Piłka nożna
Tragedia
Dzisiaj mecz naszej GieKSy przyszło rozegrać w Pruszkowie, gdzie jako gospodarz swoje mecze rozgrywa Pogoń Siedlce. Katowiczanie po wygranej z Kluczborkiem 5:1 przystępują do tego meczu w dobrych nastrojach i liczą na kolejną wygraną. Piłkarze Pogoni w poprzedniej kolejce pokonali na wyjeździe Wisłę Płock 2:0 i także chcą przedłużyć swoją zwycięską passę. Oto składy w jakich rozpoczęły mecz oby dwie drużyny:
GKS Katowice: Kuchta – Czerwiński, Kamiński, Jurkowski, Pietrzak – Pielorz, Burkhardt, Wołkowicz, Frańczak, Trochim – Goncerz
Pogoń Siedlce: Misztal, Wrzesiński, Zembrowski, Żytko, Chyła, Dzięgielewski, Dmowski, Dybiel, Bodziony, Rybicki, Duda
Początek meczu był dość spokojny. Oby dwie ekipy w pierwszych minutach robiły rozeznanie rywali w jakiej dzisiaj są dyspozycji. Pierwsza groźna akcja tego meczu od razu zakończyła się bramką dla gospodarzy. W 8 min. wszystko zaczęło się od tego, że z dośrodkowaniem minął się Kuchta, później trochę przysnął Pietrzak, który dał się ominąć rywalowi ten dośrodkował w pole karne, gdzie niepilnowany Duda głową umieścił piłkę w bramce GieKSy. Katowiczanie szybko chcieli odrobić straty, ale strzał głową Kamińskiego z rzutu rożnego poleciał nad bramką Misztala. Następne minuty należały jednak już do gospodarzy. Piłkarze Pogoni starali się dwa razy zagrozić bramce GieKSy z rzutu rożnego, ale nasi obrońcy nawet pewnie wybijali piłkę z pola karnego. GieKSiarze większość swoich akcji rozgrywali lewą stroną, gdzie wspomagał ich jeszcze najbardziej aktywny w tym meczu Trochim. W 24 minucie ożywił się także Burkhardt, który prostopadłym podaniem uruchomił Trochima, ale jednak obrońca w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny. Po kilku minutach przestoju w grze obu ekip padła kuriozalna bramka dla gospodarzy. Rybicki zakręcił na lewej flance Czerwińskim i Frańczakiem dośrodkował w pole karne, gdzie jeden zawodników Pogoni z główki uderzył w słupek następnie po dobitce piłka… znów uderzyła w słupek aż w końcu z pięciu metrów pewnym strzałem po ziemi bramkę strzelił Dzięgielewski. Pewnym punktem w drużynie Pogoni dzisiaj był też Misztal, który pewnie wyłapywał wszystkie dośrodkowania katowiczan. W pierwszej połowie katowiczanie tak na prawdę ani razu nie zagrozili poważnie bramce strzeżonej przez Misztala a Pogoń wykorzystała swoje sytuacje i zasłużenie prowadziła po pierwszej połowie.
Drugą połowę oby dwie ekipy rozpoczęły bez zmian w składach. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy sędzia pokazał pierwszą żółtą dla zawodnika Pogoni Wrzesińskiego. Zaraz po tym po centrze Wołkowicza uderzał Frańczak, ale strzał minął o dużą odległość bramkę Misztala. Pierwszy strzał w drugiej części oddał Kamiński główką w 52 minucie, ale znów pewnie obronił bramkarz gospodarzy. Pierwszy celny strzał Pogoni w drugiej połowie i mogła być bramka dla gospodarzy, ale pewnie w bramce tym razem Kuchta. W 60 minucie pierwszą żółtą kartkę w zespole Katowic otrzymał Trochim. Zaraz po tym przerywając groźną kontrę gospodarz Wołkowicz popełnił faul taktyczny przerywając groźną akcję gospodarzy otrzymując także żółtą kartkę. W 67 minucie boisko opuścił słabo spisujący się dziś Wołkowicz w jego miejsce pojawił się Ciechański. Groźny strzał w 69 minucie oddał Frańczak jednak bardzo daleko od bramki Pogoni. GieKSa starała się, ale Pogoń bardzo pewnie strzegła dostępu do swojej bramki. Jeśli już katowiczanom udało się dojść do bramki do pewnie spisywał się Misztal, który był jednym z najlepszych piłkarzy tego meczu. Krzysztof Bodziony przypomniał katowiczanom w 84 minucie kiedy jego strzał minimalnie minął bramkę Kuchty. Druga połowa nie odmieniła boiskowych wydarzeń i mecz zakończył się pewną i zasłużoną wygraną Pogoni 2:0.
Wszyscy liczyliśmy, że po bardzo dobrym meczu z Kluczborkiem dzisiejszy mecz zakończony się dla nas również korzystnym wynikiem. Postawa katowiczan w tym meczu była tragiczna i GieKSa zasłużenie przegrała to spotkanie. Pogoń okazała się dzisiaj bardziej zdeterminowana i głodna zwycięstwa. Pozostaje nam wierzyć, że Grzegorz Proksa postara się wzmocnić nasz skład jeszcze kilkoma wartościowymi zawodnikami.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Marcin
27 sierpnia 2015 at 20:11
PROKSA na co czekasz z tymi wzmocnieniami, mamy już dość tej zasranej 1 ligi, na trybunach po 2000 tyś. ludzi, nie ma już słów..
czama
27 sierpnia 2015 at 20:21
Kurwa, mam już tego dość. Dno i metr mułu, i tak od 10 lat. 6 kolejka i po sezonie. A w niedzielę zaś 1,5 tys.
kibic
27 sierpnia 2015 at 20:22
Proksa kiedys swietny facet i kibic tera oszust i bajkopisarz Cygana jesli do konca tygodnia klub nie zostanie wzmocniony to trudno gramy o utrzymanie ale Proksa musi odejsc,albo wzmocnienia albo podaje sie do dymisji i odchodzi jak facet a jak zostanie to caly wstyd za wyniki spadnie na niego ,gdzie ci obroncy skladu i zarzadu ze jest dobrze po jednym meczu ze slabiutkim kluczborkiem a ogrywa nas kolejna wioska wstyd kolejny,obrona cala do wymiany ,Wolkowicz do rezerw z Jurkowskim,pomoz nie istnieje jedyny Trochom na plus reszta znowu przeszla obok meczu czujac sie gwiazdorami
adrian
27 sierpnia 2015 at 20:50
dziady jedne,nie róbcie z nas pośmiewiska,gwiazdory jedne rzygać się chce jak na was patrze.zero ambicji naszych kopaczy-na meczu z Miedzią z trybun powinno lecieć gromkie wypierda.ać
w
27 sierpnia 2015 at 20:57
zajebali wielką szansę teraz już nie dogonimy czołówki
mendix
27 sierpnia 2015 at 21:00
piekarczyk aut i to jak nakszybciej ,wolkowicz przesiadka z bmw do syrenki bo pojebalo ci sie w pale kompletnie o jurkowskim szkoda gadac na jego widok sraczki dostaje ..kurwa co to jest teoretycznie slabsze ekipy maja prawdziwych trenerow ktorzy potrafia taktyke piekarczyka rozczytac przed meczem bo ona jest tylko jedna na zero z tylu ,a jak brame tracimy to wszystko wziolo w huj i wsioki graja znami jakby byli barcelona goniom nos jak psow po boisku i ten ciul sie po tej lysej pale szkrobie na lawce bez reakcji co ty chcesz piekarczyk bronic od 8 min jak momy jeden do tylu to trzeba zaroz reagowac a niy jak idom pod prysznic ..dobra huj w to wszysko wbic KAJ JEST TA GIEKSA JO SIE PYTOM JO SIE PYTOM WOS TERO IDA SMUTEK UTOPIC
GieKSiarz
27 sierpnia 2015 at 21:26
… od początku czułem, że Proksa jest zasłoną dymną Cygana przez kibicami GieKSy. Szacun, że finanse klubu są na zero ale piłkarsko drużyna jest również bliska „0” (bo środek tabeli i wygrany co drugi mecz w Katowicach nie przechodzi). Rollercoster na Bukowej trwa w najlepsze. Rzadko zgadzam się z „kibicem” ale rzeczywiście jeśli do końca miesiąca nie będzie wzmocnień to czar o walce o ekstraklasę pryśnie na dobre. Proksa ma jaja albo ich nie ma. Orzecha by się nie czepiał bo nie raz skórę nam uratował a Proksa chyba zmienił myślenie im dłużej jest Dyrektorem i kolegą Cygana. Proksie trzeba przypomnieć słowa sprzed kilku miesięcy. CHOPIE ROBISZ WZMOCNIENIA ALBO WYTŁUMACZ NA SWOJĄ POLITYKĘ BO JA JEJ NIE ROZUMIEM. JAK NIE MASZ POMYSŁU I NIE DAJESZ RADY TO NA DRZEWO – TO JEST GIEKSA ZAPOMNIAŁEŚ ?!
lukasz
27 sierpnia 2015 at 21:32
panowie po co te nerwyjaka tragedia? Znow bedziemy slyszec ze trzeba wyciagnac wnioski ze beda walczyc grac agresywnie ble ble ble … Kurwa dosc pierdolenia. na huj te wywiady pomeczowe, powiedzcie po co ? chce Wam sie tego juz 8 rok sluchac? kazdy mecz to nowa nadzieja a tam naprawde kazdy GieKSiarz ma dreszcze – czy aby nie dostaniemy w dupe. Uda sie – jestesmy zajebisci ale potem znowu piach…MENDIX i KIBIC przesadzacie – wszysktkich do rezerw nie da sie wrzucic, co wystawimy Orzecha Jojke i Furtoka?? Piekarczyk nie jest winien, widac w tych lepszych meczach pomysl ale niestety brak wykonawcow. Oni naprawde nie wiedzia po co sa na boisku, nie wiedza co zrobic jak sie traci gola, czy dalej sie bronic czy juz atakowac. To nie wina trenera, to oni graja na boisku to oni popelniaja po raz setny te same bledy. Moze powinni wrocic do czasow grania na podworku – tam na pewno wiedzieliby ze trzeba wziac sie za jaja i zapierdalac zeby wygrac. Tu stoja i nie wiedza co sie dzieje. 8 rok z rzedu jest to samo ? Ilu bylo trenerow przez ten czas? nie chce mi sie liczyc ale to nie wina Orzecha. On preferuje prosty ale skuteczny futbol, to pokazuja mecze ostatnie mecze tamtego sezonu i te lepsze obecnego – jak nie robia idiotycznych bledow to nie traca bramek. Tu potrzeba kogos w rodzaju psychologa moze ? Jak mozna na okraglo trenowac i nie rozwijac sie ? Dla mnie jest to niepojete. Panowie kopacze – obudzcie sie !!! Albo zrozumiecie ze tu trzeba zapierdalac – bo mozna przegrac , to jest sport, ale jak sie widzi ze nie potraficie przytrzymac pilki ze powielacie bledy, ze nie umiece stworzyc sytuacji to jak to nazwac jak nie partactwem ? Ktory raz mowic bedziecie ze wyciagniecie wnioski? Nie chce sie tego sluchac naprawde. Pokazcie swoja praca i postawa na boisku ze zaslugujecie na szacunek i to nie w jednym meczu.
lukasz
27 sierpnia 2015 at 21:34
co do wzmocnien zgadzam sie z Toba kibic, tylko kto ??? ty by trzeba z szesciu chlopa wziac …
GieKSiarz
27 sierpnia 2015 at 21:38
… do lukasz – skoro Siedlce wymieniły 11 zawodników to im powinniśmy wymienić choćby 6 piłkarzy. Wkurza mnie to że inni mogą a my jak zawsze nie
tyta
27 sierpnia 2015 at 21:45
… http://www.gkskatowice.eu/n/gieksa-wrzuca-piaty-bieg ONI WŁACZAJĄ 5 BIEG – TYLKO PYTANIE CZY ONI JEŻDZĄ
misiek
27 sierpnia 2015 at 21:56
K… mać GieKSa grać!!!!! Tylko kaj jest ta GiekSa? GieKSa to My i tylko My… Zejccie z boiska nie róbcie z Nas pośmiewiska… Znowu poprzednim meczem Nas nabrali… A i gdzie się podziali Ci co chcieli do 10 kolejki czekać… Niech czekają i na koniec sezonu… A od sztabu szkoleniowego won!!! Te pizdusie – piłkarzyki są tak daremne…
wkurwiony
27 sierpnia 2015 at 22:07
Panowie jo jest za tym że niema wyników to trybuny puste obadomy jak Cygan się obudzi jak po 2,3 meczach nie bydzie nikogo na trybunach i kasa na koncie sie ni bydzie zgadzoć. Ile już lat nam mydlą oczy kurwa. Nima wyników nima kibiców są wyniki są kibice proste albo zarzad i pseudo kopacze pokazuja jaja albo. niech spierdalają. Chuj zaczniemy zaś od 4 ligi ale po naszemu…
lukasz
27 sierpnia 2015 at 22:34
jak to jest ze pilkarze ktorzy cos znacza w jakis klubach przychodza do nas i graja piach (poza nielicznymi wyjatkami) Poprzednio Ceglarz, Kujawa, Pielorz – zajebisty seozn w Sloniach – u nas dupa, teraz Bury, Bebenek, troche Pielorz – niezly sezon – teraz piach, do tego dohcodza corocznie nasze stale gwiazdy, w tym sezonie oprocz Pielorza widze ze Jurkowski Wolkowicz Franczak aspiruja do wyjebki po rundzie jak nie wezma sie za siebie. Kiedys bylo na odwrot – wracali do nas zeby sie odbudowac np Gajtek Andrut … I grali zajebiscie. Wydaje mi sie ze cos nie halo jest z psychika bo sa momenty na ktore sie przyjemnie patrzy sa momenty kiedy sie mysli to jest ta GieKSa a potem spadamy na ziemie … te same bledy kurwa od x lat te same bledy gapiostwo, nie wchidzenie w mecz … i ile jeszcze ? Zatrudnijcie jakiegos terapeute przeciez kurwicy dostaniemy wszyscy ja pierdole
gs
27 sierpnia 2015 at 22:43
Z czym do ludzi panowie.. będziemy walczyc ale o .. utrzymanie. Kolejny raz pogon pokazuje ze nazwiska nie graja. AMBICJA, WALKA.. smieszy to ze po wygranym meczu cygan daje pilke goznowi i zakłada mu korone i co obudzil się??? pytam się gdzie w jednym meczu?? napastnik powinien strzelac regularnie pozatym niemamy obrony.. znowu byli zmeczeni podrozapanie PIEKARCZYK??? KURWA MAC !!!! pogon do dziś nie wygrala w pruszkowie 2 mecze dostali wysoko do dziś.. BO DZIS WJEBALI NAM 2:0 !!!!!! HANBA, HANBA I JESZCZE RAZ HANBA !!!!
kibic
27 sierpnia 2015 at 23:16
Kolejny sezon stracony !!! Cygan wypad
Piotrek
28 sierpnia 2015 at 14:11
Tak to jest jak się przed meczem dopisuje trzy punkty.
kibic
28 sierpnia 2015 at 17:11
Po pierwsze to wina Cygana iProksy ze mamy takich slabych zawodnikow i to na ich konto idzie ten wstyd za te porazki z wiochami a bedzie jeszcze gorzej,tylko jak ja pisalem ze druzyna jest slaba brak konkretnych wzmocnien to zemnie sie nasmiewano,po drugie niewiem czy nie czas zmienic caly sztab szkoleniowy i to najlepiej na jakis nie zwiazany z klubem,bo od dluzszego czasu w klubie sa tylko nasi byli zawodnicy i wszystkim sie zajmuja a efekty widac,brak druzyny rezerw od dluzszego czasu z rezerw nikt nie wszed do 1 skladu i sciagaja mlodziezowcow z innych klubow to ja sie pytam co oni konkretnie w tym kirunku robia tylko pisza o rozbudowie gks o nastepne skcje a ta najwazniejsza rozpierdalaja,za rok moze bedziemy chodzic na babski fuzbal bo ci grajki moga spasc jesli nic sie nie zmieni,gdzie jest Cygan od tej chanby z gorolami z sosnowca nie wypowiadal sie co ciagle liczy kase zmiasta i nic nie robi a ten oszust Proksa chodzi zanim jak cien