Dołącz do nas

Piłka nożna

Goncerz: Psychika zabija czasem fizykę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z Sosnowcem przed dziennikarzami stanął Grzegorz Goncerz. Oto, co miał do powiedzenia nasz napastnik:

Goncerz: Gramy po raz kolejny dobre spotkanie gdzie mamy kilka dobrych sytuacji, nie potrafimy ich zamienić na bramkę. Wychodzimy na drugą połowę i dostajemy gola z sytuacji, o której mówiliśmy sobie przed meczem. Patrząc na to jak gramy a ile mamy punktów to jest to zdecydowanie za mało i trzeba to sobie jasno powiedzieć. Zaprzepaściliśmy przewagę, którą mieliśmy po jesieni i musimy zacząć wygrywać, jeżeli chcemy awansować. Problem dwóch połów? Drużyna Zagłębia stworzyła sobie jedną sytuacje i strzeliła bramkę, my mieliśmy ich więcej, ale brakuje nam skuteczności. Było nam ciężko po straconej bramce, ale nie uważam by był to problem fizyczny. Jesteśmy dobrze przygotowani. Jest takie powiedzenie, że psychika zabija fizykę i być może jest w tym sporo prawdy. Inna sprawa, że grając na wyjeździe i mając tyle sytuacji musimy strzelić, bo gdy tego nie robimy to się traci bramkę i tak to jest w piłce. Boleśnie się przekonaliśmy o tym wczoraj, ale jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Mamy dobrych zawodników, którzy potrafią grać piłkę, mamy doświadczenie i jestem przekonany, że zaczniemy wygrywać. Wypowiedź trenera gospodarzy? Znając wynik końcowy można sobie dorabiać ideologię do wyniku. Gratuluje im jednak wyniku, jutro nikt nie będzie pamiętać o stylu tylko o punktach a my ich mamy 0. Moja forma? Koledzy są w dobrej dyspozycji, czasami czegoś jednak brakuje. Szanuje decyzję trenera i to, że siedzę na ławce nie zmienia mojej optyki na trenera Brzęczka i jego pracę. To jest bardzo dobry fachowiec i nie ma co szukać dziury w całym, jestem przekonany, że podniesiemy się i wygramy w Pruszkowie.

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    Awanssss

    18 marca 2017 at 13:33

    Brawo!

    Dalej róbcie oprawy w stylu „murowany kandydat” i koszulki „ekstraklasa albo śmierć” ten kto to wymyslił powienien zostać wyjebany na zbity ryj.
    Od 5 lat pompujemy balon przed sezonem nie wiadomo na huj. Pózniej przychodzi presja na piłkarzy i tak będziemy grać w tej 1 lidze kolejne 30 lat. Bo ludzie na siłe chcą żeby awans był a to nie na tym polega.
    Bierzmy przykład z Termalicki. Wiadomo ze tu stolica śląska a tam jakies Zadupie ale kurwaa grali bez presji spokojnie nikt nie naciskał i wyszło.
    Ciekawe jak by nad wami stał ktoś od 5 lat i napierdalał na ryju zapierdalaj bo musisz polepszyć norme.
    I tak właśnie staliśmy sie pośmiewiskiem z Murowanego Kandydata. 🙂
    Najczesciej używane słowo w Katowicach? „Awans”
    Nie pozdrawiam.

  2. Avatar photo

    kris

    18 marca 2017 at 14:32

    A dla mnie i dobrze że jest jak jest po co się pchać do ekstraklasy,tam dopiero by mi było wstyd oglądając naszych kopaczy w takich meczach jak DERBY(ZE SMRODAMI) bez walki przechodząc koło meczu,bez gryzienia trawy jeżdżenia na dupie tak jakby to był kolejny normalny mecz ligowy.Widzimy jak podchodzą do każdego meczu derbowego(TYCHY ANDRAJCH) napinka jest a na murawie latają jak pizdewy.Ale skutecznie wszystko robicie żeby zniechęcić nawet taką garstke kibiców co chodzą jeszcze was oglądać a potem zarząd zdziwiony tak niską frekfencją.OGARNIJCIE SIĘ I DO ROBOTY.

  3. Avatar photo

    Kibol

    18 marca 2017 at 17:22

    Najpierw trzeba mieć fizykę A nie hujnie

  4. Avatar photo

    HanysInFabula

    18 marca 2017 at 18:22

    Kolejny szpil z altreichem w dupę…Jak to jest możliwe żeby w 4 spotkaniach z gorolstwem zdobyć zaledwie 1 punkt ? I to fartownie , bo u nas lebioda Dudek elwra nie strzelił pod koniec meczu. Tak by były 4 porażki. Śląski klub gra z klubem z za Brynicy … kiedyś to było wydarzenie, nie tylko dla kibiców ale i piłkarzy, nawet wewnątrz śląskie potyczki nie były tak ekscytująco przyjmowane przez środowisko. Powiem może trochę przewrotnie mam w rzici ten awans jak oni nie potrafią się zmobilizować i dojechać górole choć raz… Już widzę jak grają z Legią albo smrodami . Chuj mnie strzela bo pamiętam szpile za naszej świetności, oczywiście były umiejętności ale była też walka, człowiek bez względu na wynik mógł czuć się usatysfakcjonowany (chyba że akurat sprzedali szpil :)). Mdłe towarzystwo , tak to wygląda na ten moment. Gurny Ślunsk!!!

  5. Avatar photo

    bce

    18 marca 2017 at 19:02

    Gonzo obudź sie bo jak na razie to zawodzisz po całości. Wchodzisz i nic nie dajesz drużynie. Biegasz walisz puste przebiegi po boisku. Może tak podszkolić się w 2 drużynie. Zapomniałeś jak się gra w bale!!!!

  6. Avatar photo

    kejta

    18 marca 2017 at 19:08

    Znicz dzis dostal 5tke to za tydzien z nami 1-0 😉

  7. Avatar photo

    Marcin

    18 marca 2017 at 20:55

    Popieram z tym Murowanym Kandydatem, nie wiem po co nakręcać grajków i presję jeszcze większą robić zamiast dać im spokojnie tą misję dokończyć !

  8. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    18 marca 2017 at 23:21

    a chorzowskie ku …znowu wygraly pomimo braku kasy totalnych dlugow ,stadionu sprzed 100 lat i miasta ktore nie ma grosza zeby ich ratowac…i co???I JAKOS SIE da i znowu sie utrzymaja …derbow to my sie doczekamy ale za nastepne 15 lat chyba …u nas miasto kase pakuje ,zaplecze zabezpieczone ,stadion mimo wszytsko jeszcze ujdzie iii tyle

  9. Avatar photo

    Scifo

    18 marca 2017 at 23:42

    Panowie spokojnie! Nie napier…..cie piłkarzy i trenera po każdym niepowodzeniu. Każdy z nas liczy stracone punkty, ale cała czołówka je traci. Porażka z Sosnowcem boli szczególnie, najważniejsze jest to, ile będziemy mieli punktów na koniec sezonu. Potrzebujemy pewnego zwycięstwa i mniej presji, ja wierzę, że tą ligę wygramy. Dajcie spokój z „murowanymi kandydatami” i hasłami w stylu „ekstraklasa albo śmierć”.

  10. Avatar photo

    tombotleg

    18 marca 2017 at 23:44

    Chorzowskie to Chorzowskie tamto, chuj mnie to obchodzi, spinać dupska i jedziemy dalej, sami pompujemy ten balon co roku, jakbyśmy byli jakimś Arsenalem.

  11. Avatar photo

    Wirek Gks

    19 marca 2017 at 00:12

    3 mecze 2 pkt,powiem krótko żenada:(.w polskiej lidze nie liczy się styl ale punkty,osobiscie wole chujowa gre ale żeby były punkty!!!mamy szczęście ze czołówka w tym sezonie tez je traci,inaczej już byśmy mieli strate kilkunastu pkt do czołówki jakby to był inny sezon,albo teraz albo już nigdy nie będzie awansu.a prezydent krupa co ze stadionem?!!!teraz miasto ponad 100mln wpompuje w drogi to o stadionie możemy zapomnieć,zenada,miasto wojewódzkie a stadion porażka,moze faktycznie zasługujemy tylko na 1 lige z ta organizacja,zapleczem i ta kadra!

  12. Avatar photo

    Irishman

    19 marca 2017 at 05:52

    A ja powtórzę: EKSTRAKLASA ALBO ŚMIERĆ!!!
    I nie jest to żaden slogan tylko fakt. Inaczej kasa pójdzie na siatkówkę, trenerzy i piłkarze rozjadą się po kraju, a my, prawdziwi PIŁKARSCY GieKSiarze umrzemy w tej I lidze albo niżej.

    Pamiętacie takie kluby?
    Szombierki Bytom – 25 sezonów w ekstraklasie
    Gwardia Warszawa – 23
    Odra Opole – 22
    Warta Poznań – 18
    Jeśli pamiętacie to super, ale już większość kibiców o nich zapomina.

    Kto o nas będzie pamiętał za kolejne 10 lat tułania się po wioskach???

  13. Avatar photo

    Kibol

    19 marca 2017 at 06:36

    Do Irishman brawo super śmierć albo albo masz piłkarzy co walczą do końca na boisku za wszelka cenę śmierci albo życia
    na śmierć albo masz piłkarzy co wiedzą że trzeba wygrywać derby bo będą się całe życie śmiali z nich i nie tylko z nich na śmierć całe życie i albo zrozumieją ze nie po to gra się w piłkę żeby zarabiać i się bawić Ale po to żeby grać na śmierć i życie bo przy okazji się zarabia czyli wybór jest po stronie zawodnika A nie trenera przykłady są ze spadkowiczami zawsze walczą do końca wytłumacz dlaczego ?

  14. Avatar photo

    Pyjter

    19 marca 2017 at 12:07

    Tombotleg
    Otóz to !
    Tym Murowanym Kandydatem jeszcze bardziej plączecie im nogi,zamiast spokojnie po cichutku step by step,z pokorą.

  15. Avatar photo

    Irishman

    19 marca 2017 at 13:14

    Jak step by step, po cichutku??? Większość fachowców widziała nas w Ex, pogadaj z ludźmi, nawet kibicującym innym klubom, też uważali nas za faworyta. Miasto daje niezła kasę, do tego dochodzi Klub Biznessu, kibice stają na głowie wspierając ich gdzie się tylko pojawią, przygotowania mieli bajeczne. Więc w tych warunkach, z takim składem ALE DOBRZE POUKŁADANYM to oni powinni tą ligę wciągać nosem i wcale nie k….. po cichutku, a nie odpieprzać takie numery!

  16. Avatar photo

    Tomek

    20 marca 2017 at 07:40

    Cóż jest kiepsko jeśli chodzi o pkt ale gra trzeba przyznać wygląda dobrze. Generalnie mówienie o tym że zawodowy piłkarz nie wytrzymuje presji to chyba jakis żart. Jak nie wytrzymuje to niech idzie grac na palcu tam presji nie ma. Generalnie brak pkt to efekt działalności brzęczka i braku wyciągania przez niego wniosków. Wszyscy wiedzieli że brakuje sensownego napastnika bo gonzo się skonczyl a co zrobil brzeczek zakontraktowal obronce i pomocnikow. Zreszta sprawa z tym Wisio wygląda mocno podejrzanie bo chlop prezentuje sie kiepsko a miejsce ma tylko ze strata dla zespolu. Kolejny problem to foszmanczyk. Chlop jest niezle wyszkolony to fakt ale ewidentnie nie ma sily na 90 min. No i w drugiej polowie staje i wszystko siada.Abramowicz Dawid to nie jest pilkarz na ten poziom. Auty autami ale to pilka nozna a nie reczna. Zresztą zmiany robione przez brzeczka sa irracjonalne. Posadzic fose i sprobowac na szpicy stanika z szoltysem na zmiane. Goncerza do rezerw bo jest calkowicie nieprzydatny. jak sie zajebalo okres transferowy to trzeba kombinowac inaczej

  17. Avatar photo

    Krzysztof

    23 marca 2017 at 10:23

    Witam,
    A co przedmowca sie dziwi ze mowi sie o awansie w Katowicach do ekstraklasy?!
    Miasto majace ponad 300tys ludzi , miasto wojewodzkie gdzie pieniedzy jest o wiele wiecej dla Gieksy niz np bylo : Termaliki ( ekstraklasa ), Leczna ( ekstraklasa ), wspomniany juz Ruch ( ekstraklasa ) itp a tutaj jest od ponad 10 lat ” dno ” mniejsze lub wieksze. Przede wszystkim to tez panowie nauczcie sie szanowac inne klub bo to Gieksa na ich tle jest blada a nie oni winni.
    Tak jesli Gieksa pilkarska w tym sezonie nie awansuje do ekstra… To 3/4 kasy z miasta powinno isc na Giekse SIATKARSKA i ekipe pana P.Gruszki.
    Bylem na kazdym ich meczu ( dom ) , tam jest walka , zangazowanie, nawet jak nie idzie idealnie : przede wszystkim graja w pluslidze ( ekstraklasa ) i z takimi top jak : Zaksa, Asecco, Skra , gdzie potrafia sie im przeciwstawic.
    Takze cieszmy sie i szanujmy to co jest lepsze GIEKSA SIATKARSKA !
    Wrecz czasem apeluje o wiekszy doping dla Nich i oprawy prawdziwych kibicow, zza przykladem liderow plusligi.
    Pozdro

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga