Piłka nożna
Pierwsza konferencja prezesa Marka Szczerbowskiego
Za nami pierwsza konferencja prasowa nowego prezesa Marka Szczerbowskiego. Po dwóch tygodniach urzędowania prezes spotkał się z przedstawicielami mediów. Ze względu na wyjątkową długość konferencji (trwała ponad 40 min) przedstawiamy najważniejsze kwestie, które poruszono w czasie spotkania. Niedługo powinniśmy otrzymać pełne video z klubu, więc jak tylko się ono pojawi, to udostępnimy je pod newsem.
O pierwszych dwóch tygodniach: W czasie dwóch tygodni spotkałem się z przedstawicielami kibiców, fundacji Młodej GieKSy, przedstawicielami miasta, ludźmi pracującymi w klubie. Chciałem mieć obraz sytuacji w klubie, by być przygotowanym na Państwa pytania. Wiele z tych rozmów było trudnych, pojawiło się kilka kwestii, które należy poprawić i będziemy chcieli to zmieniać. Stworzyliśmy sobie tzw. Check listę i będziemy starali się realizować zmiany.
O każdej z sekcji: Spotkałem się z każdą sekcją i jej dyrektorami. W szatni piłkarskiej widziałem iskrę w chłopakach podczas meczu ze Stalą oraz w Rzeszowie, gdzie się wybrałem z drużyną. Chciałbym podkreślić, że trener Górak i dyrektor Góralczyk mają moje pełne wsparcie. Biorę odpowiedzialność za te osoby i ich decyzje. Wiele z decyzji było mi znanych i nie było sytuacji, że nagle dowiadywałem się o pewnych sprawach. Chciałbym podkreślić, że trener oraz dyrektor świetnie spisali się w czasie trudnym do podejmowania decyzji. Jeśli chodzi o hokej, to dziś o 10:17 zamknęliśmy kadrę. W czasie moich dwóch tygodni były jeszcze pewne decyzje, które musieliśmy podjąć, ale ostatni komunikat pewnie wyjdzie z klubu w najbliższym czasie. Z dyrektorem Tkaczem znam się od wielu lat, dla mnie był zawsze moim hokejowym idolem i cieszę się na współpracę. Z siatkówki merytorycznie jestem najmniej przygotowany, decyzje ze względu na specyfikę dyscypliny zapadały szybko, kiedy mnie nie było w klubie.
O planach dla klubu: Nie chciałbym mówić o planach na klub czy poszczególne sekcje. Z tego, co pamiętam każdy plan krótkoterminowy dla piłkarskiej sekcji nie powiódł się. Wyznaczyliśmy pewne standardy i chcemy dawać zawodnikom w sekcjach możliwość rozwoju, tak by przygotować ich do wygrywania każdego spotkania. Chcemy z każdym dniem być silniejszym i mocniejszym. Ja jako prezes nie mogę teraz wejść do szatni i powiedzieć „Macie zająć takie i takie miejsce”. To tak nie działa, chcemy dać możliwości rozwoju, a potem weryfikować ten rozwój.
Jeśli chodzi o inne kwestie to bardzo mocno chciałbym zaangażować się w projekt łączenia legend tego klubu. Zaprosiłem już na spotkanie ze Skrą legendy GieKSy i pierwsze efekty były. Teraz liczę na więcej i szerszą działalność. To ważna część naszego klubu i trzeba oto zadbać.
Do poprawy jest również frekwencja na spotkaniach przy Bukowej. Jesteśmy otwarci za kibiców gości i chcemy być za to odpowiedzialni. Wiem, że kibice na to liczą i nie chcemy unikać tego tematu. Dodatkowo chcemy budować frekwencję na Bukowej i wyznaczyliśmy sobie w tym zakresie działania, które mają poprawić sytuacje. Pierwszym efektem jest otwarcie się na wychowanków naszych wszystkich akademii i ich opiekunów, których zapraszamy na mecze z Legionovią.
Sponsorzy? Na ten moment jesteśmy na etapie weryfikacji, jak działa klub, jakie ma finansowanie. Będziemy się przyglądać tej sytuacji i reagować, ale jest zbyt wcześnie dla mnie, by mówić o konkretach w twej kwestii. Spotkałem się z klubem biznesu po meczu ze Skrą i było to owocne spotkanie. Na pewno będę chciał by odbywały się częściej.
Stadion? Chce powiedzieć jasno — taki klub jak GKS Katowice nie może w dalszym ciągu funkcjonować bez zaplecza stadionowego i infrastruktury. To, co mamy obecnie, nie wystarcza dla naszej działalności. Potrzebujemy nowego obiektu i jestem mocno zaangażowany w to by on powstał jak najszybciej. Potrzebna jest weryfikacja możliwości biznesowych w obecnym projekcie. Powołaliśmy zespół, który ma ocenić i wprowadzić ewentualne zmiany w projekcie. Nie ma to na celu dalszych opóźnień, a przygotowanie konkretnych, szybkich zmian, które pozwolą na to, by ten obiekt od strony funkcjonalnej był absolutnie gotowy. Mamy w klubie dyrektora Góralczyka, który podpowiada nam, jak wykorzystać możliwości tego projektu. Powiem jasno — jeśli budowa opóźni się przez kwestie niezwiązane z funkcjonalnością, to mnie w klubie nie będzie. Stadion jest potrzebny.
O marketingu i dziale komunikacji? Pewne rzeczy dopiero poznaję w klubie. Z jednej strony są koszty, z drugiej być może popełniliśmy błąd, że działu medialnego nie było w Rzeszowie (dopisek redakcji — zabrakło kulis, galerii, wywiadów). Tak samo z marketingiem, gdzie uważają Państwo, że jest mało osób. Za wcześnie na podejmowanie decyzji, ale będziemy się wszystkiemu tak przyglądać, by z jednej strony działało to dobrze, a z drugiej budżet był dobrze zaplanowany.
O nowym dyrektorze? Mogę potwierdzić Łukasz Czopik dołączy do nas – będzie to dyrektor zarządzający.
Poniżej pełny zapis konferencji w formie wideo przygotowanej przez oficjalną stronę klubu
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Roh
10 września 2019 at 13:28
To co mi się w tym wszystkim nie podoba to to, że on jest odpowiedzialny za wszystkie sekcje. Pokażcie mi drugi taki klub gdzie jest jaka sytuacja. Wegług mnie to jest chore. On powinien byc tylko prezesem sekcji piłkarskiej i brać za to odpowiedzialność, a on może sie zaslaniać innymi sekcjami.
Alex
10 września 2019 at 14:38
Według mnie nie powinien brać odpowiedzialności tylko nadzorować te wszystkie działania. Odpowiedzialność powinien brać dyrektor sportowy danej sekcji lub dyrektor danego działu.
Czyli tak jak powinno być w firmie gdzie prezes nadzoruje a dyrektorzy poszczególnych działów biorą odpowiedzialność za wynik firmy.
Alex
10 września 2019 at 14:43
Prezes dba o wizerunek klubu na zewnątrz o sprawy finansowe typu kondycja finansowa aby długów nie było i nadzoruje poszczególne działy a jak któryś dział odstaje to dyrektor tego działu leci z pracy
Marcin z Wełnowca
10 września 2019 at 21:04
Dokładnie tak.
Mecza
10 września 2019 at 17:41
Ja jestem ciekawy tego wątku „chcemy budować frekwencję na Bukowej i wyznaczyliśmy sobie w tym zakresie działania, które mają poprawić sytuacje” A więc działania są już wyznaczone proszę aby redakcja Gieksa.pl spytała prezesa i opowiedziała nam w następnym podcaście. Dla mnie kibic to przyszłość klubu i nie mała część budżetu powinna być przeznaczona. Co z tego że Rozwój miał super szkółkę, gdzie oni teraz są bez kibiców? Jak jest siła w kibicach/wyborcach miasto się liczy. Wg mnie – darmowy transport na Bukową, karnety za 1zł do 18lat, darmowe wyjazdy bez ograniczeń wiekowych. Odnośnie wyjazdów Kosa ma pewnie to wszystko policzone ile to kosztuje w skali sezonu. Odnośnie karnetów za 1 zł to nie ma znaczenia czy klub zarobi 1tys czy 2 tys patrząc na zainteresowanie. Transport w skali sezonu też nie jest kosmiczną kwotą biorąc pod uwagę jakich kosmitów zatrudnialiśmy. Wystarczyło jednego mniej w kadrze i by była kasa. Pomijam całą otoczkę marketingową, to podstawa ale zróbmy coś w perspektywie 10 letniej bo k. dzieci tych co zasiadali na Blaszoku w latach 90 mają teraz inne atrakcje. Jak ich ściągnąć jak muszą się bujać na 3 poziom rozgrywkowy, za to zapłacić i się martwić jak wrócić do domu, często z daleka.
Mecza
10 września 2019 at 18:04
No i dupa, nie wyświetli się co miałem napisane. Długi wpis i komunikat „Wykryto duplikat komentarza: wygląda na to, że już to powiedziano!” Tym razem nie popuszczę bo uważam że to ważne. Błażej jakiś pomysł aby to wyświetlić? W oryginale, bez cenzury. Wyśle Ci i sam ocenisz. Spróbuj to wrzucić w komentarzach. Kiedyś zapraszaliście mnie do pisania, to nie moje powołanie bo jak mam coś wymyślić z niczego jak Wy to wymiękam. Chciałem wysłać wiadomość na kontakt ale 1+1 nie równa się 2, 1+3 nie równa się 4 itd…
Błażej
10 września 2019 at 18:07
Trafił do spamu. Chyba był za długi. Szczerze Ci powiem, że my przy tych komentarzach nie grzebiemy 🙂 Nie mamy czasu na takie coś 🙂 Działa automat zwykle.
kosa
10 września 2019 at 19:27
@Mecza nie mamy bezpośredniego kontaktu z prezesem. Obawiam się, że to trochę taka korpomowa, a za bardzo nie ma szczegółowego planu. Pobieżnie przejrzałem konferencję i w oczy rzuca mi się, że znalazło się na niej to wszystko, co sugerowali ludzie, z którymi spotykał się prezes (kibice, biznes, legendy). Nie ma w tym nic złego, ale trochę dla mnie to takie pod publiczkę. My prezesowi powiedzieliśmy, że dla nas nie są ważne słowa i liczba przepracowanych godzin, a efekty i czyny. Dlatego tak nam zależy na frekwencji z Legionovią i wpuszczaniu wszystkich ekip kibiców gości. Jak to się udało przekonamy się w sobotę i w październiku, gdy przyjedzie do nas Elana.
Roh
10 września 2019 at 19:42
Tak wam się to uda, ze wojewoda da zakaz na wejście kibiców gosci. Więcej niz pewne.
Roh
10 września 2019 at 19:39
Najlepszym markietingiem jest gra i wyniki zespołu. Tak bylo i będzie. Nikt nie chce oglądać dziadostwa. Będzie dobra gra i wyniki to będą i kibice.
kosa
10 września 2019 at 21:04
@Roh prezes powiedział, że dobrze się zna z wojewodą, więc takie siły wyższe nie za bardzo nas interesują jako wymówki. Albo goście będą wchodzić, albo nie. Starania nie są ważne.
Foks
10 września 2019 at 21:17
Wziął się do pracy,poczuł sie jak szef Klubu , ale to wykracza poza jego możliwości.
pr1982
11 września 2019 at 12:07
łukasz Czopik – mówimy o byłym Prezesie GPW w Katowicach?
kosa
11 września 2019 at 23:24
@pr1982 tak