Dawid Abramowicz rozegrał dobry mecz z Chojniczanką, a po jego akcji padła druga bramka dla naszego zespołu. Oto, co miał do powiedzenia po starciu z liderem nasz obrońca (w dalszej fazie meczu pomocnik).
Na gorąco – niedosyt, wielkie uff, szczęście?
Wielki niedosyt, bo prowadziliśmy 2:0. Wiedzieliśmy, czym może nam zagrozić zespół z Chojnic, że były to stałe fragmenty i dwukrotnie po nich straciliśmy bramki. Drugą po części biorę na siebie, bo miałem być ustawiony na dalszym słupku. Nie załamujemy się jednak, szanujemy ten punkt, bo graliśmy z liderem.
Największy niedosyt dotyczy chyba pierwszej połowy, bo przez 25 minut kontrolujecie grę, a potem następuje załamanie w grze i podkręcenie tempa przez Chojniczankę.
Tak wygląda każdy mecz, przeciwnik zaczął dochodzić do sytuacji, niestety straciliśmy pierwszą bramkę. Nie możemy się załamywać, zostało 14 meczów i gramy dalej.
Rzadko się trafiają tak interesujące mecze na początek. Zazwyczaj runda musi się rozkręcić.
Wiadomo, że kibice przychodzą na stadiony dla bramek, dzisiaj zobaczyli cztery. Nas otoczka za bardzo nie obchodzi, najważniejsze to, co na boisko. Musimy wygrywać mecze i przede wszystkim nie tracić bramek.
PAKEr
5 marca 2017 at 07:55
Dawid, świetny mecz! Jesteś kozakiem! Tak trzymaj!