Hokej
Do Oświęcimia w komfortowej sytuacji
Katowiczanie w 100% zrealizowali plan na półfinałowe mecze domowe i po dwóch spotkaniach są w połowie drogi, by w piątym sezonie z rzędu awansować do finału fazy play-off.
Teraz w czwartek i piątek czekają nas mecze w Oświęcimiu. Każdy inny rezultat, niż dwa zwycięstwa gospodarzy, będzie fatalnym wynikiem dla Unii, więc presja jest zdecydowanie po stronie Oświęcimian. Choć, tak jak pisaliśmy w zapowiedzi przed pierwszymi starciami, z Unitami od czasu reaktywacji spotykaliśmy się w play-offach naprawdę często, to jest to dopiero drugi raz, gdy któraś z drużyn po dwóch meczach prowadzi 2:0 – pierwszy taki przypadek to oczywiście finał zakończony triumfem GieKSy 4:0.
Po domowym dwumeczu do dwucyfrowej liczby punktów w play-offach dobił już Patryk Wronka – napastnik ,,oderwany” od polskiego ataku i przesunięty do formacji z Dupuy i Andersonem strzelił 4 gole i przy 6 asystował. Również Dupuy zdobył 4 bramki i przy takiej samej ilości asystował, a kolejnymi zawodnikami z taką liczbą goli są Juho Koivusaari i Jakub Hofman, który zarówno przeciwko Cracovii, jak i teraz Unii ustrzelił dublety. Wśród asyst Wronce dorównuje zaś jedynie Bartosz Fraszko. Warto zwrócić uwagę, że aż 17 naszych hokeistów zanotowało udział przy co najmniej 3 golach – u naszego rywala nawet liczba zawodników z jakimkolwiek udziałem przy chociaż jednej bramce jest mniejsza, bo wynosi 16, a co najmniej 3 punkty ma 11 zawodników. Jesper Eliasson broni ze skutecznością 94,9% w całej fazie play-off.
W drużynie Unii żaden zawodnik nie przekracza średniej punktu na mecz w fazie pucharowej – najbliżej tego jest Ville Heikkinen, który punktował przy 8 trafieniach, ale pamiętajmy, że Unia grała pełne 7 meczów w ćwierćfinale. Kolejny wynik to już tylko 6 punktów Miki Partanena i Daniela Olsson-Trkulji. Nikt nie strzelił też więcej, niż 3 goli, a taki dorobek uzbierali Heikkinen, Erik Ahopelto i Reece Scarlett. Również statystyki Lundina wypadają znacznie gorzej, niż jego rodaka w naszej bramce – on odbija 91,5% strzałów rywala.
Co ciekawe, w sezonie zasadniczym to właśnie w Oświęcimiu grało nam się przeciwko Unii lepiej – podczas gdy przegraliśmy oba starcia w Satelicie (2:6 i 1:3), to w Oświęcimiu wygraliśmy 2 mecze z 3 – zaczęliśmy też od porażki 2:3, ale potem wygraliśmy 3:1 w listopadzie oraz w styczniu 3:2 po serii rzutów karnych.
W drugim półfinale również jedna drużyna prowadzi 2:0, ale tam oba pierwsze spotkania wygrali goście – GKS Tychy jest znacznie bliżej finału od ECB Zagłębie Sosnowiec.
19.03.2026 (czwartek, 18:00) Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice – mecz nr 3 półfinału fazy play-off
20.03.2026 (piątek, 18:00) Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice – mecz nr 4 półfinału fazy play-off
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze