Piłka nożna Prasówka
Przegląd doniesień mass mediów: „Rozstajemy się w dobrych relacjach, choć odchodzę niespełniony”
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, na temat związane z piłkarską GieKSą:
sportdziennik.pl – „Franiu” (jednak) zostaje
Jeszcze tydzień temu wydawało się, że Adrian Frańczak – podobnie jak wielu kolegów z szatni z minionego sezonu – jednak rozstanie się z Bukową.
Doświadczony obrońca jest jednym z dwóch – obok Pawła Mandrysza – graczy, których kontrakty kończą się z końcem czerwca, a formalnie ich przedłużenie jeszcze nie nastąpiło. Wydawało się, zwłaszcza wobec faktu zakontraktowania Rafała Remisza – że szanse „Frania” na pozostanie w Katowicach znacząco zmalały. Ale… 30-latek „obronił się” wynikami przeprowadzanych w ub. tygodniu testów szybkościowych i wydolnościowych, do których – jak wiadomo – sztab szkoleniowy GieKSy przywiązuje dużą wagę. W poniedziałek Frańczak rozmawiał z działaczami o warunkach nowej (na niższym pułapie finansowym) umowy. I choć na razie nie zostały one jeszcze przelane na papier i podpisane, stanowiska obu stron – ponoć – mocno się zbliżyły.
Kapitan zszedł z pokładu
Bywało lepiej i gorzej w trakcie jego przygody z GKS-em Katowice. Ale nikt nie zabierze Grzegorzowi Goncerzowi tego, że stał się jedną z ikon klubu z Bukowej.
W czwartek były kapitan oficjalnie pożegnał się GieKSą.
– Darzymy się z prezesem Marcinem Janickim szacunkiem i sympatią, de facto więc na jednym spotkaniu ustaliliśmy warunki rozstania – mówił nam wczoraj Grzegorz Goncerz, krótko po informacji o rozwiązaniu umowy. Kilka tygodni temu „Gonzo” – mający kontrakt ważny do czerwca 2019 – został odsunięty od drużyny. Nie było go w osiemnastce w kolejkach wieńczących sezon, nie było na treningach, które katowiczanie wznowili 21 czerwca.
– Ćwiczyłem indywidualnie, korzystając z obiektów przy Bukowej, z siłowni i z… parkowych alejek – zdradza król strzelców I ligi sprzed lat.
Realizował w ten sposób plan zajęć rozpisany mu przez… Leszka Dyję, pracującego niegdyś w Katowicach, obecnie zaś będącego u boku Jerzego Brzęczka w sztabie Wisły Płock.
– Muszę być w formie, kiedy będę już wiedział, gdzie zagram w najbliższym sezonie – wyjaśnia „Gonzo”.
[…] „Serdecznie dziękujemy Grzegorzowi za wszystkie lata spędzone na Bukowej” – informację o rozwiązaniu kontraktu klub opatrzył na stronie internetowej podziękowaniami za dziewięć lat gry.
– Powiedziałem kiedyś, że nie wyobrażam sobie siebie wchodzącego do innej szatni. Teraz będę musiał… – westchnął na koniec krótkiej rozmowy były kapitan…
Cała Gieksa w jednym miejscu…
Warto przeczytać o zmianach w dystrybucji biletów na mecze GKS-u Katowice.
… a konkretnie – na stronie bilety.gkskatowice.eu. Właśnie tu – a nie, jak dotychczas, w różnych serwisach – nabywać można karnety i wejściówki na mecze wszystkich ligowych sekcji GKS-u. Ważność zachowują dotychczasowe Karty Kibica, od tego sezonu będą umożliwiać wejście nie tylko na stadion, ale również na potyczki siatkarzy i hokeistów.
Wraz z rozszerzeniem możliwości powyższego serwisu, klub uruchomił już sprzedaż karnetów na rundę jesienną w pierwszej lidze piłkarskiej. GieKSa rozegra do końca roku aż 11 meczów, więc wydatek rzędu 135 zł (Trybuna Główna) i 90 zł („Blaszok”) nie jest ceną wygórowaną. Karnety ulgowe (kobiety, dzieci, seniorzy powyżej 65 lat oraz osoby uczące się i studenci do 26. roku życia) to wydatek 45 złotych.
Poza wspomnianą sprzedażą internetową, klub prowadzi także sprzedaż bezpośrednią – w sklepie Blaszok w Katowicach przy ul. Świętego Stanisława 8.
sportslaski.pl – Pawełek powalczy z Baranem
GKS Katowice podpisał kontrakt z Krzysztofem Baranem. Bramkarz związał się z klubem roczną umową.
28-letni Baran ostatnie trzy sezony spędził w Bruk-Becie Termalice Nieciecza, dla której rozegrał zaledwie jedno spotkanie w Lotto Ekstraklasie. Częściej grał we wcześniejszym klubie – Jagiellonii Białystok, której barwy reprezentował przez pięć lat i zagrał w tym czasie 32 spotkania ligowe. Z „Jagi” dwukrotnie był wypożyczany – do Ruchu Radzionków i Podbeskidzia Bielsko-Biała.
„Rozstajemy się w dobrych relacjach, choć odchodzę niespełniony”
GKS Katowice rozwiązał kontrakt z Grzegorzem Goncerzem. Przedłużone za to zostały umowy z Adrianem Błądem, Adrianem Frańczakiem i Mateuszem Mączyńskim. W klubie zostaje też wypożyczony Wojciech Słomka.
O tym, że Goncerz odejdzie z GieKSy było wiadomo już od kilku tygodni, gdy razem z Arminem Ćerimagiciem, Wojciechem Kędziorą i Dawidem Plizgą został odsunięty od pierwszej drużyny. W przeciwieństwie do wspomnianej trójki – on miał jeszcze ważny kontrakt, który został właśnie rozwiązany za porozumieniem stron.
Goncerz grał w GieKSie od 2009 roku z półroczną przerwą na występy w Ruchu Chorzów. Napastnik rozegrał 226 meczów, w których strzelił 59 bramek. Jest czwartym najskuteczniejszym graczem w historii klubu. W sezonie 2014/2015 zdobył koronę króla strzelców I ligi.
– Czas spędzony w GKS-ie Katowice był pięknym momentem mojego życia. Przyszedłem na chwilę, a zostałem tutaj dziewięć lat, a to bardzo długi okres w życiu sportowca. Przez ten czas cały czas rozwijałem się razem z klubem, za co jestem bardzo wdzięczny wszystkim prezesom, trenerom i zawodnikom, z którymi współpracowałem. Zabieram stąd wiele znajomości i wiele przyjaźni. GieKSa zawsze będzie dla mnie wyjątkowym miejscem i zawsze będę trzymał za nią kciuki. Rozstajemy się w dobrych relacjach, choć odchodzę niespełniony, ponieważ nie udało się osiągnąć tego najważniejszego celu i mojego największego marzenia. Chciałbym także podziękować za wsparcie kibicom. Pamiętajcie o tym, co dobrego udało mi się zrobić, a za gorsze momenty, które są wpisane w życie sportowca, mogę jedynie przeprosić. Zawsze starałem się dawać z siebie wszystko – powiedział na koniec Goncerz.
Sportowy awans Klemenza. Trafił do wicemistrza Polski
Lukas Klemenz przechodzi z GKS-u Katowice do Jagiellonii Białystok. Obrońca został wykupiony przez wicemistrza Polski.
28-latek asystentem trenera Jacka Paszulewicza
Dawid Szwarga dołączył do sztabu szkoleniowego GKS-u Katowice. Szwarga jako piłkarz występował m.in. w zespole Młodej Ekstraklasy Odry Wodzisław, a także w GKS-ie Jastrzębie i Skrze Częstochowa. Co ciekawe, był testowany przez GKS Katowice. Piłkarską karierę zakończył w 2016 roku.
GieKSa rozpoczęła zgrupowanie w Katowicach
Wczoraj rozpoczęło się zgrupowanie GKS-u Katowice… na własnych obiektach. W obozie przygotowawczym bierze udział 21 zawodników, ale liczba ta może się jeszcze zmienić.
Obóz potrwa do 8 lipca. Wśród graczy, którzy będą trenować z GKS-em znaleźli się Konrad Andrzejczak oraz Dominik Bronisławski, a także zawodnik Akademii Piłkarskiej „Młoda GieKSa” Michał Szczyrba.
gol24.pl – GKS Katowice – GKS Bełchatów 2:1. Pierwszy sparing GKS Katowice. Zaczęli od zwycięstwa
GKS Katowice w pierwszym sparingu pokonał GKS Bełchatów 2:1. W zespole Jacka Paszulewicza testowanych było kilku nowych zawodników, m.in. były reprezentant Polski.
[…] W ekipie z Katowic wystąpili m.in. Adam Kokoszka, 31-letni były reprezentant Polski, ostatnio w Śląsku Wrocław, który przez ostatni rok leczył kontuzję zerwanych więzadeł, 22-letni napastnik Piotr Kurbiel z Olimpii Elbląg, jego równieśnicy – pomocnik Zagłębia Lubin Konrad Andrzejczak i pomocnik Stali Brzeg Dominik Bronisławski. Na ławce rezerwowych zadebiutował natomiast Dawid Szwarga, nowy asystent Paszulewicza.
W pierwszej połowie nieco lepsze wrażenie sprawiali goście, ale dobrze spisywał się w bramce GKS-u Szymon Frankowski. Po przerwie już jeden z pierwszych ataków gospodarzy przyniósł im gola, którego płaskim strzałem przy słupku zdobył Tomasz Midzierski, którego przyszłość na Bukowej wciąż jest niepewna, podobnie jak Pawła Mandrysza, którego kontrakt wygasł właśnie w sobotę. Wynik podwyższył po rzucie rożnym Dalibor Volas finalizując rzut rożny. Bełchatowianie odpowiedzieli golem będącym wynikiem prostego błędu obrońców GKS-u. Niewiele brakowało, by kilkadziesiąt sekund później był już remis, ale żaden z gości nie doszedł do piłki odbitej przed siebie przez Mariusza Pawełka. Do groźnie wyglądającej sytuacji doszło w 53 minucie, gdy Kokoszka kopnął w twarz jednego z rywali, za co zobaczył żółtą kartkę. Na szczęście nie doszło do poważnej kontuzji. W zespole gości testowany był natomiast Maciej Wierzbicki, były bramkarz GKS-u Katowice. I to właśnie jemu byli koledzy strzelali gole. Po meczu katowiczanie rozpoczęli zgrupowanie w jednym z hoteli blisko Bukowej.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Najnowsze komentarze