych pokazał, że bloku nie było (23:22), choć Piotr Gruszka nie mógł pogodzić się z tą decyzją arbitrów i zażądał nie wiedzieć czemu jeszcze raz ten challenge, który przecież nie mógł pokazać niczego innego niż chwilkę wcześniej. Potem był atak Bołądzia po bloku i pierwszą piłkę setową dla Czarnych, którą wybronił Kapelus atakiem po bloku, ale znów potrzebny był challenge aby potwierdzić tę akcję (24:23). Niestety Pietraszko zaserwował w siatkę i tym sposobem musieliśmy grać już piąty tie-break z rzędu!

 

Mało kto mógł przypuszczać, że piąty set potrwa jak… „normalny” set w meczu. Już pierwsza bardzo długa wymiana zakończyła się mocnym atakiem Żalińskiego, po którym Kapelus obił sufit hali, wyrównał Butryn po bloku w aut. Żaliński przebił się przez blok Sobańskiego, potem Rafał przedarł się przez potrójny blok gospodarzy (2:2). Kolejna długa wymiana zakończyła się dobrym atakiem Urbanowicza, potem Sobański posłał piłkę po skosie w aut, Kohut wykorzystał kontrę na środku (5:2) i zrobiło się już źle z wynikiem na samym początku tie-breaka. Ostrowski zaserwował w aut, po czym znów Kohut skuteczny na środku (6:3). W następnej akcji wydawało się, że Kapelus zaatakował w aut, ale na szczęście challenge pokazał atak po bloku i arbiter musiał zmienić swą wcześniejszą decyzję o przyznaniu punktu Czarnym (6:4). Kalembka posłał asa serwisowego, a Kapelus wykorzystał kontrę mocnym atakiem po bloku (6:6). Następnie Tomasz zaserwował w siatkę i to samo zrobił Urbanowicz (7:7). Kohut skutecznie na środku i zmiana stron boiska (8:7). Kapelus zablokował Żalińskiego, potem Urbanowicz skuteczny z drugiej linii i Bołądź zablokował atak Sobańskiego (10:8), więc Piotr Gruszka musiał już zareagować czasem. Po przerwie Butryn po bloku w aut i as Pietraszki (10:10), tym razem przerwa na żądanie dla Czarnych. Żaliński przedarł się przez blok Kalembki, po czym zaserwował w siatkę (11:11). Znów punkt dla Żalińskiego w skutecznej akcji po dłuższej wymianie, a wyrównał Kapelus atakiem z pipe’a (12:12). Przypomniał się Kohut atakiem ze środka, po czym Butryn przedarł się przez potrójny blok radomian (13:13), następnie obie drużyny dokonały zmian w składach i jeszcze na koniec przerwa na żądanie dla Czarnych. Stelmach zablokował atak Kohuta i to GKS miał pierwszą piłkę meczową w tym spotkaniu (13:14). Urbanowicz zaatakował w aut, ale sędziowie odgwizdują dotknięcie siatki po naszej stronie, szkoda… Potem przyjmujący Czarnych zaserwował w siatkę (14:15) i mieliśmy drugą piłkę meczową. Kapelus miał piłkę w górze na zamknięcie tego meczu, ale gospodarze cudem się wybronili i akcję skończył atak Żalińskiego po naszym bloku, następnie Kohut zaserwował w siatkę (15:16) i była już trzecia piłka meczowa dla GieKSy. Wybronił ją skuteczny atak po bloku Żalińskiego, po czym Butryn zablokował atak przyjmującego radomian (16:17). Czwartą piłkę meczową psujemy sami, bo Pietraszko serwis posłał w aut, a co gorsza Bołądź zablokował atak Kapelusa z drugiej linii (wzięty challenge nic nie dał) i niespodziewanie gospodarze wychodzą na prowadzenie 18:17. Na szczęście Żaliński zaserwował daleko w aut, po czym Butryn kopiuje wyczyn rywala (19:18). Drugą piłkę meczową dla Czarnych wybronił mocnym atakiem po skosie Butryn, ale za to Sobański zepsuł zagrywkę posyłając piłkę w aut (20:19). Trzecią piłkę meczową dla gospodarzy wybronił Kapelus mocnym atakiem ze skrzydła, a potem Butryn wykorzystał kontrę mocnym atakiem po skosie, a dodatkowo sędziowie wskazali na dotknięcie siatki przez siatkarza Czarnych (20:21). Piątą piłkę meczową dla GKS-u obronił Bołądź atakiem po skosie, a potem Kapelus zaatakował po palcach Kohuta w aut (21:22). Szóstą piłkę meczową wybronił Kohut atakiem ze środka, po czym Pietraszko zrobił to samo (22:23). Wreszcie siódmą piłkę meczową wykorzystał Butryn na kontrze, trafiając piłką w sam narożnik boiska! Uff… 22:24, co za emocje, to był już jedenasty tie-break w sezonie i szósty wygrany, jesteśmy rekordzistami PlusLigi pod tym względem!

 

Cerrad Czarni Radom – GKS Katowice  2:3 (24:26, 14:25, 25:18, 25:23, 22:24)

Czarni: Kędzierski (3), Ziobrowski (5), Kohut (15), Smith (2), Żaliński (19), Fornal, Watten (libero) oraz Gonciarz (1), Bołądź (17), Ostrowski (5), Urbanowicz (11), Filipowicz (libero). Trener: Robert Prygiel.
GKS: Fijałek (3), Butryn (24), Krulicki (12), Pietraszko (9), Kapelus (20), Sobański (9), Stańczak (libero) oraz Falaschi, Van Walle (1), Kalembka (1), Stelmach (2), Mariański (libero). Trener: Piotr Gruszka.   MVP: Serhij Kapelus.

 

Przebieg meczu:
I:  5:2, 10:3, 15:14, 20:19, 24:26.
II:  3:5, 5:10, 8:15, 11:20, 14:25.
III:  2:5, 10:7, 15:12, 20:14, 25:18.
IV:  5:3, 10:7, 15:13, 20:18, 25:23)
V:  3:2, 6:3, 9:8, 12:11, 14:15, 18:17, 20:21, 22:24.

 

Czarni-GKS 2

 

Czarni-GKS 3

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga