Dołącz do nas

Piłka nożna

Beniaminek – skazany na spadek czy walka o coś więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po przeanalizowaniu sytuacji w klubach, które spadły z ekstraklasy nadszedł czas na drużyny, które wywalczyły awans z II Ligi. W tym sezonie w roli beniaminków będziemy oglądać: Zagłębie Sosnowiec, MKS Kluczbork oraz Rozwój Katowice. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że w tym sezonie będziemy mieć więcej meczy derbowych. Po spadku GKS-u Tychy do II Ligi, dwa śląskie zespoły awansowały na zaplecze ekstraklasy. Do I Ligi wróciła także drużyna MKS-u Kluczbork z, którą niedawno GieKSa miała okazję zmierzyć się w sparingu. Żadna z tych drużyn nie jest na pewno z góry skazywana na pożarcie i będzie chciała powalczyć o coś więcej niż utrzymanie.

 

Drużyna MKS-u Kluczbork w poprzednim sezonie wygrała rozgrywki II Ligi z bilansem: 16 zwycięstw, 11 remisów oraz 7 porażek uzyskując w 34 spotkaniach liczbę 59 punktów. Kluczbork w pierwszej lidze po raz ostatni grał w sezonie 2010/11. Obecnie trenerem drużyny MKS-u jest Andrzej Konwiński (od 27 maja 2012).

W zespole panuje duża rotacja zawodników. Do składu dołączyło na razie 5 zawodników w tym były bramkarz GieKSy Krystian Rudnicki. Wartym uwagi jest także transfer znanego z boisk I Ligi Macieja Kowalczyka. Oto lista zawodników którzy dołączyli do zespołu MKS-u:

Sebastian Deja (P – Odra Opole),

Maciej Kowalczyk (N – GKS Tychy),

Radosław Kursa (P – Lublinianka Lublin),

Krystian Rudnicki (B – GKS Katowice),

Szymon Sobczak (N – ROW 1964 Rybnik).

Z zespołem pożegnało się na razie 6 zawodników:

Piotr Burski (N – ?)

Jakub Grzegorzewski (P – ?),

Wojciech Hober (P – ?),

Michael Komor (P – ?),

Oskar Pogorzelec (B – Legionovia Legionowo),

Marcin Tomaszewski (O – Nadwiślan Góra),

Krzysztof Wolkiewicz (P – ?).

Obecnie skład MKS-u Kluczborki liczy 23 zawodników. Tak na dzień dzisiejszy prezentuję się kadra bieniaminka pierwszej ligi:

bramkarze:
Oskar Pogorzelec 09.05.95 182/78 Siarka Tarnobrzeg 0-0
Krystian Rudnicki 20.04.94 186/77 GKS Katowice 0-0
Michał Sarna 17.09.98 173/71 UKS Kluczbork 0-0
Grzegorz Wnuk 28.06.94 196/88 Motor Lublin 0-0
obrońcy:
Łukasz Ganowicz 23.05.81 188/90 Oderka Opole 0-0
Paweł Gierak 14.05.83 187/77 WKS Wieluń 0-0
Adam Orłowicz 06.05.86 182/74 Odra Opole 0-0
Łukasz Uszalewski 27.04.88 185/75 Concordia Elbląg 6-0
pomocnicy:
Mateusz Arian 09.05.92 185/81 Wisła Kraków 1-0
Sebastian Deja 26.12.91 178/68 Odra Opole 0-0
Piotr Kasperkiewicz 12.02.88 194/85 Miedź II Legnica 7-1
Radosław Kursa 12.01.89 191/83 Lublinianka Lublin 5-0
Kamil Nitkiewicz 07.05.87 170/68 GKS Tychy 0-0
Rafał Niziołek 19.03.89 178/68 Miedź II Legnica 0-0
Marcin Nowacki 12.03.81 168/66 Miedź Legnica 157-14
Tomasz Swędrowski 25.11.93 173/65 Warta Sieradz 0-0
napastnicy:
Piotr Giel 08.12.89 189/75 Zagłębie Sosnowiec 0-0
Michał Kojder 05.02.90 177/76 Lechia Zielona Góra 1-0
Maciej Kowalczyk 06.03.77 181/76 GKS Tychy 113-13
Miłosz Reisch 15.09.97 179/67 UKS Kluczbork 0-0
Szymon Sobczak 07.12.92 181/74 Energetyk ROW Rybnik 5-0

MKS rozegrał na razie 3 spotkania sparingowe:

GKS Bełchatów 0-2 MKS Kluczbork
Piotr Giel 49, Michał Kojder 92

GKS Katowice 3-1 MKS Kluczbork
Rafał Pietrzak 51, 90 (k), Grzegorz Goncerz 54 (k) – Szymon Sobczak 8

MKS Kluczbork 6-0 Ślęza Wrocław
Rafał Maćkowski 8, Kamil Nitkiewicz 12, Paweł Gierak 16, Piotr Giel 44, 48, 55

W Sosnowcu panuje naturalna selekcja zawodników. Sztab szkoleniowy drużyny Zagłębia urządził podczas tego okresu przygotowawczego  prawdziwy casting na napastnika. Było sprawdzanych wielu graczy, ale na angaż w zespole mogło liczyć na razie tylko trzech zawodników. W Zagłębiu dalej poszukiwany jest bramkostrzelny napastnik. Na razie zakontraktowani zostali następujący zawodnicy:

Tomasz Margol (P – Flota Świnoujście),

Martin Pribula (P – Limanovia Limanowa),

Łukasz Sołowiej (O – Flota Świnoujście.

Sztab szkoleniowy pożegnał się z sześcioma zawodnikami:

Sławomir Jarczyk (O – ?),

Arkadiusz Koprucki (O – ? ),

Daniel Kutarba (O – Polonia Bytom),

Sławomir Musiolik (P – Nadwiślan Góra),

Mateusz Wrzesień (P – GKS Bełchatów, GKS Katowice),

Kamil Zalewski (P – Polonia Bytom)

 Wśród zawodników, którzy opuścili Sosnowiec jest przymierzany do GieKSy Mateusz Wrzesień.

 Kadra Zagłębia Sosnowiec na dzień dzisiejszy liczy 26 zawodników. Trenerem Zagłębia jest Romuald Szukiełowicz (od 11 czerwca 2015). W Zagłębiu grają zawodnicy dobrze znani przy Bukowej – Michal FarkašGrzegorz Fonfara i Krzysztof Markowski.

Kadra Zagłębia wygląda następująco:

bramkarze:
Adrian Czaplak 08.02.97 194/87 Górnik Piaski (Czeladź) 0-0
Wojciech Fabisiak 31.01.95 187/83 UKP Zielona Góra 0-0
Szymon Gąsiński 08.07.83 196/92 ŁKS Łódź 23-0
Patryk Kujawa 21.01.98 184/80 0-0
Mateusz Matracki 16.02.94 185/75 Legionovia Legionowo 0-0
obrońcy:
Konrad Budek 08.11.95 180/75 Legia II Warszawa 0-0
Michal Farkaš 10.03.85 178/74 Ruch Radzionków 0-0
Arkadiusz Koprucki 12.12.84 192/80 Stomil Olsztyn 0-0
Krzysztof Markowski 24.09.79 185/82 Kolejarz Stróże 81-5
Jovan Ninković 25.07.87 182/79 Bogdanka Łęczna 4-0
Łukasz Sołowiej 11.10.88 189/84 Flota Świnoujście 0-0
pomocnicy:
Sebastian Dudek 19.01.80 182/76 Zawisza Bydgoszcz 129-12
Grzegorz Fonfara 08.06.83 176/70 Energetyk ROW Rybnik 176-4
Tomasz Margol 17.04.89 185/77 Flota Świnoujście 0-0
Łukasz Matusiak 07.05.85 187/85 Polonia Bytom 3-0
Przemysław Mizgała 22.10.92 183/67 Legia Warszawa 0-0
Patryk Mularczyk 01.06.98 169/58 MOSiR Mysłowice 0-0
Martin Pribula 29.11.85 168/62 Limanovia Limanowa 0-0
Dawid Ryndak 12.03.89 177/68 Legionovia Legionowo 1-0
Marcin Sierczyński 12.04.91 178/69 Janina Libiąż 0-0
Karol Słomski 17.06.98 179/62 0-0
Tomasz Szatan 19.09.88 172/64 8-0
Konrad Zaradny 03.06.97 175/70 Unia Warszawa 0-0
napastnicy:
Jakub Arak 02.04.95 183/78 Legia II Warszawa 0-0
Łukasz Tumicz 01.03.85 180/77 GKS Tychy 16-4
Hubert Tylec 25.02.94 176/64 MUKP Dąbrowa Górnicza 0-0

Tak natomiast prezentują się wyniki sparingów Zagłębia Sosnowiec podczas letnich przygotowań.

Zagłębie Sosnowiec 0-1 LKS Czaniec
Dawid Rzeszutko 26

GKS Tychy 3-2 Zagłębie Sosnowiec
Damian Szczęsny 7, Marcin Radzewicz 53, Mariusz Zganiacz 85 (k) – Grzegorz Fonfara 75 (k), Dawid Witkowski 87

Wisła Kraków 1-1 Zagłębie Sosnowiec
Maciej Jankowski 20 – Łukasz Tumicz 49

GKS Katowice 1-2 Zagłębie Sosnowiec
Víctor Zapata 76 – Łukasz Matusiak 45, Tomasz Szatan 88

Górnik Wojkowice 0-10 Zagłębie Sosnowiec
bramka samobójcza 13, Milan Dajić 17, 57, Przemysław Mizgała 37, Konrad Zaradny 48, Łukasz Tumicz 53, 60, 78, 83, Jovan Ninković 80

  Dla drużyny Rozwoju awans na zaplecze ekstraklasy jest historycznym wynikiem ponieważ zespół z ul. Zgody nigdy nie grał na tak wysokim poziomie. Jesteśmy ciekawi jak drużyna Rozwoju poradzi sobie na pierwszoligowych boiskach oraz nie możemy doczekać się już „derbów Katowic” z tą drużyną aby udowodnić kto sportowo rządzi w Katowicach! Trenerem Rozwoju jest  Marek Motyka (od 25 czerwca 2015) dobrze znany ze swojej „szarańczy”.

 Rozwój podpisał na razie kontrakty z czterema nowymi zawodnikami:

Kamil Cholerzyński (P – GKS Katowice),

Wojciech Król (P – Górnik Zabrze),

Robert Menzel (O – Legionovia Legionowo),

Bartosz Modlich (P – Przyszłość Ciochowice).

 Dla Rozwoju w tym sezonie będzie grał wychowanek GieKSy Kamil Cholerzyński. Kamilowi życzymy powodzenia w nowych barwach oraz sezonu bez kontuzji. Wartym uwagi jest też fakt, że do Rozwoju wraca Wojciech Król. Jego talent nie eksplodował tak jak kiedy przyjaciela Arka Milika. Jesteśmy ciekawi czy po powrocie na stare śmieci ten zawodnik pokaże się jeszcze z dobrej strony.

 W tym sezonie w barwach Rozwoju na pewno nie zagrają:

Piotr Azikiewicz (P – Zagłębie Lubin, Kotwica Kołobrzeg),

Maciej Budka (B – ?),

Damian Gacki (P – ?),

Mateusz Mazurek (P – GKS Katowice, Nadwiślan Góra),

Przemysław Szkatuła (P – ?),

Daniel Tanżyna (O – GKS Tychy, ROW 1964 Rybnik).

 W Rozwoju mamy prawdziwą kolonię byłych zawodników GieKSy. W tym sezonie przy Bukowej będziemy mogli oglądać aż pięciu byłych naszych graczy.  Są to:

Szymon Kapias,

Damian Mielnik,

Kamil Cholerzyński,

Tomasz Wróbel,

Sebastian Gielza.

 Pełna kadra zespołu Rozwoju Katowice wygląda następująco:

bramkarze:
Bartosz Gocyk 14.03.91 188/78 Polonia Łaziska Górne 0-0
Bartosz Golik 06.02.98 187/86 0-0
Bartosz Soliński 27.06.92 190/83 Polonia Bytom 0-0
obrońcy:
Przemysław Bella 08.04.89 177/70 Ruch Zdzieszowice 0-0
Dawid Domański 24.02.83 186/78 LZS Piotrówka 0-0
Przemysław Gałecki 21.12.82 185/81 Walka Makoszowy (Zabrze) 0-0
Mikołaj Grzelak 20.06.91 180/71 Omega Kleszczów 2-0
Szymon Kapias 12.06.84 182/75 Zagłębie Lubin 8-0
Łukasz Kopczyk 27.09.81 185/76 GKS Tychy 0-0
Karol Króliczek 02.07.90 185/82 Polonia Łaziska Górne 0-0
Robert Menzel 14.02.91 192/80 Legionovia Legionowo 2-0
Damian Mielnik 02.09.85 183/79 GKS Katowice 8-0
Adrian Świerczyński 11.02.89 178/74 Beskid Skoczów 0-0
Łukasz Winiarczyk 28.08.90 175/68 Skałka Żabnica 0-0
pomocnicy:
Kamil Cholerzyński 05.12.88 178/75 GKS Katowice 0-0
Wojciech Król 28.01.94 175/70 Górnik Zabrze 0-0
Patryk Kun 20.04.95 165/54 Vęgoria Węgorzewo 0-0
Bartosz Modlich 27.09.97 / Przyszłość Ciochowice 0-0
Bartosz Nowotnik 23.09.97 178/76 0-0
Robert Tkocz 13.09.87 170/65 Pniówek Pawłowice Śląskie 0-0
Rafał Wawrzyńczok 28.08.86 186/76 Orzeł Babienica/Psary 0-0
Tomasz Wróbel 10.07.82 168/60 GKS Katowice 171-15
napastnicy:
Sebastian Gielza 18.07.80 186/79 Skałka Żabnica 0-0
Filip Kozłowski 11.07.95 185/76 Pogoń Szczecin 5-0
Adam Żak 23.12.94 184/80 0-0

 W kadrze znajduję się 25 zawodników. Trener Rozwoju zapowiedział jeszcze poszukiwanie jednego napastnika, który będzie odpowiedzialny za zdobywanie bramek.

 W grach kontrolnych Rozwój prezentował się tak:

Puszcza Niepołomice 2-2 Rozwój Katowice
Michał Mikołajczyk 61, Konrad Furtak 68 – Przemysław Gałecki 30, Adam Duda 88

Poroniec Poronin 3-2 Rozwój Katowice
Janusz Wolański 17, Dawid Bartos 27, Rafał Gadzina 62 (k) – Przemysław Gałecki 33, Patryk Kun 50

Puszcza Niepołomice 0-0 Rozwój Katowice

Ruch Chorzów 0-1 Rozwój Katowice
Joshua Balogun Kayode 32

BKS Stal Bielsko-Biała 3-0 Rozwój Katowice
Marcin Kocur 28, Karol Lewandowski 62, Filip Wiśniewski 89

 Mamy nadzieję, że każdy z tych zespołów dostarczy nam nie zapomnianych wrażeń w tym sezonie i nie będzie dostarczycielem punktów jak w tamtym sezonie Widzew Łódź oraz dokończą sezon bez problemów. Zapowiada się ciekawa walka o awans oraz o utrzymanie.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    xyz

    13 lipca 2015 at 20:14

    „Po spadku GKS-u Tychy do II Ligi, dwa śląskie zespoły awansowały na zaplecze ekstraklasy. Do I Ligi wróciła także drużyna MKS-u Kluczbork…”
    Z tymi dwoma śląskimi zespołami to bym nie przesadzał, no chyba, że zakładamy, że Kluczbork to Śląsk Opolski

  2. Avatar photo

    Kamel

    14 lipca 2015 at 13:34

    genau-2 gornoslonske kluby(geograficznie):Rozwoj,Kluczborg + polski Sosnowiec(prestizowy spiel ale we zodnym momyncie niy idzie no to pedziec derby)

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga