Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: doceniamy przeciwnika, ale się nie boimy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Pojedynki z Unią zwykle przyprawiają kibiców GKS-u o szybsze bicie serca. Pod warunkiem że gramy w hokeja, a rywalem jest Unia, ale ta z Oświęcimia. Tym razem na zielonej murawie zmierzymy się z Unią ze Skierniewic. Co wiemy o naszym pucharowym rywalu? Pewnie nic lub bardzo niewiele. Postanowiliśmy to zmienić, dlatego przed meczem 1/16 Pucharu Polski porozmawialiśmy z dyrektorem lidera I grupy Betclick III ligi – Leszkiem Koźbiałem.

Unia Skierniewice jest autorem jednej z największych niespodzianek I rundy Pucharu Polski. Dzięki lepiej wykonywanym rzutom karnym odprawiła z kwitkiem Motor Lublin. Czy był to klasyczny pojedynek Dawida z Goliatem?
Mnie, jako piłkarskiemu półprofesjonaliście, nie rzucała się aż tak bardzo w oczy różnica trzech poziomów rozgrywkowych. Moim zdaniem mecz był dość wyrównany, natomiast nie da się zaprzeczyć, że Motor miał więcej z gry, dłużej posiadał piłkę, ale nie przekładało się to na ogrom sytuacji bramkowych. Sam wynik pokazuje, że mecz nie toczył się pod znakiem dominacji jednej z drużyn.

Wasza pucharowa przygoda rozpoczęła się jeszcze w zeszłym roku, w rozgrywkach okręgowych. Aby zmierzyć się z Motorem, najpierw musieliście wygrać rozgrywki wojewódzkie.
Na tym poziomie mamy się czym pochwalić, bo odkąd w 2013 roku reaktywowano klub w C-klasie, sześć razy udało nam się wygrać Puchar Polski na poziomie wojewódzkim i dzięki temu rywalizować w 1/32 finału rozgrywek ogólnopolskich. Myślę, że jest to ewenement w skali kraju, bo mało kto może się poszczycić takim osiągnięciem. Z kolei do 1/16 Pucharu awansowaliśmy po raz drugi, poprzednio grając z Lechem Poznań. Mecz, który doprowadził nas do rozgrywek centralnych, czyli wojewódzki finał z Pelikanem Łowicz to takie nasze małe derby, bo oba miasta dzieli niespełna 25 kilometrów. Mimo że wygraliśmy 3:0, to nie było to łatwe spotkanie, bo zawsze gdy przyjeżdża derbowy rywal, duża grupa kibiców przeciwnika, która solidnie dopinguje, to rywalizacja ma szczególny wymiar. Każdy rozumie, że zwycięstwo w finale daje szansę na pokazanie się na szczeblu krajowym. Mecz był zacięty, żadna z drużyn nie odstawiała nogi. Z przebiegu gry byliśmy drużyną lepszą, natomiast Pelikan też bardzo ambitnie walczył.

Mało kto wie, że równolegle trwa wasza rywalizacja w kolejnej już edycji wojewódzkiego Pucharu Polski.
Rozgrywki Pucharu Polski na wczesnym etapie mają swoją specyfikę. Czasami te drużyny z niższych szczebli udowadniają, że można powalczyć z większymi klubami. My jesteśmy już w półfinale kolejnych rozgrywek okręgu skierniewickiego, w ostatnim meczu pokonując nasze rezerwy 12:0. Tak akurat skojarzyło nas losowanie, więc była to wewnętrzna rozgrywka, bardziej trening strzelecki. Niespodzianki być nie mogło i meldujemy się w kolejnej rundzie.

Unia Skierniewice przewodzi obecnie stawce I grupy Betclick III Ligi. Jesteście gotowi na awans na szczebel centralny?
Nie po to budowaliśmy nowy stadion, który wiosną oddaliśmy do użytku, nie po to wraz ze sztabem budujemy silną drużynę, żeby nie myśleć o awansie na szczebel centralny. Nie boimy się o tym mówić głośno. Chcemy awansować i będziemy robili wszystko, aby ten cel osiągnąć. Awansować z III ligi jest bardzo trudno, nawet w perspektywie ewentualnych baraży, które wprowadzono w tym sezonie. Trzeba jednak pamiętać, że rywalami będą tam drugoligowcy z miejsc 13-14, więc będzie to duże wyzwanie. My jednak nie liczymy na baraże, chcemy zająć pierwsze miejsce, walcząc o zwycięstwo w każdym meczu. Mamy dobrą serię na własnym stadionie, gdzie nie przegraliśmy jeszcze meczu, wliczając w to pucharowy pojedynek z Motorem. Będziemy chcieli podtrzymać tę passę w środę. Natomiast jestem przekonany, że mamy wystarczające umiejętności, by zdobyć mistrzostwo III ligi.

Czujecie się faworytem tej ligi?
Myślę, że nie, bo śledząc te rozgrywki, można dojść do wniosku, że każdy może wygrać z każdym. Przykładem jest nasz domowy mecz z ostatnią w tabeli Mławianką Mława, w którym byliśmy zdecydowanym faworytem. Mimo to nie udało się wygrać. Zawsze zakładamy walkę o zwycięstwo, ale nie zawsze się to udaje, z resztą nie tylko nam. Czasami łatwiej gra się z bezpośrednimi rywalami w tabeli, co udowodniliśmy w Suwałkach, wygrywając tam 3:2.

Kto jest waszym największym rywalem w walce o awans?
Jak co roku są to rezerwy Legii Warszawa. Swoich ambicji nie ukrywa też GKS Bełchatów, mocny jest ŁKS Łomża. Myślę, że oprócz nas te drużyny należy wskazać jako faworytów do pierwszego miejsca.

Jaka jest filozofia budowania drużyny w Skierniewicach?
Przez ostatnie lata zawsze dążyliśmy do tego, aby promować zdolną młodzież z regionu. Dlatego szukamy w ościennych miastach takich zawodników, którzy chcą się pokazać i w przyszłości powalczyć o coś więcej niż III liga. Nie ukrywam, że ułatwia nam to nowa baza – zarówno stadion, jak i obiekty treningowe, które robią wrażenie i są ważnym argumentem w negocjacjach. Sama infrastruktura pokazuje, że klub poważnie myśli o awansie i można się tu rozwijać. Nie szukamy zawodników z nazwiskami, którzy zjedli zęby na ligach centralnych. Wyjątkiem jest Aghwan Papikjan, którego pozyskaliśmy jako wolnego zawodnika. Potrzebowaliśmy takiego gracza do środka pola, Aghwan pełni ważną rolę w drużynie, natomiast pozostali gracze są raczej anonimowi na szczeblu krajowym. Przed nimi kariera dopiero stoi otworem.

Najwięcej ligowego doświadczenia nazbierał z pewnością trener Kamil Socha.
Rola trenera Sochy w osiąganiu obecnych wyników jest bardzo duża. Ma on doświadczenie na szczeblu centralnym, pracował w wielu klubach większych niż nasz i to dziś procentuje. Ma duży wpływ zarówno na postawę drużyny na boisku, jak i na dobrą atmosferę w szatni. Wysoko oceniamy jego metody treningowe, natomiast ważną rolę odgrywają także trenerzy asystenci. Wszystko jest bardzo dobrze poukładane zarówno pod kątem szkoleniowym, jak i kadrowym. Nie ma zawodników lepszych i gorszych, podziałów na starych i młodych, dzięki temu spokojnie patrzymy na funkcjonowanie drużyny na co dzień.

Jak zdążył pan już wspomnieć, jednym z najważniejszych atutów Unii jest stadion i infrastruktura, bez porównania z innymi ligowymi rywalami.
Stadion jest stosunkowo nowy – pierwszy mecz rozegraliśmy na nim wiosną tego roku. Dwie trybuny pomieszczą łącznie 3000 kibiców. Na co dzień na mecze ligowe przychodzi średnio 1,5 tys. osób, co jak na nasze warunki jest nienajgorszym wynikiem. Liczymy jednak, że sukcesy drużyny przyciągną na stadion jeszcze więcej kibiców. Ważną częścią tej inwestycji jest natomiast zaplecze: poza głównym boiskiem i budynkiem klubowym mamy pełnowymiarowe boisko, które w okresie zimowym jest przykrywane tzw. balonem, który ma najwyższy certyfikat jakości UEFA. Odnotowujemy duże zainteresowanie innych klubów możliwością skorzystania z naszego obiektu w okresie jesienno-zimowym. Dodatkowo dysponujemy dwoma boiskami wielkości „orlików”, z których korzysta akademia. Je także zimą przykrywamy balonem. Obiekt jest miejski, więc jest udostępniany także amatorom, mieszkańcom Skierniewic. Brakuje jedynie bazy hotelowej w pobliżu stadionu, aby móc pełnić rolę ośrodka przygotowań dla drużyn piłkarskich z całej Polski.

Który z meczów rozgrywanych na nowym obiekcie zapadł panu najbardziej w pamięci?
Wydarzeniem dużej rangi był mecz otwarcia, w którym graliśmy z Legionovią Legionowo. Najwięcej emocji wzbudził jednak ligowy pojedynek z Pelikanem Łowicz, wygrany 2:1. Są to nasze lokalne derby, które zawsze wywołują dodatkowe emocje. Mimo że nasze środowiska są zaprzyjaźnione, zarówno na płaszczyźnie sportowej, jak i kibicowskiej, to w bezpośrednich meczach nie brakuje sportowej złości, ale rywalizacja zawsze jest fair. Z kolei najważniejszym meczem ze względu na stawkę był pucharowy pojedynek z Motorem.

Jak pan ocenia postawę GKS-u w Ekstraklasie?
Ogólnie staram się śledzić rozgrywki Ekstraklasy i jej poziom, oglądałem też Wasz ostatni mecz w Warszawie pod kątem naszej rywalizacji w Pucharze. Wszystko wskazuje na to, że ciężko będzie GKS-owi osiągnąć czołowe lokaty w lidze, natomiast Puchar Polski to rozgrywki, w których może być łatwiej zajść daleko. Kilka drużyn z Ekstraklasy już odpadło i rysuje się szansa dla tych, którzy nadal liczą się w tej rywalizacji. Wiem, że GKS będzie chciał z nami wygrać, spodziewam się, że wystąpią w najsilniejszym składzie, co zadziała na korzyść widowiska. Po to są takie mecze, aby kibice z mniejszych ośrodków mogli zobaczyć na żywo zawodników, których zwykle oglądają w telewizji.

Z jakim nastawieniem wyjdziecie na pucharowy pojedynek z GKS-em Katowice?
Różnie można podchodzić do meczów pucharowych. Mając na uwadze walkę o zwycięstwo w lidze i awans na wyższy szczebel może rodzić się pytanie, czy „odpuścić” rywalizację w pucharze. Natomiast na tym etapie, zarówno na poziomie zarządu, jak i drużyny, z pełnym zaangażowaniem podchodzimy do obu rozgrywek. Mecz z Motorem pokazał naszym zawodnikom, że naprzeciw nich stają tacy sami ludzie, z którymi można rywalizować jak równy z równym. W środę na mecz z GKS-em wyjdziemy więc z wolą zwycięstwa i będziemy chcieli sprawić kolejną niespodziankę. Obie drużyny wiedzą, o co grają. My doceniamy przeciwnika, natomiast nikt nie powie, że się go boimy. Z kolei jestem przekonany, że GKS poważnie traktuje tą rywalizację i nas nie lekceważy. Na naszym ostatnim meczu byli przedstawiciele sztabu szkoleniowego GieKSy, co świadczy o ich profesjonalizmie.

Jakie przewiduje pan rozstrzygnięcie naszej rywalizacji?
Z reguły nie decyduję się na wytypowanie konkretnego wyniku, natomiast spodziewam się kolejnej niespodzianki. Myślę, że wygramy bez dogrywki.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Erik Jirka w GieKSie!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Erik Jirka został nowym zawodnikiem GKS Katowice – na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się z Piasta Gliwice. Słowak jest drugim piłkarzem, który w tym roku dołączył do naszego klubu.

Jirka podpisał kontrakt z GieKSą, który będzie obowiązywać przez 2,5 roku. Zawiera on również opcję przedłużenia. W Piaście zawodnik występował jako ofensywny pomocnik, ale jego wszechstronność na boisku sprawia, że może grać na kilku pozycjach. 28-latek w rundzie jesiennej wystąpił w 17 spotkaniach i strzelił w nich 5 bramek, dokładając do tego jedną asystę. Był jednym z najlepszych piłkarzy w ekipie z Gliwic, która na wiosnę będzie rywalem GieKSy w walce o utrzymanie.

W przeszłości zawodnik reprezentował Spartaka Trnava, z którym sięgnął po mistrzostwo kraju oraz Puchar Słowacji. Międzynarodową karierę kontynuował w takich klubach jak Crvena zvezda Belgrad (mistrzostwo Serbii), FK Radnicki Nis, Górnik Zabrze, Mirandes, Real Oviedo oraz Victoria Pilzno. W tym ostatnim klubie posmakował piłki nożnej na najwyższym poziomie – w 2022 roku grał w Lidze Mistrzów.

Jirka ma również na koncie występy w młodzieżowej oraz seniorskiej reprezentacji Słowacji.

Zawodnikowi życzymy powodzenia w naszych barwach!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Porażka po rzutach karnych

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice, po rzutach karnych, przegrał z Herning Blue Fox w meczu o brązowy medal Pucharu Kontynentalnego. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga