Piłka nożna
Andreja Prokić w GieKSie
Kontrakt z GieKSą podpisał 27-letni Andreja Prokić, który w obecnym sezonie bronił barw Stali Mielec. Umowa została podpisana na dwa lata i będzie obowiązywać od 1 lipca. Andreja Prokić to serbski pomocnik. Jest to pierwsze wzmocnienie naszego klubu pod kątem przyszłego sezonu.
Dorobek Andreja Prokicia w Polsce:
2010/11 – Stal Rzeszów – 28 spotkań (26 w pierwszej „11”, 19 pełnych), 2363 minuty, 10 bramek (II liga)
2011/12 – Stal Rzeszów – 28 spotkań (28 w pierwszej „11”, 20 pełnych), 2383 minuty, 4 bramki (II liga)
2012/13 – Stal Rzeszów – 35 spotkań (31 w pierwszej „11”, 22 pełne), 2693 minuty, 10 bramek (II liga)
2013/14 – GKS Bełchatów – 20 spotkań (4 w pierwszej „11”, 1 pełne), 415 minut, 1 bramka (I liga)
2014/15 – GKS Bełchatów – 22 spotkania (2 w pierwszej „11”, 2 pełne), 746 minut, 1 bramka (Ekstraklasa)
2015/16 – Stal Mielec – 31 spotkań (31 w pierwszej „11”, 13 pełnych), 2635 minut, 12 bramek (II liga)
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


maxiu
30 maja 2016 at 16:43
I co zero komentarzy??????
Boss
30 maja 2016 at 16:49
No to krótko i na temat: SZROT . Dalej brak zawodnika dającego szanse na grę o czołówkę ligi
Wlodek
30 maja 2016 at 17:02
Obyś chopie nie dostosowal sie do reszty grajkow powodzenia
JARECKI
30 maja 2016 at 18:28
Boss ty napewno wiesz o kim piszesz? Sledziłes moze jak grala Stal i kto strzelal jej bramki?
Boże co za trole
CIErPLIWY
30 maja 2016 at 18:34
Dawać go do ataku z Gonzo !
pawelas197
30 maja 2016 at 18:54
dziwne stalowka weszla do 1 ligi i by sie pozbywala dobrego grajka ?
Berol
30 maja 2016 at 19:26
Zobaczymy co z niego będzię czytając komentarze kibiców Stali Mielec u nich prezentował się dobrze i go chwalą .Pogra ocenimy….. nieraz już do nas przychodzili na papierze niby niezli gracze a potem odwalali padake np Petasz. Pożyjemy zobaczymy oby to był dobry transfer
maxiu
30 maja 2016 at 20:53
pawelas@ powiedz mi od kiedy Stal Mielec to stalówka????Ja pierdo.,le jaka tutaj sie wypowiada patola!!!!!!
Boss
30 maja 2016 at 20:58
12 goli w 2 lidze to wyczyn ?? W stali gra na napadzie wiec ilośc bramek nie powala, bo w drużynie która rozklepała ligę powinien mieć ze 20 jeśli jest kluczowym zawodnikiem. Obym sie mylił, ale jego historia nie przemawia na jego korzyść to raz a dwa kondycja i siły to chyba do 60-70 min albo gra w kratkę bo co drugi mecz w niepełnym wymiarze czasu… Jeśli dla was to wzmocnienie dające gwarancje gry o awans to zejdźcie na ziemie i przeanalizujcie ostatnie 9lat i historie oraz statystyki zawodników którzy tu przychodzili..
maxiu
30 maja 2016 at 21:03
boss@ zamknij ryj i przestan szerzyc defektyzm nie pasuje to na cichej jest klub ktory spelni twoje oczekiwania
Boss
30 maja 2016 at 22:06
To nie defektyzm tylko realizm. Zejdź na ziemie a nie fruwaj w obłokach, i trochę kultury bo ze jesteśmy w internecie to nie znaczy ze to nie obowiązują pewne zasady dyskusji
Greg
30 maja 2016 at 23:32
Zaczyna sie walka o awans ????1szy transfer siedzi zobaczymy jeszcze 5
Motala weź tego z rozwoju obcokrajowca tez jest dobry
Jack
31 maja 2016 at 00:39
A ja myślę, że to nie defektyzm, tylko… Oprócz kultury przydałoby się też deczko nauki języka polskiego i wtedy wiara w zwycięstwo będzie większa. 🙂
Irishman
31 maja 2016 at 03:10
Jakby tak do nas przyszedł nawet Ronaldo to pewnie też znalazłby się ktoś kto by kręcił nosem i o coś by się tam dowalił. 🙂
Prokić sam o sobie mówi, że jest bocznym pomocnikiem. Jeśli ktoś taki daje radę w napadzie i strzela 12 goli to nawet w II lidze jest to przyzwoity wynik. Mam nadzieję, że będzie dobrym następcą Bębenka.
Moim zdaniem dobry transfer ale mam nadzieję dopiero otwierający solidną listę.
Jarecki
31 maja 2016 at 08:03
Bravo Irish.Pelna zgodnosc.
Boss gdzie ty widzisz tu realizm? Czolowy pilkaz II ligi przychodzi zle(czy odpali zobaczymy,po co go od razu skreskac).To kto ma przyjsc zebys byl usatysfakcjonowany?
maxiu
31 maja 2016 at 09:50
Jarecki@ Teraz nikomu sie nie dogodzi.Pamietam jak wszyscy doradzali wywalenie Pitrego,a teraz jada po zarzadzie ze pozbyl sie super grajka.Tak samo bylo z trenerem .Bierzcie Ojrzynskiego mówili ,ja sie pytam gdzie sa teraz zespoly przez niego trenowane.Po nominacji Brzeczka euforia teraz juz go chca zmieniac.A co do transferu to ja juz nie wiem kogo mamy sciagnac najlepszy zawodnik lidera II ligi pomocnik z 12 bramkam!!!Sami kibicxe Stali Mielec twierdza ze to dobry grajek „Fatalnie dla Stali Mielec. Świetny zawodnik. No to mamy w Mielcu problem. Powodzenia Andrzej i dziękujemy za bramki!!!!” to tylko jeden z wielu wpisow kibiców z Mielca.. Dzisiaj zakontraktujemy Abramowicza i ciekawe co wtedy beda pisac znawcy typu boss???
Kibic2
31 maja 2016 at 14:32
Panowie nie ma co wieszać psów na nowych zawodnikach. Nie wiadomo pod jakim kątem byli obserwowani, jakie ma być ich zadanie. W każdym bądź razie wydaje mi się, że w chwili obecnej każdy kto ma chęci do gry będzie o niebo lepszy niż aktualny team;) Reasumując jestem ciekaw, kiedy dopadnie nowych graczy „syndrom bukowej” czyli nagły spadek formy połączoną z amnezją jak grać w piłkę. Na chwilę obecną życzę nowym zawodnikom sukcesów na miarę GieKSy jaką znam i pamiętam a jeśli pokuszą się o coś więcej będę wniebowzięty. p.s. nazwiska mi nic nie mówią ;( i tego najbardziej się obawiam, że w następnej przerwie między rozgrywkami będziemy w tym samym miejscu co dzisiaj.
tomek
31 maja 2016 at 15:12
Ale jaja fachowiec brzeczek robi transfery. Przy pomocy zawodników z II i III ligi chce robic awans. Posikam sie chyba ze smiechu. Bardzo chciałbym sie mylic ale niestety cos mi sie zdaje ze z tej maki nic nie bedzie
Kibic2
31 maja 2016 at 16:08
@Tomek chcesz się posikać na serio?? to wejdź na NASZE FORUM, zakładam, że większość wpisów to sarkazm;)))))) Jak czyta to ktoś postronny to zrywa boki;)
JARECKI
31 maja 2016 at 16:45
Kolejni 2 fachowcy.Wy na pewno nie jestescie z hasiok areny?
Noname fachowcy za monitora.Jak sie was czyta to rece opadaj.
Czy ktokolwiek lub cokolwiek wam pasuje?
Kibic2
31 maja 2016 at 17:49
@Jarecki na twoje nieszczęście nie jesteśmy z hasiok areny, jesteśmy z bukowej. Nie wiem ile masz lat ale kilka rzeczy, nie tylko mi nie pasuje. Pamiętam że jak chodziłęm na mecze to piłkarze zapierdalali (to pewnie jest ci obce). Bawimy się w pierwszą ligę dobre kilka lat. Jak sięgam pamięcią to Gieksa zawsze grała na maksa(młodzi dla których proste kopnięcie piłki to szczyt piłkarstwa mogą nie widzieć o czym piszę). Czytając forum nie tylko ja jestem zdziwiony.Dlaczego frekwencja spada? Na forum dalej można trafić na beton. Przykre ale prawdziwe.
maxiu
31 maja 2016 at 18:08
Dlaczego frekwencja spada ??? Po takich wpisach jak tutaj to odechciewa sie ludziom chodzic na mecze!!
JARECKI
31 maja 2016 at 19:45
@Kibic2 no a juz myslalem ze nik nie wyskoczy z takim glodnym kawalkie a jednak..
Myslales ze zablysniesz czy jak? Jak ja chodzilem …. Tu cie zaskocze ja tez pamiętam derby ze smierdzielami L puchary wyjazdy tez były i halowe w Spodku byly .Czasu nie zatrzymasz wiec zostalo jezdzic tylko na B1 ale jezdze jestem na dobre i zle a ty?
Juz nie moge czytac i sluchac tych wszystkich „fachowcow” i tych teksow – Jak ja chodzilem..
Kibic2
31 maja 2016 at 20:45
@Jarecki natomiast ja nie mogę słuchać tekstów w tonie, że ktoś jest z hasiok areny, w momencie gdy wyraża dezaprobatę do tego co się dzieje aktualnie. Fakt nie sposób się zgodzić z krytyką ale takie są fakty. Prawda jest taka, że lata do typu graliśmy piłkę na wyższym poziomie niż teraz. Jeżeli dla ciebie nie jest to jakiś poziom do porównania, to cóż ja ci mogę pisać. Piłka nam ucieka jak świat długi i szeroki. Niestety tak jak zapewne większość kibiców mam centralnie dość tego co się dzieje. To widać po trybunach. Życzę naszym wejście do extry ale dmuchanie balona to jakaś paranoja. Zgodzisz się? Czy głęboko wierzysz w plan nakreślony przez klub?
Jarecki
1 czerwca 2016 at 07:47
@Kibic2 to poczytaj jak pisza o Nas smrody i nie ma wielkich roznic . To ci sie nie podoba tamto ten jest zly tamten jest zly a czy jest cokolwiek zwiazanego z GieKSa co ci sie podoba?! Pewnie nie.Jasne ze sie boje ze kolejny raz nic z tych planow i obietnic ale… wole pompowanie balonu . Bo moze akurat tym razem sie uda i wierze w to jak i poprzednim razem i poprzednim.Ciekawe co zrobisz jak tym razem sie uda? Na pierwszym meczu z somalia pelno bylo takich gosci jak ty na nastepnych meczach juz ich nie widzialem.Bo kolejki do kas bo kolejki do bramek bo zle graja…
Irishman
1 czerwca 2016 at 11:06
Panowie, to może ja Was pogodzę, bo… „jak ja chodziłem na GieKSę” to graliśmy (w ekstraklasie) derby z Szombierkami Bytom, które niedawno co zostały mistrzem Polski, a dla takich chorzowskich to byliśmy takim, nic nie znaczącym klubem jak dla nas dzisiaj jest Rozwój. Dopiero lata ciężkiej pracy wielu ludzi pozwoliło sobie wywalczyć taką pozycje jak później.
I dlatego, to co mnie najbardziej rozwalało to ta sportowa degrengolada, ten pogłębiający się z sezonu na sezon marazm. Po prostu serce krwawiło, jak sobie człowiek pomyślał, że na marne pójdzie ten wysiłek tych wszystkich ludzi, których pamiętam (a dziś już nie żyją), którzy doprowadzili nasz klub na należne mu miejsce w polskiej piłce. I że sezon po sezonie odchodzimy w zapomnienie i krok po kroku jesteśmy coraz bliżej takiego upadku jak wspomniane Szombry. Nawet ostatnio zaczęło mi się wydawać, że te wszystkie gadki o awansie w dwa lata, to zwykła ściema. No bo zima „przespana”, zapewnienia Brzęczka o potencjale naszej drużyny runęły w gruzy, a jak jeszcze Motała, zaczął coś gadać w wywiadzie w jaki to sposób będziemy zachęcać piłkarzy do gry w GieKSie, to normalnie padłem na ryj z rozpaczy.
Ale teraz, jak widzę z jakim animuszem przystąpiliśmy do przebudowy drużyny, to znowu zaczynam wierzyć! Jasne, że to początek dopiero i musi być jeszcze przyjść tych kilku zawodników więcej (i lepszych) ale wreszcie dzieje się SPORTOWO coś dobrego, coś co nie działo się u nas od dawna. Kibic2, może dla Ciebie to jest kolejny balon, który pęknie, a dla mnie i dla wielu innych nowa nadzieje, która może wreszcie da upragniony efekt!
Pozdrawiam
Jarecki
1 czerwca 2016 at 11:29
Kurde Irish no zeby tak zaraz Szombrami wyskakiwac????masz u mnie za to browara(juz drugiego)????
A do reszty tego co napisales to nic dodac nic ujac
Kibic2
1 czerwca 2016 at 15:54
Irish bardzo trafnie napisane i tu się zgadzam. Jednak odnośnie awansu ja osobiście pozostaje nadal sceptyczny, co nie oznacza, że nie życzę im ekstraklasy. (Nadal nie ma szkieletu drużyny a zanim się nowi ograją, to minie kilka dobrych kolejek). Obym się mylił i żeby GieKSa zagrała jak za starych dobrych lat!
Irishman
1 czerwca 2016 at 21:48
Dzięki za piwo! Oczywiście nie pozostanę dłużny, ale i tak najwięcej bedzie musiał postawić Kibic2, za to marudzenie 😉 😉 😉
To, co Panowie, spotykamy się w Jugolu, w czerwcu 2017 i świętujemy awans?
🙂
Kibic2
1 czerwca 2016 at 22:32
Hehe może być:) Oby nie trzeba było przesuwać na 2018 😉
Jarecki
3 czerwca 2016 at 11:11
2017 lepiej wyglada???? Trzymam za slowo