Dołącz do nas

Piłka nożna

[TRANSFER] Kamil Kurowski piłkarzem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po Damianie Michaliku doczekaliśmy się kolejnego transferu do naszego klubu. Dział komunikacji poinformował, iż nowym zawodnikiem GieKSy został Kamil Kurowski. Kontrakt został podpisany na rok.

Urodzony w Nowym Sączu 23-letni zawodnik w poprzednim sezonie grał w Olimpii Grudziądz, gdzie rozegrał na pierwszoligowych boiskach 19 spotkań. Zawodnik gra na pozycji pomocnika i może grać zarówno na pozycjach ofensywnych, jak i defensywnych. 

Nowemu zawodnikowi życzymy powodzenia w naszym klubie.

24 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

24 komentarze

  1. Avatar photo

    mikegieksa

    18 czerwca 2018 at 18:30

    Znowu jakiś legijny wynalazek…. Kto na to pozwala. Do tego z metra cięty. A w akademi był zarzut że prowadzi się zawodników że słabymi warunkami fizycznymi. Kpina z pieniędzy podatników!!!

  2. Avatar photo

    artur

    18 czerwca 2018 at 19:02

    Ludzie posłuchajcie se filmiki, oni wszyscy łącznie z zarządem używają słowa klucza czyli „najwyższe cele”. Widać, że zanim podpisał kontrakt musiał zostać pouczony słowa klucza w wypowiedziach do mediów. Jestem pewny, że oni w tym sezonie też nie awansują, bo awansu nie chcą, chcą grać o najwyższe cele czyli 5-6 miejsce.

  3. Avatar photo

    Jata

    18 czerwca 2018 at 21:10

    Kurwa malkontenci. Nic nigdy nie pasuje. Jojko z śmierdzielowa do nas przyszedł i został naszym guru. Zawsze coś nie tak. Może zróbmy już ankietę kto będzie hamulcowym.

    Nie awansują trudno, nie spodziewam się tego z marszu. Chcieliśmy gruntownych zmian to je mamy, ale zawsze znajdzie się ktoś komu nie pasuje że ten czy tamten.

    Nie jesteśmy polskim Realem że każdy do nas chce iść. Ot pierwszoligowy średniak z aspiracjami do awansu.

  4. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    18 czerwca 2018 at 23:00

    Kolejny transfer na pewno cieszy.Pytanie tylko kiedy i kogo sprowadzimy do ataku bo w tej formacji na dzien dzisiejszy mamy największy problem.

  5. Avatar photo

    artur

    19 czerwca 2018 at 07:41

    Nie malkontenci tylko realiści, a Tobie realizmu po tylu latach upokorzeń nadal brak. Pozyskują ulubieńców Paszulewicza, którzy spadli z ligi, wcześniej ściągali ulubieńców Mandrysza. Tacy to fachowcy w tej Gieksie są. Nie awansują to jedno, ale nie zbudują drużyny to drugie, za rok wezmą kolejnego trenera, który ściągnie chłopaków z Głogowa i zaś będą walczyć o najwyższe cele.

  6. Avatar photo

    misiek

    19 czerwca 2018 at 08:20

    @Artur, to jest zupełnie normalne że jak przychodzi szef (niezależnie czy trener w klubie czy szef w firmie) to ściąga ludzi którym ufa. Nic w tym złego i nic niedobrego jeśli tylko są to fachowcy.

    Jeśli będziemy chcieli co rok wymieniać cały skład to tak to będzie wyglądać. Tak się wielkiej piłki nie buduje…

  7. Avatar photo

    Mecza

    19 czerwca 2018 at 09:43

    Zawodnicy i trenerzy powinni być zatrudniani wg pomysłu dyrektora sportowego jak ma grać i wyglądać kadra. Trener powinien się do tego dostosować. Klub mydli oczy kibiców bo powinien wyjść Barnik i powiedzieć. Mamy przeciętny budżet na 5-6 miejsce w lidze i zatrudniamy zawodników którzy są na 5-6 miejscu w naszym rankingu, będziemy walczyć o jak najwyższe cele z tą kadrą którą mamy. Brakuje kurwa odwagi aby tak postawić sprawę a później debile piszą że ktoś nie chce awansować. Jesteśmy i będziemy średniakiem w tej lidze a nie Realem Madryt 1 ligowym. Zapamiętajcie. Jak coś wyjdzie to tylko szczęście, nie ma żadnych podstaw. Jesteśmy n-ty wyborem w tej lidze, wybierają kluby gdzie lepiej płacą.

  8. Avatar photo

    100ProcentowyCygan

    19 czerwca 2018 at 10:38

    Jata ignorancie jojko nie przyszedł zabtrenerem a tutaj mamy pielgrzymke kolesiostwa.już wiesz czemu polscy trenerzy są tacy ciency?bo nie są profesjonalistami. Profesjonalistą szuka na rynku najlepszych a nie bierze tych co spuscili drużynę do ligi nizej.

  9. Avatar photo

    Mecza

    19 czerwca 2018 at 11:21

    @100% nie pomyślałeś, że Ci co przyszli to są najlepsi na jakich nas stać? Przynajmniej tych o których wiedzą w klubie. Inna sprawa, że w niższych ligach są młodsi, tańsi, lepsi ale skąd my możemy o tym wiedzieć jak nie ma skautingu? Czytałem ostatnio wywiad z janekx89 i bardzo trafnie powiedział, że ludzie odpowiedzialni za skauting nie powinni wysiadywać w wygodnych lożach na ekstraklasowym meczu tylko jeździć po zadupiach. Wszyscy wspominamy lata 90, bogate lata 90 ale wtedy potrafiliśmy ściągnąć do czołowego zespołu w Polsce zawodnika z Carbo Gliwice, Naprzodu Rydułtowy, Ruchu Radzionków itd. Teraz u nas chyba mało kto na 2 ligę jeździ.

  10. Avatar photo

    Jata

    19 czerwca 2018 at 22:15

    @100% pada ignorancie hahaha

    Od wielu lat mamy kolesiostwo i tego nic nie zmieni – @Mecza dobrze napisał – nie ma podstaw aby było inaczej.

    Skoro chcieliśmy zmian (wyjebać wszystkich) – to przyjąć należy to co nam dają (na pewno na lepsze efekty mas nie stać).

    Przypominam – wymieniamy nie jednego zawodnika a CZTERNASTU (na chwilę obecną – liczę na więcej) !!!!!

    Jak zmiany to po całości, po powierzchowny lifting nam nie wychodził.

    I nie marudzić – nie wejdą rozliczymy ich, ale nowych a nie kolejny raz tych co dali ciała (o rok za późno)

  11. Avatar photo

    Irishman

    20 czerwca 2018 at 10:34

    @Mecza, nie wiem dlaczego odbierasz nam szansę tylko dlatego, że nie kontraktujemy piłkarzy z „nazwiskami”, z przeszłością w „Ex”?
    Ja uważam odwrotnie – jak mam wybrać wybijającego się, ambitnego, młodego piłkarza z I ligi albo 30-latka z bogatą przeszłością, ale którego już nikt nie chce w Ex, bo np. jest po kontuzji i musi się odbudować albo nie grał cała rundę, bo byli lepsi na jego pozycję itp. to wolę tego pierwszego! I wiem, że więcej z nim ugram, bo jemu się będzie chciało, bo on chce się pokazać, bo on chce asie uczyć i być coraz lepszym, bo on wie, że nie ma „nazwiska” i musi o nie dopiero zawalczyć!
    A taki gość z Ex, przychodzi do jakiejś tam I ligi i wie, że jest gwiazdą, więc on się nie będzie przemęczał, nie będzie nic udowadniał, biegał, starał się bo on ma przecież ekstra-klasowe umiejętności, więc niech inni biegają. I on wie, że ma „nazwisko” wiec jak mu się tu nie uda to pójdzie gdzie indziej, gdzie mu też zapłacą kupę kasy. I potem wychodzi taki pan piłkarz z Ex na boisko, a tu jakieś chłopaki z Puszczy albo Kolejarza i go ogrywają jak chcą. I co? No jak to co, presja kibiców, krzywa murawa, młodsi „koledzy” zawiedli itp. itd.

    Nie @Mecza, już to przerabialiśmy tyle razy, ze wystarczy.

  12. Avatar photo

    Mecza

    20 czerwca 2018 at 11:34

    @Irishman, szans nie odbieram ale jeśli coś ugramy to fartem. Nie jestem za zatrudnianiem zawodników których już nikt nie chce w Ex. To już przerabialiśmy przez ostatnie lata, są drodzy, rozkapryszeni i nie nadają się mentalnie do 1 ligi. Wiesz dlaczego mamy marne szanse? Bo klub organizacyjnie a również finansowo jest średniakiem. O ile finanse można na boisku zatuszować to organizacyjnie jesteśmy słabi. Pisząc organizacyjnie mam na myśli część sportową klubu. Nie mamy pomysłu, skautingu, ciągłości. To już jest rola dyrektora sportowego aby to poukładał. 6 miesięcy to za krótki czas aby oceniać Bartnika, ale za rok można już będzie wysunąć wnioski. Chciałbym aby okazał się drugim Łukaszem Masłowskim z Wisły Płock. Takich nam trzeba.

  13. Avatar photo

    Danielski

    20 czerwca 2018 at 11:55

    Aktualne transfery nie uważam za kiepskie. Nie chcę wyrokować czy są świetne, ale aktualnie myślę, że nie ma tragedii. Zważywszy na to na co nas stać. Mnie jednak nurtuje inny temat.

    Czy w klubie jest ktoś kto jest skautem? Albo jakoś inaczej się nazywa jego stanowisko? Czy jest ktoś kto ogląda mecze Gwarka Zabrze? Szombierek? Innych, mniejszych, śląskich klubów, w których są ambitni, młodzi piłkarze? Mamy Rozwój pod nosem, to dlaczego z Rozwoju więcej piłkarzy idzie do Górnika czy innych klubów, a nie do nas? Tabiś chyba jest pierwszym chłopakiem z Rozwoju, który do nas trafił.
    Kurowski, Michalik, Pawełek – to są zawodnicy w pierwszej lidze otrzaskani, praktycznie każdy śledzący tę ligę ich zna, więc by ich „wyszukać” – nie trzeba być skautem.
    Gdzieś kiedyś czytałem materiał o skautingu, bodajże w Anglii, że często to ludzie z pasji, za zwrot biletu na pociąg i mecz jeżdżą. GieKSa chyba nie jest aż tak biedna, by nie mieć chociaż jednej, dwóch osób, które by zaglądały na mecze niższych lig. I chciałbym by trafił do nas choć jeden taki, 18-20 latek, który może nawet na początku uczyć się I ligi, wchodzić na kwadrans, czy pół roku nadrabiać zaległości, ale jestem pewien, że gdzieś niżej można znaleźć nowego Gajtkowskiego czy Moskałę.

  14. Avatar photo

    Olo

    20 czerwca 2018 at 12:34

    W sokole Wola jest młody chłopak bodajże 16albo 17 letni wpuszczają go w drugiej połowie co wejście to bramka chłopak nie boi się gry wiem że to okręgówka ale może warto go sprawdzić niestety nie pamiętam jak się nazywa ale chyba dla klubu dowiedziec się to nie problem

  15. Avatar photo

    Mecza

    20 czerwca 2018 at 12:34

    @Danielski, właśnie o to mi chodzi. Mam nadzieję, że redakcja zrobi podcast o tym, no chyba że nie ma z kim pogadać i o czym… To aż niepojęte że w najnowszej historii nie potrafimy nikogo z niższej ligi ściągnąć który okaże się wartościowym graczem. Nie ma szkolenia, nie ma skuatingu, są tylko plany dwuletnie i rewolucje kadrowe.k

  16. Avatar photo

    Mecza

    20 czerwca 2018 at 12:37

    Dodam że Ci wartościowi tam są, 4 poziom rozgrywek czy nawet okręgówka. Trzeba wyłowić, ukształtować i wprowadzić do 1 składu a następnie sprzedać za niemałą kasę.

  17. Avatar photo

    Irishman

    20 czerwca 2018 at 12:43

    @Mecza, tu się zgadzam, że wychodzą lata zaniedbań i błędów, których nie da się szybko nadrobić. Szczególnie szkoda zmarnowanych, ostatnich trzech lat, gdy finansowo było już OK. No i teraz trochę zaczynamy od początku, a co gorsza ciążą nam ciągle kontrakty niektórych piłkarzy podpisane jeszcze przez poprzedników.
    Mimo wszystko nie twierdzę, że jak uda się osiągnąć sukces to tylko fartem. Raczej będzie to konsekwencja ciężkiej pracy obecnej ekipy. Faworytem oczywiście nie jesteśmy i to możemy sobie szczerze powiedzieć ale też nie gadajmy, że na pewno będziemy średniakiem, bo to już byłoby wywieszenie białej flagi.

  18. Avatar photo

    Mecza

    20 czerwca 2018 at 13:05

    Jesteśmy i będziemy średniakiem któremu jak uda się wygrać kilka meczów to będzie pompowanie balonika. Studzę emocje, również swoje bo czytając niektóre wypowiedzi że powinniśmy lać wszystkich bo jesteśmy GKS a jak jest inaczej to miasto nie chce itp, itd – ciśnienie mi skacze. Co do transferów oby z tej mąki udało się stworzyć czołową drużynę. Z drugiej strony wzmacniamy(?) się tymi którym nie udało się utrzymać w lidze a mamy ją ponoć wygrać,w najgorszym razie 2miejsce.

  19. Avatar photo

    artur

    20 czerwca 2018 at 19:44

    Średniakiem??? Takie wielkie miasto nie ma kasy??? Zostaniesz Mecza za rok sam z garstką naiwnych kibiców. Jeśli komus zależy na Gieksie to powinien zrobić wszystko żeby skończyć kompromitować Katowice.Co ten zarząd zrobił przez ostatnie lata??? Budują już 10 lat drużynę na awans, ile czasu Mecza potrzebują jeszcze???

  20. Avatar photo

    Olo

    20 czerwca 2018 at 20:26

    Panowie Kuba Krawczyk 17lat Sokół Wola

  21. Avatar photo

    Mecza

    20 czerwca 2018 at 21:08

    @artur, Katowice wydają więcej na klub niż Zabrze, Gliwice, BB, może Tychy, może Sosnowiec ale to nadal mało w porównaniu do środków którymi dysponuje Raków, Nieciecza, może Mielec. Na forum jest dużo jadu „kibiców” którzy niby dobrze życzą GKS. Wkurza mnie nawoływanie do zaprzestania finansowania ale…może obrócić proporcje? Po co napychać kapsy gwiazdom 2 letnich pomysłów z czego i tak nic nie ma? Co nam z tego, że jakaś misja awansu do Ex się powiedzie jak nie mamy fundamentów? Z tego tortu „fundusze na piłkarski GKS” zróbmy np. podział – 50% na pierwszy zespół, 30% na szkolenie młodzieży, 20% skauting. Uważam że nasz priorytet jest tutaj http://www.90minut.pl/liga/0/liga9588.html

  22. Avatar photo

    Mecza

    20 czerwca 2018 at 21:23

    Póki nie będziemy się liczyć w CLJ, nie ma sensu pakować kasy w 1 zespół. Zobaczcie ostatnie lata kto wygrał, Lech, Legia, Legia, Legia i chyba Legia. Przypadek, że oni są najlepsi w Ex? Do czego mamy dążyć? Dla mnie ideałem byłby GKS w Ex, rezerwy w 1 lidze, juniorzy w CLJ. Legia tylu wychowanków „wyprodukowała” że 1 ligę wciągnęłaby nosem i w EX pierwsza 8, no ale trzeba najpierw zrobić warunki. Kasa jest, kuleje organizacja, pomysł. Zatrudniajmy kolejnych zawodników „ekstraklasowy” którzy schodzą ze sceny…Powodzenia. W trenera Rumaka nie wierzę za bardzo chociaż mu kibicuję ale sprawdzcie sobie kogo on ściągną z EX, wiadomo że tam wyłapują najlepszych, którzy rokują, brawo https://sportdziennik.pl/mistrzowskie-wzmocnienia/

  23. Avatar photo

    Irishman

    21 czerwca 2018 at 05:03

    @Mecza, poruszyłeś tyle wątków, że właściwie to by trzeba długo o tym pogadać przy kufelku 🙂 Ale spróbuje się w miarę krótko odnieść.

    1.Model, który proponujesz, z trudem spełniają najlepsze polskie kluby. Jest to oczywiście coś do czego trzeba dążyć ale nie jest warunkiem awansu do Ex. Jeśli mielibyśmy czekać z awansem, aż staniemy się takim klubem, to prędzej kibice się zniechęca i poodchodzą, miasto podobnie i sekcja piłkarska będzie stopniowo umierać.
    2.Dlatego to awans jest podstawą, aby zbudować silny klub, a nie odwrotnie.
    3.Obecna ekipa (Zarząd itd.) popełniła kilka błędów… ale nie przez 10 lat. Najpierw robiliśmy szybki awans ale brakowało trochę środków finansowych. Gdy te się znalazły mieliśmy już długi, a sytuację pogorszyło zamieszanie z Królem co prawie zabiło klub. Wtedy obecna ekipa wraz z miastem uratowały go, za co im chwała i wdzięczność! Dopiero w ostatnich latach, a szczególnie ostatnim roku popełniliśmy kilka poważnych błędów, które spowolniły nasz rozwój ale go nie zatrzymały.
    4.Kibice psioczą na miasto, bo chcieliby, aby ono pompowało w klub kasę na poziomie prywatnego sponsora (Bruk-Bet, X-kom) i jeszcze wybudowało stadion, a to jest oczywiście niemożliwe.
    Ale nie trzeba wcale ściągać drogich piłkarzy, aby zbudować silną drużynę. Czasem wystarczy mieć dobry pomysł i wykonawców, którzy go zrealizują. I my próbujemy iść właśnie tą drogą. Sęk w tym, że „dwuletni plan” awansu do Ex prezesa Cygana, ostatecznie upadł dopiero teraz, prawie po trzech latach, a i tak jest jeszcze parę rzeczy, które trzeba naprawić albo posprzątać. Tak więc awans już w nadchodzącym sezonie może się nie powieść – MOŻE ALE TEŻ WCALE NIE MUSI!
    Zresztą pompowanie ogromnych środków w drużynę też nie gwarantuje NATYCHMIASTOWEGO sukcesu, czego przykładem może być nasz obecny rywal z Niecieczy.
    5. Nie @Mecza, nie jesteśmy średniakiem, a przynajmniej nie I-ligowym. Ale nie jesteśmy też gigantem. Na szczęście nie tylko giganci odnoszą sukcesy 🙂

  24. Avatar photo

    Mecza

    21 czerwca 2018 at 09:44

    @Irishman masz rację, bez awansu nie zbudujemy tego co już funkcjonuje w najlepszych polskich klubach. Jednak już teraz powinniśmy postawić sobie takie cele i małym krokami(równolegle z walką o awans) to realizować. Wiele klubów w ekstraklasie nie rozwija się, stoi w miejscu zatrudniając co roku tabuny obcokrajowców na rok, dwa. Nie chcę aby taki był GKS. Nie wiem czy Bartnik ma podobne wyobrażenie, on może przyszedł tu na dwa, trzy lata a ja chciałbym aby ktoś miał wizję jak będzie ten klub wyglądał za 10-15lat. Przez ten czas przewinie się masa ludzi dla których GKS będzie tyle etapem, a my zostaniemy tu na zawsze. Na początek powinna być decyzja o reaktywowaniu II drużyny, to jest niezbędne.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga