Piłka nożna kobiet Prasówka
Katowiczanki remisują z mistrzem Słowacji
WZapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Sponsorem wszystkich sekcji klubu został STS.
Piłkarki przygotowując się do rozgrywek sezonu 2023/24 rozegrały dwa mecze sparingowe. W pierwszym z nich zremisowały z mistrzyniami Słowacji, zespołem Spartaka Myjava 2:2 (2:1), w drugim pokonały trzecią drużyną ubiegłego sezonu Orlen Ekstraligi, drużynę TME SMS Łódź 3:0 (2:0). Do żeńskiej drużyny dołączyła Oliwia Malesa, na zgrupowanie Goalkeeper PRO zostały powołane dwie bramkarki GieKSy. W drużynie męskiej pozyskano nowych zawodników, niestety nie przełożyło się to na liczbę punktów zdobytych w rozpoczętym sezonie, piłkarze przegrali pierwsze spotkanie ze spadkowiczem z ekstraklasy, drużyną Miedzi Legnica 0:1 (0:1). Prasówkę po tym spotkaniu znajdziecie TUTAJ.
Siatkarze rozpoczną przygotowania do zbliżającego się sezonu PlusLigi 10 sierpnia.
W drużynie Mistrzów Polski w hokeju na lodzie podpisano nowe kontrakty z zawodnikami.
KLUB
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice pozyskał dużego sponsora. Będzie wspierał wszystkie cztery sekcje klubu
GKS Katowice pozyskał dużego sponsora nawiązując współpracę z STS-em. Lider rynku bukmacherskiego w Polsce został oficjalnym sponsorem wszystkich czterech sekcji GieKSy tj. klubu mistrzyń Polski w piłce nożnej kobiet, mistrzów Polski w hokeju na lodzie, sekcji siatkówki oraz pierwszoligowego GKS-u Katowice w piłce nożnej mężczyzn. Umowę zawarto na rok z możliwością jej przedłużenia.
GKS Katowice pozyskał dużego sponsora. Będzie wspierał wszystkie cztery sekcje klubu
Logo bukmachera w trakcie rundy jesiennej pojawi się na froncie koszulek w sekcji żeńskiej piłki nożnej, a wiosną zgodnie z zapisem w umowie znajdzie się na rękawku. Dodatkowo logotyp STS przez cały sezon będzie znajdował się na rękawkach koszulek mistrzów Polski w hokeju na lodzie oraz w sekcjach siatkówki i piłki nożnej mężczyzn.
Ponadto znak STS widoczny będzie m.in. na bandach LED, ściankach sponsorskich oraz innych elementach ekspozycyjnych stadionu przy ul. Bukowej, w hali Ośrodka Sportowego Szopienice i lodowisku „Satelita”. Współpraca obejmie także działania digital (w mediach społecznościowych, na stronie www i newsletterach). STS planuje również specjalne aktywacje skierowane do kibiców – zarówno online, jak i offline.
– Jako lider branży bukmacherskiej, który wyznacza trendy na rynku postanowiliśmy zaangażować się w regionalny projekt, jakim jest wielosekcyjny GKS Katowice. Jesteśmy przy tym pierwszym bukmacherem w Polsce, który został sponsorem drużyny kobiet, który nota bene jest aktualnym mistrzem Polski – mówi Paweł Rabantek, Chief marketing officer w STS. – Współpraca z wielosekcyjnym GKS-em Katowice to dla nas kolejny etap skutecznie i szeroko realizowanej od lat strategii wspierania rodzimego sportu, a w tym przypadku również lokalnego sportu, bo od wielu lat STS jest nierozerwalnie związany właśnie z Katowicami, gdzie znajduje się nasza główna siedziba. Gramy razem z mistrzami i mistrzyniami Polski w swoich dyscyplinach, co jest dla STS rzeczą naturalną, gdyż pokrywa się z naszymi aspiracjami jako niekwestionowanego lidera rynku bukmacherskiego w Polsce – dodaje.
– Bardzo cieszę się z zaufania, jakim STS obdarzył GKS Katowice. Jestem przekonany, że wspólnie wypracowana umowa z wielosekcyjnym klubem, a także jej aktywacja będzie dobrym przykładem partnerstwa dla całego otoczenia biznesowego. Wierzę, że sponsor o ogólnopolskim zasięgu, który ma swoją siedzibę w Katowicach, to sygnał dla wszystkich, że GieKSa jest gotowa na współpracę z dużymi firmami – mówi Karol Kuśka, Business Development Manager GKS-u Katowice.
STS aktywnie angażuje się we wspieranie polskiego sportu, będąc największym prywatnym podmiotem na rodzimym rynku sponsoringu. Firma oprócz GKS-u Katowice sponsoruje także reprezentację Polski w piłce nożnej, mistrza Polski – Raków Częstochowa, Koronę Kielce, Jagiellonię Białystok, Zagłębie Lubin oraz Widzew Łódź.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – PZPN zwiększył limity piłkarek spoza Unii Europejskiej
Dotychczas na poziomie Orlen Ekstraligi jednocześnie na boisku w drużynie mogły przebywać dwie piłkarki bez paszportu kraju będącego członkiem Unii Europejskiej. Od nowego sezonu limit ten został zwiększony. Zmiany dotyczą także niższych poziomów rozgrywkowych w Polsce.
Jak potwierdził na swojej stronie internetowej SMS Łódź od teraz w Orlen Ekstralidze w jednym zespole będziemy jenocześnie mogli oglądać w akcji aż cztery zawodniczki spoza Unii Europejskiej. W Orlen 1 lidze limit ten będzie wynosił dwie piłkarki, a w 2 lidze – jedną.
Oprócz piłkarek posiadających paszport z kraju Unii Europejskiej, do limitu nie będą się wliczać również obywatelki państw członkowskich Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (Islandia, Liechtenstein, Norwegia i Szwajcaria). W związku z wybuchem wojny za naszą wschodnią granicą, od lutego ubiegłego roku poza limitami są również obywatelki Ukrainy.
Kolejny transfer Mistrza Polski
Występująca ostatnio w zespole HydroTrucku Radom Oliwia Malesa podpisała kontrakt z GKS-em Katowice.
19-letnia zawodniczka w minionym sezonie Orlen Ekstraligi wystąpiła w 21 spotkaniach, w których zdobyła cztery gole. Ostatecznie zespół z Radomia zajął ostatnie miejsce w tabeli i spadł z ligi.
Wychowanka Mazowsza Grójec jest siódmą zawodniczką, która dołączyła w letnim okienku transferowym do zespołu mistrzyń Polski. Nowymi zawodniczkami zespołu z południa kraju zostały dotychczas: Klaudia Słowińska (AP Orlen Gdańsk), Julia Włodarczyk (AP Orlen Gdańsk), Dżesika Jaszek (Czarni Antrans Sosnowiec), Natalia Kulig (Śląsk Wrocław), Aleksandra Nieciąg (AZ UJ Kraków) oraz Karolina Bednarz (Resovia Rzeszów).
Malesa szansę debiutu w oficjalnym spotkaniu będzie miała 19, bądź 20 sierpnia gdy GKS zmierzy się na własnym stadionie z Czarnymi Antrans Sosnowiec.
Sparing: Katowiczanki remisują z mistrzem Słowacji
Przygotowujący się do startu Orlen Ekstraligi i eliminacji Ligi Mistrzyń GKS Katowice zremisował w meczu towarzyskim z mistrzem Słowacji Spartakiem Myjava 2:2.
Mistrzynie Polski wyszły na prowadzenie w czwartej minucie po bramce Julii Włodarczyk, a w 33. minucie prowadzenie drużyny z Katowic podwyższyła inna nowa piłkarka GieKSy, Dżesika Jaszek. W ostatnich sekundach pierwszej części Spartak zdobył bramkę kontaktową.
W drugiej połowie mistrzynie Słowacji doprowadziły do wyrównania i spotkanie dwóch uczestników eliminacji UEFA Women’s Champions League zakończyło się remisem2:2.
W drużynie z Katowic zadebiutowały wszystkie zakontraktowane tego piłkarki, czyli Aleksandra Nieciąg, Dżesika Jaszek, Julia Włodarczyk, Oliwia Malesa, Natalia Kulig, Karolina Bednarz oraz Klaudia Słowińska.
Sparing: pewna wygrana Mistrzyń Polski
W rozegranym w Kleszczowie spotkaniu sparingowym GKS Katowice pokonał 3:0 TME SMS Łódź.
Spotkanie idealnie rozpoczęło się dla zespołu mistrzyń Polski, który już w trzeciej minucie wyszedł na prowadzenie po golu Dżesiki Jaszek. Przed przerwą prowadzenie Katowiczanek podwyższyła Marlena Hajduk, która wykorzystała podanie od Kamili Tkaczyk i uderzeniem głową pokonała Monikę Sowalską. Wynik spotkania w 70. minucie ustaliła wprowadzona po przerwie Nicola Brzęczek.
Kolejne spotkanie sparingowe GKS Katowice rozegra 29 lipca z Medykiem POLOmarket Konin.
Powołania na sierpniowe zgrupowanie Goalkeeper PRO
Polski Związek Piłki Nożnej opublikował listę bramkarek powołanych na zbliżające się zgrupowanie Goalkeeper PRO. Odbędzie się ono w Siedlcach.
Zgrupowanie najzdolniejszych bramkarek kraju potrwa od 2 do 4 sierpnia. Stawi się na nim dziesięć zawodniczek. Cztery z nich mają już za sobą debiut w Ekstralidze. Są to Kinga Seweryn z GKS-u Katowice, Sandra Urbańczyk z Górnika Łęczna, Julia Woźniak z Medyka POLOmarket Konin oraz Kinga Rabinek, która w minionym sezonie spadła z najwyższego szczebla razem ze Sportisem KKP Bydgoszcz.
Mistrzynie Polski z Katowic na zgrupowanie wyślą dwie bramkarki. Oprócz wspomnianej Seweryn, w Siedlcach stawi się także Zuzanna Błaszczyk.
mojekatowice.pl – Shun Shibata w GKS Katowice. Pierwszy Japończyk w historii piłkarskiej sekcji klubu
Sensacyjny nowy nabytek w GKS-ie Katowice. Do składu na zasadzie transferu definitywnego ze Stomilu Olsztyn przeszedł pomocnik Shun Shibata. To pierwszy pochodzący z Japonii piłkarz, który zasilił szeregi piłkarskiej sekcji klubu.
26-latek związał się z GieKSą dwuletnim kontraktem z opcją przedłużenia. Shibata to wychowanek japońskiej drużyny Nagoya Grampus. W 2016 roku trafił do niemieckiego SV 1919 Gonsenheim, a następnie do FK Auda grającej w najwyższej klasie rozgrywkowej Łotwy.
Zimą 2020 roku został zawodnikiem Olimpii Zambrów, z którą grał do końca sezonu 2020/2021. Później znalazł się w Stomilu Olsztyn, gdzie spędził ostatnie trzy lata, występując na poziomie eWinner 2 ligi, a także w Fortuna 1 Lidze. W ostatnim sezonie można było go zobaczyć w 32 meczach, w których strzelił w nich 2 bramki i zaliczył 6 asyst. Teraz trafił do dziesiątej drużyny Fortuna 1. Ligi minionego sezonu.
Japończyk Shun Shibata w GKS Katowice
Od kilku tygodni pracowaliśmy nad transferem do naszego Klubu Shuna Shibaty, który miał obowiązujący kontrakt ze Stomilem Olsztyn. Zależało nam na pozyskaniu zawodnika na pozycję środkowego pomocnika, który zwiększy rywalizację sportową w drużynie. Shun Shibata od blisko 3,5 roku występuje w polskich rozgrywkach ligowych, co było dla nas korzystne przy realnej ocenie jego potencjału i umiejętności sportowych. Zawodnik był wiodącą postacią w drużynie Stomilu Olsztyn, z którym w ubiegłym sezonie doszedł do baraży o udział w rozgrywkach 1 Ligi, a także wyróżniającym się zawodnikiem rozgrywek 2 Ligi – wyjaśnia Dawid Dubas, dyrektor sportowy GKS-u Katowice.
Władze GKS-u liczą na to, że fakt długiego przebywania w Polsce ułatwi nowemu zawodnikowi adaptację w katowickim klubie.
Cieszę się, że Shun dołączył do naszego zespołu i wierzę, że będzie dobrze czuł się w Katowicach – przekonuje Dawid Dubas.
Do tej pory w ramach między sezonowego okna transferowego GieKSa pozyskała takich zawodników jak Mateusz Mak (transfer ze Stali Mielec), Adrian Danek (wcześniej Korona Kielce) czy Aleksander Komor (przejście z Resovii Rzeszów).
gornikzabrze.pl – Bartosz Baranowicz przechodzi do GKS-u Katowice
W sezonie 2023/2024 Bartosz Baranowicz będzie występował w barwach GKS-u Katowice. Młody zawodnik odchodzi z Górnika Zabrze na zasadzie transferu definitywnego.
Urodzony w 2003 roku Baranowicz pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Gwieździe Ruda Śląska. Jako 11-latek trafił do Rozwoju Katowice, gdzie przechodził przez kolejne szczeble juniorskie. W seniorach zadebiutował w wieku 15 lat (mecz rozgrywek II ligi: Znicz Pruszków 3-3 Rozwój Katowice/19.05.2018).
W sezonie 2022/2023 defensywny pomocnik występował w pierwszoligowej Skrze Częstochowa (wypożyczenie, 25 meczów/1611 minut).
SIATKÓWKA
siatkowka.gkskatowice.eu. – Terminarz przygotowań do sezonu 2023/2024
Siatkarze GKS-u Katowice rozpoczną przygotowania do nowego sezonu PlusLigi 11 sierpnia.
Siatkarska drużyna GieKSy pod wodzą trenera Grzegorza Słabego spotka się po raz pierwszy przed nadchodzącym sezonem 10 sierpnia, a dzień później przejdzie ona testy motoryczne w siedzibie Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Następnie zespół GKS-u Katowice odbędzie dwa treningi na siłowni oraz na piasku, by 16 sierpnia wyruszyć do Gdańska na towarzyski turniej siatkówki plażowej PreZero Grand Prix (17-20 sierpnia br.). W fazie grupowej zmagań nad morzem GKS zagra z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, Projektem Warszawa oraz VC Barkomem Każany Lwów.
Po powrocie z Gdańska siatkarze naszego Klubu rozpoczną opracowany przesz sztab trenerski cykl przygotowań do sezonu 2023/2024 PlusLigi. Zawodnicy będą trenowali w hali OS Szopienice, w siedzibie Fabryki Formy w CH 3 Stawy (ul. Pułaskiego 60), a także na stadionie lekkoatletycznym Ośrodka Sportowego przy ul. Asnyka. 15 września rozpocznie się cykl meczów towarzyskich siatkarzy GKS-u Katowice. W chwili obecnej wciąż ustalane są szczegóły dotyczące rywali oraz terminów sparingów; pełna informacja dotycząca spotkań towarzyskich siatkarskiego GKS-u zostanie podana w późniejszym terminie.
GKS Katowice rozegra pierwszy mecz nowej edycji PlusLigi u siebie, a jego rywalem będzie Trefl Gdańsk. Start nowego sezonu jest zaplanowany na 20 października 2023 roku.
HOKEJ
hokej.net – Urodzinowy kontrakt. Kieler wraca do GieKSy!
Michał Kieler podjął decyzję. 28-letni golkiper po trzech sezonach zdecydował się wrócić do GKS-u Katowice, z którym podpisał roczny kontrakt.
Kieler pochodzi z Sosnowca, a swoje pierwsze hokejowe kroki stawiał w miejscowym Zagłębiu. To właśnie w jego barwach zadebiutował w naszej ekstralidze
Później grał dla MH Automatyki Gdańsk, Orlika Opole, GKS-u Katowice, Stoczniowca Gdańsk i JKH GKS-u Jastrzębie.
Pierwsza przygoda Michała Kielera z ekipą GieKSy rozpoczęła się w sezonie 2018/19 i trwała dwa lata. Wówczas katowiczanie zdobyli dwa brązowe medale.
– Michał to doświadczony bramkarz. Mamy nadzieję, że stworzy z Johnem Murrayem zdrową rywalizację działającą na korzyść zespołu. Dobrze wspominamy wcześniejszy pobyt Michała w GKS-ie Katowice. Dobrze zna nasze środowisko i na pewno szybko się zaaklimatyzuje – wyjaśnia Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja GKS-u Katowice.
Nowa umowa Hitosato. Zostaje w GieKSie
Shigeki Hitosato jest kolejnym zawodnikiem, który zdecydował się pozostać w drużynie GKS-u Katowice. 28-letni napastnik złożył podpis pod nowym, rocznym kontraktem.
Hitosato (168 cm, 77 kg) jest graczem niezwykle dynamicznym i uniwersalnym. Te cechy zaprezentował w poprzednim sezonie i dołożył ważną cegiełkę do zdobycia przez GieKSę tytułu mistrzowskiego.
Japończyk rozegrał 57 spotkań, zdobywając w nich 21 punktów za 8 bramek i 13 asyst. Na ławce kar spędził 20 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +3.
– Cenimy sobie wkład Shigekiego w odniesiony przez drużynę sukces w poprzednim sezonie. To dynamiczny zawodnik, który może funkcjonować w każdej piątce. Poza tym jest dobrym duchem naszej szatni, budując pozytywną atmosferę. Cieszy się także popularnością wśród kibiców GKS-u, więc liczymy na to, że w kolejnym sezonie ciągle będzie dostarczał dużo dobrych momentów zarówno na lodzie, jak i poza nim – zaznaczył Roch Bogłowski, dyrektor sportowy hokejowej sekcji GKS-u Katowice.
Shigeki Hitosato jest też etatowym reprezentantem Japonii. Ponadto jest pierwszym Japończykiem w historii katowickiego klubu i trzecim graczem z „Kraju Kwitnącej Wiśni”, który do tej pory grał w Polskiej Hokej Ligi. Przed nim barwy polskiego klubu reprezentowali Jo Araya (Polonia Bytom) i Denis Akimoto (Zagłębie Sosnowiec, GKS Tychy).
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Najnowsze komentarze