Dołącz do nas

Piłka nożna

[BRAMKI] Banik remisuje wygrane spotkanie w ostatniej akcji meczu.

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W ostatnią sobotę Banik zremisował wyjazdowe spotkanie z Mladą Boleslav 2:2. Na boisku zabrakło Milana Barosa, który w ostatnim spotkaniu dostał czerwoną kartkę oraz karę w postaci zwieszenia na pięć meczów. Tego zawodnika zobaczymy dopiero 10 listopada w prestiżowym meczu przeciwko SFC Opava.

Lepiej w ten mecz weszła drużyna gospodarzy i w 13. minucie stworzyli sobie dobrą sytuację. Jan Lustuvka wyszedł daleko z bramki, ale obrońcy dobrze asekurowali i wybili piłkę zmierzającą do siatki. Banik nie potrafił narzucić swojego stylu gry i musieli się dzielnie bronić. W 38. minucie Tomas Ladra wystawił na jedenasty metr do Nikolaya Komlihenko, a ten pewnie pokonał bramkarza. Mlada zasłużenie objęła prowadzenie i wynik do przerwy nie uległ zmianie. Bohumil Panic musiał w przerwie dobrze zmotywować swoich podopiecznych, ponieważ na drugą połowę wyszli dużo bardziej zdeterminowani. Już po czterech minutach doprowadzili do wyrównania po rzucie wolnym, który wykonywał Robert Hruby, a piłkę do siatki posłał Martin Sindelar po uderzeniu głową. W 56. minucie znów po rzucie wolnym wykonanym przez Roberta Hrubego piłka wpadła wprost na głowę Martina Sindelara, a ten dograł do Ondreya Sasinki i Banik wyszedł na prowadzenie. Od tego momentu gospodarze znów ruszyli do zdecydowanego ataku na bramkę Jana Lustuvki. Bramkarz miał bardzo dużo pracy, ponieważ linia defensywna w tym spotkaniu dość mocno zawodziła. Cztery minuty przed końcem spotkania Marek Matejowsky dostał drugą żółtą kartę za protesty skierowane do sędziego i Banik kończył spotkanie w przewadze. Mogli wtedy podwyższyć prowadzenie, ale bramka Dame Diopa nie została uznana, ponieważ był na pozycji spalonej. W momencie, gdy nic złego nie mogło się stać, ponieważ zostało 40 sekund doliczonego czasu gry Mlada Boleslav doprowadziła do wyrównania. Po rzucie wolnym z połowy boiska piłkę wybił zawodnik gości, ale ta wpadła wprost pod nogi Petra Maresa, który między zawodnikami posłał ją do siatki. Banik Ostrava zrównał się punktami ze Spartą Pragą, która przegrała swoje spotkanie z Sigmą Ołomuniec. Gdyby dowieźli zwycięstwo do końca wskoczyliby na trzecie miejsce w tabeli. Tego dnia gości wspierało 565 kibiców Banika w tym 12 z GieKSy. Zapraszam do obejrzenia skrótu.

Następne spotkanie Banik rozegra na swoim stadionie w sobotę 20.10.2018 o godzinie 17:00 z MFK Karvina. Taka długa przerwa spowodowana jest powołaniami do Reprezentacji Narodowych.

FK MLADÁ BOLESLAV – FC BANÍK OSTRAVA 2:2 (1:0)

Bramki: 38. Komličenko, 90.+4. Mareš – 49. Šindelář (Hrubý), 56. O. Šašinka (Sindelar).

FK Mladá Boleslav: Šeda – Pauschek, Hůlka, Chaluš, Keresteš (60. Matějovský) – Takács, Mareš – Ladra (77. Džafič), Přikryl (81. Kateřiňák), Konaté – Komličenko.

FC Baník Ostrava: Laštůvka – Pazdera, Šindelář, Stronati, Fleišman – Fillo, Mešaninov (46. Jirásek), Hrubý, Holzer (85. Granečný) – Diop, O. Šašinka (74. Procházka).

Żółte Kartki: Takács, Keresteš, Matějovský x2 – Mešaninov, Laštůvka, Procházka.

Sędzia: Miroslav Zelinka.

Widzów: 4556 ( 565 Banika).

 

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga