Piłka nożna kobiet
[RELACJA] Wysoka porażka z mistrzyniami Polski
W sobotę 24 kwietnia piłkarki GKS Katowice mierzyły się w Katowicach z mistrzyniami Polski Górnikiem Łęczna.
W porównaniu do środowego pucharowego starcia, przegranego 0:2 z UKS SMS Łódź (relacja), trener Witold Zając zdecydował się na jedną zmianę. Aleksandra Lizoń znalazła się na ławce rezerwowych, a Katerinva Vojtkova w wyjściowym zestawieniu. Spowodowało to zmianę pozycji kilku zawodniczek w porównaniu do meczu w Łodzi: Anna Konkol zagrał na prawej, a Kamila Tkaczyk na lewej obronie. Poza tym Klaudia Maciążka na wróciła na prawe wahadło, a Kinga Kozak do ataku.
Początek meczu wyglądał obiecująco. Nasze zawodniczki naciskały rywalki, starały się prowadzić grę, a większość akcji mogliśmy oglądać na połowie Górnika. W 7. minucie Klaudia Miłek uderzała z około 10 metrów, ale wprost w Annę Palińską. Chwilę później próbowała Anita Turkiewicz zza pola karnego, ale bramkarka Górnika sparowała piłkę na rzut rożny. Przyjezdne odpowiedziały w 15. minucie dobrym uderzeniem zza pola karnego Eweliny Kamczyk, ale dobrze spisała się Weronika Klimek. Sześć minut później rywalki cieszyły się z pierwszej bramki. Kamczyk idealnym prostopadłym podaniem znalazła w polu karnym Emilię Zdunek, do której wystartowała nasza bramkarka. Piłkarka Łęcznej odegrała wzdłuż boiska do nadbiegającej Patricii Hmirovej, a ta mając przed sobą jedynie Tkaczyk, zdobyła bramkę, choć piłka odbiła się jeszcze od naszej obrończyni. W 36. minucie z ostrego kąta w naszym polu karnym uderzała Nikola Karczewska, ale niecelnie. Dwie minuty później Górnik podwyższył prowadzenie po bramce Kamczyk, która dostała dobre podanie od Karczewskiej i z linii pola karnego pięknym strzałem pokonała Klimek. Pięć minut później Kamczyk po indywidualnej akcji znalazła się sam na sam z naszą bramkarką, ale Klimek dobrze interweniowała. W doliczonym czasie gry świetną dwójkową akcję przeprowadziły Kamczyk i Karczewska, ale ta ostatnia znalazła się na pozycji spalonej. GieKSa odpowiedziała nieczystym i niecelnym uderzeniem Maciążki w polu karnym, do której piłka trafiła po wrzutce Kozak.
Druga połowa zaczęła się od strzału z dystansu Vojtkovej, ale piłka trafiła wprost w Palińską. W 47. minucie było już 1:3, kiedy Zdunek wypatrzyła na naszej połowie Kamczyk. Ta dobrze przyjęła futbolówkę, pociągnęła kilka metrów i ładnym uderzeniem zza pola karnego pokonała Klimek. Pięć minut później odpowiedziała GieKSa. Kozak w polu karnym rywalek nie miała do kogo zagrać, więc wycofała przed pole karne do Maciążki, a ta ładnym uderzeniem w długi róg pokonała Palińską. Trafienie dodało trochę sił do naszych poczynań. W 58. minucie Kozak próbowała wykorzystać nieporozumienie w obronie Górniczek i została sfaulowana przed polem karnym przez bramkarkę Górnika. Poszkodowana napastniczka sama wykonywała rzut wolny zza linii pola karnego na wprost bramki rywalek, ale jej uderzenie padło łupem Palińskiej. Niestety potem do głosu doszły rywalki. W 62. minucie po stracie piłki przez Kłodę w środku boiska Kamczyk zagrała dwójkową akcję ze Zdunek i z bliskiej odległości skompletowała hattricka. Siedem minut później było już 1:5, a akcja ponownie zaczęła się od naszej straty w środku boiska. Tym razem bramkę zdobyła Zdunek po podaniu Karczewskiej. Strzelanie zakończyła w 84. minucie Milena Kazanowska, która zdobyła bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego.
GieKSa zasłużenie przegrała z Górnikiem Łęczna. Rozmiar porażki jest może zbyt wysoki, ale widać było różnicę w doświadczeniu, jakości i przede wszystkim indywidualnościach na korzyść rywalek. GKS Katowice zagra ponownie za osiem dni, gdy w niedzielę 2 maja w ramach 18. kolejki Ekstraligi zmierzymy się ze Sportis KKP w Bydgoszczy.
24.04.2021, Katowice
GKS Katowice – Górnik Łęczna 1:6 (0:2)
Bramki: Maciążka (52) – Hmirova (21), Kamczyk (39, 47, 62), Zdunek (69), Kazanowska (84).
GKS Katowice: Klimek – Konkol, Hajduk, Tkaczyk (46. Lizoń) – Maciążka, Kłoda, Vojtkova, Koch, Turkiewicz (90. Tuszyńska) – Miłek (80. Łasicka), Kozak.
Górnik Łęczna: Palińska – Dyguś, Zając (55. Kazanowska), Siwińska, Zawadzka (78. Rżany), Górnicka, Zdunek, Kamczyk, Hmirova (78. Głąb), Kaczor (85. Lefeld), Karczewska.
Kartki: Miłek, Kłoda, Konkol – Zając, Palińska.
Sędzia: Ewa Żyła.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Najnowsze komentarze