Dołącz do nas

Piłka nożna

Dobry powrót

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z relacją z meczu rozegranego chłodnym anturażu. GieKSa pewnie pokonała Zagłębie Lubin 2:0, a gospodarze mieli dwoje okazje głównie z kilku stałych fragmentów gry.

Temperatura wykurzyła z trybun kibiców trybun głównych, ale młyny obu barw dawały o sobie znać od początku meczu. Rozgrzać serca gospodarzy spróbował ciężki, rockowy hymn odegrany przed rozpoczęciem. Pierwsze kopnięcie należało do GieKSy, od razu zaczęła się walka o piłkę w środku pola. Ledwo zaczęła się druga minuta meczu, a na prowadzenie już wyszli goście! Sebastian Milewski oddał piłkę Bartoszowi Nowakowi, ten odał piłkę na skrzydło Galanowi. Hiszpan szybko oddał piłkę Ligowcowi Roku, a ten, po nieudanej piętce, szybko odzyskał piłkę i pokonał bramkarza strzałem po ziemi na dalszy słupek z ostrego kąta. Gospodarze od razu ruszyli odrobić straty. Po rzucie wolnym na czterdziestym metrze i centrze na dalszy słupek do główki doszedł zawodnik Miedziowych, lecz piłka po uderzeniu głową poleciała nad poprzeczką. Alan Czerwińki obciął się z bardzo prostą piłką i Michalis Kosidis prawie dostał darmowe 1v1 z bramarzem GieKSy, ale przytomnie napastnika nabił Arkadiusz Jędrych i z całego zamieszania wyszedł rzut bramkowy. Na żyletki piłkę odebrał Alan Czerwiński, nie było daleko żółtej kartki dla naszego obrońcy. Sędzia podjął specyficzną decyzję o przerwaniu szybkiej akcji Zagłębia, aby… odgwizdać faul na zawodniku w pomarańczowej koszulce, a żółtkiem za faul został ukarany Arkadiusz Jędrych. Zakotłoawło się w polu karnym GieKSy, przez dłuższy czas ciężko było zorientować się, czyja jest piłka. Akcja skończyła się prostym dla Rafała Strączka strzałem. Galan sprytnie przerzucił sobie piłkę nad rywalem na lewym skrzydle, wyszła z tego poklepana akcja na skraju pola karnego, niestety żadna próba nie doszła do bramki rywala, wszystko było blokowane. Bartosz Nowak powtrzymał kontratak rywali lekkim faulem na połowie, na jego szczęście arbiter nie doszukał się pretekstu do żółtej kartki. Rozegranie od własnej bramki gospodarzy kulało, kolejny raz wybili piłkę na aut swoją niedokładnością. Koło 15 minuty mecz zdominowało Zagłębie, a ich długi atak został zakończony przez faul w ofensywie na Mateuszu Kowalczyku, którem rywal zrobił popularne „krzesełko”. W 18. minucie został wykonany rzut rożny pod bramką Burica, jednak jakimś sposobem piłka po kilku sekundach znalazła się na aucie przy środkowej linii. Z solową akcją ze swojej połowy pociągnął Bartosz Nowak, na lewą półprzestrzeń wyłożył pikę Borje Galanowi, ten jednak niemrawo kopnął prosto w bramkarza. Piłkarską techniką popisał się Leszek Ojrzyński, podając z pierszej piłki z woleja kolanem do swojego zawodnika wykonującego aut. Złośliwi by powiedzieli, że ma technikę lepszą, niż cały jego blok obronny razem wzięty. Na szczęście nie jesteśmy złośliwi! Celnym dograniem z 35. metra z wolnego został obsłużony zawodnik gospodarzy, strzał z bliska poleciał jednak obok słupka. Dalszą serię okazji po stałych fragmentach gry ciąglę marnowali gospodarze, aż piłka wyleciała na rzut bramkowy. Mateusz Wdowiak pościgał się do niczyjej piłki z połową zespołu z Lubina, pierwszy do futbolówki dopadł jednak bramkarz. Bezpańską piłkę na połowie rywala dorwał Kowalczyk, poszedł z nią parę metrów, a strzałem sprawdził czujność Burica, który sparował piłkę na aut. Druga bramak dla Katowiczan prawie stała się faktem, sędzia dopatrzył się jednak spalonego. Lewym skrzydłem z piłką Czerwińskiego spróbował okiwać Sypek, ten pierwszy jednak przytomnie spełnił swoje zadanie. W powietrzy pod własną bramką królował Klemenz, niedający dojść do piłki rywalom. Pod presją pomylił się Marcin Wasielewski, jednak z całego zamieszania nie wyniknęło nic groźnego. Pod polem karnym rywala próbował zamącić Bartosz Nowak, posyłając piłkę na skrzydło do Wasielewskiego, jednak dośrodkowanie ostatniego nie było nawet blisko dojścia do żadnego z 22 zawodników. Ciągle niecelnymi wybiciami popisywali się obrońcy Miedziowych. Ciekawa akcja wyniknęła po stracie piłki przez gospodarzy, po strzale Milewskiego bramkarz wypiąstkował piłkę po siatkarsku na siebie.

Gospodarze rozpoczęli drugą połowę w niezmienionym składzie, natomiast w zespole GieKSy za Alana Czerwińskiego wszedł Erik Jirka. Na środek obrony został przesunięty Marcin Wasielewski. W pierwszej akcji GKS-u na prawą nogę zszedł Borja Galan zagrywając krótko do Nowaka, ten zbił piłkę do Kowalczyka, niestety zagęszczenie obrońców w polu karnym nie pozwoliło na oddanie celnego strzału. Po rzucie z autu brazylijską krew poczuł Klemenz, jednak jego zagranie piętą z woleja zostało zablokowane. Po stałym fragmencie gry kozłującą piłkę na 2o. metr dostał Mateusz Kowalczyk. Czuć było w powietrzu, że odda strzał, niestety był on mininalnie niecelny. Borja pięknie wykiwał zawodnika na swojej flance i długim podaniem uruchomił Nowaka. Nasza gwiazda spróbowała pokonać bramkarza uderzeniem po bliższym słupku, Burić jenak wybił piłkę na rożny. Ten z kolei okazał się zabójczy! Sami wiecie, kto go wykonywał. Do wrzutki doskoczył najbardziej ofensywny obrońca, czyli Arkadiusz Jędrych, który celnym strzałem głową w lewy dolny róg nie dał szans bramkarzowi. GieKSa na wyjeździe prowadzi 2:0! Emocje zagotowały się w Kocabie i Sebastianie Milewskim po starciu przy bocznej linii, jednak koniec końców panowie podali sobie ręce, tak to powinno wyglądać zawsze. Po zmianach Zagłębia dalej aktywniejsi w ataku byli goście. W 60. minucie tragicznie podał Rafał Strączek, na jego szczęście napastnik Miedziowych uderzył z fałsza i to go zdradziło. W jednym z wielu ataków Kowalczyk spróbował prostopadle wypuścić Zrel’aka, jednak napastnik nie zdążył do piłki przed bramkarzem. Kowalczyk głupio stracił piłkę na połowie, jednak ruszył do obrony jak dzik w sosnę i równie gwałtownie wszedł w nogi Jesusa Diaza w celu wyłuskania tego, co w tym sporcie najcenniejsze, co mu się udało bez faulu. Rozegranie piłki GieKSy pozostawało trochę do życzenia, ale wszystko, co tracili, swoją zawziętością od razu odzyskiwali. Kąśliwy rykoszet po strzale z ostrego kąta został pewnie wyłapany przeez Strączka. Aktywny w zbieraniu piłek pozostawał świeżo wprowadzony Adrian Błąd, jednak nie wychodziły z tego żadne składne akcje. Na ostatnie regulaminowe 10 minut zameldował się Jesse Bosch i prawie od razu dostał żółtą kartkę. Kolejna bramka została zabrana GKS-owi, tym razem Galan spalił po wolnym. Chwilę potem na kolejnego spalonego został złapany Błąd. W doliczonym czasie gry na odpoczynek został wysłany przez trenera Bartosz Nowak, a kibice z Katowic uczcili go, skandując jego imię. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic ciekawego, do Katowic drużyna wraca z kompletem punktów!

30.01.2026, 18:00, Lubin, KGHM Zagłębie Arena
Zagłębie Lubin 0:2 GKS Katowice
Bramki: Nowak (2′), Jędrych (52′)

Zagłębie Lubin: Buric – Kolan, Orlikowski (68′ Ligocki), Michalski, Nalepa, Yakuba – Radwański (57′ Kowalczyk), Kocaba, Dąbrowski (C)(57′ Diaz), Sypek (68′ Szabó) – Kosidis
GKS Katowice: Strączek – Klemenz, Jędrych (C), Czerwiński (46′ Jirka) – Galan, Kowalczyk, Milewski (84′ Bosch), Wasielewski – Nowak (90′ Markovic), Wdowiak (68′ Błąd)- Zrel’ak (68′ Szkurin)
Żółte kartki: Jędrych (8′), Galan (78′), Milewski (80′) Bosch (85′) –
Czerwone kartki: 
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Frekwencja: 3745

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga