Felietony Piłka nożna
[FELIETON] Przed niedzielnymi derbami
Wielkanocna kolejka przyniosła moment oddechu przed niedzielnym meczem z GKS-em Tychy. Katowiczanie okazali się lepsi o jedną bramkę i wrócili na zwycięską ścieżkę.
Trudno przejść do porządku dziennego nad trzema trudnymi do wytłumaczenia porażkami na Bukowej. W piłce nie ma jednak czasu na rozpamiętywanie błędów, a każdy kolejny tydzień i mecz daje szansę poprawy. Wyjazdowe spotkanie ze Stomilem było bardzo ważne dla obu zespołów w kontekście kształtu dolnej części tabeli. Sytuacja bliźniaczo podobna do tej, jaką mogliśmy obserwować jesienią. Festiwal błędów, mnóstwo straconych bramek i seria dotkliwych porażek trwała aż do zdobytej w dramatycznych okolicznościach bramki Jaroszka, która dała katowiczanom trzy punkty i tak potrzebny wtedy oddech. Krótko po tym spotkaniu GieKSa zagrała jedno z najlepszych spotkań pod wodzą trenera Góraka, które powinna wygrać różnicą kilku bramek. Niestety dwa stały fragmenty gry i koniec końców tylko remis z GKS-em Tychy.
Ta drużyna mimo wielu niedoskonałości przyzwyczaiła nas, że nauczyła się wytrzymywać ciśnienie i po prostu daje radę w ważnych spotkaniach. W tym momencie podopieczni trenera Góraka nie są w stanie zdominować swoich rywali i wygrywać seriami. Każdy zwycięstwo to osobna historia, często zrodzona w bólach i wyszarpana rywalowi z gardła. GieKSa w roli beniaminka wygrała do tej pory ledwie 7 z 28 meczów. Nigdy nie odniosła dwóch zwycięstw z rzędu. Zawsze, gdy wygrywała, okazywała się lepsza od przeciwnika o jednego gola. Weryfikacja trwa i do jej końca pozostało jeszcze sześć kolejek, a później przyjdzie czas na rozliczenia. Po meczu z Olsztynem katowiczanie przystępują do pozostałych gier z przewagą ośmiu punktów nad strefą spadkową i to jest najważniejsza informacja.
W niedzielę tylko trzy punkty!
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Irishman
21 kwietnia 2022 at 19:16
Tak mamy 8 punktów nad Stomilem i do końca 6 meczów. Ale w każdym z nich będzie bardzo trudno o punkty. Owszem my nie mamy składu, z którym powinniśmy się obawiać o utrzymanie, także nasza gra ofensywna na to nie wskazuje. Niestety nasi obrońcy potrafią dokonywać rzeczy niemożliwych i tracą bramki w najbardziej absurdalnych sytuacjach.
Dlatego ja osobiście odetchnę dopiero wtedy, gdy już nie będziemy mieć nawet matematycznych możliwości, aby spaść.
Tylko co potem? Skoro od prawie 3 lat panowie Górak-Gralczyk są odpowiedzialni za skład naszej drużyny i przez ten szmat czasu ich obrońcy NIEUSTANNIE popełniają równie śmieszne błędy, przez które tracimy punkty, to jaka jest szansa, że to si w końcu zmieni???