Piłka nożna
Plusy i minusy po Arce
GKS Katowice nie ma się czym pochwalić po meczu w Gdyni. Zawodnicy zagrali słabo w drugiej połowie i ten mecz nastręcza nam coraz więcej wątpliwości, co do jakości tego zespołu.
Plusy:
+ Postęp Czerwińskiego – widać, że zawodnik nieco okrzepł w pierwszej lidze i dobrze spisuje się w destrukcji. Teraz tylko utrzymać tę formę.
+ Agresja Trochima – w pierwszej połowie to był wzór walki i dzięki temu zanotował sporo odbiorów.
Minusy:
– Znów do tyłu w Gdyni – to już trzeci mecz z rzędu, gdy z Arki wracamy bez punktów. A wcześniej był remis i zwycięstwo…
– Brak sytuacji – za mało stwarzamy sobie okazji bramkowy. Najczystsza była ta Frańczaka z początku meczu. Potem to już były jakieś tam sytuacje, ale nie aż tak klarowne.
– Fatalnie po przerwie – przed przerwą gra wyglądała jeszcze jako tako, ale w drugiej połowie było już beznadziejnie. Arka zdominowała nasz zespół pod każdym względem.
– Jurkowski tragedia w obronie – jeden z najsłabszych meczów pojedynczego obrońcy w ostatnich latach. Seria kiksów, złych ustawień, podań do przeciwnika. Strasznie.
– Fatalne skrzydła – mankament od początku sezonu. Boczni pomocnicy nic nie dają naszemu zespołowi, a wręcz go osłabiają.
– Olewka Bębenka – jak można grać 15 minut i tak ostentacyjnie olać pilnowanie przeciwnika przy sytuacji bramkowej? Boiskowy kryminał.
– Adrian Frańczak – ten to na razie zupełnie jest jakimś nieporozumieniem. Słaby, bardzo słaby i mało zaangażowany zawodnik.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.


Ziga
17 sierpnia 2015 at 18:23
Kolejny dzien i zero wiadomosci o nowych graczach kurwa mac zarzad transferowac!!!!! Wolnych graczy nie trzeba kupowac wiec idzie kogos wziasc tylko trzeba miec checi
misiek
17 sierpnia 2015 at 20:28
W tej chwili przychodząc do Katowic więcej się traci niż można zyskać… Dlatego pchają się tu drzwiami i oknami wolni gracze… Ino szkoda, że tacy, których nikt gdzie indziej nie chce…
psz
17 sierpnia 2015 at 22:00
Już wolałem tę biedę finansową, którą do niedawna mieliśmy, ale przynajmniej czułem, że o coś walczymy – o życie. Teraz jest marazm, marazm i jeszcze raz marazm…