Dołącz do nas

Hokej

Anderson show!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W 43. kolejce THL nasza drużyna zmierzyła się z KH Energą Toruń w Toruniu. Swoją pierwszą bramkę strzelił Sam Coatta.

Pierwszą tercję rozpoczęliśmy od szybkiego ataku. W 3. minucie świetnym refleksem wykazał się Eliasson, broniąc strzały spod niebieskiej linii. Dopiero w 8. minucie w świetnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Dupuy, ale jego strzał obronił Svensson. W kolejnych minutach obie drużyny pokazywały wiele niedokładności w swoich zagraniach, a większość gry toczyła się w tercji neutralnej. W świetnych sytuacjach do strzelenia bramki w drugiej połowie pierwszej tercji znaleźli się Wronka, Verveda oraz Coatta, ale ich strzały były zbyt niedokładne aby pokonać bramkarza gospodarzy. Na sam koniec pierwszej odsłony w poprzeczkę bramki trafił Verveda.

Drugą tercję rozpoczęliśmy od sytuacji sam na sam Grzegorza Pasiuta, ale jego strzał przeleciał daleko obok bramki Svenssona. W 25. minucie świetną interwencją popisał się Eliasson, broniąc strzał z one-timer’a. Kolejne minuty były popisami obu bramkarzy, którzy w dalszym ciągu byli niepokonani. Wynik spotkania w 32. minucie otworzył Stephen Anderson zbijając krążek backhandem po przytomnym zagraniu w wykonaniu Patryka Wronki. W 35. minucie drugą bramkę zdobył Stephen Anderson wykorzystując fantastyczne podanie Zacka Hoffmana. W kolejnych minutach gra naszej drużyny wyglądała coraz lepiej, przed szansami na podwyższenie prowadzenia stanęli Hoffman i Michalski, ale ich strzały minimalnie minęły bramkę Svenssona. Na sam koniec odsłony atmosferę spotkania postanowili podgrzać jeszcze Michalski i Syty, ale pomimo tego obie drużyny spokojnie zeszły do szatni na przerwę.

Trzecią tercje rozpoczęliśmy ponownie od szybkiego ataku na bramkę gospodarzy. W 42. minucie swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu zdobył Stephen Anderson, fantastycznie uderzając back hand’em w okienko bramki Svenssona. Pomimo wysokiego prowadzenia, ataki naszej drużyny nie ustawały. W 45. minucie została odgwizdana pierwsza kara w tym spotkaniu, dając szanse naszej drużynie na podwyższenie wyniku. Pomimo oddania kilkunastu strzałów w rozgrywanej przewadze, żaden z naszych zawodników nie znalazł sposobu na pokonanie Svenssona. W 57. swoją pierwszą bramkę dla naszej drużyny zdobył Sam Coatta. Potem tempo gry znacznie spadło, a nasza drużyna do samego końca kontrolowała w pełni grę, nie pozwalając na groźne uderzenia zawodników Torunia.

KH Energa Toruń – GKS Katowice 0:4 (0:0, 0:2, 0:2)

0:1 Stephen Anderson (Patryk Wronka, Jean Dupuy) 31:17
0:2 Stephen Anderson (Zack Hoffman, Błażej Chodor) 34:53
0:3 Stephen Anderson (Jean Dupuy) 41:02
0:4 Sam Coatta 56:11

KH Energa Toruń: Svensson, Studziński – Schafer, Kulintsev, Bashirov, Syty, Denyskin – Jaworski, Gimiński, Korenchuk, Arrak, Vorona – Zieliński, Ilvessuo, Kalinowski K., Fjodorovs, Sedlak – Kurnicki, Maćkowski, Phelps, Napiórkowski, Kalinowski M.

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Runesson, Lundegard, Coatta, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Hofman Jo., McNulty, Koivusaari – Maciaś, Huhdanpaa, Hofman Ja., Michalski, Bepierszcz.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga