Piłka nożna
12 rzeczy, które wiemy po sparingu
Sparing z Karpatami Lwów był drugim spotkaniem, które miałem okazję oglądać na żywo podczas letniej przerwy (a ogólnie trzecim dla drużyny). Sparing ten był bardzo słaby w wykonaniu GieKSy – by oddać jak słaby to był mecz, odnotujmy, że GieKSa nie oddała celnego strzału na bramkę rywali. Powoli można wyciągać drobne wnioski z gry GieKSy, ustawienia itd. Podsumujmy, więc w kilku punktach czego dowiedzieliśmy się po kolejnym sparingu.
- Na sparingu obecny był Dawid Plizga i Mateusz Kuchta. Najwięcej emocji wzbudzał ten pierwszy z racji plotek o jego powrocie do GieKSy. Dyrektor Motała odpowiadał jedynie, iż na ten moment nie ma tematu gry tego zawodnika w GieKSie.
- Na sparingu pierwszy raz zabrakło Mikołaja Lebedyńskiego – z nieoficjalnych informacji wiemy, że będzie ciężko, by ten zawodnik reprezentował dalej nasz klub.
- Sztab szkoleniowy oraz dyrektor Motała pracują nad kolejnymi transferami do GieKSy. Priorytet to zastąpienie Abramowicza, napastnik oraz ktoś do środka pola.
- Do bramki po kontuzji wrócił Sebastian Nowak. Na trybunach mecz oglądał kontuzjowany Abramowicz, kontuzjowany był Mączyński i on póki co nie zagrał w sparingu. W meczu kontuzję złapał Kamiński, więc już na początku przygotowań i przed obozem sporo pracy będzie mieć nasz sztab medyczny.
- Spotkanie rozpoczęliśmy z Garbacikiem na lewej obronie – kolejny raz ten sam eksperyment się nie powiódł i można powoli zaprzestać gry tego zawodnika na tej pozycji. Apelujemy do trenera by tego zawodnika tam nie wystawiać, bo jak pokazały zimowe sparingi, wiosenne mecze i letnie sparingi Garbacik na lewej obronie nie radzi sobie kompletnie.
- Na skrzydle po raz kolejny zagrał Prokic i z każdym kolejnym spotkanie zawodnik ten na tej pozycji gra słabiej. Jego największy atut czyli szybkość i umiejętność ucieczki od rywali kompletnie zanika na skrzydle. Gdy już minie rywala pojawia się kolejny przez co Prokic traci piłkę. Dodajmy do tego konieczność częstych powrotów do obrony i mamy pełen obraz tego jak dużo drużyna traci na takiej grze Prokica.
- Pokazał się Kędziora, który wziął numer po Wołkowiczu i chyba jakąś klątwę koszulki przejął przy okazji. Kilka razy przy piłce, kilka niecelnych zagrań i nawet pół okazji do zdobycia bramki nie widzieliśmy w jego wykonaniu. Wyglądało to po prostu słabo, ale przyznajmy uczciwie, że Kędziora tych piłek nie miał od kogo dostawać.
- Po kontuzji Kamińskiego do obrony przeszedł Klemenz. Potwierdziło się jedno – w obronie grał bardzo dobrze natomiast dużo do życzenia pozostawia jego gra przy wyprowadzaniu piłki. Nie widzieliśmy żadnego dobrego zagrania u tego zawodnika w tym elemencie gry.
- Sporym wzmocnieniem formacji defensywnej powinien zostać Midzierski. Od razu przejął on rolę „dowódcy” bloku obronnego, widać w nim agresję, chęć do walki i przede wszystkim widać, że dobrze wkomponował się w zespół. Miejmy nadzieję, że jego forma i pozycja nie będzie spadać w dół. W moim odczuciu zawodnik ten będzie kandydatem na kapitana GieKSy.
- Skoro jesteśmy przy kapitanie to słów kilka o Goncerzu. Tradycyjnie już mecz w jego wykonaniu bez historii. Bez okazji za to z kartką za niesportowe zagranie. Im słabsza forma tym większa frustracja u Goncerza. Zawodnik ten będzie musiał się chyba już przyzwyczaić, że okres ochronny w ocenie jego gry przez kibiców dawno minął, tytuł króla strzelców na nikim już wrażenia nie robi, dodajmy do tego wypowiedzi po Grudziądzu i otrzymamy odpowiedź na pytanie dlaczego kibice każde jego nieudane zagranie kwitowali gwizdami i niezadowoleniem. Najwięcej oczywiście przy kolejnej nieudanej „piętce Goncerza”.
- W przewie mieliśmy okazję chwilę porozmawiać z prezesem Cyganem. Nieco spokojniej podchodził on do wyniku i gry zespołu usprawiedliwiając to ciężkimi treningami dwa razy dziennie w okresie przygotowawczym. Mamy nadzieję, że nie było to usprawiedliwienie na wyrost.
- Ważna zmiana również na ławkach rezerwowych. GieKSa tym razem zajęła tą bliżej sektora 4. Ciekawe czy taka zmiana była przypadkowa czy już na stałe
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu
Piłka nożna
Potencjalni rywale w Lidze Konferencji
Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.
GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).
ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.
Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.




Mecza
6 lipca 2017 at 07:39
To jest okres przygotowawczy. Kondycja, szybkość, zwrotność, zgranie, taktyka – zostało blisko 30dni. Jestem spokojny ale czekam na Plizgę bo Fosa nie ma z kim poklepać z przodu.
Irishman
6 lipca 2017 at 09:49
13. Panie dyrektorze Motała – gdzie te transfery?
To już serio nie ma na co czekać. Szkoda po prostu czasu i kolejnych gier sparingowych na próbowanie (z konieczności) np. Prokicia i Garbacika z boku.
No i co zrobić z Goncerzem? Ten chłop chyba potrzebuje odpoczynku od GieKSy, a GieKSa od niego…
Piotr
6 lipca 2017 at 10:11
Moze doradzic panu kapitanowi poradnie psychologi sportu ma jakies wypalenie kilka sesji na pewno by pomoglo pisze powaznie nie zlosliwie
Michałio
6 lipca 2017 at 10:13
Mosz nastepnego Danielewicz z łecznej, bierom to co przydzie za darmo,same odpady!!!!!!!!!!!!!!!!!1
1964
6 lipca 2017 at 10:16
Kopacze robili nas za ch…. całą wiosne,teraz Motała robi nas w ch….Pytam się gdzie są wzmocnienia i kiedy odbierzecie opaskę bukmacherowi Goncerzowi!
Michałio
6 lipca 2017 at 10:24
To sa wzmocnienia, powie ze im sie cały poprzedni sezon przglodali i sa najlepsi do GIEKSY.Jeszcze Plizga podpisze i Goncerz bydzie miol z kim do buka jezdzic
Michałio
6 lipca 2017 at 10:28
A Mandrysz zamiast to ukrócić to kurwa ławki na b1 przestawio
stefan
6 lipca 2017 at 10:33
Michałio , proponuje za Cygana ciebie dac na prezesa , masz niebywała wiedze i umiejetnosci , wszędzie cie pełno , może zgłos się do Krupy szkoda marnować taki talent na komentarze na tej stronie.
Rozumie ze byłes wczoraj na sparringu i rozmawiałeś z całą wieruszką klubu?
Michałio
6 lipca 2017 at 10:37
I doł bych rady,prznajmij bych tam czystki zrobił!!!!!!!!!!!!!!!!
wkrz
6 lipca 2017 at 12:27
Dyrektor Motała to się Mota. Na siłe tu siedzi i pierdzi w stołek zamiast kogoś rozsądnego zakontraktować. Aldrajch, Tychy, Podbeskidzie wszyscy się zbroja a my tylko tych z odpadu z całym szacunkiem do nich. Potrzeba kogoś technicznie zaawansowanego kogos kto zrobi przewagę i oczywiście napadziora bo tak naprawde nie mamy nikogo do przodu z prawdziwego zdarzenia !!!
Greg
6 lipca 2017 at 20:02
1 Wiemy napewno ze potrzebujemy napastnika na juz najlepiej obcokrajowca czy my mamy wogole jakiś scouting w klubie czy tylko polegamy na tym kogo motale podesla warto poszukać w 3 lidze hiszpańskiej czy 3 Bundeslidze albo Chorwata jakiegoś ściągnąć czy murzyna kogoś szybkiego
2 wiemy ze potrzebujemy bramkarza bo Nowak jest juz stary i będzie łapał kontuzje wiec mozna by było o kuchcie pomyśleć u nas bronił dobrze plus fajna opcja rywalizacji z abramowiczem
3 nowi obrońcy myśle na plus jeszcze jeden by sie przydał
4 2 pomocników jeszcze i tu bym plizge na rok zakontraktował bo technicznie jest dobrze wyszkolony i napewno żadnym hamulcowym nie będzie
4 zrobic cos z goncerzem na napastnika okazuje sie za słaby moze na skrzydło spróbować albo sprzedać ktoś kto nie gra nie moze byc w tym sezonie kapitanem
q
7 lipca 2017 at 00:00
W skrócie. Wiemy na pewno, że nie mamy drużyny. Chociaż pewnie Irishman napisze, że z tym składem możemy spokojnie zrobić LM;)
tyta
7 lipca 2017 at 10:26
…@Michałio z tym przesunięciem ławki to może się okazać nie głupie. Do tej pory siedzieli blisko sektora 2, i może lepiej, żeby teraz słyszeli co o piłkarzach sądzą dorośli kibice a nie dzieci z balonikami. Może to jedna z taktyk Mandrysza by skończyć z zabawą na boisku i zacząć profesjonalizm. Do dziecinic nie mam niech się dalej bawią na dwójce. A przy okazji różano to na razie nie wygląda ale Mandrysz dopiero się rozkręca więc poczekajmy na efekty.Okienko transferowe trwa więc dajmy czas wykazać się trenerom a Motale na rehabilitację. Ostatnio wygrwaliśmy sparingi (nawet z Juventusem☺ ) i co z tego wyszło wszscy wiemy, cała GieKSa razem
Michałio
7 lipca 2017 at 12:35
Po tamtym sezonie nic mie nie zdziwi poczekamy,zobaczymy,ocenimy.Tak jak piszesz jest jeszcze trocha czsu
Mecza
7 lipca 2017 at 17:32
Kuchta nie przyjdzie bo chciałby pewny plac w 11, wolę Abrama (przypomina mi Budziłka kiedy ten grał u nas)Co do obrońców to mamy 4 środkowych (Kamiński, Midzierski, Klemenz, Garbacik) – koniec kropka oni mogą, potrafią grać tylko tam i nigdzie więcej. Bocznych nam brakuje, tylko Mączyński i Mokwa. Z Prokicia taki skrzydłowy jak z Garbacika lewy obrońca, Prokić tylko napastnikiem też koniec i kropka. Brakuje defensywnego pomocnika który potrafi piłkę rozegrać, kolejnego co odebrać. Skrzydłowych mamy dwóch Mandrysz i Cerimagic, brak konkurencji. Brak również zmiennika/konkurenta dla Fosy. Myślałem że szybciej to pójdzie, będą jakieś mocniejsze akcenty transferowe chociaż zdaję sobie dobrze sprawę z ograniczeń ale odbiegamy na rynku transferowym nawet od Tychów. Może oficjalnie jest cisza a faktycznie UM ograniczył środki.
on
11 lipca 2017 at 17:05
niestety ale po transferach widzę że kolejny rok w 1 lidze.