Dołącz do nas

Piłka nożna

Bogata w bramki Ekstraklasa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Piąta kolejka PKO BP Ekstraklasy była obfita w bramki, bo padło ich aż 23, chociaż aż dwa mecze zakończyły się bezbramkowym remisem. Niedzielne i poniedziałkowe spotkania poprzedzała minuta ciszy na cześć zmarłego Franciszka Smudy.

W pierwszym meczu w piątej kolejce zobaczyliśmy aż pięć bramek, a to za sprawą Puszczy Niepołomice i Lechii Gdańsk. Grający w roli gospodarzy zawodnicy Puszczy pewnie i wysoko, bo aż 4:1 pokonali beniaminka z Gdańska. Dublet w tym meczu zaliczył obrońca Roman Yakuba, a swój udział przy aż trzech bramkach miał Dawid Abramowicz. W drugim piątkowym meczu, czyli meczu innych beniaminków – GKS-u Katowice i Motoru Lublin obyło się bez bramek. Chociaż jedno wyjątkowej urody uderzenie Mbaye Ndiaye wylądowało w siatce, jednak po kilkuminutowej analizie VAR sędzia Gryckiewicz postanowił nie uznać tego gola, co później szerokim echem odbiło się w piłkarskich serwisach.

Najwięcej goli natomiast padło w meczu Jagiellonii z Cracovią. Mistrzowie Polski zaliczyli pierwszą ligową porażkę w tym sezonie, ulegając drużynie z Krakowa 2:4, chociaż z przebiegu gry to gospodarze mieli wyraźną przewagę, a według statystyk mieli aż 75 proc. posiadania piłki, jednak to kontry Cracovii okazały się bardziej skuteczne. W kolejnym sobotnim meczu Zagłębie Lubin mierzyło się z Lechem Poznań. Mecz był zacięty. Jedni i drudzy stworzyli sobie wiele bramkowych okazji. Świetnie spisywała się obrona zwłaszcza Lecha, a bramkarz Bartosz Mrozek popisał się kilkoma dobrymi interwencjami i to Kolejorz mógł cieszyć się z trzech punktów po zwycięstwie 1:0. W kolejnym spotkaniu Pogoń Szczecin, która kilka dni po niespodziewanej informacji o odejściu trenera Gustafssona musiała radzić sobie z Widzewem Łódź. Pod wodzą dotychczasowego asystenta Roberta Kolendowicza spisała się na tyle dobrze, że pewnie pokonała Widzew 2:0. Motorem napędowym Pogoni był tradycyjnie Kamil Grosicki, który po zeszłotygodniowej przerwie wrócił do składu Portowców.

W niedzielę Śląsk Wrocław zagrał bardzo wyrównane spotkanie z Koroną Kielce i, mimo że to gospodarze mieli przewagę, to ostatnie pół godziny musieli grać w osłabieniu. Kiedy po bramce w 87. minucie, wydawało się, że to Korona zwycięży w tym meczu, Wrocławianie pokazali, że gra do końca popłaca i wyrównali wynik w doliczonym czasie gry. Aż 5 bramek zobaczyli kibice przy Łazienkowskiej, gdzie Legia, mając pod pełną kontrolą wydarzenia boiskowe, pokonała Radomiaka aż 4:1, a dwie z bramek padły po rzutach karnych. W Zabrzu natomiast Górnik rozegrał zacięte spotkanie z Rakowem. W meczu nie padły żadne bramki. W 27. minucie boisko z powodu urazu musiał opuścić Lukas Podolski. Warty odnotowania jest też fakt, że bramkarz Kacper Trelowski oraz defensywa Rakowa, są niepokonani od trzech spotkań.

Ostatnim meczem piątej kolejki było spotkanie Stali Mielec z Piastem Gliwice. Tu niespodziewanie gospodarze zdołali zwyciężyć z Piastem, który był do tej pory jedyną drużyną bez porażki w lidze. Podopieczni Kamila Kieresia znaleźli jednak sposób na Gliwiczan, a dla nich było to z kolei pierwsze ligowe zwycięstwo.

Puszcza Niepołomice – Lechia Gdańsk 4:1
GKS Katowice – Motor Lublin 0:0
Jagiellonia Białystok – Cracovia 2:4
Zagłębie Lubin – Lech Poznań 0:1
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź 2:0
Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:1
Legia Warszawa – Radomiak Radom 4:1
Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 0:0
Stal Mielec – Piast Gliwice 2:0

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga