Piłka nożna
Bardzo rożne zwycięstwo!
GKS Katowice do meczu z Pogonią przystępował po zremisowanym spotkaniu z Widzewem – spotkaniu, które było dobre, waleczne, ale nie pozwoliło przeskoczyć łodzian w tabeli. Warunkiem więc, aby tak się stało było zwycięstwo podopiecznych Rafała Góraka w Siedlcach przy jednoczesnej stracie punktów przez Widzew. Pogoń jednak opromieniona wygranymi nad Widzewem właśnie oraz Górnikiem Łęczna, na poważnie włączyła się do gry o baraże.
Do kadry meczowej wrócili Arkadiusz Woźniak i Łukasz Wroński, ale obaj usiedli na ławce rezerwowych. Jedyną zmianą w składzie było pojawienie się Marcina Urynowicza, który zastąpił wykartkowanego Daniana Pavlasa.
Pierwsza połowa była toczona w bardzo sennym tempie. Obie drużyny praktycznie nie stworzyły sobie klarownych sytuacji. Katowiczanie od początku przycisnęli, mieli kilka rzutów rożnych, ale animuszu starczyło im na jakieś trzy minuty. Potem gra z obu stron była senna, apatyczna i po prostu nudna. Ożywiło się dopiero w końcówce, a najlepszą okazję miał Urynowicz, który niespodziewanie otrzymał piłkę siedem metrów przed bramką, ale mając przed sobą jeszcze obrońcę, zdecydował się na techniczny strzał, który minimalnie minął słupek. Po chwili Kurbiel przeprowadził indywidualną akcję, wyrobił sobie pozycję do strzału, ale uderzył mocno nad poprzeczką.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. W 48. minucie po raz trzeci w tej rundzie w głupi sposób Janiszewski sprokurował karnego, po prostu podstawiając nogę rywalowi. Do piłki podszedł Marcin Kozłowski, strzelił w środek bramki, ale Mrozek świetnie instynktownie obronił nogą, a dobitka okazała się niecelna. W 61. minucie na boisku pojawił się Woźniak i minut później miał znakomitą sytuację, gdy po dośrodkowaniu Kiebzaka piłka spadła mu na głowę w polu karnym – uderzenie było jednak takie, jakby zawodnik nie do końca się rozgrzał. W 66. minucie fatalną stratę przy wyprowadzaniu piłki zanotował Błąd, po kontrze uderzał Kozłowski, ale nad bramką. Dwie minuty później kapitan naszego zespołu wykonywał rzut rożny, a po wielkim zamieszaniu w polu karnym bardzo przytomnie zachował się Gałecki, który precyzyjnym strzałem trafił do siatki i dał prowadzenie gościom. W 77. minucie świetną okazję miał Kurbiel, któremu po indywidualnej akcji dośrodkował Kiebzak, ale napastnik źle zabierał się do strzału i został zablokowany. W 82. po rzucie rożnym piłka spadła na 5. metr, ale Marciniec fatalnie przestrzelił nad poprzeczką. Cztery minuty później po kontrze Woźniaka piłka trafiła do Błąda, zawodnik uderzył z 16 metrów, ale dobrze interweniował Misztal i wybił piłkę na róg. Po tym kornerze świetnie opanował piłkę wprowadzony kilka minut wcześniej Habusta, dośrodkował wzdłuż linii bramkowej, a Jędrych dołożył tylko nogę i wpakował piłkę do pustej bramki.
Po sennej większości meczu i fatalnym początku drugiej połowy (rzut karny) katowiczanie wykorzystali swoją siłę w stałych fragmentach gry i dwukrotnie po rzutach rożnych strzelili bramki. Po raz kolejny udało się wygrać wyrównany mecz. Na dwie kolejki przed końcem nasz zespół ma 58 punktów i teraz może czekać na to, co zrobią rywale – Górnik Łęczna i Widzew Łódź.
15.07.2020 Siedlce
Pogoń Siedlce – GKS Katowice 0:2
Bramki: Gałecki (68), Jędrych (88)
Pogoń: Misztal – Sadzawicki, Oceanas, Brodziński, Olszewski – Wojtuszek, Repka, Margol (68. Marciniec), Koszłowski (80. Wiktoruk), Więdłocha (76. Mójta) – Walków (63. Firlej).
GKS: Mrozek – Michalski, Jędrych, Janiszewski, Rogala – Kiebzak (78. Wroński), Gałecki, Stefanowicz, Błąd (89. Szwedzik), Urynowicz (61. Woźniak) – Kurbiel (83. Habusta).
Ż.kartki: Woźniak.
Sędzia: Łukasz Karski (Słupsk).
W 50. minucie Marcin Kozłowski nie wykorzystał rzutu karnego (Mrozek obronił).
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
-
Piłka nożna 1 tydzień temuMedia po meczu z Pogonią: Zrobili to! GKS Katowice wraca do Europy!
-
Hokej 7 dni temuTygodniowy przegląd mediów: „To nie są czary, na GieKSie będą puchary”
-
Piłka nożna 1 tydzień temuWędrychowski: Ucieszyłem kibiców obu drużyn
-
Galeria 2 tygodnie temuRemis w deszczowej scenerii


KaTe
15 lipca 2020 at 19:52
Brawo!!!!
alzek
15 lipca 2020 at 20:22
Brawo za mega ważne zwycięstwo! ???? Łęczna remis, Widzew wygrywa i jest taki ścisk, że może zdarzyć się wszystko! Fajnie, że Mrożek zamknął usta hejterom ????
3 kolory
16 lipca 2020 at 07:24
Brawo GieKSa brawo Mrozek
Bardzo ważne zwycięstwo ????