Felietony
Wspomnienia z Bełchatowa
Te wspomnienia ograniczą się zaledwie do jednego meczu, bo tylko raz miałem okazję zawitać w Bełchatowie.
Było to dwa lata temu za kadencji Rafała Góraka. Po bardzo słabym meczu na Suchych Stawach z Okocimskim i utratą zwycięstwa w doliczonym czasie gry, GieKSa w kolejnym pojedynku pokonała Podbeskidzie u siebie w Pucharze Polski. W dobrych nastrojach i z bojowym nastawieniem udaliśmy się więc do Bełchatowa.
Pamiętam, że było bardzo słonecznie. Zadziwiła nas mikroskopijnych rozmiarów trybunka prasowa znajdująca się po jeden stronie boiska – gdzie poza miejscami dla prasy nie było już żadnych miejsc dla kibiców. To spowodowało pewne zawirowania z akredytacjami. Na szczęście w spokoju mogliśmy relacjonować mecz. GieKSa przegrała 0:5 (do tego Budziłek obronił rzut karny) i był to ostatni mecz Rafała Góraka. Niesamowita klęska doprowadziła do pożegnania się ze szkoleniowcem.
A po meczu? Policja zamknęła bramy i nie wypuszczała ludzi, bo chcieli wyłapać tych, co chyba odpalali race. Nie wypuszczali nawet dziennikarzy. Państwo policyjne tego wieczoru pokazało się w pełnej krasie.
Mamy nadzieję, że teraz będzie inaczej. Zarówno na boisku, jak i poza nim.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.


Marianoitaliano
3 września 2015 at 22:39
2 w napadzie musi Piekar zobaczyć
mobil
4 września 2015 at 01:34
A kto wówczas był sabotażystą-antybohaterem?
kibic
4 września 2015 at 09:35
ciekawe kogo teraz pozegnamy po meczu,najlatwiej kibicow bo na nich klubowi nie zalezy,liczy sie tylko kasa z miasta i paru darmozjadow przy niej