Piłka nożna
Błąd na błędzie, błędy wszędzie
GieKSa straciła dwa gole po typowo piłkarskich błędach wynikających po prostu z różnicy klas pomiędzy dwoma zespołami. W pierwszym przypadku Alan Czerwiński przegrał pojedynek i ratował się faulem, a błędy w ustawieniu spowodowały utratę bramki po tym stałym fragmencie. Drugi gol to dość skandalicznie niepilnowani zawodnicy w polu karnym, mimo obecności naszych piłkarzy.
0:1 Da Silva (16)
Rzut wolny dla Arki.
Następuje dośrodkowanie. Już widzimy, jak niepilnowany jest Da Silva.
Wielu naszych zawodników, najbliżej Iwan, który próbuje podbiec do rywala.
Ajwen robi jakiś dziwny wyskok.
I mija się z piłką.
Uśmiechnięty Da Silva tylko na to czeka. Spokojnie pakuje piłkę głową do siatki. Zwróćmy uwagę na zagęszczenie naszych zawodników w polu karnym i… ich bezradność.
1:0 dla Arki.
0:2 Abbott (36)
Formella w walce z Pielorzem. Do pomocy statystuje Szołtys.
Formella mija naszych zawodników.
Spokojnie dośrodkował w pole karne. Tu mamy duży trójkąt naszych zawodników – Kamiński, Prażnovsky, Duda. A w środeczku niepilnowany Szwoch. Lekki skandal.
Szwoch jednak mija się z piłką. Sytuacja zażegnana?
A gdzie tam. Niepilnowany Abbott przejmuje piłkę.
Sytuację jeszcze próbuje ratować Frańczak, ale jest już za późno.
Arka ma już dwubramkowe prowadzenie.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.















luk
7 marca 2016 at 16:59
Zapomnieliscie dodać że przy pierwszej bramce to gośc z Arki biegł w drugą strone niż bramka więc faul durny jak by byl juniorem.
Matti
8 marca 2016 at 08:01
Panowie pierwsza bramka to wina Kuchty piłka na 5 metrze bita i powinien ją przynajmniej wypiąstkować lub złapać. Proszę zauważyć że to już kolejna bramka tak stracona. Kuchta nie potrafi grać na przedpolu bo nie ma do tego warunków fizycznych. Musimy poszukać solidnego i wysokiego bramkarza, który takie piłki będzie wyłapywał.
Matti
8 marca 2016 at 08:04
Po za tym obie bramki padają od strony Czerwińskiego? Przypadek? nie wszystkie drużyny wiedzą że jest słaby w akcjach 1 na 1 więc tą stroną szły akcje i padały bramki. Ponadto sam Czerwiński w głupi sposób sfaulował przeciwnika a później z tego padła bramka.
Toczmek
8 marca 2016 at 17:10
Warto zwrócić uwagę też na fakt, że przy 1 bramce stoi sam chop przed 5 metrem. Jeśli by piłka poszła po jakimś nieudolnym wybiciu właśnie tam to chop spokojnie strzela bramę..
W zasadzie od początku ten chop nie jest pilnowany..