Siatkówka
Asseco Resovia Rzeszów – załapać się do play-offu
Następnym rywalem GKS-u jest Resovia Rzeszów, jeszcze do niedawna trzecia siła PlusLigi.
Nieudany poprzedni sezon (bo tak trzeba uznać przy takim klubie zajęcie miejsca czwartego) poskutkował sporymi zmianami i w sztabie szkoleniowym jak i w kadrze zespołu. Jeśli chodzi o trenera, to obecny sezon zaczęła Resovia pod wodzą Włocha Roberto Serniottiego, który postanowił połączyć młodość z doświadczeniem w drużynie. Przebudowa kadry zespołu nie przyniosła spodziewanych efektów i już po dwunastu rozegranych kolejkach i aż pięciu porażkach, po przegranym meczu w Warszawie, „głową” za tak słaby wynik zapłacił trener Serniotti. Warto tu zaznaczyć, że w całym poprzednim sezonie rzeszowianie przegrali 9 spotkań (w tym wszystkie 4 w play-offie), a obecnie mają już na swoim koncie aż 11 porażek. Włocha zastąpił, nowy-stary szkoleniowiec czyli Andrzej Kowal, który firmował swym nazwiskiem poprzednią kampanię! Obecny trener próbuje ratować sezon i Resovia wciąż walczy aby zakwalifikować się do play-offu (to daje zajęcie miejsca w pierwszej szóstce), a są przecież teraz na siódmej lokacie! Czy dadzą radę? O tym przekonamy się już w połowie kwietnia. A jakie są efekty zmian personalnych?
Na rozegraniu stracono Fabiana Drzyzgę i to na pewno jedna z przyczyn takiej, a nie innej gry tego zespołu. Wydawało się że głównym rozgrywaczem będzie sprowadzony w letniej przerwie Michał Kędzierski, jednakże więcej czasu na parkiecie spędził doświadczony, acz i wiekowy Lukas Tichacek. Czeski siatkarz jest obecnie na ósmym miejscu w klasyfikacji na najlepszego rozgrywającego (52,22% skuteczności rozegrania), ale jako widać to za mało, aby Resovia grała jak kiedyś.
Na ataku prezentował się były reprezentant Polski, Jakub Jarosz i został najlepiej punktującym graczem w zespole (359 punktów), ale oczekiwano z jego strony znacznie lepszej postawy. Ponadto ma trzeci wynik w drużynie pod względem asów serwisowych. Z kolei w klasyfikacji na najlepszego atakującego Jarosz zajmuje 11 miejsce, a w rankingach na najlepiej punktującego jest 12, a na najlepiej atakujących jest 10.
Na środku siatki dzielili i rządzili Marcin Możdżonek i Bartłomiej Lemański, którzy świetnie blokowali (43 i 34 bloki). Ponadto Możdżonek posiada trudną zagrywkę, dzięki której posłał 21 asów (to drugi wynik w zespole). Lepszy sezon był w wykonaniu Możdżonka, który w klasyfikacji na najlepszego środkowego zajmuje wysokie 5 miejsce (Lemański jest dopiero 20). W rankingu na najlepiej blokującego Możdżonek jest obecnie na 14 lokacie, a Lemański dopiero 33. Piszemy w czasie przeszłym, ponieważ obaj gracze nie zagrają już w tym sezonie z powodu odniesionych kontuzji. Możdżonek przeszedł operację mięśnia uda, a Lemański ma uraz stopy. W związku z tym klub z Rzeszowa skorzystał z regulaminowej możliwości i przeprowadził tzw. transfer medyczny, sprowadzając Barthelemy Chinenyeze. Reprezentant Francji jest w tej chwili tylko zmiennikiem pozostałej dwójki środkowych czyli Dawida Dryji i Łukasza Perłowskiego, którzy odstają sporo od nieobecnej dwójki graczy.
Największych strat rzeszowianie doznali na przyjęciu gdzie stracili więcej niż solidnych graczy, czyli Marko Ivovicia oraz Johna Gordona Perrina. Z ataku wrócił na tę pozycję Thibault Rossard i od razu okazał się najlepiej zagrywającym w drużynie (34 asy). W klasyfikacji na najlepszego przyjmującego jest na 8 miejscu, a w rankingu na najlepiej przyjmujących (razem z libero) jest na 6 lokacie (55,56% skuteczność przyjęcia). Ogólnie to jest dobry sezon Francuza, którego wspiera na tej pozycji Aleksander Śliwka. Po młodym-zdolnym, po bardzo dobrym sezonie w barwach AZS-u Olsztyn oczekiwano znacznie więcej. Jego miejsca w tych samych klasyfikacjach co wyżej (odpowiednio 20 i 33) mówią same za siebie. Ponadto Śliwka jest trzecim najlepiej blokującym siatkarzem w drużynie.
Obaj libero z Resovii nie wyróżniają się zbytnio na tle pozostałych graczy na tej pozycji. Częściej przebywał na parkiecie Mateusz Masłowski od Pawła Ruska. Masłowski jest obecnie na 14 miejscu w klasyfikacji na najlepszego libero (Rusek jest 16), a w rankingu przyjmujących jest na 24 lokacie.
Aktualna kadra Asseco Resovii Rzeszów
rozgrywający: Lukas Tichacek (Czechy – numer 5), Michał Kędzierski (numer 1), Marcin Cebula (numer 16)
atakujący: Jakub Jarosz (numer 7), Jochen Schoeps (Niemcy – numer 10)
środkowi: Bartłomiej Lemański (3), Marcin Możdżonek (17), Dawid Dryja (18), Łukasz Perłowski (12), Barthelemy Chinenyeze (Francja – 15)
przyjmujący: Thibault Rossard (Francja – 9), Aleksander Śliwka (11), Dominik Depowski (6), Elviss Krastins (Finlandia – 8), Mikołaj Olejnik (20), Dominik Paszek (19)
libero: Paweł Rusek (numer 2), Mateusz Masłowski (numer 13)
trener: Andrzej Kowal
asystent trenera: Lucio Oro (Brazylia)
trener przygotowania fizycznego: Sebastiano Chittolini (Włochy)
fizjoterapeuta: Jacek Rusin i Mateusz Przystaś
statystyk: Kamil Sołoducha i Sergiusz Ruszel
Asseco Resovia Spółka Akcyjna
barwy: biało-czerwone
data założenia: 1937 rok
adres: ul. Podpromie 10, III piętro, 35-045 Rzeszów
hala: CSW Podpromie, ul. Podpromie 10, 35-045 Rzeszów
przydomek: Sovia, Reska, Pasy
maskotka: wilk Soviak
Prezes Zarządu: Bartosz Górski
Wiceprezes zarządu: Andrzej Gerlach
Przewodniczący Rady Nadzorczej: Marek Panek
Wiceprzewodniczący: Zygmunt Bomba
Członkowie: Renata Bojdo, Adam Góral, Wiesław Ptaszek, Wojciech Trzaska
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Asseco Resovii Rzeszów
Ilość rozegranych setów – GKS 102 – 101: Quiroga, 95: Butryn, 94: Komenda,
Resovia 96 – Jarosz 86, Rossard 85, Masłowski 84, Możdżonek 83, Śliwka 79, Tichacek 76, Lemański 60, Kędzierski 58, Depowski 49, Dryja 44, Perłowski 39, Schoeps 38, Rusek 35, Krastins 30, Chinenyeze 8, Cebula 0, Olejnik 0,
Ilość zdobytych punktów – GKS 1573: Butryn 372, Quiroga 333, Pietraszko 197,
Resovia 1574 – Jarosz 359, Rossard 307, Śliwka 295, Możdżonek 149, Lemański 139, Dryja 76, Depowski 65, Schoeps 65, Perłowski 35, Krastins 28, Kędzierski 23, Tichacek 23, Chinenyeze 10,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 533: Butryn 124, Quiroga 98, Pietraszko 74,
Resovia 584 – Rossard 125, Śliwka 113, Jarosz 99, Możdżonek 65, Lemański 53, Depowski 26, Dryja 26, Perłowski 20, Tichacek 19, Kędzierski 14, Schoeps 14, Krastins 7, Chinenyeze 3,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1040: Butryn 248, Quiroga 235, Kohut 127,
Resovia 990 – Jarosz 260, Rossard 182, Śliwka 182, Lemański 86, Możdżonek 84, Schoeps 51, Dryja 50, Depowski 39, Krastins 21, Perłowski 15, Kędzierski 9, Chinenyeze 7, Tichacek 4,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 597: Butryn 180, Quiroga 144, Kohut 116,
Resovia 638 – Jarosz 173, Śliwka 124, Możdżonek 112, Rossard 97, Lemański 89, Dryja 32, Schoeps 24, Perłowski 21, Kędzierski 9, Krastins 9, Depowski 4, Chinenyeze 4, Tichacek -8, Rusek -13, Masłowski -39,
Ilość zagrywek – GKS 2238: Quiroga 394, Pietraszko 325, Butryn 314,
Resovia 2199 – Możdżonek 353, Rossard 310, Jarosz 289, Śliwka 249, Tichacek 213, Lemański 199, Kędzierski 144, Dryja 132, Perłowski 91, Depowski 90, Schoeps 67, Krastins 45, Chinenyeze 17,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 454: Pietraszko 77, Butryn 73, Kohut 66,
Resovia 375 – Rossard 79, Jarosz 78, Śliwka 41, Lemański 34, Dryja 30, Tichacek 29, Możdżonek 23, Depowski 18, Kędzierski 14, Schoeps 12, Perłowski 12, Krastins 3, Chinenyeze 2,
Ilość asów serwisowych – GKS 147: Quiroga 33, Pietraszko 29, Butryn 27,
Resovia 142 – Rossard 34, Możdżonek 21, Jarosz 20, Tichacek 12, Lemański 11, Perłowski 9, Kędzierski 8, Depowski 7, Schoeps 6, Śliwka 6, Dryja 6, Krastins 2,
Ilość przyjęć – GKS 1909: Quiroga 674, Kapelus 451, Mariański 418,
Resovia 1757 – Śliwka 529, Rossard 449, Masłowski 319, Rusek 160, Depowski 149, Krastins 90, Możdżonek 18, Lemański 12, Dryja 9, Tichacek 6, Perłowski 5, Kędzierski 4, Jarosz 4, Schoeps 2, Chinenyeze 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 148: Quiroga 43, Kapelus 36, Mariański 30,
Resovia 173 – Śliwka 41, Rossard 39, Masłowski 39, Depowski 22, Rusek 13, Krastins 10, Jarosz 3, Możdżonek 3, Tichacek 2, Schoeps 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 397: Quiroga 137, Kapelus 100, Mariański 76,
Resovia 418 – Śliwka 133, Rossard 94, Masłowski 73, Rusek 48, Depowski 30, Krastins 22, Lemański 5, Tichacek 4, Kędzierski 3, Dryja 2, Jarosz 1, Schoeps 1, Chinenyeze 1, Możdżonek 1,
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 483: Quiroga 176, Mariański 127, Kapelus 101,
Resovia 421 – Śliwka 126, Rossard 115, Masłowski 87, Rusek 32, Depowski 30, Krastins 19, Możdżonek 5, Perłowski 3, Dryja 3, Lemański 1,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 50%, Butryn 33%, Stelmach 33%, Kalembka 33%,
Resovia 24% – Perłowski 60%, Dryja 33%, Możdżonek 28%, Masłowski 27%, Rossard 26%, Śliwka 24%, Krastins 21%, Rusek 20%, Depowski 20%, Lemański 8%, Kędzierski 0%, Tichacek 0%, Jarosz 0%, Schoeps 0%, Chinenyeze 0%,
Ilość ataków – GKS 2627: Butryn 699, Quiroga 654, Kapelus 383,
Resovia 2488 – Jarosz 629, Rossard 550, Śliwka 532, Lemański 149, Możdżonek 142, Depowski 131, Schoeps 127, Dryja 94, Krastins 72, Perłowski 30, Chinenyeze 16, Kędzierski 9, Tichacek 7,
Ilość błędów w ataku – GKS 176: Butryn 65, Quiroga 49, Sobański 16,
Resovia 159 – Śliwka 44, Rossard 41, Jarosz 31, Lemański 12, Schoeps 11, Depowski 6, Dryja 6, Możdżonek 4, Krastins 2, Perłowski 1, Chinenyeze 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 198: Butryn 54, Quiroga 39, Kapelus 37,
Resovia 229 – Jarosz 74, Rossard 51, Śliwka 45, Schoeps 17, Depowski 15, Dryja 8, Możdżonek 7, Lemański 4, Krastins 4, Chinenyeze 3, Perłowski 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1234: Butryn 323, Quiroga 283, Kapelus 158,
Resovia 1236 – Jarosz 320, Śliwka 265, Rossard 253, Lemański 94, Możdżonek 85, Schoeps 56, Depowski 54, Dryja 50, Krastins 25, Perłowski 19, Kędzierski 6, Chinenyeze 6, Tichacek 3,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Stelmach 100%, Fijałek 80%, Pietraszko 63%,
Resovia 50% – Kędzierski 67%, Lemański 63%, Perłowski 63%, Możdżonek 60%, Dryja 53%, Jarosz 51%, Śliwka 50%, Rossard 46%, Schoeps 44%, Tichacek 43%, Depowski 41%, Chinenyeze 38%, Krastins 35%,
Ilość bloków punktowych – GKS 192: Pietraszko 41, Kohut 38, Komenda 29,
Resovia 196 – Możdżonek 43, Lemański 34, Śliwka 24, Rossard 20, Dryja 20, Jarosz 19, Kędzierski 9, Tichacek 8, Perłowski 7, Depowski 4, Chinenyeze 4, Schoeps 3, Krastins 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 25: Kohut 6, Butryn 5, Quiroga 4, Komenda 4,
Resovia 32 – Jarosz 6, Dryja 5, Rossard 4, Śliwka 4, Możdżonek 4, Schoeps 3, Perłowski 2, Kędzierski 1, Lemański 1, Tichacek 1, Depowski 1,
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (3-2) – Resovia (2-2)
MVP meczów – GKS 12: Komenda 5, Butryn 3,
Resovia 16 – Śliwka 6, Jarosz 5, Rossard 2, Lemański 2, Kędzierski 1,
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Jagi i Cracovii
Miniony tydzień był dla naszej redakcji bardzo pracowity. Dwa wyjazdowe mecze w ciągu kilku dni to operacja logistyczna i organizacyjna. Myślę jednak, że podołaliśmy. Wszystko w imię GieKSy. Zapraszamy do zobaczenia wyjazdów do Białegostoku i Krakowa okiem redakcji. A teraz mamy dwa tygodnie przerwy od piłki i czekamy na Wisłę Płock. Niech teraz koledzy z sekcji hokejowej przejmują pałeczkę, bo przed GieKSą bardzo ważne wyzwanie.
1. Białystok przekładany był dwa razy. Za trzecim w końcu mecz doszedł do skutku, ale wiadomo – że był to środek tygodnia, wtorek godzina dziewiętnasta. W związku z tym z redakcji pojechaliśmy we dwójkę: ja i Misiek, ale w samochodzie jechało nas pięciu.
2. Wyjazd z Katowic był gdzieś po dziesiątej. Ładna pogoda, to i droga mijała szybko. Na ten jeden z najdalszych wyjazdów w sezonie.
3. Po kilku godzinach byliśmy na Podlasiu. Czas mieliśmy tak dobry, jak chyba nigdy wcześniej, bo było nieco po piętnastej. Postanowiliśmy więc skierować swoje kroki do Gospody Podlaskiej, znanej nam z poprzedniego sezonu, a mi jeszcze dodatkowo z wyjazdu na ten niedoszły mecz w listopadzie.
4. Miejscówka godna polecenia – na samym Rynku. Zaparkowaliśmy jakimś cudem praktycznie tuż pod tym lokalem. Wówczas byliśmy w niedzielę, więc były tłumy. Teraz – w środku tygodnia o piętnastej – niemal pustki.
5. No to wzięliśmy się za solidne jedzenie. Ja zamówiłem rosół z pielmieni, mielone na patyku i kartacza, Patryk mega xxl schaboszczaka, a reszta ekipy placki. Było to solidne jadło przed meczem.
6. W samej knajpie sporo było ciekawych elementów, jak ta stara przymocowywana maszynka do mielenia czy… czerwona gitara. Czy obrazek z Samych Swoich. W sympatycznej atmosferze oczekiwaliśmy spotkania.
7. Nadal mając jeszcze dużo czasu zrobiliśmy spacer po rynku. Weszliśmy do wielkiego kościoła – w zasadzie Bazyliki Mniejszej WNP. Imponujący obiekt. Można było się na chwilę wyciszyć przed nadchodzącym zgiełkiem.
8. Napis Białystok na kółkach, przesuwany jest. Pamiętam, że w listopadzie był w innym miejscu, teraz bliżej stricte Rynku. Rekwizyt popularny do robienia sobie przy nim zdjęć. O ile to można nazwać rekwizytem.
9. Wróciliśmy do samochodu i czas było zbierać się na stadion. Oczywiście – jak często to ostatnio bywa – na drodze widzieliśmy autobus z drużyną. Śmiesznie wyszło, bo robiłem zdjęcie jakiegoś grafa i coś zielonego mi przed nosem przejechało i przeszkodziło.
10. Wkrótce byliśmy pod stadionem. Przejechaliśmy skręt, więc musieliśmy go objechać, ale zaprowadziło nas to prosto do bramy wjazdowej, którą dobrze pamiętaliśmy w lutego i listopada poprzedniego roku. Samochód zostawiliśmy na parkingu i poszliśmy odebrać akredytacje.
11. Udaliśmy się na stadion, gdzie na wejściu przeszukuje się także dziennikarzy (rzadkość). I można było pobuszować po stadionie. Poszliśmy do stanowiska z klubowymi gadżetami, jednego, a później drugiego na VIP-ach. Do meczu pozostawało jeszcze sporo czasu, więc trybuny świeciły pustkami. A cały dzień był słoneczny, więc i temperatura była przystępna.
12. Potem przyszedł czas na herbatkę w sali konferencyjnej. Komentatorzy Canal Plus – Gabriel Rogaczewski i Tomasz Wieszczycki dywagowali, jak będzie wyglądać to spotkanie i wietrzyli – zgodnie z logiką ekstraklasy – przełamanie Jagiellonii.
13. Udaliśmy się na prasówkę, na dobrze nam znane miejsca. Stanowisko prasowe przyjemne, bez rewelacji, ale wystarczające. Jest dziurka na kable, solidny blat i… niepotrzebna szybka między blatami konkretnych stanowisk. W zamierzeniu służy oddzieleniu dziennikarzy, żeby mieli większy komfort. W praktyce – jest to utrudnienie w obserwacji meczu, bo głowa odruchowo tę szybę chce ominąć, patrząc na boisko. A widoczność? Bez zarzutu.
14. Przed meczem odbyła się uroczystość wręczenia trenerowi Siemieńcowi tablicy upamiętniającej jego 100 meczów w Jagiellonii. Kibice w Białymstoku go kochają. Skandują jego nazwisko często, skandowali i teraz. Trudno się dziwić.
15. Wkrótce rozpoczął się mecz. Gospodarze szybko objęli prowadzenie w sytuacji, w której nikt się tego nie spodziewał. Piłkarze o nazwisku Pozo mieli swój moment, dzień wcześniej Jose z Pogoni trafił dwa razy, teraz Alex tak odbił piłkę głową, że ta ku zaskoczeniu wszystkich wpadła do siatki.
16. Drugi raz pokonała nas legenda Jagi Taras Romanczuk. Piłkarz wiosną zeszłego roku strzelił zwycięskiego gola, teraz trafił do szatni, dając swojej drużynie prowadzenie 2:0.
17. Kibice Jagi bardzo głośno dopingowali, Katowiczanie na sektorze gości też odgryzali się, mimo, że byli w liczbie niemal czterokrotnie niższej niż w listopadzie na niedoszłym meczu.
18. Humor w przerwie był kiepski. Na szczęście można go było sobie poprawić na VIP-ach, gdzie było pyszne jedzonko. W sumie to można było tam zostać, ale zaraz była druga połowa. Co ciekawe, miejsce to miało klimat, jak dyskoteka, taka była gra świateł. Ciekawa opcja.
19. W drugiej połowie GKS dążył do zdobycia bramki. Gra wyglądała dużo lepiej. W końcu Erik Jirka trafił do siatki notując swoje pierwsze trafienie w barwach GieKSy. Na wyrównanie niestety nie starczyło czasu.
20. GieKSa przegrała drugi mecz w Białymstoku i na razie to się układa tak, że u siebie GieKSa wygrywa – dwa razy, a na Podlasiu triumfuje Jaga. W tym sezonie czeka nas jeszcze mecz ligowy na Nowej Bukowej. Chcielibyśmy, by ta passa była podtrzymana.
21. Po meczu tradycyjna nagrywka i trzeba się było zbierać na konferencje prasową. Dziennikarze Jagiellonii wniebowzięci, cieszyli się. A my ze skwaszonymi minami robiliśmy swoje materiały, galerie itp.
22. Trener Górak starał się wyciągnąć pozytywy i była nimi dla niego ta druga połowa. Fakt, Katowiczanie nie załamali się dwubramkową stratą, tylko grali swoje i częściowo udało im się je odrobić.
23. Za to Adrian Siemieniec na moje pytanie o Puchar Polski zażartował, że teraz to oni są drudzy, skoro z nami przegrali. Nie tak szybko – Jaga będzie druga, jak GieKSa zdobędzie Puchar Polski. O tym wszyscy marzymy, a finalista pucharu przecież kiedyś w Europie występował, później zmieniono ten przepis.
24. Zostaliśmy jeszcze chwilę na sali i trzeba się było zbierać w długą podróż do Katowic. My tego wieczoru byliśmy niepocieszeni, ale co mieli powiedzieć kibice Bodo Glimt, którzy zaszli tak niesamowicie daleko w Lidze Mistrzów i w rewanżu ze Sportingiem roztrwonili trzybramkową przewagę z pierwszego meczu przegrywając 0:5.
25. Droga powrotna zajęła nam około pięć godzin. Myślałem, że będzie się dłużyć, tymczasem jakoś to przeleciało. W Katowicach byliśmy gdzieś przed czwartą. Trzeba było szybko iść spać, bo wkrótce miał nastać nowy dzień. A już w sobotę czekał nas mecz z Cracovią.
—-
26. Do Krakowa wybraliśmy się już w mocniejszym składzie, bo aż 5-osobowym. To znaczy 4 osoby z Katowic plus Marcin, który dotarł na własną rękę. Dzięki temu mogliście obejrzeć aż trzy fotogalerie z tego spotkania.
27. Dobrze, że po Białymstoku kolejny wyjazd był tak niedaleki. Można było i się wyspać, i potem w miarę wcześnie wrócić. Wyjeżdżaliśmy więc 11-12 zbierając osoby po drodze i ruszyliśmy do Małopolski. Oprócz wspomnianego Marcina pojechaliśmy w składzie: Werka, Flifen, Misiek i moja skromna osoba.
28. Pogoda była piękna, wiosenna. W samochodzie było co prawda nagrzane, natomiast na zewnątrz trochę chłodek był. Dawał się on potem we znaki – głównie w postaci wiatru – zarówno osobom na murawie, jak i nam – na koronie stadionu.
29. Droga przebiegła szybko i sprawnie. Godzinka i byliśmy w Krakowie. Zastanawialiśmy się, jak to będzie z tą całą „strefą czystego transportu”. Ale załatwiliśmy niezbędne pozwolenia i mogliśmy do centrum Krakowa wjechać.
30. Natrudziliśmy się, jeżeli chodzi o wjazd na obiekt. Nie wpuszczono nas na parking, mimo że w poprzednim sezonie zarówno na mecz z Cracovią, jak i Puszczą to miejsce parkingowe było dostępne. No nic, zaparkowaliśmy pod stadionem.
31. Potem zaczęła się jednak trochę farsa. Pierwsza rzecz – akredytacje. W poprzednim sezonie odbierało się je w jednej z budek/kas od strony ulicy Kałuży. I rzeczywiście, był napis akredytacje. Tyle, że pani powiedziała, że to są jakieś inne akredytacje. Cokolwiek to znaczy. A my mamy się kierować na drugą stronę stadionu – od ulicy Kraszewskiego.
32. Zaczęliśmy więc obchodzić stadion, przy czym rozdzieliliśmy się – Misiek i Werka poszli, a mnie z Flifenem zatrzymała kiełbasa. Mieliśmy ją w planie, ale skoro już przechodziliśmy obok grilla, stwierdziliśmy, że skonsumujemy ją teraz, żeby potem nie tracić czasu.
33. Kiełbaska solidna. Mogłaby być nieco bardziej przypieczona, ale była smaczna. Więc godnie. W atmosferze wiosennej, ładnej pogody i zbliżającego się meczu wuszcik zawsze na propsie.
34. Wracając do wspomnianej farsy. Zaczęliśmy ten stadion faktycznie obchodzić. To co się działo na ulicy Focha, czyli tej najgłówniejszej przy stadionie, wołało o pomstę do nieba. Najpierw przejeżdżały autokary, ale chyba opróżnione już z kibiców GieKSy. I policjant nie pozwolił przejść WZDŁUŻ stadionu. Tu był kordon. Potem drugi nie pozwalał przejść na drugą stronę ulicy. Musieliśmy czekać. Najlepsze jest to, że między jednym, a drugim kordonem na dwóch końcach tej krawędzi stadionu, normalnie chodzili sobie kibice.
35. W końcu przeszliśmy na drugą stronę, ale chcieliśmy też zahaczyć o sklep klubowy. Policjant znów nie pozwalał przejść, ale nagle ludzie zaczęli przechodzić i tyle.
36. Absurdalne jest to, że blokowali całościowo to miejsce, podczas gdy kompletnie nic się tam nie działo i nie było zagrożenia. Co oni wymyślili – nie wiem.
37. W sklepiku klubowym zakupiłem proporzec, to taka tradycja powoli. Warto mieć swoje prywatne muzeum. Jakiś gościu długo stał przy kasie, bo wysyłał kartkę do kogoś na świecie. Ciekawa i miła opcja.
38. W końcu dotarliśmy za siódme góry i siódme rzeki na ten drugi koniec stadionu. Była tam budka i akredytacje odebraliśmy. Skierowaliśmy się do bramy technicznej stadionu i weszliśmy na obiekt. Ufff.
39. Ostatecznie znów byliśmy bardzo długo przed meczem, więc te wszystkie perypetie nie spowodowały jakiegoś uszczerbku na naszym czasie i standardowych przygotowaniach do spotkania. Tyle dobrze.
40. Nieoczekiwanie weszliśmy bezpośrednio na salę konferencyjną. Przyznam, że jedną z lepszych. A już znakomite wrażenie robi ściana z proporczykami rywali Cracovii. Wygląda to po prostu przepięknie. To, jak udekorowane są niektóre sale konferencyjne, to mistrzostwo. Ogólnie – dużo stolików i siedzeń. Czysto, Schludnie. Bardzo przyjemnie.
41. Miejsce z powiedzmy cateringiem już nie przystaje do tej sali… To znowu jest jakieś brzydkie i miałkie. Dodatkowo herbata jest już gotowa w tych warnikach, a nie po prostu gorąca woda i że samemu można sobie zrobić herbkę. Dodam, że w przerwie podobno były jakieś kanapki, ale dziennikarze jak hieny rzucają się na nie zazwyczaj tak szybko, że jak ja przychodzę, to już nic nie ma.
42. Z naszej winy nie umieliśmy dostać się do miejsca, gdzie wchodzi się na media. Wchodziliśmy wszędzie, na jakieś vipy, do mixed zony. Próbowaliśmy bowiem przejść wnętrzem stadionu, a to było zgubne.
43. W końcu dotarliśmy do drzwi wejściowych i windą wjechaliśmy na górę. Później pokonywałem ten trakt kilkukrotnie, m.in. wybierając się znów poza stadion po nachosy, bo tej kiełby było nam za mało.
44. W końcu znaleźliśmy się na prasówce. Byłem tu w tym 2013 roku, kiedy GieKSa w przenikliwym zimnie (podobno) grała i przegrała. Rok temu nie dane mi było być świadkiem spektakularnej wygranej 4:3, jak i 6:0 z Puszczą. Miałem okazję natomiast oglądać poczynania Cracovii i Lecha.
45. I co mogę powiedzieć… Prasówka ta jest doskonała. Widok – fenomenalny. Blaty, kapitalne. Jest prąd, jest internet. Wszystko, co potrzeba, by w komforcie relacjonować mecz. Nie ma co gadać, być może jest to najlepsza prasówka w Polsce. Jak i cały stadion – trzeba przyznać – jest doskonały.
46. Jeszcze przed meczem przeszedłem się górą, żeby obadać, czy czegoś ciekawego tam nie ma. Przyznam, że jak spojrzałem jak ultrałatwo jest dostać się na dach, to nie dziwię się, że kibice Widzewa to wykorzystali. Oczywiście oni mieli nieco trudniejszy dostęp, bo trybuna z sektorem gości jest wyższa. Ale wyszło bardzo ciekawie. Jakkolwiek sam nie jestem zwolennikiem akcji chuligańskich, to cała ta sytuacja była naprawdę oryginalna i zabawna.
47. Nie pozostawało nic, jak czekać na mecz. Kibice gości powoli zapełniali sektor, wkrótce zaczęli się też schodzić gospodarze. Czekało nas – mieliśmy nadzieję – ciekawe piłkarskie widowisko.
48. GieKSa dominowała w pierwszej połowie, ale nie umiała tego udokumentować bramką. Cracovia natomiast kompletnie nie zagroziła bramce Strączka.
49. Dodam tylko, że sporo się mówiło o podyktowanym karnym dla krakowian, w wyniku ręki Klemenza. Ogólnie jednak nie było to podnoszone jako jakiś wielki skandal. Lukas tę rękę wystawił i sędzia miał argumenty.
50. Brak czerwonej kartki dla Klicha na początku meczu to jednak duża pomyłka sędziego. Alfa i omega polskiego sędziowania, czyli Adam Lyczmański, orzekł, że powinna być czerwień.
51. Kibice obu drużyn głośno dopingowali. Ze strony kibiców Cracovii padały stwierdzenia, że GieKSa była jedną z najgłośniejszych ekip, jakie w ostatnich latach zawitały na Kałuży.
52. Mecz był ostatecznie totalnym paździerzem, ale GieKSa powinna go wygrać. Niestety nie była zbyt zdecydowana w ofensywie, a Cracovia wykorzystała jeden błąd i strzeliła bramkę.
53. Wierzyliśmy do końca, że wynik meczu ulegnie zmianie, ale niestety. Przegraliśmy to spotkanie i jak niepyszni opuszczaliśmy prasówkę udając się na konferencję.
54. Pamiętam czasy z pierwszej czy drugiej ligi, kiedy trener Górak był po niektórych meczach mocno zdenerwowany. W ekstraklasie sobie takiej sytuacji nie przypominam. Widać po mowie ciała i postawie szkoleniowca, kiedy jest wybitnie wk..iony, a jednocześnie stara się to opanować. W trakcie konferencji gdy był zobowiązany odpowiadać na pytania, musiał robić dobrą minę do złej gry i włączać trochę dyplomacji, więc ten odczuwalny w atmosferze poziom napięcia nieco spadł.
55. Luka Elsner coraz lepiej mówi po polsku. Po konferencji zażartował sobie do dziennikarzy Cracovii: „To może na piwko?”. Ogólnie sympatyczny człowiek, choć ostatnio też mu nerwy puściły, gdy chciał odchodzić z Cracovii.
56. Oczywiście dziennikarze Cracovii szczęśliwi i z ulgą. Były śmiechy i śpiewki pod nosem. Ale też dało się wyczuć trochę sarkazmu w zdaniach, że teraz idą na puchary. Tutaj nie było widać typowo widzewskiej napinki.
57. Wszystkim się spieszyło, więc mieliśmy plan zaraz po konfie zbierać się do domu i w aucie robić materiały. Stracił się jednak gdzieś Flifen, więc udało nam się je dokończyć na sali.
58. Wynikła z tego przedziwna sytuacja, bo Flifen niby czekał na wywiad, a my mieliśmy informację, że autokar z piłkarzami już wyjeżdża nie tylko ze stadionu, ale i z Krakowa. Zastanawialiśmy się, czy Filip podczas wywiadu po prostu nie zauważył, że wszedł z piłkarzami do środka i odjechał w siną dal. Dodatkowo nie było z nim kontaktu.
59. Postanowiliśmy się zebrać i ruszyć do auta. Okazało się, że wywiad jest w toku. Jak to możliwe? Ano Mateusz Wdowiak został w Krakowie i to jego złapał nasz reporter. Dlatego tak śmiesznie wyszło.
60. Ruszyliśmy niepocieszeni do Katowic. Tyle dobrze, że po takim meczu nie czekała nas długa podróż powrotna. W Katowicach byliśmy około 19:30.
61. Teraz przerwa reprezentacyjna. Trzymamy kciuki za awans reprezentacji Polski do Mistrzostw Świata. Wygrać z Albanią, pokonać Shehu, a potem finał. Do boju Polska!
62. A za dwa tygodnie gramy z Wisłą Płock. I jak teraz mieliśmy trochę oddechu, to pojedynek z piłkarzami Mariusza Misiury będzie znów mega ważnym starciem.





































































Najnowsze komentarze